Temat: PRL-owskie

Nauczyciel pyta:
- Jasiu, czy w twoim domu wisi portret Stalina?
- Nie, proszę pana - odpowiada grzecznie uczeń.
- A Bieruta?
- Nie, proszę pana.
- To może Bermana?
- Też nie - odpowiada Jasio. - Ale tato mówił, że jak go puści UB, to powiesi wszystkich trzech.

Jaki jest związek między wprowadzeniem stanu wojennego, a "Solidarnością"?
- Związek Radziecki.

- Dziwicie się Kacperek, że nie ma dla was premii? Przypomnijcie sobie! Na pochodzie pierwszomajowym toście nieśli portret towarzysza Bieruta, a na ramieniu jakiegoś kundla. A jak powiedziałem "Kacperek, rzucie to bydlę!", to coście rzucili...?

- Co chciałbyś na gwiazdkę?
- Na którą?
- Na piecioramienną.
- Nasrać.

- W jakich polskich miastach nie powstała jeszcze "Solidarność"?
- W Wilnie i Lwowie.

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

2

Odp: PRL-owskie

smile

Kowalski... chuchnijcie... PIJECIE W PRACY!!!
- Ale, gdzie bym tam śmiał panie kierowniku. Jak już, to piję przed pracą.

3

Odp: PRL-owskie

Podobnież prawdziwa historia

Pare lat po wojnie, w czasie ustroju jedynie słusznego aresztowali aptekarza - wszyscy sie zastanawiają za co. Bo to taki ostrożny człowiek był, na święta państwowe zawsze portrety Bieruta i Stalina na wystawie wywieszał, nie konspirował i wogóle. No taki ostrożny, portrety wywieszał, ale kartki pod nimi "świeże pijawki" to już nie ściągnął...

jeżeli historia jest dobra to po co rujnować ją faktami smile - Mark Twain

4

Odp: PRL-owskie

Siedem cudów komunizmu

1. Każdy miał pracę.
2. Mimo, że każdy miał pracę, nikt nigdy nie pracował.
3. Nawet mimo tego, ze nikt nie pracował, plan był zawsze wykonany w ponad 100%.
4. Nawet mimo tego, ze plan był wykonywany w ponad 100%, nie można było niczego kupić.
5. Nawet mimo tego, ze nie można było niczego kupić, wszyscy mieli wszystko.
6. Nawet mimo tego, ze wszyscy mieli wszystko, wszyscy kradli.
7. Nawet mimo tego, ze wszyscy kradli, nigdy niczego nie brakowało.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

5

Odp: PRL-owskie

Siedem cudów kapitalizmu:

1. Nikt nie ma pracy
2. Mimo, że nikt nie ma pracy, wszyscy pracują
3. Mimo, że wszyscy pracują, plan nie jest wykonywany w 100 procentach
4. Mimo, że plan nie jest wykonywany w 100 %, wszędzie wszystko jest
5. Mimo, że wszędzie wszystko jest, nie każdy jednak wszystko ma
6. Mimo, że nie każdy wszystko ma, kradną jednak ci, co wszystko mają
7. Mimo, że kradną ci, co wszystko mają, nigdy nikogo nie złapali i wszędzie czegoś brakuje

W stylu new wave z San Francisco - zaczynamy białe disco...

6

Odp: PRL-owskie

Ze starych legend radzieckich:
"Gdy W.I. Lenin siedział w więzieniu, zrobił sobie z chleba szachy, z gliny - kubeczek na herbatę, a z kolegi z celi - Nadieżdę Krupską."

Egzamin z nauk politycznych w Rosji. Wychodzi student zadowolony jak cholera.
Drugi pyta go:
- zdałeś?
- nie, dostałem pałę smile
- no to z czego sie tak cieszysz?
- kolege przede mną aresztowali.

jeżeli historia jest dobra to po co rujnować ją faktami smile - Mark Twain

7

Odp: PRL-owskie

II wojna światowa. Marszałek Żukow wychodzi z gabinetu Stalina zdenerwowany, na korytarzu zaklął i mruknął "A to skurwysyn wąsaty!". Ale przed drzwiami stał oficer ochrany i zareagował natychmiast pytając:
- Co powiedzieliście towarzyszu?
Żukow na to, że nic.
- No to wrócimy do gabinetu tow. Stalina i wyjaśnimy sprawę - powiedział oficer.
Wrócili więc i oficer melduje:
- Towarzyszu Stalin, ja będąc na służbie usłyszałem jak marszałek Żukow powiedział "A to skurwysyn wąsaty!".
Stalin popatrzył na Żukowa i zapytał:
- Kogo mieliście na myśli towarzyszu?
Żukow natychmiast odpowiedział:
- Jak to kogo, Hitlera!
Wtedy Stalin popatrzył przeciągle na oficera ochrany i zapytał:
- A wy towarzyszu, kogo mieliście na myśli?

jeżeli historia jest dobra to po co rujnować ją faktami smile - Mark Twain

8

Odp: PRL-owskie

Anegdotka ze szpitala (niby PRL a na czasie): W dyżurce TV, w TV leci materiał o strajkujących stoczniowcach. Pani Profesor odwraca się do asystenta i mówi: "Wie Pan, to hasło, że wszyscy mamy jednakowe żołądki to wierutna bzdura. Taki stoczniowiec - wypije pół litra "Bałtyckiej", przegryzie śledziem - i zadowolony. A ja po czymś takim BARDZO źle się czuję !"

9

Odp: PRL-owskie

...I żeby na każdego polaka wypadało po pół świni. A komu będzie za mało, może dostać jeszcze po ryju

Zmienić tej tradycji nic nie jest w stanie, LEGIA była, jest i wielka pozostanie!!!!!!

10

Odp: PRL-owskie

Rzecz dzieje się w epoce późnego Gierka. Do sklepu mięsnego wchodzi facet i mówi:
- Co mogę kupić do jedzenia?
Ekspedientka odpowiada:
- To co widać.
- To pół kilograma orła poproszę.


Breżniew przemawia.
- Towarzysze syjoniści !
Na sali zapanowała konsternacja. Breżniew poczuł, że powiedział coś niewłaściwego. Uważnie spojrzał na kartkę i jeszcze raz zaczął.
- Towarzysze ! Syjoniści znowu przygotowują...


- Co to jest: krótkie, śmieszne i do siedzenia?
- Dowcip polityczny.


- Jakie są dwa geny odpowiedzialne za wszelkie nieszczęścia Polaków?
- Gen. Kiszczak i gen. Jaruzelski.

Ostatnio edytowany przez Siapuka (2007-12-27 02:06:55)

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

11

Odp: PRL-owskie

Nauczyciel pyta dzieci:
- Jaką mamy teraz Polskę?
- Ludową.
- Jeszcze jaką?
- Demokratyczną.
- I jeszcze jaką?
- Socjalistyczną.
- A przed wojna jaka była? - Niepodległa !!!
-----------------------------

12

Odp: PRL-owskie

Pisze milicjant do milicjanta: Franku, piszę powoli, bo wiem, że szybko nie umiesz czytać.

Dwóch milicjantów wchodzi do księgarni. - Czy jest "Pan Tadeusz"? - Panie Tadziu, przyszli po pana - woła ekspedientka.

- Oj, co to będzie dalej - lamentuje Jaruzelski patrząc na swój portret.
- Nic - odpowiada portret - mnie zdejmą, a ciebie powieszą.

13

Odp: PRL-owskie

Z archiwum Spółdzielni

Skarga z 1987 roku: Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z jutrzejszą datą na kapslu. Prosze mi wyjaśnić, dlaczego mleko w dniu 3 maja datowane jest na 4 maja i czy ekspedientka mogła odmówić mi sprzedaży tego mleka - Halina Mikołajczyk.

Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść jutro, a będzie!


Skarga z 1983 roku: Jako mistrz z 1948 roku stwierdzam - dziura w szynkowej z powodu złej pracy nadziewarki. Zwyczajna zamiast na drobnym sicie była mleta na piątce. Jakiś niefachowiec tu pracuje - T. Cieslar.


Skarga z 1983 roku: Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo że w sklepie są cztery pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i pija herbatę. Ponadto kierowniczka ubliżała mi przy wpis...(tu książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby ktoś ją klientowi z całej siły wyrwał - przyp. red.)

Wpis kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że w sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą dostawą tak atrakcyjnych towarów jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru. Ponadto klient ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma dużo nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!!


Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ dostawa poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową (o godz. 8) i popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o godz. 16 wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy warto stać, ale nie wiedziały, co będzie, tylko że na pewno będą wyłożone parówki z porannej dostawy. Czekaliśmy wiec w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się, że wszystkiego jest b. mało. A parówki z porannej dostawy w ogóle wyparowały. Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co tam zostało odłożone, ale nie pozwolono nam na tę społeczną inicjatywę - R. Korpal, A. Bedkowska, S. Jedrzejczyj, D. Kozłowska.

Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla kolonii.


Skarga z 1985 roku: Kupiłam nieświeże drożdże, pół kilo. Nie chciano mi ich wymienić - Walewska.

Wyjaśnienie kierowniczki: Klientka przedstawiła do reklamacji drożdże kupione rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem były one zapakowane w prawdziwy papier pakowy, którego to papieru sklep nie posiada od pól roku - a wiec drożdże nie nasze.


Skarga z 1987 roku: Jestem siostrą PCK. Mam pod opieką sześć samotnych kalek i mam zezwolenie na kupowanie dla nich poza kolejnością. Odmówiono mi sprzedaży wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z kolejki po 14, 15 i 10 sztuk - Marcinkowska.

Wyjaśnienie kierowniczki: Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie zasad obsługi poza kolejnością wyjaśniam, ze opiekunka PCK nie miała prawa do zakupu poza wszelką kolejnością - które to prawo maja wyłącznie inwalidzi wojenni i wojskowi - a jedynie miała prawo do stania w kolejce dla uprzywilejowanych, zamiast w kolejce zwykłej. Z uwagi na to, ze zarówno w kolejce zwykłej, jak i w kolejce dla uprzywilejowanych stała znaczna ilość klientów i nie wyrażali oni zgody na sprzedaż wafli siostrze PCK, klientce odmówiono sprzedaży poza wszelką kolejnością. Tak więc nie było żadnej winy ekspedientki - wszystkim uprzywilejowanym przysługuje obsługa poza kolejnością, ale tylko jeśli staną w kolejce dla uprzywilejowanych. I w tej kolejce powinna pani - jako siostra PCK - stanąć. Jest jeszcze zwykłą kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W niej stać pani nie musi.


Skarga z 1979 roku: Złe zachowanie kasjerki. Kasjerka robiła się manikure w sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do manikury. Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikurą. Czekam na tłumaczenie z Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, ze niedokładnie pisze po polsku - Kay Withers.


Skarga z 1988 roku: Na wystawie odkryłem naboje do syfonów, jednak w sklepie nie chciano mi ich sprzedać, wykazując przy tym arogancję i chamskie odzywki - Jerzy Waka.

Dopisek kierownika: Klient nie miał żadnej racji. Wchodząc do sklepu, był już zdenerwowany. Ubliżał mojej pracownicy. Chciałem uspokoić tego klienta, tłumacząc sytuację obecnego braku naboi, lecz klient w dalszym ciągu miał pretensje i ubliżał. A co do wystawy, stoi tam tylko puste pudełko po nabojach.


Pochwała z 1988 roku: Pragnę złożyć dyrekcji podziękowanie za zmianę dawnego personelu z kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel obecny jest fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojna - inż. Stanislaw Wisniewski, kombatant.


Skarga z 1988 roku: Podejście p. ekspedientki do stoiska nabiałowego trwało od godz. 7.40 do 8.00 - Lutkowski.

Wyjaśnienie kierowniczki: Mieliśmy przyjęcie towaru, a klient był bardzo niecierpliwy. Mimo dużej kolejki, która spokojnie oczekiwała, domagał się obsługi.


Pochwała z 1988 roku: Dziękuję za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a nie mogłam dostać od 2 lat w całym śródmieściu. Szczególnie dziękuję pani sprzedawczyni, która z uśmiechem odważyła mi zadaną ilość - Dominika Pytkowska.


Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa skandaliczna. Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancją - Henryk Jodko, Alicja Moczulska.

Dopisek innej osoby: Obywatele ci żądali, aby olej sprzedawać bez ograniczeń - na co kolejka, w której i ja stałem, prosiła aby dawać po 1 litrze, bo nie starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci stwierdzili, że skoro jest urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a inni ich nic nie obchodzą, po czym złośliwie wpisali się do książki - Krzysztof Jakubowski.


Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz. 9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy dodatkowego wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i stwierdziła, ze kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka oświadczyła, ze nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, ze towar jest. Jako klienci zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego, twierdząc, ze to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki do zabierania klucza. Nie wierzymy, ze w chłodni była tylko słonina, bo w tym wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu - Gotlib Stefania, Teresa Żmudzka, Anna Dobrowolska.

Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny - 30 kg baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się wiec towar. A w chłodni naprawdę nic nie miałam.


Pochwala z 1983 roku: Występuje do dyrekcji Społem, aby obsłudze sklepu przyznać nagrodę, np. imienia Wokulskiego. Nabywałem komplet garnków za 7400 zł. Pan, który mnie obsługiwał, był niezwykle uprzejmy i fachowy, poświęcił mi b. dużo czasu i wspólnie ze mną oglądał aż trzy komplety, żeby dobrać bez wgnieceń i uszkodzeń. Więcej takich sklepów i życie będzie jak w innych krajach - Krzysztof Stachurski, woj. zamojskie


Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na dziecinna kartkę, tłumacząc, ze nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy godziny handlu. I gdzie ja potem lipcowa kartkę zrealizuje? Mam dzieci 2 i 4 lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop.

Dopisek innej osoby: Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki. Ekspedientka miała słuszną racje. Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z niezarejestrowanymi kartkami, bo za mało jest wędlin - Mrówka.

Wyjaśnienie kierowniczki sklepu: Klientka Prokop była bardzo zdenerwowana, gdyż inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć.


Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam, że mam II grupę inwalidzką i oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka nie uznała tego, była bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo dlugim ogonku i otrzymałam 23 dkg. Zaznaczam, ze jestem po bardzo ciężkiej operacji i wszędzie jest to zaświadczenie respektowane - Czesława Gorkowska.


Skarga z 1978 roku: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienką lurę - K. Wojdak.

Dopisek inspektora nadzoru: Proponuje organizowanie comiesięcznych narad z bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych.


Skarga z 1988 roku: Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie ma żadnej wędliny. Uważam, ze przed świętem 22 lipca powinno być lepsze zaopatrzenie. Co maja jeść ludzie pracy? - Alicja Kozakowska.


Skarga z 1978 roku: W czwartek o godz. 13.45 szczególnie "mila i kulturalna" była pani Sawicka, która nie wiadomo, z jakich powodów znalazła się w salonie perfumeryjnym. Ordynarny stosunek do klienta, odsyłała do pracy pod Forum. Uważam zachowanie ekspedientki za katastrofalne i zadam satysfakcji - Iwanicka Jadwiga.

Dopisek innej osoby: Jestem świadkiem tej scysji i stwierdzam, ze zarzuty tej obywatelki są bezpodstawne. To klientka zachowywała się prowokująco i arogancko - mówiła podniesionym głosem per ty i wysyłała ekspedientki do pracy w PGR - Jadwiga Kolodziejczyk.

Wyjaśnienie kierowniczki: Sytuacja spowodowana była niesłuszną pretensja klientki, która żądała od ekspedientki otwarcia i powąchania oryginalnie zapakowanej wody francuskiej Jena po 800 zł. W związku z odmowa wszczęła awanturę.


Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis nieczytelny).

Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą: Miód znajdujący się na wystawie będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te towary, ale klient stwierdził, ze tyle to on nie będzie czekał.


Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy skargę na kierowniczkę, która odmówiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osób ze zwykłej kolejki obsługiwać jedna z uprzywilejowanej. Obsługiwała jeden na jeden. Towaru dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć podpisów).

Dopisek pod skarga: My, ludzie z kolejki uprzywilejowanej, wyjaśniamy, ze jesteśmy inwalidami wojennymi, starymi bojownikami o Polskę i prosimy o nieuwzględnianie ww. PASZKWILU - Jerzy Hyś.


Skarga z 1984 roku: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż twierdzi, ze klient powinien najpierw się wyszumieć - Ewa Rakowska


Skarga z 1985 roku: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby zamawiała biały ser na wagę (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz wiec bardzo proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w kostkach. Niech ja już nie słyszę "nie dostajemy sera na wagę" - J. Tender.

Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę.


Pochwała z 1979 roku: Zostałem nadzwyczaj grzecznie obsłużony przez panią ekspedientkę Marie, za co pragnę wyrazić wyrazy uznania dla całego personelu na czele z p. Kierowniczka - Tadeusz Grajek, Ursus.


Skarga z 1988 roku: Chciałam kupić kilogram cukru i kawę, pokazując legitymacje II grupy inwalidztwa. Pani ze stoiska cukierniczego nie chciała mnie obsłużyć poza kolejnością. Wreszcie gdy mnie załatwiała, cały czas ubliżała, co spowodowało podburzenie stojących w kolejce ludzi. Na skutek jej zachowania jakiś wulgarny typ wyrwał mi kawę i wrzeszczał koło ucha, ze ma w dupie moja legitymacje inwalidzka - Stanisława Ostrowska.

Dopisek innej osoby: Byłem świadkiem. Klientka, rzekomo inwalidka, odgrażała się, ze nas tu wszystkich urządzi. Sama sprowokowała taka, a nie inna reakcje stojących w 30-osobowej kolejce. Nie mam nic przeciwko ludziom z przywilejami, ale czy musza robić zakupy akurat po 16, gdy normalni ludzie wychodzą z pracy, i przeszkadzać. Poza tym kawa jest używką, a nie artykułem pierwszej potrzeby - Mialkowski.


Skarga z 1983 roku: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek faraona (podpis nieczytelny).

Dopisek kierowniczki: Klient był w stanie nietrzeĽwym.


Pochwala z 1980 roku: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż przyjemnie postać chwile w kolejce - Beata Malaszko.

Dopisek: My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwal (tu następuje 10 podpisów).

Kolejny dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania - Wojciechowska.


Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? - Bożena Zycholak.

Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz. 14 przywieziono do naszego sklepu cukier, kory miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko rozeszła się po mieście i spowodowała szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć utarg. W tym kotle wywiesiłam wiec na dziale z alkoholem kartkę jakakolwiek, nie patrząc nawet, co tam napisane, ze przerwa albo remanent, i uciekłam na tyły na zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany olbrzym. Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13 milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której już obsłużyć nie mogłam, i się wpisała.


Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie, proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi zależy - Wajdzik Alina.

Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.


Skarga ze stycznia 1983 roku: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w dwóch palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić - Janik.

Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, ze nie ma innej możliwości jak podanie sera palcem.


W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki poinformowały, ze będą wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo ze stałam na początku kolejki uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki zachowały się b. brzydko. Zostałam przez jedna popchnięta z całej siły, a kiedy upadlam, siła mi dywan wydarła - Irena Pryszcz

Dopisek kierowniczki: Serdecznie Panią przepraszamy za zaistniały incydent. Ekspedientce zwrócono uwagę o nietakim stosunku do klienta - Zdanowska


Skarga z 1983 roku: Na wystawie są wystawione rożne sery żółte, ale w sklepie nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma w sklepie. Proszę o wyjaśnienie - Tadeusz Kedzielski.

Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono wiec wystawy konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od dłuższego czasu niestety brak w sprzedaży

Powiadają, że jak ktoś zmienia w wulgaryzmach niektóre litery na znaki takie jak *&#%@, to znaczy, że zamiast organów płciowych ma czarne kwadraty.

14

Odp: PRL-owskie

Aż się łza w oku kręci ,kiedy to sobie człowiek przypomni. I to bynajmniej nie z tęsknoty. a tak w ogóle to powinno rozdać się ten tekst  wszystkim komuszkom i pociotkom z LiD-u

15

Odp: PRL-owskie

Przychodzi gosc do kiosku Ruchu, kupuje Trybune Ludu, oglada pierwsza strone i wyrzuca. Sytuacja powtarza sie przez kolejne dni. W koncu sprzedawca pyta:
- Dlaczego oglada pan tylko pierwsza strone?
- Szukam nekrologu!
- Ale nekrologi sa w srodku!
- Ten ktorego ja szukam bedzie na pierwszej stronie!


- Czy garbaty moze budowac socjalizm?
- Nie, bo socjalizm buduja miliony prostych ludzi


Dwóch chłopów pojechało na wycieczkę zwiedzać kołchozy w ZSRR. Wraca tylko jeden. We wsi go wypytują:
- Widziałeś jak dobrze się żyje ludziom w Rosji żyje?
- Widziałem.
- A widziałeś szczęśliwych kołchoźników?
- Ano widziałem.
- A radio w każdej chałupie?
- Widziałem
- A co się stało z twoim sąsiadem?
- Jego zamknęli.
- Za co??
- Za to, że tego wszystkiego nie widział.

Ostatnio edytowany przez Siapuka (2007-12-27 02:45:15)

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

16

Odp: PRL-owskie

Na poczcie:
-Znaczek z Bierutem nie chce się przykleić!
-Bo pan pluje nie z tej strony!

17

Odp: PRL-owskie

- Tato, co to jest socjalizm?
- Jakby Ci to wytłumaczyć, byli sobie dwa panowie Lenin, który naprawdę nazywał się Uljanow i Stalin, który naprawdę nazywał się Wisarionowicz.
Oni zrobili Wielką Rewolucję Październikową, ale naprawdę nie byłą wielka, nie była rewolucją i była w listopadzie.
- Tato, to bardzo skomplikowane, ja nic z tego nie rozumiem.
- Właśnie zaczynasz pojmować czym jest socjalizm.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

18

Odp: PRL-owskie

- Dlaczego milicjanci mieli guziki na rekawach ?
- Zeby nie wycierali w nie nosów.
- A dlaczego te guziki się tak błyszczały ?
- Bo wycierali.

Dlaczego kiedyś milicjanci chodzili we trzech na patrole?
Jeden umiał czytać, drugi pisać a trzeci miał zadanie z SB pilnować tych dwóch podejrzanych intelektualistów

Marszalek Spychalski miał wydatny, semicki nos. Krążyły dowcipy typu :
Nieprawda, że Spychalski wygląda jak Żyd. On wyglada jak Czech (Zydów) albo
Nieprawda , że Spychalski to Żyd. To góral. (Z Góry Synaj).

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

19

Odp: PRL-owskie

-A ile razy w roku zmienasz olej?
-Stary, ja mam zaporożca, ja nie zmienam ja dolewam...

Z regulaminu:
2. Nie obrażaj innych, możesz komentować cudze teksty, ale tutaj wszyscy mają się dobrze bawić, a nie obrzucać epitetami.

Nobody expects The Spanish Inquisition!!!

20

Odp: PRL-owskie

Zauważono towarzysza Gierka jak chodzi po ulicach Warszawy na czworakach i zbiera kamienie. Zrozpaczony Komitet Centralny nie wie co robić, w końcu dzwonią na Kreml, do Breżniewa. Po drugiej stronie słuchawki słychać jakieś rozmowy, konsultacje w końcu odzywa się głos Breżniewa. "Towarzysze z Polski, nie ma się czym niepokoić, towarzysz Gierek przez przypadek dostał program naszego "Łunochoda".

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

21

Odp: PRL-owskie

Przed sklepem mięsnym długa kolejka. Ulicą przejeżdża Gierek. Na widok "ogonka" zatrzymuje samochód i pyta:
- Towarzysze, po co stoicie?
- Po mięso. Czekamy już dwa dni - pada odpowiedź.
- Wicie, wyście mi kiedyś pomogli, to, rozumicie, ja wam teraz pomogę...
Odjeżdża, a po chwili pod sklep zajeżdża ciężarówka. Wszyscy z nadzieją podbiegaja, a tu... wynoszą krzesła.

22

Odp: PRL-owskie

Przyjeżdża telewizja w góry, bo istnieje ponoć baca, który widział żywego Lenina. No i pytają się bacy, jak wyglądał Lenin. Na to baca:
- Ano był taki strasnie bzydki i miał takie wielkie rogi i wysedł z lasu.
- Baco, a może to był jeleń?
- A moze.


Pewnego dnia Stalin przejeżdżał obok pięknej, z białego kamienia wzniesionej cerkwi pod wezwaniem Zbawiciela na Puszczy (XV wiek). Pod
cerkwią walało się drewno.
- Skandal, sprzątnąć to... - burknął Stalin.
Niestety nikt nie śmiał zapytać, co właściwie miał na myśli. Na wszelki wypadek drwa wywieziono, a cerkiew zrównano z ziemią.

Ostatnio edytowany przez Siapuka (2008-04-13 23:05:32)

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

23

Odp: PRL-owskie

- Co to jest szczęście?
- Mieszkać w Związku Sowieckim.
- A nieszczęście?
- Mieć to szczęście.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

24

Odp: PRL-owskie

W czasie stanu wojennego stara kobieta klęcząc przed konfesjonałem spowiada sie:
- Bywa, że kilka razy na dzień grzeszę. Jak tylko zobaczę „sukę“ z ZOMO-wcami, to wytrzymać nie mogę i przeklinam: „A bodaj  byście wszyscy łeb skręcili łobuzy !“
-O, to nie po katolicku, moje dziecko - odpowiada ksiądz - tak nie można.
-Jakże, prosze księdza? - oburza się kobieta.
-Trzeba mówić: Wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie...

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

25

Odp: PRL-owskie

Owczarek przechodzi z Berlina Wschodniego do Zachodniego.
- Tam jest cudownie - mówi do buldoga. - Nie ma biednych, nie ma bogatych, wszyscy są równi.
- To dlaczego stamtąd zwiałeś?
- Bo tutaj mogę sobie poszczekać.

Uśmiechnij się - jutro możesz nie mieć zębów.