Temat: Szmoncesy

Do cadyka przychodzi strapiony Żyd:
- Rabbi, mam kurzą fermę - i prawie połowa kur moich zdechła.
- A czym ty je karmisz?
- Owsem.
- Bardzo niedobrze! Należy je karmić pszenicą.
Minęły dwa dni.
- Rabbi, znowu padło dwadzieścia kur!
- A jaką im wodę podajesz do picia?
- Studzienną.
- Bardzo niedobrze! Należy im dawać gotowaną.
Po tygodniu:
- Rabbi, znowu zdechło 50 sztuk! Wasze rady nic nie pomogły...
Cadyk z uśmiechem:
- Słuchaj przyjacielu! Ja mam jeszcze bardzo wiele dobrych rad, ale czy ty masz jeszcze kury?

Okolica Krynicy. Ścieżką polną przechadza się rabbi w towarzystwie szamesa. Nagle z chłopskiej zagrody wybiega duży pies i zaczyna straszliwie ujadać. Cadyk podwija poły chałata i pędzi co sił w nogach w stronę uzdrowiska.
- Rabbi - stara się go uspokoić szames - i po co my właściwie uciekamy? Przecież Talmud powiada, że pies nie dotknie zębami uczonego człowieka.
- To prawda - odpowiada cadyk nie zwalniając biegu - Ale czy pies czyta Talmud?

W bóżnicy. Chasyd, wsłuchany w pojekiwania cadyka, modląc się podnosi głos coraz wyżej.
- Słuchaj - szepce mu do ucha najbliższy sąsiad - nie wrzeszcz tak na Pana Boga! Po dobroci wskórasz więcej...

Rabbi Herszl z Ostropola wstępuje zimowego wieczoru do domu jednego z kantorów synagogi. Zmarznięty wskutek przenikliwego zimna panującego na zewnątrz z wdzięcznością przyjmuje szklankę gorącej herbaty. Pijąc, patrzy na młodego kantora. Twarz nie wydała mu się zbyt piękna, a sądząc po mieszkaniu, nie był też bogaty. Po chwili kieruje do niego podziękowanie w postaci błogosławieństwa:
- Niech Bóg obdarzy twoją narzeczoną trzema cnotami: niech będzie piękna, bogata i szalona.
- Ale dlaczego miałaby być szalona? - pyta zdziwiony chłopak.
- Jeśli ona będzie piękna i bogata - odpowiada Herszl - to ona musi być szalona, jeśli zdecyduje się wyjść za ciebie.

Pytano kiedyś Herszla z Ostropola, który miał gwałtowną i kłótliwą żonę:
- Czy to prawda, że czasem bijesz swą żonę laską, a ona oddaje ci wałkiem do ciasta?
- Nie zawsze tak jest - odpowiada. - Czasem się zamieniamy.

Pewien młody talmudysta z Chełma, nie bardzo uświadomiony w sprawach życia doczesnego, został ożeniony dość wcześnie. Niedługo po ślubie żona jego urodziła dziecko. Młody człowiek poleciał do rabina i pyta go:
- Rebe, wydarzyła się dziwna rzecz. Moja żona właśnie urodziła dziecko, a my jesteśmy dopiero trzy miesiące po ślubie. Jak to może być, przecież każdy wie, że do tego potrzeba 9 miesięcy.
Rabin uśmiechnął się i powiedział:
- Mój synu, niewielkie masz pojęcie o tych sprawach. Nie znasz prostych zasad kalkulacji. Pozwól, że ci zadam kilka pytań: żyłes z twoją żoną trzy miesiące?
- Tak.
- Czy ona z tobą żyła trzy miesiące?
- Tak.
- A razem żyliście ze sobą trzy miesiące?
- Tak.
- Policz więc: trzy miesiące i trzy miesiące, i trzy miesiące, to ile?
- Dziewięć miesięcy, rebe.
- Widzisz, nie namyślisz się i przychodzisz mi zawracać głowę głupimi pytaniami.

W czasie pogrzebu miejscowego bogacza tłum ludzi znalazł się na cmentarzu. W tłumie, przy samym grobie, stał ubogo ubrany człowiek i zalewał się łzami. Sąsiad zapytuje go:
- Czy pan jest bliskim krewnym zmarłego?
- Nie, w ogóle nie jestem krewnym.
- To dlaczego pan płacze?
- Właśnie dlatego.

Młody człowiek zwraca się do szadchena z pretensją po wizycie u proponowanej narzeczonej:
- Co mi pan proponujesz? Przecież ona kuleje.
- Ale tylko kiedy chodzi.

Ulicą idzie pogrzeb. Za trumną, pogrążony w smutku, idzie Blum. Spostrzego go znajomy, podchodzi i pyta
- Blum, kto ci umarł?
- Żona mi umarła.
- Blum, przecież rok temu pochowałeś żonę.
- Tak, ale w miedzyczasie ożeniłem się znowu.
- Wiesz, wcale nie wiedziałem. Pozwól, że ci złożę najserdeczniejsze życzenia. Mazel tow!

Chaim stoi przed komisją poborową i co chwila przeciera oczy.
- Panie doktorze, ja jestem bardzo krótkowidzacy, prawie niewidomy.
- Niewidomy? - pyta z zaciekawieniem doktor.
- Tak jest. Czy pan doktor widzi ten hak, na suficie, bo ja go wcale nie widzę...

Dwóch chasydów dyskutowało na temat wielkości swych rabinow. Jeden z nich powiada:
- Mój rebe to taki cudotwórca, że nie masz pojęcia. Wyobraź sobie, że kiedyś widząc niepoprawność grzeszników, zawołał w czasie kazania w bóżnicy: Panie Boże! Spraw, żeby za karę na głowy tych grzeszników zwaliły się mury bóżnicy. I wtedy wszyscy zaczęli prosić: rebe, jesteśmy grzesznikami, to prawda, ale w bóżnicy jest tyle kobiet i niewinnych dzieci, szkoda przecież ich życia. Rabin dał sie ubłagać. Wzniósł ręce do nieba i zawołał: O Wiekuisty, spraw, żeby się mury nie zwaliły przez wzgląd na niewinne kobiety i dzieci. I masz pojęcie!? Stał się cud i mury się nie zawaliły!

Jadą w pociągu Żyd i młody wikary. Siedzą vis-a-vis siebie. Raptem Żyd pyta:
- Jak ksiądz awansuje, to kim zostanie?
- Mogę zostać proboszczem - odpowiada wikary
- A później? - pyta Żyd
- Później mogę zostać kanonikiem.
- A jeszcze później?
- Jeszcze później mogę zostać prałatem.
- A dalej co?
- Dalej, gdybym miał wybitne zasługi, to mogę zostać biskupem.
- Można jeszcze więcej?
- Tak, można. Z woli Ojca Świętego mógłbym zostać kardynałem.
- Ten wasz Ojciec Święty to papież, czy dobrze gadam? On całym waszym Kościołem rządzi, co?
- Tak, całym.
- To dopiero byłby awans proszę księdza! No bo jeszcze wyżej...
Wikary kręci głową:
- Wyżej już nie można.
A na to Żyd:
- Dlaczego nie? Jednemu z naszych się udało!

Mosze zszedł z Synaju, stoi przed Żydami trzymając Tablice w ręku, wszyscy czekają, co teraz powie.
- Żydzi - mówi Mosze - mam dla was dwie nowiny, jedna dobra, a druga zła. Od której zacząć?
- Od dobrej - jednogłośnie odparł lud.
- Dobra to ta, że udało mi się sporo utargować tam na górze, miało być 30, zostało tylko 10!
- Szkojach - wykrzyknęli Żydzi - a jaka jest ta zła wiadomość?
- Niestety, cudzołóstwo zostało!

Chasyd: Ostatnio rabbi nasz dokonał prawdziwego cudu. Przechodząc wąską ścieżką obok rzeki poślizgnął się i wpadł w głębię. Nie umiał pływać. Na szczęście przypomniał sobie, że w kieszeniach swej jedwabnej kapoty ma dwa śledzie. Tchnąwszy w nie ducha, wsparł się o ich grzbiety i szczęśliwie dobił do brzegu...
Sceptyczny słuchacz: Nie wierzę w takie cuda. A gdzież dowód?
Chasyd: Możesz sam sprawdzić. Rabbi żyje dotychczas.

Rozmowa księdza z chasydem:
- Wy, Żydzi to dziwny naród. Nie wierzycie w zmartwychwstanie Chrystusa Pana, a wierzycie, że wasz rabin-cudotwórca na chustce od nosa staw przepłynął...
- No, tak, ale to jest prawda!

Dialog między chasydem a Żydem wolnomyślnym, niewierzącym w moc nadprzyrodzoną rabinów-cudotwórców.
- Jak śmiesz wyśmiewać się z naszego cadyka, któremu Bóg objawia się w każdy piątkowy wieczór?
- Skąd ty to wiesz?
- Skąd ja wiem... sam mi o tym opowiadał!
- A czy on aby nie kłamie?
- Czyś oszalał? Posądzasz człowieka, któremu Bóg się objawia, o kłamstwo?!

Chełmska bogaczka poleca służącej:
- Zejdź do jatki i zobacz, czy rzeźnik Fajwel ma cielęce nogi.
Służąca wraca po kilku minutach.
- No i co?
- Nie mogłam zobaczyć, bo ma na nogach buty...

Moryc wraca do domu i zastaje swoją żonę we łzach. Żona, zapłakana, mowi:
- Właśnie się dowiedziałam, że masz romans ze swoją sekretarką. Jak mogłes mi to zrobić? Zawsze byłam dobrą żoną. Gotowałam dla ciebie, wychowałam ci trójkę dzieci i od trzydziestu pięciu lat jestem przy tobie. Czego jeszcze potrzebujesz do szczęścia?
Moryc odpowiada:
- To prawda, Sara, jesteś najlepszą żoną, jaką można sobie wymarzyć. Uszczęśliwiasz mnie na tyle sposobów... poza jednym. Nigdy nie jęczysz, kiedy się kochamy.
Sara na to:
- A gdybym zaczęła jęczeć, przestałbyś mnie zdradzać?
Moryc przytakuje, więc Sara ciągnie go do sypialni mówiąc:
- Pokażę ci, że potrafię.
Idą do sypialni, rozbierają się, wchodzą do łóżka.
Kiedy zaczynają się całować, Sara pyta:
- Teraz, Moryc? Mam jęczeć?
- Nie, jeszcze nie.
Zaczyna się gra wstępna, Sara pyta:
- Już?
- Nie, powiem ci kiedy.
Akcja zaczyna nabierać tempa i rumieńców.
- Czy już mam jęczeć, Moryc?
- Czekaj, czekaj. Powiem ci, kiedy.
Po dłuższej chwili, kiedy Moryc zbliża się do końca, krzyczy:
- Teraz, Sara, teraz - jęcz!
- Och, Moryc... Dzieci się ciągle kłócą, zepsuła się pralka, na stole leży góra rzeczy do uprasowania, no i na dodatek dowiedziałam się, że mój mąż ma romans z sekretarką!

Jeszcze dziś wiele osób pisze ręcznie cyfrę 7 z poziomą kreską w połowie wysokości. Kreska ta zaniknęła w większości stylów pisma maszynowego i komputerowego. Ale czy wiecie dlaczego ta kreska przetrwała do naszych czasów? Trzeba powrócić do czasów biblijnych, kiedy to Mojżesz wspiął się na górę Synaj. Gdy zostało mu podyktowane 10 przykazań, zszedł do swego ludu i zaczął odczytywać im donośnym głosem każde przykazanie. Gdy doszedł do siódmego, odczytał: "Nie będziesz pożądał żony bliźniego swego", na co z tłumu odezwały się liczne głosy: "Skreśl siódemkę, skreśl siódemkę!".

Przychodzi Żyd do rabina i mowi: - Rebe, moja żona próbuje mnie otruć!
- Nie może być - mówi rebe - tobie na pewno tak się tylko wydaje.
- Ależ Rebe, to prawda, ona naprawdę chce mnie otruć!
- Słuchaj - mówi rebe - ja z nią porozmawiam i zobaczymy, co jest grane.
Po tygodniu znów wraca do rabina: - No i co, Rebe...?
- Słuchaj, Mojsze, ja do niej telefonowalem i rozmawialiśmy trzy godziny...
- No i co, rebe?
- Wiesz co, Mojsze, ty wypij tę truciznę...

Dwóch uczniów jeszybotu spierało sie na temat palenia papierosow, a ponieważ nijak nie mogli sie zgodzić, poszli do Rabina:
Rebe - pyta pierwszy - czy wolno palić, jak się studiuje Torę?
- Oczywiście, że nie - zawyrokował rabi.
- Rebe - zaczął drugi - pozwól, że postawię to pytanie inaczej: - Czy gdy się pali, można studiować Torę?
- Oczywiście, że tak, brzmiała odpowiedź rebe...

Recently heard on El Al flights upon landing at Ben-Gurion:
"Please remain seated with your seatbelts fastened until this plane is at a complete standstill and the seat belt signs have been turned off."
"To those of you still seated, we wish you a Merry Christmas, and hope that you enjoy your stay... and to those of you already standing in the aisles, talking on cell phones, and pushing to the front, we wish you a Happy Chanukah, and welcome home."

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

2

Odp: Szmoncesy

Niezłe.
Ale się doczepię: siódme to "nie kradnij".
Wiem, zwichnięcie branżowe tongue

Dorzucę coś od siebie:

Pokazy szermierki. Do zawodów stanął samuraj i rabin.
Pierwszy zaprezentował swoje umiejętności samuraj. Wyciągnął maleńkie pudełeczko, otworzył je i wyleciała z niego mucha. Machnął mieczem i mucha padła na ziemię, przecięta na dwa równe kawałki.
Rabin też wyciągnął małe pudełeczko, otworzył je i wyleciała z niego mucha. Machnął mieczem... a mucha dalej lata po pokoju. Sędziowie:
- E, przegrałeś rebbe. Nawet jej nie zabiłeś.
- Zabijać? Ale czemu od razu zabijać? Ja tę muchę obrzezałem.

3

Odp: Szmoncesy

Po tym jak wrzuciłam ten dowcip, pracując już nad czym innym (znaczy się obowiązkami zawodowymi dla odróżnienia) olśniło mnie nagle, że z tą siódemką jest coś nie tak, ale już za późno na edycję, byłeś szybszy. Trudno, niech zostanie dla potomności ku przestrodze, że dowcipy muszą jednak mieć JAKIŚ sens.
Obrzezanie extra smile smile

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

4

Odp: Szmoncesy

Heheee znałem ten dowcip:
on brzmiał inaczej...było 7: nie cudzołóż. blebleble i na dole dopisek przykazania wg tradycyjnego żydowskiego Dekalogu smile Więc nie bardzo się pomyliłaś big_smile o ile nie kłamali piszący tongue

5

Odp: Szmoncesy

[color=green]Szmoncesy Ekstra [img]http://www.digart.pl/emotikony/biggrin.gif[/img][/color]

[color=green]Apropo obrzezania: [/color]

Do gabinetu lekarza wchodzi mężczyzna i już od progu woła:
- Panie doktorze, proszę mnie wykastrować!
Doktor patrzy na niego zaskoczony, po czym pyta:
- Wykastrować? Czy jest pan tego całkowicie pewien?
- Tak, tak, jestem najzupełniej pewien! Proszę mnie wykastrować! – odpowiada pacjent.
Lekarz jest bardzo zdziwiony, ale kastruje pacjenta. Cała sprawa nie daje mu jednak spokoju, więc po zabiegu pyta:
- Niech pan mi powie, bo jestem bardzo ciekawy, dlaczego pan chciał się wykastrować?
- A wie pan, niedawno się ożeniłem, moja żona jest wyznania mojżeszowego i bardzo na to nalegała.
- To może pan chciał się obrzezać?
- A co ja powiedziałem?!

[color=green]No i oczywiscie garść szmoncesów [img]http://img475.imageshack.us/img475/5223/krzywyhh3.gif[/img] [/color]

Dwóch przyjaciół spotyka się pewnego sobotniego dnia.
      - Słuchaj, Chaim, podobno stałeś się ostatnio wolnomyślicielem?
      - Tak jest.
      - Więc zdradź mi, czy wierzysz jeszcze w Boga?
      - Ech, mówmy o czymś innym!
Nazajutrz przyjaciel ponownie pyta Chaima:
      - Czy wierzysz jeszcze w Boga?
      - Nie.
      - Przecież mogłeś mi to powiedzieć wczoraj!
      - Czyś ty oszalał?! W szabas?!

Dwóch żebraków siedzi na chodniku we Włoszech. Jeden z nich trzyma duży Krzyż, a drugi dużą Gwiazdę Dawida. Obaj trzymają wyciągnięte kapelusze na datki pieniężne. Ludzie przechodzą, spoglądają długo na żebraka z Gwiazdą Dawida, ale nikt mu nic nie wrzuca, natomiast za każdym razem zbiera coś żebrak z Krzyżem. Idzie zakonnik, stanął i z daleka przygląda się żebrakom. W końcu podchodzi do tego z Gwiazdą Dawida i mówi:
- Nie zdajesz sobie sprawy, że to chrześcijański kraj? Nie otrzymasz tu żadnej jałmużny trzymając Gwiazdę Dawida.
Żebrak zwraca się do tego z Krzyżem:
-Ty, Jakow, patrz kto próbuje nas uczyć jak się robi interes

Malego Abramka wywalili ze szkoly - żydowskiej oczywiscie - za brak postepow w nauce i nieposluszenstwo. Przeniesli do go innej szkoly - tez zydowskiej. Po kilku miesiacach i z tej wylecial z tych samych powodow. Do kolejnej - to samo. Po jakims czasie w miescie nie zostalo ani jednej zydowskiej szkoly, w ktorej by juz Abramka nie znali, zostal wiec umieszczony w katolickiej.
Po tygodniu dyrektor szkoly wzywa tate Abramka i oznajmia mu, jakim wspanialym chlopcem jest Abramek - grzecznym, bystrym i w ogole najlepszym uczniem w szkole.
Tata po powrocie do domu pyta zbaranialy Abramka:
- Abramek, co sie z toba stalo? Mowia mi, z jestes najlepszym uczniem, nie chuliganisz, no wzor cnot. CO ONI Z TOBA ZROBILI?
- Rozumiesz tato, pierwszego dnia taki pan w czarnym ubraniu zaprowadzil mnie do ciemnego pokoju, w ktorym wisial jakis pan przybity do krzyza, i powiedzial:
- "Abramek, to jest Jezus Chrystus. On tez byl żydem".
I wtedy zrozumialem, z to nie przelewki.

[img]http://www.icppc.pl/forum/images/smiles/icon_twisted.gif[/img]

Marzenia są lekkie, ulotne i to dzięki nim nasze życie staje się piękniejsze ;-)

6

Odp: Szmoncesy

Chaim i Jakow! K***a, rotfl big_smile Reszta stara i jara.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

7

Odp: Szmoncesy

Abramek też super big_smile

wubek ma rację: w orginale 7 przykazanie to było "nie cudzołóż" [url]http://www.dekalog.pl/[/url]

jeżeli historia jest dobra to po co rujnować ją faktami smile - Mark Twain

8

Odp: Szmoncesy

Fakt, nie wziąłem pod uwagę wersji hebrajskiej.
Wrzucę w ramach rehabilitacji kilka koszernych:

Rozmowa dwóch Żydów:
- Słyszałem, że twoja żona niebezpiecznie zachorowała?
- Niebezpiecznie? Przesada! Niebezpieczna jest ona jedynie wtedy, gdy cieszy się dobrym zdrowiem.

Znany z małomówności Żyd przychodzi do fryzjera.
- Ostrzyc?
- Aha.
- Ogolić?
- Aha.
- Uczesać?
- Aha.
- Gorący kompres?
- Aha.
- Woda kolońska?
- Aha.
- Puder?
- Aha.
- Płaci pan 100 zł.
- Oho!

Wchodzi Icek do sypialni i mówi:
- Wiesz Salcie, ty jesteś jak diament.
- Ze względu na moją urodę? - pyta Salcie
- Nie, ze względu na to, że ja cię rżnę i rżnę, a ty nic.
Salcie niewiele myśląc mówi do Icka:
- Icek, a ty jesteś jak lis.
- Ze względu na moja chytrość? - pyta Icek.
- Nie. Ze względu na twoją miękką kitę.

Facet miał mieć kontrolę skarbową. Nie wiedział jak się ubrać na tą okazję, poszedł więc po radę do jednego znajomego. Ten kazał mu się ubrać jak kloszard, żeby inspektor wiedział, że ma do czynienia z nędzarzem. Facet nie uwierzył za bardzo i poszedł jeszcze do innego znajomego. Ten kazał mu się ubrać jak najlepiej, żeby inspektor traktował go poważnie. Strapiony poszedł po radę do rabina. Ten wysłuchał go i mówi:
- Tak jak mówisz, przypomina mi się pewna historia kobiety, która nie wiedziała jak się ubrać na noc poślubną. Matka kazała jej włożyć długą, grubą koszulę nocną, a koleżanka super seksowny komplecik.
- A co to ma wspólnego ze mną?! - pyta się facet.
- Nieważne jak się ubierzesz. I tak cię wypierdolą.

9

Odp: Szmoncesy

smile  smile  smile
Icek podejrzewa,że Salcie go zdradza.
Musi wyjechać w interesach, prosi więc przyjaciela o krótką depeszę, jeżeli
zauważy coś podejrzanego „w tych sprawach".
Po tygodniu Icek otrzymuje od przyjaciela depeszę o treści:

“Wracaj. Stop. Stopy poszły w górę. Stop.Nylony w dół. Stop. Ruch w interesie futrzarskim. Stop.”


Stary Żyd mocno obładowany bagażem, przebiega przez dworzec i po dłuższym
wahaniu pyta jednego z podróżnych:
„Co pan tak właściwie sądzi o żydach ?”
Na to facet :
„Jestem wielkim sympatykiem żydowskiego narodu.”
Stary Żyd idzie dalej, stawia następnemu człowiekowi to samo pytanie i
otrzymuje odpowiedź:
„Jestem zafascynowany osiągnięciami żydowskich bliźnich w kulturze i nauce.”
Żyd podziękował i podchodzi do następnego mężczyzny. Ten odpowiada:
„ Nie lubię nadzwyczajnie żydów i cieszę się gdy nie mam z nimi nic do czynienia.”
Na to stary Żyd:
„Pan jest szczery człowiek, czy mógłby pan popilnować mój bagaż , ja muszę do toalety......”


Pan Goldstein zaprosił jednego z klientów do domu. Do salonu weszła jakaś
cicha, nierzucająca się w oczy kobieta i postawiła bez słowa na stola butelkę
koniaku i dwa kieliszki. Klient przyglądał sie kobiecie spod oka, a gdy wyszła
stwierdził:
- za ładna to ta pokojówka nie jest, ale mam nadzieję, że jest pracowita i
niezawodna?
Pan Goldstein, ciężko obrażony:
-Co pan sobie wyobraża? Że ja taką szkaradę zatrudnił bym jako pokojówkę? To
przecież oczywiste, że to żona!

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

10

Odp: Szmoncesy

W Chełmie spadł pierwszy śnieg i przykrył całe miasto nieskazitelną bielą. Widok był tak piękny, że rada kahalna postanowiła jak można najdłużej zachować ową dziewiczą, nieskazitelną biel.
Głowiono się, jakie kroki przedsięwziąć, aby sługa bożnicy, budzący wczesnym rankiem wiernych do modlitwy, swymi butami nie zbrudził bieli.
Po dwóch godzinach zapadła uchwała, że sługa bożnicy nie będzie szedł piechotą, ale poniesie go na barkach czterech silnych Żydów.

Baron Rotszyld jest bardzo zajęty. Lokaj wprowadza gościa.
Bankier, nie odrywając wzroku od papierów, powiada:
- Proszę przysunąć sobie fotel.
- Jestem księciem Charles Louis de Gramont!
- Proszę przysunąć sobie dwa fotele...

W przedziale kolejowym toczy się rozmowa o sławnych ludziach. Przy oknie siedzi inteligent żydowski i co chwila wtrąca krótką uwagę, dotyczącą pochodzenia omawianej osoby.
- Zamenhof...
- Żyd.
- Spinoza...
- Żyd.
- Kolumb...
- Maran, wychrzczony Żyd hiszpański.
- Mickiewicz...
- Miał matkę neofitkę.
Siedząca obok kobieta wykrzykuje ze zgorszeniem:
- Jezus, Maria!
- Też Żydzi...

Nowy Jork. Icek zadaje ojcu pytanie: - Tate, co to znaczy "prosperity", a co znaczy "kryzys"?
- Jak by ci to, synku, wytłumaczyć? - zastanawia się rodzic i mówi po chwili: - Prosperity to szampan, elegancka limuzyna i piękne kobiety, a kryzys to lemoniada, metro i twoja matka.

Na początku lat dwudziestych oficjalnym środkiem płatniczym w Polsce była bezwartościowa marka. Kwitł zatem nielegalny handel dewizami, które częstokroć wywożono za granicę. Żeby zmylić celników, przemytnicy zwykli je ukrywać w najintymniejszych okolicach ciała. Władze odgórnie zarządziły więc, aby w stosunku do notorycznych waluciarzy posługiwać się... lewatywą.
Zabieg ten zastosowano w przypadku spekulanta Zajnela. Trwało to jednak tak długo, że urzędnik sporządzający protokół zawołał zniecierpliwiony:
- No i co tam?
- Nie da rady, panie komisarzu - odpowiada celnik - Chwilowo idzie tylko nasza waluta...

Kupiec Izrael Blau przybył do ważnego ośrodka handlowego na kresach Galicji wschodniej i pyta spotkanego na ulicy Żyda: - Jednego nie rozumiem. Dlaczego wasze miasto nazywa się Brody?
- Nie rozumiecie, a to takie proste! Tu przecież mieszka rabin brodzki!

Mełamed reb Zajnwel otrzymuje list od syna.
- Co pisze nasz Awrumek? - zapytuje żona.
- Ach, ach, ach! Jego teściowa, błogosławionej pamięci, umarła. Żona złamała nogę. Dziecko ciężko choruje. Chata się wali. A w kominku pustki... Ale list napisany piękną hebrajszczyzną. Serce się raduje, gdy go czytasz!

Po dojściu do władzy Hitlera pewien Żyd zgłasza się do referenta w berlińskim magistracie, prosząc usilnie o natychmiastową zmianę imienia i nazwiska.
- A jak się pan nazywa? - pyta urzędnik.
- Adolf Sztynkfas.
- Ma pan zupełną rację! A jak by pan chciał nazywać się w przyszłości?
- Mojsze Sztynkfas.

Chaim leży w szpitalu epidemicznym. Stan pacjenta jest prawie beznadziejny. Nagle chory prosi o przyprowadzenie księdza. Prośba lotem błyskawicy obiega cały szpital. Nie może być inaczej: Żyd w obliczu śmierci chce się ochrzcić!
Po chwili zjawia się dyrektor w towarzystwie pielęgniarek i ksiądz, do którego Chaim zwraca się cichym głosem:
- Proszę, aby ksiądz wziął papier i pióro, chciałbym podyktować swoją ostatnią wolę.
Kapelan posłusznie siada przy stoliku, a pacjent dyktuje:
- Na synagogę przy Tłumackim przeznaczam dwadzieścia tysięcy złotych...
Dyrektor nie wytrzymuje nerwowo:
- Panie Chaim, jeśli przeznacza pan taką kupę pieniędzy na rzecz synagogi, to dlaczego wezwał pan księdza, a nie rabina?
Chory uśmiecha się:
- Panie dyrektorze, bądź pan mądry! Rabina - do szpitala chorób zakaźnych?!

W przedziale kolejowym siedzi Żyd, a naprzeciwko niego młody Amerykanin. Młodzieniec zaczyna popisywać się oryginalną sztuką: opluwa dokładnie ścianę wokół głowy Żyda, po czym wstaje i przedstawia się:
- John Clark, mistrz świata w pluciu.
Żyd, nie namyślając się długo, pluje Jankesowi w twarz, po czym również wstaje i przedstawia się:
- Szloma Jekeles, amator.

Żyd chełmski płynie do Ameryki. Na oceanie rozszalała się burza. Spiętrzone fale zalewają pokład i statek zaczyna tonąć... Rozlegają się lamenty, krzyki rozpaczy i głośne modlitwy. Jedynie Żyd z Chełma zachowuje zupełny spokój.
- Icek, na miłość boską! Dlaczego ty siedzisz tak spokojnie?!
- A dlaczego miałbym nie siedzieć?
- Człowieku! Statek tonie!!!
- No to co? Czy to mój statek?

Czterech Żydów spotyka się na giełdzie w Kijowie. Po przywitaniu rozpoczynają się przechwalać:
- Ja wczoraj rozmawiałem z policmajstrem.
- Policmajster... policmajster! Też mi dygnitarz! - lekceważąco krzywi się drugi - Ja gościłem naczelnika powiatu.
- Co tam naczelnik powiatu! - mówi trzeci - Ja byłem w gabinecie rzeczywistego radcy stanu.
- To wszystko nic! - powiada czwarty - Ja dzisiaj rano rozmawiałem z samym gubernatorem, grafem Ignatiewem.
Trzej pozostali słuchacze nie mogą wyjść z podziwu:
- Aj, aj, aj! Z samym grafem Ignatiewem! I co on ci powiedział?
- A co miał powiedzieć? "Paszoł won, jewrej!"

Królowi Salomonowi poczytują za największą mądrość ustalenie matki spornego dziecka. Też mi sztuka! Gdyby ustalił w spornych wypadkach osobę ojca - to byłaby dopiero mądrość!

Szeregowiec Kac zwraca się do przełożonego podoficera:
- Panie sierżancie! Proszę posłusznie o urlop w dniu jutrzejszym.
- Powód?
- Immatrykulacja.
- Psiakrew! Wciąż te przeklęte święta żydowskie!

Moris i jego żona Estera co roku chodzili na pokazy samolotów i co roku Moris mówił: "Estero, chciałbym się przelecieć tym samolotem", a Estera co roku odpowiadała: "Wiem Moris, ale przejażdżka tym samolotem kosztuje 50 dolarów, a 50 dolarów to jednak 50 dolarów." Pewnego roku, na pokazie samolotów, Moris mówi do Estery:
-Estero, mam 85 lat, jeśli nie polecę w tym roku tym samolotem to już nigdy więcej mogę nie mieć takiej szansy.
- Wiem Moris, ale przejażdżka tym samolotem kosztuje 50 dolarów, a 50 dolarów to jednak 50 dolarów.
Rozmowę podsłuchał pilot i mówi:
-Mam dla was propozycję. Zabiorę was na przelot tym samolotem i jeśli przez cały lot nie piśniecie ani słówka, nic nie powiecie, to nic nie zapłacicie. A jeśli którekolwiek odezwie się jednym słowem, zapłacicie 50 dolarów.
Moris i Estera się zgodzili. Pilot w powietrzu wykonywał różne akrobacje chcąc wywołać u pasażerów przerażenie i zmusić do wrzasku, ale nie powiodło mu się. Milczeli jak zaklęci. W końcu lądują na ziemi, pilot podchodzi do Morisa i mówi:
- To niemal niemożliwe! Robiłem wszystko co mogłem, żebyście krzyczeli z przerażenia, z reguły tak zawsze z innymi pasażerami było, a tym razem nic. Udało wam się zachować milczenie nawet w czasie najstraszniejszych akrobacji.
- No wie pan, co prawda zamierzałem coś powiedzieć kiedy Estera wypadła z samolotu, ale  50 dolarów to jednak 50 dolarów.

Pewnego dnia przychodzi biedak do rabina. Musi jednak czekać dwie bite godziny w przedpokoju, gdyż w komnacie cadyka przebywał właśnie znany bogacz. Wreszcie rabin przyjął biedaka i nie wdając się w dłuższą pogawędkę wręczył mu zasiłek pieniężny i pożegnał.
-Rabbi - odzywa się biedak- z bogaczem rozmawiałeś przez dwie godziny, a biedaka odprawiacie po minucie.
Rabin z uśmiechem:
-Zamieniłem z tobą parę słów i od razu wiem, że jesteś biedakiem. A z tamtym musiałem rozmawiać  pełne dwie godziny, aby w końcu przekonać się o tym samym!

Żydowski chłopiec wraca ze szkoły do domu i chwali się mamie:
-Mamo dostałem rolę w szkolnym przedstawieniu!
- A co to za rola?
- Będę grał żydowskiego męża pewnej Żydówki
-Wracaj do szkoły i powiedz, że chcesz rolę z tekstem. 

Mosiek był bardzo pracowity. Zaczął handlować lodami na placu bankowym wprost z kartonu. Po roku sprzedawał lody z podręcznego wózka a po trzech był już właścicielem małej lodziarni stojącej w tym atrakcyjnym punkcie. Któregoś dnia do lodziarni wchodzi znajomy Mośka, Icek:
- Mosiek, miło cię spotkać po latach! Jak idzie interes?
- Nie narzekam, a co u Ciebie?
- Nie jest dobrze. Potrzebuję pożyczki...a może Ty pożyczysz mi 1000 zł na tydzień?
- Absolutnie wykluczone!!!
- Ale dlaczego absolutnie?
- Icek, widzisz ten bank? Ja mam z nimi taką umowę: ja nie pożyczam pieniędzy a oni nie sprzedają lodów.

Przy wejsciu do synagogi napis:
"Wchodzenie do boznicy bez nakrycia glowy jest takim samym wystepkiem jak cudzołóstwo"
Ktoś dopisał: Próbowalem jednego i drugiego. Różnica kolosalna...

- Icek
- Cooooooooo?
- Śpisz?
- Nie śpię
- To pożycz 50 złotych
- Już śpię

U rabina w Kołomyi mnóstwo petentów. Same rozwody w tych ciężkich czasach. Do pokoju rabina wchodzi młoda brunetka, a temperament aż z niej bije.
- Rabinie, dobrodzieju, muszę się rozwieść z moim mężem.
- Ależ córko Izraela, opamiętaj się - powiada rabin - przecież dopiero od dwóch tygodni jesteś mężatką.
- Tak, to prawda. Ale moje postanowienie jest niezłomne. Nie mogę żyć z człowiekiem, który nazywa się Lampa.
- Ależ córko Izraela, wiedziałaś przecież przed ślubem, że twój narzeczony nazywa się Izaak Lampa!
- Tak, mój rabinie, ale ja byłam pewna, że to lampa stojąca, a nie wisząca...

W pewnym miasteczku rabin zwołał zamożniejszych Żydów do synagogi i zwraca się do nich, żeby się złożyli na remont świątyni.
- Patrzcie, jak nasza światynia wygląda: szyby stłuczone, ściany odrapane, podłoga brudna i zniszczona, gorzej niż w bajzlu...
Głos z sali:
- O właśnie...
- Panie Kon, co to ma znaczyć: „O właśnie..?” - pyta oburzony rabin.
- Przypomniałem sobie, gdzie zostawiłem kalosze.

- Dlaczego Piotr zaparł się Jezusa?
- Dziwisz się? W końcu - uzdrowił mu teściową, tego się nie zapomina...

Ostatnio edytowany przez Siapuka (2006-11-16 13:21:24)

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

11

Odp: Szmoncesy

Ten ze statkiem lubiem smile

W pociągu dalekobieżnym spotkali się starszy Żyd i młody człowiek. Po rozlokowniu bagaży usiedli naprzeciwko siebie i wtedy młodzian zapytał:
- Przepraszam Szanownego Pana. Która godzina?
Nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Żyd tak jakby go nie zauważył.
„ Co za cham!” – pomyślał młody i ostentacyjnie odwrócił się na bok i zasnął.
Na drugi dzień rano, krótko przed stacją docelową Żyd spojrzał na zegarek i nie pytany poinformował:
- Jest punktualnie 9- ta godzina.
Młody zdziwił się niezmiernie i pragnął sie dowiedzieć, dlaczego wieczorem nie otrzymał odpowiedzi.
- Bo to jest młody człowieku tak – wyjaśniał żyd.
- Jak bym panu wczoraj powiedział która godzina, to by się mogła wywiązać między nami rozmowa. Nie jest  wykluczone, że przegadalibyśmy całą podróż. Nie jest również wykluczone, że przypadłby mi pan do serca. Może nawet zaprosiłbym pana do siebie do domu na kolacje. A tam mieszka ze mną moja piękna córka Rywka. Jak ja tak pana widzę, to pan by się jej może i spodobał. A że ona by się panu spodobała, to ja jestem tego pewny. I tak może byście się zaczęli spotykać i wreszcie pewnego dnia pan by przyszedł do mnie i poprosił o jej ręke.
- To ja się wczoraj wieczorem sam siebie zapytałem - po co  mnie potrzebny jest zięć, który nie  ma własnego zegarka!?

I z Biblii szmoncesow -  "Przy szabasowych świecach" Horacego Safina:

Sedzia : Imie i nazwisko ?
Oskarzony: Meir Aron Szepser.
Sedzia: Mieszka pan ?
Oskarzony : Nalewki 39.
Sedzia: Czym pan sie zajmuje ?
Oskarzony: Handluje ze starzyzna.
Sedzia: Wyznanie ?
Oskarzony: Pan sędzia pęknie ! Anabaptysta !
big_smile

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

12

Odp: Szmoncesy

- Goldman, dlaczego ty w kartach masz zawsze takie szczęście, a na wyścigach przegrywasz?
- Koni przecież nie potasuję...

Salcie z łoża śmierci woła męża:
- Icek, chodź tutaj i posłuchaj! Ja teraz umieram, a za parę dni Ty bedziesz musiał iść pod rękę w najlepszej zgodzie z moją matką, a swoją tesciową... Ja wiem, że Ty jej nie cierpisz, ale ja Ciebie proszę, Ty zrób to dla mnie!
- Salcie, jeżeli Ty mnie tak prosisz, to ja to dla Ciebie zrobię, ale ja Ciebie powiem tylko tyle: Ja nie będę mieć z tego pogrzebu żadnej przyjemności!

Rzecz dzieje się w bufecie kolejowym. Starozakonny, wierny tradycjom swej wiary pan Malinower ma straszny apetyt na porcję różowej świeżutkiej szynki.
Zwraca się więc do bufetowego, wskazując na trefny przysmak:
- Proszę mi porcję tego łososia.
- Ale to szynka, proszę pana.
- A kto się pana pyta?!

Ostatnio edytowany przez Siapuka (2006-11-24 11:26:59)

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

13

Odp: Szmoncesy

Żydzi pytają rabina co to jest alternatywa. Na to rabin opowiada im historię:
- wyobraźcie sobie, że jest żyd co ma ferme kur - powodzi mu sie, kury sie niosą, kurczaki na mięso są, ale jednego dnia przychodzi powódź i wszystkie kury sie topią....
- no ale co to ma do rzeczy rabi?
- to teraz uważajcie - alternatiwa są kaczki!

jeżeli historia jest dobra to po co rujnować ją faktami smile - Mark Twain

14

Odp: Szmoncesy

to i ja dorzucę, wprawdzie stary, ale pracuję nad statystyką, bo już czuje oddech dziadka sharkisa za plecami i nie o seksie mówię zboczuchy... big_smile


Ariel Szaron miał się pojawić w Knesecie (parlamencie) bez marynarki.
Marszałek Knesetu, podenerwowany, zwraca mu uwagę na niewłaściwy strój.
- Mnie na to pozwoliła angielska królowa! - odparowuje Szaron.
Posłowie zdumieni, a premier objaśnia, że na wizycie u królowej Anglii zdjął
marynarkę. Królowa powiedziała mu wtedy:
- Panie Szaron, marynarkę to pan możesz sobie zdjąć u siebie w Knesecie!

15

Odp: Szmoncesy

Pono to wyzej to autentyk  smile

Spotyka się dwóch znajomych Żydów.
- Oj...!- westchnął jeden.
- I mnie pan to mówisz ?!

A dokąd tak pędzisz, Icek?
- Do kościoła na sumę
- Co się stało? Wychrzciłeś się?
- Czemu? Nie! Tylko taki już jestem, że mnie każda suma interesuje.

Stara Żydówka po raz pierwszy w życiu poszła do ginekologa, który ją zbadał i
kazał się ubrać.
Będąc już w drzwiach, odwróciła się i wyszeptała  zgorszona:
- Panie doktorze, czy pańska matka wie, czym się pan zajmuje?

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

16

Odp: Szmoncesy

Komitet partyjny powołał Salomona Rabinowicza na dyrektora burdelu. Ale Rabinowicz odmówił. Na pytanie sekretarza:
- Dlaczego?
Odparł:
- Wiem, jak to będzie. Przydzielicie mi 10 panienek. Dwie zostaną odkomenderowane do pracy partyjnej, dwie do Konsomołu, dwie do związków zawodowych, dwie do pomocy przy żniwach i dwie na kursy szkoleniowe. Zostanę sam i wtedy powiecie: "Trudno Rabinowicz, kładź się i wykonuj plan".

Rozmawia dwóch  żydów:
- Co byś wolał? Sześć milionów czy sześć córek?
- Głupie pytanie! Naturalnie te sześć milionów.
- źle! Jak byś miał te miliony, to byłoby ci mało , chciałbyś więcej. A przy sześciu córkach masz dosyć.


i jeszcze anekdot budiet... smile

Oto anegdota o Alfredzie Tarskim, swiatowej sławy matematyku, urodzonym w
Warszawie w rodzinie zamożnego kupca, Ignacego Teitelbauma.
W wieku 22 lat Alfred zmienił nazwisko z żydowskiego na polskie.
Gdy poźniej zwrocił sie do ojca po pomoc finansową, ten mu odpowiedział:
- Idź z tym do starego Tarskiego.

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

17

Odp: Szmoncesy

niezłe te dwa ostatnie

Odp: Szmoncesy

Chrześcijanin, Muzułmanin i Żyd kłócili się, czyj bóg jest potężniejszy. Zaczyna Chrześcijanin:
- Kiedyś płynąłem sobie łódką, aż tu rozpętała się straszliwa burza. Fale wielkie jak góry rzucały moją łódeczką niczym skorupką orzecha, deszcz zacinał, wicher wył, zacząłem się więc modlić o wybawienie do Boga. Nagle patrzę: wszędzie dookoła dalej sztorm szaleje, ale wokół mnie taki mały krąg spokojnego morza się utworzył. I przeżyłem.
Następny opowiada Muzułmanin:
- Kiedyś zapalił się dom, w którym byłem. Zajęły się wszystkie ściany, dach, żywioł szalał, iskry się sypały, dym gryzł w oczy, czułem już gorąco płomieni, zacząłem się więc modlić do Allaha i nagle patrzę: wszędzie dookoła ogień pożera wszystko, a wokół mnie taki mały krąg bez ognia ani dymu się utworzył. I przeżyłem.
Na koniec opowiada Żyd:
- Jdę sobie, nagle patrzę, a tu leży na chodniku 100 euro. Tak myślę: dzieciaki moje małe głodne płaczą, Salcie moja w jednej sukience od pięciu lat biega, ledwo koniec z końcem wiąże, ale jak tu podnieść coś z ziemi w Szabas? Zacząłem się więc modlić i co widzę? Wszędzie dookoła Szabas a wokół mnie taki mały krąg środy się utworzył...

Ostatnio edytowany przez KoparkaApokalipsy (2011-08-18 00:10:14)

19

Odp: Szmoncesy

Mosze kupił za sto rubli osła od pewnego chłopa. Chłop miał mu przyprowadzić osła następnego dnia. I rzeczywiście, następnego dnia ów chłop się zjawia, jednak bez osła.
- Gdzie mój osioł?
- Zdechł.
- To oddaj moje sto rubli.
- Już przetraciłem.
- Dobra, to przynieś mi tego zdechłego osła.
- Przynieść? Jak to? Co z nim zrobicie?
- Loterię urządzę.
Spotkali się po miesiącu, chłop pyta Mośka:
- I jak poszła loteria?
- Dobrze, sprzedałem 450 losów po 2 ruble, zarobiłem 898 rubli.
- I nikt nie wygrał?
- Jeden goj wygrał to ośle truchło... Marudził strasznie, więc zwróciłem mu te dwa ruble.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...