#1 2010-02-06 00:14:02

Siapuka
Użytkownik
Zarejestrowany: 2006-07-03
Posty: 2700

Nie chce mi się wymyslać tytułu wątku :)

Betonowa płyta odmówiła wzięcia udziału w crash-teście najnowszego Kamaza.


Co świadczy o tym, że ostatni kieliszek wódki był jakiś lewy:
- w toalecie nie działa światło, ładnie pachnie, a zamiast papieru wiszą krawaty,
- nie możesz jeść zakąsek, bo widelec ma jeden tępy szpikulec i trzy rączki,
- dzwonisz do koleżanki na komórkę, a ona odpowiada męskim głosem "Ich verstehe nichts",
- próbujesz zawiązać sznurowadło, a ono wpada ci w oko.


Wchodzi student na egzamin, profesor pyta:
- I co?
- Koniak.
- Koniak? To DOBRZE.
- Nie, panie profesorze. To BARDZO DOBRY koniak.


Prowadzą starego Żyda na Łubiankę:
- Czego wy mnie ciągniecie? Czego wy mnie tak traktujecie?
- Zamknij się żydowska mordo i maszeruj!
- Posłuchajcie, jeżeli tak będziecie do wszystkich się zwracać, to nikt do was nie będzie przychodził.


- Co można przeciwstawić kobiecej logice?
- Komplement.


Chcecie zostać milionerami? Opracujcie ustrojstwo do automatycznego segregowania skarpetek w pary po wypraniu.


Chińskie przysłowie: Jeden obraz zastępuje dziesięć tysięcy słów.
Rosyjskie dopełnienie: To samo może uczynić porządne walnięcie w mordę.


Głucha rosyjska wioska. Do chałupy podchodzi młody człowiek z plikiem papierów. Siedzący na ganku staruszek pyta:
- Co, emerytura?
- Nie dziadku. Próbujemy określić, ilu ludzi żyje w Rosji.
- No to chłopcze niepotrzebnie tracisz tu czas, bo ja nie mam zielonego pojęcia.


Czukcza: - Piękny prezent położyłem mojej kobiecie pod choinką...
- I co ona na to?
- Ciągle szuka; tajga duża jest...


- Czemu maluch ma bagażnik z przodu?
- Przy takiej prędkości trzeba pilnować, żeby rzeczy nie rozkradli.


Inspektor inwestora odbiera inwestycję. Kierownik budowy z dumą prowadzi go do wielkiej dziury w ziemi, tak z pięć metrów średnicy. Zaglądają, a tam w głębi, jakieś 50 metrów w dół, kręci się wielki reflektor.
- Co to niby, kurwa, ma być? - lekko zdziwił się inspektor.
- No jakże, wszyściuteńko dokładnie zgodnie z rysunkiem! - oburzył się kierownik budowy podsuwając mu papier pod nos.
Inspektor obróciwszy rysunek o 180 stopni:
- To miała być latarnia morska. Latarnia Morska!!!


Dziecko informatyka do taty:
- Tato, czy to prawda, że od Internetu ludzie tępieją?
- Gdzie, synku?


- Janie, co chlupie w moim bucie?
- Owsianka, sir!
- Ależ Janie, co owsianka robi w moim bucie?
- Chlupie, sir!


Na drzwiach brakowało skrzynki. Reklamę dostarczono metodą podprogową.


Dziecko pyta mamę blondynkę, bo zauważa kota:
- Mamo, czy to kot, czy kotka?
- Kot. Nie widzisz, że ma wąsy?


Pacjent na fotelu dentystycznym:
- Panie doktorze! To przecież nie ten ząb!
- Ooops...przepraszam, tak mi się wyrwało...


Pewnego dnia na dworcu kolejowym w Nowym Jorku jakiś mężczyzna podszedł do Capablanki, który czekał z kawą, gazetą, drożdżówką i kompletem szachów. Wskazując na szachy, mężczyzna spytał, czy Capa zagrałby partię. Zawsze chętny do gry, Capablanca natychmiast ustawił szachy, a następnie usunął hetmana, żeby wyrównać grę. Oburzony mężczyzna spytał:
- Dlaczego pan to zrobił? Pan mnie nie zna, mogę z panem wygrać!
Niewzruszony Capablanca odpowiedział:
- Proszę pana, gdyby pan mógł ze mną wygrać, znałbym pana.


Kobieta w mięsnym długo wybiera kurę. Wącha pod skrzydłami, pod udkami, rozkłada udka i wącha w środku, po czym mówi do sprzedawcy:
- Wie pan, ta kura nieświeżo pachnie...
Na co sprzedawca:
- A ja się zastanawiam, czy gdyby panią poddać takiemu testowi, to wyszłaby pani z niego z twarzą...


- Gdzie do cholery jest moja niedzielna gazeta? - dzwoni klient do redakcji.
- Proszę pana, dzisiaj jest sobota a niedzielną gazetę dostarczamy w niedziele - brzmiała odpowiedź.
Chwila ciszy...
- Teraz rozumiem dlaczego dzisiaj nikt do kościoła nie przyszedł - odmruczał do siebie gość z telefonu.


[autentyk] Być czołgistą to zaszczyt, a nie być to szczęście – mówią pancerniacy z elitarnych jednostek.


Kornik do kornika:
- Co dzisiaj na obiad?
- Szwedzki stół.


Zbigniew Wodecki i Ryszard Rynkowski pod wpływem kryzysu wieku średniego postanowili zrobić coś szalonego.
- Napadniemy na bank - postanowił Zbigniew.
- Świetny plan, będzie adrenalinka i w ogóle! - rozochocił się Ryszard.
Jak postanowili tak też uczynili. Zamaskowali się pończochami i ruszyli do niewielkiego oddziału PKO w Ustrzykach Dolnych. Po brawurowej akcji, załadowani gotówką i kosztownościami ze skrytek postanowili się rozdzielić i spotkać po tygodniu, gdy sprawa nieco przycichnie. Ryszard miał ukryć zdobycz. Dokładnie po siedmiu dniach, w ustronnym miejscu, w lesie, Zbigniew z nieposkromioną ekscytacją oczekiwał na Ryszarda, ale przede wszystkim na podział złupionych dóbr.
Wtem dało się usłyszeć głośny trzask łamanych gałęzi. Zbigniew mało nie zemdlał od naporu krwi na tętnice. Jego serce niemal stanęło gdy... zza drzewa wyłonił się Ryszard ze sporym workiem na plecach.
Zbigniew nie mógł opanować radości, a z jego gardła na całą okolicę wydobył się gromki, śpiewny okrzyk...:
- Haaaa, łupy weeeelcome tu!


Mąż z 6-letnim synem przed snem bawią się, gilgotają, śmieją i w ogóle. Matka nagle się wydziera:
- Musicie tak mordy drzeć, jak debile?!
Mąż:
- Ja się nie drę!
Syn:
- Ja nie jestem debilem!


Pinokio odkrył swoje żydowskie korzenie. Dżepetto musiał zainwestować w sekator.


Posuwałem ją tak mocno, że aż spadła z krzesła. W końcu ja też chciałem usiąść...


Wszystko się kiedyś kończy, nawet indyjskie musicale...


- Panie doktorze, w chipsach był taki pakiecik z napisem "Nie do spożycia" i ja go zjadłem, czy ja umrę?
- Wszyscy kiedyś umrzemy...
- Wszyscy? O BOŻE, CO JA NAROBIŁEM!


Lekarz do pacjenta:
- Wirusy wcale nie są takie groźne, jak się na ogol uważa. Codzienne ćwiczenia gimnastyczne i oddechowe po prostu je zabijają.
- Być może, panie doktorze. Tylko jak je do tego zmusić ?...


- JEBAĆ WIDZEW!
- Niech żyje Widzew!
- Niech żyje. Będzie co jebać.


Zenek dzwoni na policję:
- Policja? Chciałem zgłosić włamanie i kradzież! Wyniesiono wszystko z mojego domu! Wszystko! Tylko telewizor się ostał.
- Jak to możliwe, że złodziej nie wyniósł telewizora?
- Oglądałem mecz.


[autentyk] Naprzeciw mojego bloku jest remontowana 100-letnia kamienica. Ekipa zaczęła rozstawiać rusztowanie, potem oklejać okna mieszkań. Po pewnym czasie kilku z ekipy weszło na samą górę i zaczęli skuwać stary tynk. Sporo tego było i leciało to w tumanach kurzu na sam dół, waląc niemiłosiernie o kolejne piętra rusztowania. W pewnym momencie jeden z kawałków tynku niefortunnie odbił się od rusztowania i uderzył w okno na parterze, wybijając szybę. [M]ajstry patrzą i oceniają szkody (pewnie się zastanawiali dlaczego folia malarska nie zabezpieczyła dostatecznie okna przed gruzem). Wychodzi za jakiś czas [F]acet z mieszkania w którym została wybita szyba - nawiązuje się dialog:
[F] – Ku**a, panie majster, no do ch*ja ciężkiego, jak wy zabezpieczacie te okna?
[M] - ...
[F] – Ku**wa, jak was nie stać na porządną folię (następny który twierdzi, że folia jest twardsza od kamieni), to wam ku**wa kupię.
[M]- ...
[F] - No ku**wa co tak patrzycie? Jak mi to ku**wa teraz wytłumaczycie?
i w tym momencie najstarszy z ekipy, zaciągając się papierosem rzekł:
- Nic nie poradzimy, taka technologia...


Mój wujek jest szewcem. Przez całe dzieciństwo żartowałem sobie z niego, że szewc bez butów chodzi.
Ja zostałem ginekologiem.
Teraz mój wujek śmieje się ze mnie...


- Panie, co pan tak chodzisz? Wszyscy na plaży w kąpielówkach, w szortach ewentualnie, a pan w kalesonach?
- Bo widzi paniusia, ja mam taki interes, że ni w kąpielówki, ni w szorty - nie wejdzie.
- Niemożliwe. Mogę zerknąć?
- Za rubla...
Paniusia zapłaciła, zerknęła:
- No faktycznie, nie do wiary! Mogę dotknąć tego cuda?
- Za dychu...
Dotknęła i stwierdza:
- Teraz wiem, że mnie oczy nie mylą! A jak dam panu stówę, to by mnie pan, no, teges?
- Pani, jakby ta bestia jeszcze dała radę stać, to bym w złocie, nie w kalesonach popylał...


Siedzieliśmy któregoś razu z kumplami przy ognisku, popijając piwko i wspominaliśmy dawne czasy.
- A wiecie, że o tym, że nie wolno palić fajek na sianie przekonałem się w wieku 8 lat? Ślady mam do dzisiaj!
- Po oparzeniach?
- Nie. Po wpier*olu!


- Mam żonę - karalucha.
- Jak to?
- Obiecała sobie, że schudnie. I wymyka się ciemną nocą do kuchni podżerać. Jak wejdę i zapalę światło, to wpada w panikę i usiłuje się schować.


Syn zasnął po południu. Budzę go i pytam:
- Lekcje odrobiłeś!?
- Nie... - odpowiada.
- To czemu się teraz położyłeś?
- Mniej wiesz - lepiej śpisz...


[autentyk] Po ciężkim melanżu znajomi schodzą do baru hotelowego:
- Dwie herbaty poproszę.
Kelnerka - Pan słodzi?
- Nie, Trójmiasto.


Nauczyciel muzyki do ucznia:
- Jeżeli dalej będziesz mnie tak wkurzał to wmówię twoim rodzicom, że masz talent.


Dwóch facetów stoi w pasiastych kurtkach, w pasiastych spodniach i pasiastych czapeczkach na głowach. Ręce skute kajdankami. Jeden mówi do drugiego:
- Jak wstępowałem to obiecałeś tylko krawat w paski.


Kolega do kolegi:
- Wiesz, czuję się strasznie. Normalnie mam kaca moralniaka...
- Co się stało?
- Byłem wczoraj na imprezce. Były trzy panienki, a ja dwie z nich „puknąłem”
- Boisz się, co powiesz żonie?
- Nieee... Nie to. Ta trzecia patrzyła na mnie z takim żalem w oczach...


[autentyk] Poszliśmy wczoraj ze znajomymi na kolację do takiej nieco lepszej tutejszej knajpy. Przeglądamy menu i padł pomysł, coby uraczyć się ostrygami. Ogólną akceptację pomysłu ostudził niestety Pan Kelner, który stwierdził, że to trochę nie sezon i ostrygi nie są najlepsze. Kolega zapytał więc:
- To dlaczego są w menu, skoro nie są dobre?
- Rosjanie nalegali - padła odpowiedź.


Będący przejazdem w małej mieścinie turysta zdecydował się na odwiedzenie tamtejszego fryzjera. Został wygodnie usadowiony i przykryty śnieżnobiałym prześcieradłem. Ze zdziwieniem stwierdził, że niemłody już fryzjer przygotowując pianę do golenia napluł kilkakrotnie do mydła w miseczce.
- Zawsze pan tak robi!? - zapytał oburzony turysta.
- Nie zawsze - odparł spokojnie fryzjer - tylko w wypadku obcych klientów. Swoim pluję prosto w twarz...


Inspektor skarbowy przychodzi do firmy:
- Czym wy tu handlujecie?!
- Usługi wszelkie, handelek... snajperki, licencje na odstrzał, windykacja, usługi pralnicze, sprzątanie...
- A kasy fiskalnej nie ma! Kiedy tu ostatnio była kontrola skarbowa?!
- Trzy tygodnie temu. Panie świeć nad ich duszami...


Skrzyżowanie. Stoją samochody. Zaporożec pierwszy. Światła zmieniają się na zielone. Zaporożec próbuje ruszyć, siwy dym idzie z rury wydechowej, ale nic - stoi. W końcu inni kierowcy zaczynają trąbić, jakieś karki wysiadają, a kierowca Zaporożca przerażony krzyczy przez okno:
- Co ja winien, że najechałem akurat na gumę do żucia?!


Nie jest prawdą, że u władzy są sami nieuczciwi ludzie. Bądźmy obiektywni. Są też zwyczajnie niekompetentni...


W jednym przedziale jadą mężczyzna i kobieta, sami, trasa długa. Facet czyta gazetę, a kobieta a to się na siedzeniu powierci, a to oczami pomruga, a to... Facet - jak skała. W końcu, po godzinie, babka nie wytrzymuje:
- Panie, pan jesteś mężczyzna, czy nie? Już godzinę pana kokietuję, a pan na mnie uwagi nie zwraca! Powiem wprost: zajmijmy się seksem!
- Zawsze mówiłem - odparł facet odkładając spokojnie gazetę na bok - że lepiej godzinę przeczekać niż trzy godziny namawiać.


- Poruczniku Rżewski! Co się Wam najbardziej podobało wczoraj w cyrku?
- Najbardziej to mi się podobała ta młoda ekwilibrystka, kapitanie!
- Słuchajcie, Rżewski! Przecież wczoraj nie występowała w cyrku żadna młoda ekwilibrystka?
- No, dlatego nie występowała, kapitanie!


- I wyobraź sobie, że wyszliśmy z imprezy do lasu, usiedliśmy na polanie - on był tak czuły, a ja tak dawno tego nie robiłam, wiesz...Pełnia księżyca, spadająca gwiazda... ech...
- I co? Spermiły ci się marzenia?


[autentyk] Się stało razu pewnego, że powróciłam gwałtownie po krótkim nie byciu we wsi rodzinnej, i sobie oczywiście dopadłam [S]zkodnika znienacka najpierw raz, potem siłą rozpędu raz drugi, potem obejrzeliśmy coś w tiwi, potem wyniknął raz trzeci, potem nadeszła noc ciemna, toteż Szkodnik zakrada się pod kołdrę i rzecze kłapiąc rzęsami:
[SZ]: Mogę mieć do ciebie małą prośbę?
Ja, z nie gasnącą werwą wojownika ninja: Noo...
[SZ]: Czy mogłabyś pójść do łazienki...
Ja: Iiii...?
[SZ]: ... iiii posiedzieć tam spokojnie piętnaście minut, dopóki nie zasnę?


Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

Offline

 

#2 2010-02-07 21:15:46

Cube
Użytkownik
Od: United States of The World
Zarejestrowany: 2006-04-08
Posty: 136
Serwis

Re: Nie chce mi się wymyslać tytułu wątku :)

Siapuka napisał:

Chcecie zostać milionerami? Opracujcie ustrojstwo do automatycznego segregowania skarpetek w pary po wypraniu.

nie rozumiem. od lat piore skarpetki parowane agrafkami a nadal nie dotarly zadne miliony na moje konto...


Learn the rules. Then break some..

Offline

 

#3 2010-02-08 20:33:32

alganter
Użytkownik
Od: Gdynia
Zarejestrowany: 2004-12-29
Posty: 303

Re: Nie chce mi się wymyslać tytułu wątku :)

No widzisz Cube...
A ile byście dali za wytłumaczenie tego fenomenu. Po pewnym praniu okazało się że jedna skarpetka z kompletu jest w Gdyni a druga w Kościerzynie smile


Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

Offline

 

#4 2010-02-11 00:00:40

sharkis
Użytkownik
Od: z (nie)daleka
Zarejestrowany: 2004-04-02
Posty: 3073

Re: Nie chce mi się wymyslać tytułu wątku :)

Siapuka w dobrej formie!  smile
To i ja nie mogę spermiczyć wink

Pewna dama udała się do chirurga plastycznego z prośbą o pomoc:
- Panie doktorze, mój mąż jest artystą i na dodatek o 10 lat młodszym. Chciałabym się nieco odmłodzić, ale tak, wie pan, z duchem sztuki...
Chirurg przyniósł albumy z malarstwem i zapytał:
- Z duchem jakiej sztuki? Leonardo? Rubens? Modigliani?
- Nie, nie, to musi być coś nowoczesnego. Może Picasso? - zdecydowała klientka.
Operacja się odbyła, zdjęto bandaże i pacjentka wróciła do domu. Po jakimś czasie pojawia się znowu, kompletnie zdezorientowana:
- Panie doktorze, ratuj mnie pan! Wszystko u mnie nawala. Piersi mam teraz na plecach i to jeszcze niesymetrycznie położone. Lewym okiem widzę wszystko, co sie dzieje z tyłu, a na dodatek przy każdym pierdnięciu podnosi mi sie kapelusz!


Feministka oburza się na gościa, który przytrzymał dla niej jakieś drzwi  wejściowe:
- Proszę sobie darować te uprzejmości, nie jestem dzieckiem...
Facet na to wściekły:
- Nie interesuje mnie, głupia ci.o, kim ty jesteś, ważne, że ja jestem dżentelmenem!


W pewnej saunie (mieszanej) doszło do poważnego wypadku. Młoda dziewczyna doznała poparzeń po tym jak zapalona zapałka upadła jej na owłosione łono.
Wraz z nią do szpitala dostało się trzech starszych mężczyzn z poparzonymi penisami. Próbowali ugasić ogień.


Wynalazłem ostatnio nowy rodzaj "Nordic Walking" bez kijków i nazwałem to "spacerowaniem"

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson