Temat: *** worek złota od ufoludka
![]()
Leci ufoludek na Tatrami, graniami, halami. Widzi w dole bacówkę i wkrótce ląduje na jej dachu.
Baca jest akurat przed domem, żegna się pobożnie i wystraszony patrzy na zielonkawego intruza.
- Baco, jestem tu wysłany ze specjalną misją. Jak mi pokażesz czego jeszcze nie widziałem, dam ci worek złota.
Baca myśli, drapie się po kudłatej głowie, w końcu pokazuje ufoludkowi telewizor.
Zielony tylko machnie łapką i mówi chichocząc
- Stary, telewizję to my przestaliśmy oglądać dwa stulecia temu! Pokaż coś nowszego.
Baca pokazuje ufoludkowi samolot, akurat przelatujący nad Tatrami.
- Baco nie żartuj, samoloty dla mnie to jak konne dorożki dla ciebie. Historia, bracie. Daj coś mocniejszego!
Wtem do akcji wkracza bacowa, przysłuchująca się rozmowie od dłuższej chwili. Łapie ufoluda za fraki, i ciągnie do chałupy.
Nawet dwa pacierze nie upłynęły gdy zielony wyfrunął z bacówki, cisnął worek złota pod nogi bacy i w trymiga gdzieś tam odleciał.
Baca babę zagaduje:
-Aleś mu dała! Coś mu pokazała?
- Zaś tam.... pokazałam mu "na kapucyna".
- A jak to jest? - pyta baca
- A zaś tam... nic wielkiego, żołędzia do buzi se wzięłam a skórkę se na głowę naciągłam!