Temat: Garść dowcipów

Trochę mnie nie było, ale już jestem smile
Szczęśliwego Nowego Roku!! big_smile

Niedaleko otwarto nowy supermarket. Jest w nim automatyczny zraszacz, który pomaga utrzymać produkty w świeżości. Jak tylko zacznie pracować, słyszysz odgłos oddalającej się burzy i szmer wiosennego deszczu...
Kiedy przechodzisz obok nabiału, słychać ciche muczenie krów...
Gdy mijasz dział mięsny, roznosi się zapach grillowanych kiełbasek z boczkiem i cebulką...
Kiedy jesteś przy stoisku z jajkami, słychać gdakanie kur i czuć w powietrzu zapach smażonych jajek...
Z miejscowej piekarni powala zapach świeżo wypieczonego chleba i ciasteczek...
Ale nigdy więcej nie kupię tam papieru toaletowego...


Pan Jezus zszedł na Ziemię by się przyjrzeć jak sobie żyją tu ludzie. Postanowił jednak się nie ujawniać. I kiedy właśnie tak sobie incognito wędrował przez Warszawkę, nagle przyczepił się do niego jakiś natrętny pijaczek, który szarpie Jezusa za ramię i mówi bełkotliwie;
- Ty koleś, poczekaj, my się chyba skądś znamy, no nie?!
- Mylisz się człowieku, nigdy cię wcześniej nie spotkałem - mówi spokojnie Jezus i odchodzi.
Pijaczek jednak nie rezygnuje i podbiega do Jezusa:
- E tam, ściemniasz facet, ja już cię gdzieś widziałem!
- Przykro mi, to pomyłka, jestem pierwszy raz w tym mieście! - odpowiada Jezus i idzie dalej.
Pijaczek stoi przez chwilę i myśli, po czym nagle tknięty jakąś odkrywczą myślą woła za Jezusem:
- Poczekaj facet chwilę... a weź no rozłóż tak ręce i przekrzyw trochę głowę!


Miałem dzisiaj w robocie szkolenie na temat motywowania ludzi i dowiedziałem się, że należy najpierw pochwalić osobę która ma coś dla nas zrobić - że nikt inny lepiej tego nie zrobi itp., bo po takich pochlebstwach ta osoba to zrobi szybko i chętnie.
Postanowiłem wypróbować ten nowy myk od razu po powrocie do domu, więc mówię żonie:
- Kochanie zrób mi loda, żadna inna nie robi tego tak wspaniale jak Ty!
Echhhh, do dupy te szkolenia... nie widziałem nigdzie gwiazdki ani napisu małymi literkami, że sposób nie działa na żony...


W Afryce odkryto dziwny gatunek strusia. Normalne, przestraszone, wkładają głowę w piasek. A ten gdzie?! I to jeszcze nie w swoją...


Uprzejmie podejście do klienta kończy się razem z jego pieniędzmi.


Poradnik wiosenny:
Im krótsza spódniczka, tym chętniej mężczyźni przepuszczają damy przed siebie.


Zabawa dla mężczyzn z poczuciem humoru:
Podejść do ładnej dziewczyny i powiedzieć:
- Ma pani plamkę na swoim najpiękniejszym miejscu...
-... a potem obserwować, gdzie będzie szukać.


Kaltenbrunner wycelował do Stirlitza z parabellum. Stirlitz zdał sobie w tym momencie sprawę, czego brakowało w jego chytrym planie.
Chytrości i planu.


Posadził niedźwiedź w lesie poletko konopi. Kiedy już konopie obrodziły, postanowił je pilnować noc i dzień.
Wlazł na drzewo i czeka. Szedł sobie po lesie jeżyk....
- Oczom nie wierzę, uszom nie słyszę! - wykrzyknął uradowany gapiąc się na dorodne konopie. Zerwał jedną, spróbował. posmakowało więc zaczął zbierać bukiecik. Niedźwiedź nie zdzierżył. Zlazł z drzewa, podszedł cichutko do jeżyka i walnął go łopatą przez łeb. Jeżyk upadł ogłuszony. Po chwili otrzeźwiał, wstał, pokręcił głową z niedowierzaniem:
- Co za konopia!!! Ale daje kopa!!!
I pobiegł do domu po kosę. Wraca szybko z kosą i dalej - tak szybko jak może, zaczyna kosić niedźwiedzie poletko. Niedźwiedź zgłupiał. Ale po chwili zlazł z drzewa i potraktował jeżyka łopatą. Ten zwalił się na glebę, ale zaraz wstaje i kosi dalej. Niedźwiedź znowu go łopatą! Jeżyk znowu poległ ale jeszcze szybciej się pozbierał i dalej kosi. Znowu dostał łopatą, znowu szybko wstał i uśmiechnięty mruczy pod wąsem:
- Nie spać! Nie spać, K***a! Kosimy, kosimy...


Dlaczego batman miał 5 z WF-u?
Bo nosił strój.


Mąż posuwa żonę od tyłu, ta marudzi:
- Nudno, rutyna.... Wziąłbyś polewał mi wodę po plecach, bym miała wrażenie, że kochamy się na deszczu...
OK. Poszedł po wodę, zapina, polewa...
- Deszcz jest, ale piorunów nie ma...
OK. Zaczął bawić się przełącznikiem od światła.
- A huk?
Wkurzył się, huknął żonę w łeb i krzyknął:
- A kto by się jeb*ł w taką pogodę?!


Spytałem dziś żony:
- Wczoraj w nocy, gdy się kochaliśmy, udawałaś...??
- Nie - odpowiedziała. - Naprawdę spałam.


Zostałem aresztowany za zrobienie dowcipu w pracy.
Policja powiedziała, że to nieważne, czy to Prima Aprillis - to nadal jest gwałt.


Traf chciał, że do jednej jamy w jednym czasie wpadł lis, zając i niedźwiedź.
Wołali pomocy, próbowali się wydostać - bezskutecznie. Siedzą, nudzą się, chłodno, głodno, w brzuchach burczy... Dla rozładowania atmosfery zajączek się pyta:
- Słuchajcie, który z nas jest najmłodszy? Ja mam dwa lata...
- Ja mam trzy - odparł lis.
- A ja cztery - mówi misiek. I nauczyłem się przez ten czas, że jak pociupciam, to na jakiś czas tracę apetyt.


Podchodzi blondynka do bankomatu i po chwili krzyczy: Wygrałam, wygrałam!


Informatyk przychodzi do kolegi-informatyka i widzi, że ten trzyma wszystkie palce na klawiaturze, a nogą stara się wyszarpać z gniazdka sznur zasilania sieciowego.
Pyta więc, co to ma znaczyć. Kolega odpowiada: Znalazłem w internecie jakiś program, a kiedy go uruchomiłem, ukazał się komunikat:
"Naciśnij jednocześnie 10 dowolnych klawiszy, a zobaczysz fajny film pornograficzny".
Zrobiłem tak, a wtedy ukazał się komunikat: "A teraz puść chociaż jeden klawisz, a sformatuję ci dyski".


Jak odróżnić oryginalnego Rolexa od podróbki?
W trakcie kupowania należy pier***lnąć "Rolexem" z całej siły o podłogę - jeśli zegarek jest prawdziwy, sprzedawca umrze na zawał serca.


Kiedy kierownik sklepu wrócił z lunchu zauważył ze sprzedawca ma zabandażowaną rękę ale zanim zdążył go zapytać o ten bandaż, sprzedawca powiedział że ma dla niego bardzo dobra wiadomość.
- "Nie zgadnie Pan!" - rzekł sprzedawca. - "W końcu udało mi się sprzedać ten ohydny garnitur który zalegał u nas na półkach tak długo"
- "To odpychające różowo-niebieskie g*wno z tymi podwójnymi kokardami?"
- "Właśnie to!"
- "Świetnie! Myślałem ze nigdy się nie pozbędziemy tego szkaradztwa. To był najgorszy garnitur jaki mieliśmy. Ale czemu twoja ręka jest zabandażowana?"
- "Ach" żachnął się sprzedawca "po tym jak sprzedałem ten garnitur klientowi, jego pies przewodnik mnie pogryzł"


Facet kupił sobie najnowszy model Ferrari. Z łokciem za oknem pomyka sobie po szosie, aż wreszcie zatrzymał się przed przejazdem kolejowym.
Obok niego, pyrkoczącym chaotycznie motorowerkiem, zatrzymał się chłop w
słomkowym kapeluszu i połatanych portkach. Chłopek z podziwem oglądając bolida zagaja do szofera:
- Uuu.. panie!... Pikna fura!.. Pewnie szybka jak szatan, co?
- Taa.. popatrz pan na ten zegar - 380 km/h poleci!
Chłopek zaciekawiony ściągnął kapelusz i zagląda do szoferki:
- Fiu.. fiu!... Zegarów tu jak na kombajnie...
- Co tam kombajn! Popatrz pan jakie ten wóz ma przyspieszenie!...
Nie wdając się w dalszą dyskusję facet wyrwał do przodu paląc opony. Na
liczniku migają cyferki 100..150..180..240.., gościu zwolnił do 200, patrzy w lusterko, a za nim pomyka jakiś malutki punkcik, z każdą chwilą coraz większy.
Nagle coś ze świstem przeleciało obok Ferrari i zaczęło znikać w perspektywie drogi. Facet nie namyślając się wiele, wdepnął gaz do dechy i leci 220..240..280...320.. aż wyprzedził znikający punkt.
Znów zwolnił do 200 i z niepokojem zerka w lusterko - i znowu widzi - malutki punkcik zbliżający się błyskawicznie. Facet zaciekawiony zatrzymał się na poboczu i czeka. Coś przeleciało obok tak szybko, że zobaczył tylko smugę cienia, a kiedy zmieniło się w punkcik zaczęło wracać. Przeleciało obok, a w lusterku widać że znowu leci w stronę Ferrari, aż wyrżnęło z hukiem w tylny zderzak. Szofer wyskoczył z wozu i wkurwiony leci oglądać szkody. Z ziemi podnosi się mocno potłuczony chłop, z rozwianym włosem, uśmiechem za uszami, i z obłędem w oku.
Kierowca Ferrari mocno wystraszony, macając chłopka po ramionach, zagaja:
- Nic się panu nie stało? Może w czymś pomóc? Wezwę pogotowie!
- Nieee.. nie trzeba, tylko szelki byś mi pan zdjął ze swojego lusterka...


Żona do męża siedzącego jak zwykle przed telewizorem.
- Mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość. Odchodzę od Ciebie!
Mąż odrywa wzrok od telewizora i mówi:
- A ta zła?


Po czym poznać szachistę pie***go homoseksualistę?
Poświęca najpierw damę...


Mój "elektryczny" dzień:
- Wstaję opornie
- Jadę do pracy pod prąd
- Pracuję w napięciu
- Do domu wracam naładowany
- Na szczęście po kłótni z żoną zawsze jestem uziemiony.


Polonistyka to idealne studia dla kobiety. Liznąć trochę książek przed zamążpójściem nikomu jeszcze nie zaszkodziło.
Historia sztuki też nie jest zła - w końcu każdy potrzebuje potem jakieś obrazki na ścianach..


Metr to miara długości, odpowiada w wędkarstwie 45 centymetrom.


Sephora to taka Castorama dla kobiet.


Dlaczego blondynki nie rozróżniają prawej strony od lewej?
Bo garnki są okrągłe.


Pesymiści widzą w każdym zadaniu jakiś problem, optymiści w każdym problemie jakieś nowe zadanie.


Pan Bóg wszystko widzi, wszystko słyszy i wszystko wie. Mój szef nic nie widzi, nic nie słyszy, a i tak wszystko wie najlepiej.


Nauczyciel widzi w czasie lekcji na szkolnym korytarzu chłopca.
- Chłopcze, dlaczego nie jesteś na lekcji? I w dodatku palisz! Jaka klasa?!
Chłopak wydmuchuje dym:
- Burżuazja.


Walka walecznego rycerza Zygfryda ze smoczycą nabrała zupełnie nowego charakteru kiedy zorientował się, że na miejsce jednego odciętego cycka wyrastają jej trzy nowe.


W autobusie:
- Proszę bilet do kontroli.
- Nie mam. A pan mi pokaże swój bilet?
- Przecież jestem kontrolerem!
- A ja, k*rwa, elektrykiem. Mogę nie płacić za prąd?


Przejście dla pieszych na głównej ulicy miasta. Sygnalizacja świetlna,
sterowana przyciskami przez chętnych do przechodzenia. Godziny szytu.
Po obu stronach jezdni kilkadziesiąt osób oczekujących na "zielone". Do słupa sygnalizacji podchodzi blondynka i naciska przycisk. W tej samej sekundzie następuje zmiana świateł. Dziewczyna z triumfem mamrocze pod nosem:
- No i stały by barany dalej!


- Ta Zośka, wiesz która, na ile ją oceniasz?
- Pięć.
- Punktów? Przecież ona potwornie brzydka!
- Pięć dioptrii uszkodzenia wzroku od patrzenia na nią.


Idzie Zenek do domu i czuje, że coś jest nie tak. Chyba o czymś zapomniał. A to było ważne. Znowu będzie chryja. Jak zwykle. Otwiera drzwi...
Żona krząta się przy kuchni. Całuje ją w policzek, czeka na pretensje, ale zamiast tego też dostaje całusa. Hmm... nic? Kurde, przecież coś miał zrobić, jest tego pewien! To może dzieci... Wchodzi do pokoiku, dzieci witają go radośnie, czyli też nie to. Ale przecież czuje wyraźnie, że o czymś zapomniał, o czymś bardzo ważnym! Co to ku*wa było? Myśli... myśli...
Olśnienie!
O, żesz w dupę, idioto!
...
- W knajpie nie byłem!


Kumple rozmawiają pod budką z piwem o kasie, a raczej o jej braku:
- A taki jeden mój znajomy - nawija smętnie jeden - to wygrał kiedyś miliona w Lotka...
- I co on z taką kasą zrobił? - pyta drugi z błyskiem w oku
- Połowę wydał na dziwki, wódę i balety...
- A drugą połowę? - interesuje się inny
- Ach, drugą połowę to jakoś bezsensownie przepie*dolił...


[autentyk] Powrót z zawodów strzeleckich, zatrzymujemy się, żeby coś zjeść. Było nas 11 osób i tak trafiło, że prawie każdy zamówił co innego. Pani kelnerka wszystko spisała, przekazała do kuchni, a stamtąd usłyszeliśmy pełen rozpaczy jęk:
- O k**wa!


[autentyk] Wracam z kościoła z poświęconą palemką. Na murku zaraz obok siedzi jegomość mocno wczorajszy, również dzierży dumnie w dłoni palemkę. Zaczepia jakąś dziewusię i mocno zmęczonym głosem:
- Pszzzzepraszam, czy ja tego kwiatka to od pani dostałem?


[autentyk] Otóż Kasia jakiś czas temu postanowiła zrobić prawo jazdy. Skończyła jeden kurs, zaliczyła wszystkie "praktyki", więc wydawałoby się, że pewne pojęcie o sytuacji drogowej ma. Pracowała natenczas w pewnej firmie, jako osoba zajmująca się wszelkimi formalnościami bankowo-urzędowymi, a dopóki prawko nie leżało bezpiecznie w jej torbie, zawsze ktoś musiał ją wozić po tych wszystkich instytucjach. Pewnego dnia padło na Zenka. Pojechali.
Jadą, jadą, wjechali w jakieś osiedle, a na osiedlu, jak to na osiedlu sporo "śpiących policjantów" leży. Jadą tak, jadą, podrzuciło ich na "śpiącym" po raz kolejny i w tym momencie Kasia wypala:
- Zenek, a czemu te rury są tak płytko zakopane?


Kupiłem telefon komórkowy w promocji dla dozorców. Mam 100 darmowych SMSów do innych cieci.


- Cześć, co słychać?
- Przepraszam, ale nie mogę teraz rozmawiać, jestem bardzo zajęty.
- To co ty robisz?
- Wypełniam obowiązek małżeński.
- Przecież nie jesteś żonaty!
- A, cudzy wypełniam.


[Marecki]- Chcę seksu bez późniejszego przedłużania jakichkolwiek stosunków z ładną i miłą dziewczyną!!!
[Ziunio22]- Wszyscy chcą...
[Ziunio22]- oprócz dziewczyn...


Rozmawiają dwie mężate psiapsiółki:
- Ja to się jakoś nie mogę przełamać do robienia loda.
- Czekaj, czekaj. Urodzisz trzecie dziecko jak ja, to sama się będziesz prosić.


- Wasia, słuchaj, mam problem. Tylko nie mów mojej starej, bo się rozwodem skończy!
- Milczę jak grób!
- Lodzik: zdrada to czy nie?
- Hm... trudne pytanie...
- No ale po twojemu?
- A komu zrobiłeś?


Józef: Macie jakieś pokoje?
Kobita: Nie, jesteśmy pełni.
Józef: Pani słucha... Moja żona jest w ciąży...
Kobita: Hej! To nie moja wina!
Józef: No, moja też nie...


- Obywatelu plutonowy! Chciałbym zameldować, że mamy chyba na kompanii geja!
- Po czym to wnosicie?!
- Bo ktoś mi podpierdolił pomadkę i tusz do rzęs!


Policja zatrzymuje pędzącego jak wariat kierowcę.
- No ładnie, teren zabudowany a pan pędzi 170 km/h! Gdzie tak śpieszno?
- Panie władzo, właśnie z Sylwestra wracam. Żona z dziećmi w domu sama, nie wie co się ze mną dzieje, pewnie od zmysłów odchodzi!
- Chwila! Jaki Sylwester?! Kwiecień przecież mamy!
- No i właśnie dlatego tak się śpieszę!


Pierre Biezuchow do Rżewskiego:
- Poruczniku Rżewski, pan jesteś łajdak i cham domagam się satysfakcji!
- No już dobrze, już dobrze, chodź tu ty zboczku!


Zima w Moskwie. Wsiada babcia do autobusu i staje nad siedzącym młodzieniaszkiem:
- Młody człowieku, nie ustąpisz mi miejsca?
- Ale jest pełno miejsc!
- Ale twoje już nagrzane....


Co mówi żydowski pedofil jak spotka małą dziewczynkę?
- Hej dziewczynko! Chcesz kupić trochę cukierków?


Przed wojną przed pewnym małym hotelikiem stała tablica z napisem:
"U nas mówi się po angielsku, francusku, niemiecku, włosku i hiszpańsku"
Pewien zbłąkany turysta zagraniczny próbuje w tych wszystkich językach dopytać się o drogę. W końcu zdenerwowany pyta w jidisz:
"To kto tu do cholery mówi tymi wszystkimi językami!"
Portier na to wzruszając ramionami:
"Pewnie nasi goście, proszę Szanownego Pana."


Żydowska rodzina chciała oddać do domu spokojnej starości nestora swojego rodu. Pojawił się jednak problem. Otóż w żadnym żydowskim domu starców nie było wolnych miejsc. Postanowili więc oddać go do placówki katolickiej.
Po kilku miesiącach przyjeżdżają w odwiedziny i pytają:
- Dziadku, dobrze ci tutaj?
- Tak, nawet bardzo.
- To dobrze, bo baliśmy się, że to nie będzie dobre miejsce dla ciebie.
- Spokojnie, wszyscy tutaj są dla siebie bardzo mili. Co jednak dziwne.
Jest tu taki jeden pianista, mimo, że nie gra od 20 lat wszyscy mówią do niego "maestro".
Jest też jeden lekarz i chociaż nie praktykuje od 20 lat wszyscy mówią do niego "doktorze".
A ja! Nie uprawiałem seksu już od 20 lat, a wszyscy mówią do mnie "ty pie*dolony Żydzie"!


Wielu mężczyzn zawdzięcza swój sukces pierwszej żonie, a swą drugą żonę - sukcesowi.


Natasza spotyka rankiem Rżewskiego.
- Co się stało poruczniku? Choroba? Tak źle pan wygląda...
- Eee.... upadłem wczoraj...
- O Boziuniu ty moja... z konia?
- Nie, mordą w talerz z sałatką.


Bal. Jedna z dam opowiada swój sen:
- Miałam dzisiaj straszny sen. Tak jak zawsze wkładam mały palec do buzi... - a tam nie mam ani jednego zęba!
Rżewski:
- Madam - na pewno włożyła pani palec do buzi?


Pułk Rżewskiego przenieśli na Kaukaz. Dla poprawy morale wojaków oraz zacieśnienia przyjaźni z ludnością tubylczą zaproszono balet z Moskwy. W trakcie spektaklu, gdy gorący taniec rozgrzał publikę, dzicy kaukascy górale rzucili się na roznegliżowane kobiety. Gonitwa, krzyki, piski, szamotanina... gwałt i poruta.
- A mówiłem Bezuchowowi, że to "Taniec z k*rwami" - relacjonuje Rżewski. - A on, jak debil powtarza: "Taniec z szablami", "Taniec z szablami"...


Porucznik posyła ordynansa, Wanię, do gospody po gorzałkę.
- Kiedy wszystkiego 10 kopiejek gotówki nam się ostało, Wasze błagarodje - zaoponował Wania.
- No to sobie weź te 10 kopiejek - błysnął hojnością porucznik. - Albo nie, kup za to duży arkusz papieru, narysuj na nim dupę i powieś go w oknie!
- Po co, za pozwoleniem, Wasze błagarodje? - zdziwił się Wania.
- A widzisz - będzie ktoś przechodził, zobaczy, to oczywiście zajdzie, żeby zapytać, czemu dupa w oknie wisi. A ja, dla podtrzymania rozmowy, poślę go do gospody po gorzałkę.


Porucznik przygotowuje się do wyjścia na bal. Smaruje wazeliną interes.
- A to po co? - pyta ordynans
- To na wszelki wypadek odpowiada Rżewski.
Skończywszy smarować organ zaczyna smarować d***ę.
- I ją też?
- Różnego rodzaju bywają wypadki!


[autentyk] Byłam niedawno z moim dużo młodszym rodzeństwem, 3 latka i lat 4, na cmentarzu. Stoimy nad grobem babci i dziadka od strony mamy no i tłumaczę, że oni już nie żyją i poszli do nieba, do aniołków.
Na drugi dzień przejechali do nas w odwiedziny babcia i dziadek od strony taty, na co młody z nieukrywanym zdziwieniem:
- To wy żyjecie jeszcze?


[autentyk] Znajoma z trzyletnią córeczką w kawiarni na świeżym powietrzu w warszawskich Łazienkach. Matka pije kawę, córka biega między stolikami. W pewnym momencie mała podbiega do matki i mówi: "Mamo.chodż szybko. Coś Ci pokażę". Ciągnie matkę za rękę do stolika, przy którym siedzi jakaś kobieta i niemalże dotykając wargi tej kobiety mówi: "Mamo, zobacz jakie ta pani ma wąsy".


- W Lidlu jest promocja na prezerwatywy
- Jaka?
- 10 sztuk za 3 zł
- Eee... to pewnie jednorazowe...


Nie przypominam sobie, żebym był na jakiejś imprezie w akademiku, co z drugiej strony, może świadczyć o tym, że byłem na imprezie w akademiku...


Taksówkarz jedzie ostro, gwałtownie bierze zakręty, wyprzedza lawirując między samochodami. Pasażer zbladł:
- Panie, niech pan uważa i wolniej jedzie, bo się rozwalimy! Ja mam na utrzymaniu siedmioro dzieci!
Taksówkarz się odwraca:
- I mnie pan mówi, żebym uważał?

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

2

Odp: Garść dowcipów

Upadają cywilizacje, wybuchają rewolucje, wynalazki się wynalazują ... a Siapuka znów wrzuca fajne kawałki big_smile

A przy tym z psiapsiółkami i trójką dzieci to zapomniałaś dodać, że autentyk? wink

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

3

Odp: Garść dowcipów

Siapuka - ten z Jezusem - po prostu boski tongue

4

Odp: Garść dowcipów

A ja sie czepnę smile Widzę kolejny wątek pod tym samym tytułem Garść dowcipów. Siapuka ktoś się pod Ciebie podszywa? Bo tyle wątków o takim samym temacie że mi się przypomina dowcip który kończy się słowami: Boję się otworzyć lodówkę :DDDD


Pewna kobieta kupiła sobie w aptece podpaski.
Chwilę po wyjściu zauważyła jednak, że opakowanie jest podobne lecz rodzaj nie zgadza się z tymi, które zawsze stosuje. Wraca do apteki i pyta...
- Czy może mi pan wymienić?
Młody farmaceuta zaczerwieniony po uszy odpowiada...
- Pani wybaczy, ale nigdy tego jeszcze nie robiłem!

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

5

Odp: Garść dowcipów

W takim razie  powinno to brzmieć:

alganter napisał/a:

Pewna kobieta kupiła sobie w aptece podpaski.
Chwilę po wyjściu zauważyła jednak, że opakowanie jest podobne lecz rodzaj nie zgadza się z tymi, które zawsze stosuje. Wraca do apteki i pyta...
- Czy może mi pan wymienić?
Młody farmaceuta zaczerwieniony po uszy odpowiada...

Boję się otworzyć lodówkę.

Aczkolwiek puenta mocno by na tym ucierpiała tongue

6

Odp: Garść dowcipów

Starsze małżeństwo ogląda program telewizyjnego kaznodziei. W pewnym momencie kaznodzieja zbliża twarz do kamery i mówi:
- Drodzy bracia i siostry. Chciałbym podzielić się z Wami moja energią. Proszę, połóżcie jedną dłoń na telewizorze, zaś drugą na tej części ciała, która Was boli. W ten sposób pomogę Wam i uleczę.
Staruszka, która miała straszne problemy z żołądkiem kładzie jedna rękę na telewizorze, a drugą na brzuchu. Jej mąż podchodzi do telewizora i kładzie jedną dłoń na telewizorze a drugą na kroczu. Staruszka patrzy na to i mówi:
- Erneście, on mówił o leczeniu, a nie wskrzeszaniu...

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

7

Odp: Garść dowcipów

Są wakacje, rzecz dzieje się nad jeziorem. Pewna młoda, atrakcyjna dziewczyna poszła popływać. Gdy już skończyła i chciała wyjść z wody, zauważyła, że w czasie pływania spadły jej majtki. Nie wiedziała, co zrobić, bo jak wyjść z wody, gdy na plaży pełno ludzi?!
Zobaczyła przy brzegu tabliczkę z jakimś napisem, podpłynęła, wyrwała ją i zasłoniła się. Ledwo wyszła z wody, usłyszała gromki śmiech mężczyzn na plaży. Spojrzała na tabliczkę. Był na niej napis: GŁĘBOKOŚĆ 3 METRY. Zawstydzona szybko odwróciła tabliczkę, co wywołało jeszcze większy śmiech. Znów spojrzała na tabliczkę, a tam napis: DLA POCZĄTKUJĄCYCH.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

8

Odp: Garść dowcipów

- Oglądałem wczoraj film na jedynce , mało co się nie posikałem.

- Taki śmieszny?

- Nie, tylko reklam nie było.

9

Odp: Garść dowcipów

Plan filmowy, trwają zdjęcia do filmu historycznego.
Niezadowolony reżyser krzyczy na aktorów:
- Petrow.. No, kto tak k*rwa gra sułtana? Tyś przecie władca imperium.. Zerwijże z niej te łachy! Bierz ją jak należy!
- Kuroczkina, twoja mać... Kto tak gra nałożnicę? Leżysz jak kłoda, a powinnaś się ruszać i jęczeć, ruszać i jęczeć! Ruchy, ruchy, ruchy!!!
Asystentka reżysera:
- Wiktor Iwanowicz, Sidorowu cuś jakby spodnie wybombiło!
Reżyser:
- Co?? Sidorow, rób k*rwa, co chcesz, ale ja nie będę wyjaśniać widzom, dlaczego eunuchowi fiut stanął!!

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

10

Odp: Garść dowcipów

Żona do męża piłkarza:
- Kochanie, zgadnij kto to jest:
Dwa mecze w miesiącu, 10 minut na boisku, średnio: trzy strzały na mecz z czego tylko jeden w światło bramki.
Mąż śmiejąc się:
- Nie wiem kto to jest, ale to musi być największy patałach w czwartej okręgówce!
- Nie kochanie, to tylko Twoje statystyki z nocy...

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

11

Odp: Garść dowcipów

Pewien facet przyjeżdża do obcego miasta i zatrzymuje się w podrzędnym hotelu. Ponieważ w pokoju nie ma telewizora, a koleś nie zabrał z sobą nic do czytania, zaczyna przeglądać Biblię leżącą na stoliku nocnym. W pewnym momencie, przeczytawszy coś w Piśmie, chwyta za słuchawkę i dzwoni na recepcję. Zaczyna czarować recepcjonistkę, przekonuje ją, żeby przyszła do niego do pokoju, szepcze jej namiętne słówka, aż w końcu udaje mu się.
Po kilku chwilach w jego pokoju zjawia się dziewczyna. Bez zbędnych słów przystępują do dzieła. Po godzinie szalonego seksu oboje leżą w łóżku i palą papierosa. Recepcjonistka odzywa się:
- Kto by pomyślał?! Ja z gościem hotelowym...
Na co facet odpowiada:
- W Biblii tak napisano.
- Co?!?! W Biblii?! Gdzie?! W którym miejscu?!
- No tutaj, na drugiej stronie okładki. Wyraźnie stoi: "Recepcjonistka to puszczalska ździra".

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

12

Odp: Garść dowcipów

Ten dowcip dedykuje  trollom

Nie radzisz sobie ze stresem? Wkurzyła Cię jakaś menda?
Jest sposób na ukojenie nerwów...

Wyobraź sobie siebie nad strumieniem.
Ptaki ćwierkają w rześkim, górskim powietrzu. Nic Cię nie rozprasza.
Jesteś całkowicie oddzielony od tego, co nazywamy "światem zewnętrznym".
Cichy dźwięk wody z oddalonego wodospadu spada łagodną kaskadą.
Woda w strumieniu jest idealnie przejrzysta.
Bez trudu dostrzegasz twarz osoby, którą trzymasz pod wodą.. .

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

13

Odp: Garść dowcipów

.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec