Temat: Garść dowcipów
Nie lenić się, wrzucać dowcipy! ![]()
- Wy tu się weselicie, a mnie papuga zdechła...
- Nie gadaj, ot tak sobie zdechła?
- Nie, k*wa, z efektami specjalnymi!
Do gabinetu psychologa wchodzi starszy facet ciągnąc za rękę ok. 50-letnią kobietę:
- Panie doktorze ona ……no jak ci tam… Nie ważne… Moja żona skarży się, że nie poświęcam jej wystarczająco dużo uwagi.
Radio Tybilisi do Radio Erewan: W jakim kraju są najprzystojniejsi mężczyźni na świecie?
Radio Tybilisi do Radia Erewan: Dziękujemy za komplement.
Jaka jest różnica między Urzędem Skarbowym a zakładem fryzjerskim?
W Urzędzie Skarbowym golą dokładniej.
Ogłoszenie drobne:
Śnieżynka 90-60-90 szuka Mikołaja. Z dużym prezentem.
Kobieta przyjacielem człowieka, ale jakimś, cholera, takim interesownym...
Zawsze mów kobiecie, że jest inna niż wszystkie, jeśli chcesz otrzymać od niej to, co od wszystkich.
- Nienawidzę wiosny!
- Jak można nie lubić wiosny?
- Bo słońce mi w monitor świeci...
Profesor do studenta na egzaminie:
- Proszę pana, czy pan w ogóle chce skończyć studia?
- Tak panie profesorze.
- No to właśnie pan skończył.
Mówi dziewczyna do chłopaka:
- Zaszłam!
- To odejdź.
- To nie od chodzenia, to od pierdolenia!
- To odpierdol się.
Muminki Cię widzą, Muminki Cię śledzą, one Cię złapią, zabiją i zjedzą
Brzydki 60-latek ożenił się ze śliczną 20-latką. Koledzy pytają:
- Jakim cudem wyrwałeś taką laskę?
Na to 60-latek wyciąga z portfela Visę, MasterCard, American Express...
- Wygrałem w karty.
Prowadzący teleturniej pyta kobietę:
- Jaką nazwę nosi trzecia planeta od Słońca?
- Hmmm...
- Słucham panią...
- Hmmm... jakaś podpowiedź?
- No dobrze... gdzie pani mieszka?
- W Sosnowcu.
Obecnie najlepszy sposób na kryzys finansowy ma Osama bin Laden. Wystarczy dobrze rozmieścić ładunki i znowu będzie boom, a giełda wystrzeli w górę
Icek przyszedł prosić o rękę Salci:
- Ja kocham pana córkę, bez niej żyć nie mogę!
- To co tu robisz, zakład pogrzebowy jest po drugiej strony ulicy.
Mąż wraca do domu z zakupów. Umywszy nabyte warzywa staje przed żoną z porem i wręcza jej go uroczyście (tak, jak się wręcza bukiet kwiatów podczas ślubu).
- Dziękuję - odpowiada nieco zdziwiona żona. - Ale dlaczego z takim namaszczeniem?
- Bo to jest por favor.
Egzamin na antyterrorystów. Wchodzi pierwszy kandydat.
- Proszę sobie wyobrazić, leci pan samolotem rejsowym. Nagle wyskakuje mężczyzna z bronią w ręku i krzyczy, że samolot ma się kierować na Turcję. Co pan robi?
- Cóż, to proste. Ciosem karate wybijam mu z ręki broń, przewracam go, wiążę bardzo solidnie. Na najbliższym lotnisku sadzam samolot, przekazuję terrorystę w ręce policji i samolot może kontynuować lot.
- Pięknie, zaliczone, jest pan wolny.
Wchodzi następny kandydat.
- Proszę sobie wyobrazić sytuację: leci pan samolotem IŁ-86 i nagle wyskakuje mężczyzna z walizką w rękach i krzyczy, że w walizce ma 50 kg trotylu i samolot ma się kierować na Turcję. Co pan robi?
Egzaminowany się zamyślił:
- Jaki to samolot?
- IŁ-86...
- Aha... A wysokość jaka?
- 10 000 metrów...
- Aha... A jaka jest prędkość lotu?
- 700 km/h...
- Aha... Znaczy IŁ-86, 50 kg trotylu, wysokość 10 000 metrów, prędkość 700 km/h... Dobrze rozumiem?
- Tak. Co pan by zrobił?
- Ja? Zesrałbym się!
Znalazł się jeden mężczyzna, któremu udało się zrozumieć kobietę. Niestety umarł ze śmiechu zanim zdążył przekazać tę wiedzę innym.
Żona do męża:
- Dziś spotkałam bardzo bezczelnego faceta, powiedział mi żebym zrobiła mu loda za ten oto złoty łańcuszek.
Ze wszystkich dragów najbardziej kopie miłość. Po nim przeciętnie jesteś 7 lat na haju, a przez następnych 15 masz doła. Odwyk kosztuje połowę majątku i wymaga zgody sędziego.
Do pewnego kapitana statku, będącego już prawie na emeryturze, dorwała się pewna dziennikarka. Przeprowadzając z nim wywiad zadała pytanie:
- Kiedy pan przeżył największą burzę?
Kapitan zamilkł, ale widać po oczach, że rozpamiętuje swoje życie wilka morskiego. W końcu rzecze:
- To było zaraz po ślubie. Jak splunąłem w domu na dywan.
- Niech pan wejdzie w moje położenie – Natasza Rostowa poprosiła porucznika Rżewskiego.
- Rżewski wszedł, wszedł potem jeszcze raz, i znowu, i w końcu zostawił Nataszę w tym położeniu.
Młody człowiek zwraca się do ojca swojej wybranki:
- Przyszedłem prosić o c**kę pana córki.
- Ależ młody człowieku, co to ma znaczyć! Prosi się o rękę!
- Ręce to mam swoje...
Narkotykom powiedz "NIE"! Może uda się zbić cenę...
Pamiętaj: kochaj bliźniego swego ale tak, żeby Cię na tym nie przyłapali
Panie daj mi cierpliwość. Ale szybko!
Dwaj młodzi księża rozmawiają na temat spowiedzi. Pierwszy stwierdza:
- Od tego co się teraz słyszy od młodzieży przy spowiedzi, to się człowiekowi dosłownie czapka podnosi...
Na to drugi:
- To po co kładziesz ją na kolanach...!?
- Co robisz jak masz pieniądze?
- W zasadzie to nie pamiętam.
Młody Gruzin postąpił na naukę do uniwersytetu w Moskwie. Rodzice piszą mu list:
"Kochany synie, sprzedaliśmy owoce, zebraliśmy trochę pieniędzy, przesyłamy, kup sobie Zaporożca. Tylko się ucz."
Odpowiada syn, ze chce jeździć jak wszyscy, tramwajem. Następny list
"Sprzedaliśmy, synku, więcej owoców, trochę pożyczyliśmy, przesyłamy ci pieniądze, kup sobie Wołgę. Tylko się staraj i ucz."
Syn znów pisze, ze będzie, jak wszyscy, jeździć tramwajem. Rodzice:
"Sprzedaliśmy wszystkie owoce, pożyczyliśmy u krewnych i sąsiedzi, kupiliśmy ci tramwaj. Teraz możesz jeździć jak wszyscy, tylko się synku ucz."
Zebranie załogi w zakładzie pracy chronionej "Warzywa Owoce" w Gzichowie Górnym, okres późniejszego nieco PRL-u i dyskusja nad tym, czy soboty mają być wolne. Oczywiście prawie wszyscy są za wolnymi sobotami, ale nie sekretarz POP - brygadzista Jeżyna, który swoją negację uzasadnia tym, że ludzie przywykli już do sześciodniowego tygodnia pracy i wszelkie zmiany spowodują to, że robotnik wybije się z rytmu, spadnie wydajność no i obniży się ogólny poziom życia w kraju.
I dyskusja trwa, aż głos zabiera młody, zdolny, inteligentny student z Tarnowa będący na praktyce w zakładzie i mówi, że on jest za tym, iż nie potrzeba żadnych wolnych sobót, a nawet należałoby pracować również w niedziele, bo jak jest za dużo wolnego czasu, to się ludziom nudzi, nie wiedzą co mają robić więc chleją wódę i bzykają się jak króliki, a później się rodzą takie przygłupy jak brygadzista Jeżyna.
Na dyskotece chłopak pyta drugiego chłopaka:
- Jak ty podrywasz te wszystkie dziewczyny?
- Zaraz ci pokażę.
Po chwili podchodzi do dziewczyny i mówi:
- Wybierz liczbę od 1 do 10.
- 5!
- Gratuluję, wygrałaś! Nagroda to randka ze mną!
Drugi chłopak wywalił gały ze zdziwienia i pomyślał: "Też tak zrobię!" Podchodzi do dziewczyny i mówi:
- Wybierz liczbę od 1 do 10
- 2!
- Przykro mi, przegrałaś.
- Czym mierzy się przyspieszenie trabanta?
- Kalendarzem.
Dzwoni telefon. Odbiera zdenerwowany Dopełniacz:
- Czego?!
O tempora, o mores, o ku**...