176

Odp: Autentyki (podobno :)

Po śniadaniu matka z małą córką sprzątają ze stołu i kuchenki.
Matka do córki sprzątającej patelnię:
- nie drap łyżką po teflonie
- sama jesteś poteflon

Ostatnio edytowany przez ReGun (2010-01-31 15:54:56)

177

Odp: Autentyki (podobno :)

[i](imię zmieniłam. Na wszelki wypadek jeszcze dopiszę, że normalnie listonosz pyta o nazwę firmy, a nie o imię i nazwisko)[/i]

Na początku lipca byliśmy na krótkich wakacjach. Po powrocie przysłano nam piękne zdjęcie z fotoradaru, mąż wybulił 100 zł.
Kilka dni temu wróciliśmy z kolejnych krótkich wakacji.
Dzisiaj przyszedł listonosz, otwieram drzwi, podaje mi list polecony do firmy męża (nieważne skąd, widziałam logo firmy i od razu wiedziałam co to zacz, bo niecierpliwie czekaliśmy na ten list) ze słowami: "Dla Pana Marka... to tu?" Potwierdziłam zadowolona, podpisałam, zamknęłam drzwi.
Wchodzę z listem do kuchni, gdzie mój mąż jadł obiad i wszystko słyszał i widzę jego załamkę - głowa schowana w rękach opartych na stole.
Pytam osłupiała, co się stało....
A on: - Kurwa, znowu mandat...?!

Dawno się tak nie śmiałam big_smile

Ostatnio edytowany przez Siapuka (2010-08-13 01:17:08)

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

178

Odp: Autentyki (podobno :)

Używam szamponu Nivea o jakże wdzięcznej nazwie "cool kick". Butelka była już prawie prawie na wykończeniu, a w okolicy mojego aktualnego miejsca zesłania nie mogłem rzeczonego szamponu znaleźć (a kupować innego nie chciałem - jak się do czegoś przyzwyczaję, to za nic nie chcę zmieniać - ot takie starokawalerskie zboczenie).
Co robić?
No oczywiście napisałem SMSa do mojej pani matki z prośbą o zakup szamponu w Wolnym Mieście Gdańsku.

I teraz  opowieść mojej mamy:
"Przepisałam nazwę szamponu z SMSa na kartkę. Poszłam do Rossmanna i pokazałam kartkę jednej z dziewcząt tam pracujących, ona spojrzała i parsknęła śmiechem. Zawołała inną koleżankę, ta też w śmiech. No ale w końcu dały mi ten szampon. Z czego one się tam śmiały?"

Cóż, sprawdziłem SMSa. Prosiłem o zakup Nivea cool dick...

179

Odp: Autentyki (podobno :)

Wiedziałem biedaku, że Cię kiedyś ześlą... tongue

Miałem kiedyś „Malucha“. Moja cierpliwość do niego zakończyła się po pewnej przygodzie.
W środku miasta złapałem kiedyś „kapcia“. Wyjąłem klucz i zaczęłem odkręcać pierwszą śrubę w kole. Wtedy podszedł jakiś starszy pan, klepnął mnie w ramię i całkiem poważnie zapytał:
- Uwiera, co?

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

180

Odp: Autentyki (podobno :)

Kilka dni temu moje mamidło zażyczyło sobie pewną płytę z muzyką. Znalazłam w internecie, a że mieli tam też taką, która i mnie by się przydała, to też zamówiłam, bo to przecież jeden koszt przesyłki.
Mama zadzwoniła, że płyty już przyszły, ale była ciekawa co to jest to drugie, co to w ogóle za muzyka. Bo nawet nazwy zespołu nie ma na okładce.
Ja: - Akurat!
Mama: - Nie, no naprawdę nie ma!!
Ja: - Zespół nazywa się "Akurat"...

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

181

Odp: Autentyki (podobno :)

„Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego."
Ukaz cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 roku

182

Odp: Autentyki (podobno :)

Właśnie konwersuję z siedemnastolatką. No i jak to bywa w tym wieku są problemy w domu z rodzicami. Stwierdziłem, żeby się nie przejmowała, bo to taki trudny wiek, to zapytała się ; Mój czy rodziców?

Powiadają, że jak ktoś zmienia w wulgaryzmach niektóre litery na znaki takie jak *&#%@, to znaczy, że zamiast organów płciowych ma czarne kwadraty.

183

Odp: Autentyki (podobno :)

[i]Może nie będzie to zbyt śmieszne, za to autentyczne! ;D
Kiedyś mama próbowała mnie nauczyć jak sie mówi "helikopter". No i mówi:
-Powiedz "heli"
-Heli
Powiedz "kopter"
-Kopter
-Powiedz "helikopter"
-Heli helikopter.
big_smile[/i]

[i]Podobnie było z "kogucik lilipucik", tylko babcia mnie uczyła. smile
-Powiedz "kogucik"
-Kogucik
-Teraz "Lilipucik"
-Lilipucik
-A teraz "kogucik lilipucik"
-Kogucik lili-kogucik.
;] [/i]

[i]I ostatnie. Moi rodzice przez parę dni nie wiedzieli o co mi chodzi. Mówiłam "mamo, daj pepegi". Tylko co to te pepegi? Okazało się, że skarpetki. wink [/i]

Moja sygnaturka ;D
Teen Titans fan. : )

184

Odp: Autentyki (podobno :)

[i]Tutaj żywcem wzięte z forum na grze internetowej plemiona. :P [/i]

[quote]<a>siedzę na wieży i znajduję flagę. moja flaga.

<b>znajduję cię i zabieram flagę jadę dookoła świata z piratami moja flaga

<a>gonię cie skacząc na jednej nodze. zamykam w klatce i uciekam w podskokach do Bułgarii. moja flaga.

<b>biorę cię za nogę i wziąłem flagę i uciekłem do wojska polskiego moja flaga

<a>jestem generałem i kazałem ci wyczyścić latrynę szczoteczką do zębów. uciekam na HAWAJE. MOJA FLAGA.

<c>moja babcia jest na Hawajach na wakacjach zabrała ci flaga i wysłała mi pocztą

<d>Zabiłem listonosza i wziąłem sobie flagę.MOJA FLAGA

<b>zadzwoniłem po policje i powiedziałem im że mi ukradłeś flagę ,oddali mi flagę moja flaga

<a>dałem łapuwkę policji i oni cię zamknęli w celi. moja flaga.

<e>znajduję cię i rażę paralizatorem zabieram ci flagę uciekając z nią do Francji moja flaga :D

<f>Jadę do Francji, odnajduję Cię. Używam znalezionego gdzieś w pobliżu (?) wałka do ciasta, którym zdzielam Cię w łeb i uciekam pod wodę, gdzie używam zaklęcia transformacji i mam łeb rekina i nie zawaham się go użyć, dziabnę każdego, kto podejdzie, flaga moja! :P

<g>ja cie zabijam zabieram flagą uciekam do Hiszpanii flaga moja

<e>używam zaklęcia namierzania i teleportuję się w miejsce gdzie sie znajdujesz. Rażę cie zaklęciem i odbieram ci flage następnie teleportuje sie na Alaskę moja flaga xD

<f>Osz ty!
W ostatniej chwili łapię Cię i teleportuję się z Tobą na Alaskę. Na szczęście wyczarowałam sobie coś ciepłego, a ty musisz marznąć. Zabieram flagę, (nie wiem jak, ale) uniemożliwiam Ci teleportację, zostawiam na zimnej Alasce, gdzie marzniesz, a ja uciekam tam, gdzie mnie nikt nie znajdzie, flaga moja!!

<e>wyczarowuję sobie ciepły płacz następnie samolot i za pomoca radaru odnajdzuje cie następnie zabieram ci całą moc a sama wraz z flaga znikam w Australi

<f>Zabieram moc mojemu ojcu, docieram do Australii, gdzie za pomoca kangurów odnajduję Cię. Kangur się z Tobą bije, oczywiście Cię pokonuje. Jako, że Cię lubię zabieram Cię do szpitala, a nie zostawiam na pewna śmierć na polu, potem uciekam do domu, chowam się pod łóżko, które jest antyradarowe i w ogóle anty-wszystko-przez-co-moglibyście-mnie-znaleźć i spokojnie sobie drzemię. Flaga is mine! :P

<e>kiedy dochodze do siebie długo nie moge cię znaleźć w końcu pojawiam sie w twoim domu gdzie odnajducie cię z flaga, którą rzecz jasna ci zabieram, a ciebie tekeportuje do indi i flaga moja :D

<h>A JA Cię znajduje i przywiązuje do drzewa no i flaga moja : D

<f>Nieprawda. Odwiązuję Myszę, żeby jak wróci mogła dalej mi zabierać flagę, potem gonię za Tobą, łapię Cię, zabieram flagę. Używam zostawionego przez kogoś w pobliżu Magnum 44: strzelam Ci w obie stopy, cobyś nie mógł mnie gonić, a następnie ukrywam się w Media Markcie, gdzie tylko nieliczni (no nie dla idiotów, tak? ;D) mogą wejść. ;> FLAGA jest MOJA!

<e>jako, że mam ten zaszczytny przywilej wchodzę do media marktu i odnajduje cie pomiedzy lodowkami (po jakiego diabła tam lazłas>:P) wsadzam cie w zamrażalnik w jednej z nich a sama uciekam do Rosji FLAGA MOJA! :d

<f>Na szczęście zdążyłam wyjść zanim mnie zmroziło. Gonię Cię, znajduję zamarzniętą gdzieś na Syberii, jako że Cię lubię, odstawiam Cię gdzieś, gdzie jest nieco cieplej, potem używam kilku zaklęć ochronnych i lecę w kosmos na Tamaran, gdzie będa mię chronić Tamarańczycy i moja znajoma Gwiazdka (eng. Starfire) i Raven, i Robin, i Bestia i Cyborg też! :P
The flag is mine!

Dla niewtajemniczonych: bohaterowie bajki Młodzi Tytani(eng Teen Titans), jednej z moich ulubionych bajek. ;)
Mimo że jestem stara dupa to bajki oglądam, a jak. :P

<e>zbieram ekipe Songa (dla uzupelnienia postac z Dragoon Balla) i teleportujemy sie do ciebie. tam uzywamja kamehamy i zabieraja ci flage która oddaja mnie potem teleportujemy sie na planete Kaito i FLAGA MOJA!

<f>Oho, idziemy coraz bardziej w kosmos? :D
Znowu w ostatniej chwili złapałam się Twojego odzienia i teleportowałam się z Wami. Zajumałam flagę, obezwładniłam wszystkich. Poprosiłam Kenichiego (Shirahama Kenichi - gł. bohater anime. Jedyne (na razie), które oglądam. Wolę skończyć jedno, a potem brać się za drugie. :P), aby Was przystopował, a potem udałam się do Azarath (wymiar Azarath - dom Raven z TT. Aby się tam dostać potrzeba... obejrzyjcie odcinek "Proroctwo" :P).
Die flagen ist mein!

<e>:okey to wchodzimy w anime)

moi wojownicy bez wikszych pszeszkud pokonai twoje łamagi :D nastepnie zawołali duchy kamikadze aby was wyczułu szybko do was teleportowalismy sie nastepni duchy pomieszały wam zmysły a ja zabrałam flage i ucieklam do Areni drapeau est à moi!

<f>Hmmm... Kenichi nie jest łamagą, jest zajebisty! xD
Raven pomaga mi Was odnaleźć (gdyż potrafi wyczuwać rzeczy, ludzi... Potrafi też wchodzić w umysły ludzi. ;> Dzięki temu zrobiła mi porządek we łbie. ;D), potem mnie tam zabiera. Ja odbieram flagę i uciekam do... przeszłości. Flaga moja! :)

<e>odnajduje mnie bog śmierci i podarowuje jego oczy i zmysl wyczucia szybko wiec cie odnajduje przy czym obezwładniam zwiazujac łańsuchami których nie da sie sciagnac zadnym zakleciem i uciekam w... przyszlosc F L A G A  J E S T  M O J A

<f>Ściągam łańcuchy ręcznie, skoro zaklęcia nie działają. :P
Za pomocą Raven i reszty Tytanów (chyba od razu widać kogo najbardziej lubię. :D) odnajduję Cię, następnie związuję liną, której nie da się przeciąć, nie działają żadne zaklęcia, ręcznie też nie da się zdjąć innymi słowy jest odporna na wszystko co wymyślisz. :d
Uciekamy na... Merkurego, gdzie Raven nas otacza polem siłowym, więc nic nam nie jest, a każdy kto tam przybędzie się spali.

<e>NO DOBRA CWANIARO:d

POJAWIA SIE RYUK I SIAGA ŁANCUCHY ( W KONCU DLA BOGA SMIERCI NIE MA RZECZY NIE MOZLIWYCH) NASTEPNIE POJAWIA SIE MYIU (WAMIRZA KSIEZNICZKA) I ODNAJDUJEMY CIE PO ZAPACHU TWOJEJ KRWI.MYIA DORYWA ORZYSSAWA SIE DO TEJ SZYI A JA ZABIERAM FLAGE I ZNIKAM W CZASOPRZESTRZENI UTACZAJA SIE POWŁAKA PRZECIW WSZYSTKIEMU CO DOSTEPNE MAGOM I LUDZIOM. FLAGA MOJA

<f>O, teraz jestem wampirem!
A właśnie jest wieczór. ;>
Za pomocą moich nowo nabytych wampirzych mocy wydostaję się (w końcu wampir to nie mag ani człowiek), oraz odnajduję. Odbieram Ci flagę, a jako, że zaczynasz mi już działać na nerwy (a także Tytanom, którzy muszą też ratować swoje miasto, a nie tylko mi pomagać), zdzielam Cię znalezionym w pobliżu wałkiem do ciasta, następnie strzelam Ci w nogi za pomocą mojego Lugera (Colta 45 też mam przy sobie zawsze - tak w razie czego) i dla pewności wbijam w serce osinowy kołek. zakrwawioną zakopuję i pieczętuję ten grób kilkoma zaklęciami, dzięki którym nikt Cię nie odnajdzie (nawet ten Twój Bóg Śmierci i ta Wampirzyca) i uciekam w najdalsze zakątki kosmosu.
The flag is mine, and it will be mine forever! :P

<e>not forever

because I did not say the last word! so I find my vampire pulls out a pin and turns in like her.
Meanwhile, he finds you, and you dig itself into the heart of the pin (this is your end!) I'm taking the flag. now and forever is mine and only mine!

<f>Do not be so sure! :)
I'll propose... No, that sounds weird. :D
I can say compromise (tak, dobrze? Asem nie jestem. ;D): You and me will destroy everyone, who'll try to take OUR flag, okay? And the flag will be OUR forever and ever! Okay? :)

<e>Well, this is a tempting proposition: D
and I think I agree on it, but something tells me that others do not have at our chances.

<f>Hmmm... Well... Maybe we should close this topic, or perhaps be quiet so the others could have a chance to take those flag. :P

<e>Ahem ... unless you have a little bit wrong, but I do well here and even for our time together. : D

<f>Great. :D
So... We're giving the chance to the others, huh? :)


//Mówiłam, ze asem nie jestem. :P

<e>Let it be!

/// co tam ja też nie :D

<f>Okay. :D

To teraz dla tych jeszcze mniej obeznanych w językach obcych ode mnie:
My się na jakiś czas przymykamy, flaga jest do wzięcia przez każdego, kto chce. Oddajemy bez gadania. Damy Wam szansę. :P[/quote]
[i]Tak gwoli wyjaśnienia... <e> to moja koleżanka (poznana zresztą na tymże forum :D), a <f> to ja. :P
Zapożyczyłyśmy tutaj nasze moce i pomocników z Harrego Pottera, kilku różnych anime, kreskówek... ;)[/i]

[i]Przepraszam, że tak post pod postem, ale nie lubię pisać na różne tematy w jednym. :/ ;] [/i]

Ostatnio edytowany przez Oliwek (2010-12-06 21:13:12)

Moja sygnaturka ;D
Teen Titans fan. : )

185

Odp: Autentyki (podobno :)

Kilka dni temu kupiliśmy zestaw kilku herbat, każda ma swoją nazwę, np. English Breakfast, Earl Grey, Prince of Wales, itd.
Siadam do śniadania, a mąż mówi, że zrobił Traditional Scotch Tea.
Ja: - ?? nie kojarzę, żebyśmy mieli taką herbatę...?
Mąż: - Bo zrobiłem dwie z jednej torebki!

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

186

Odp: Autentyki (podobno :)

Moja kupiła przedwczoraj torebkę kasztanów (tych do pieczenia, jak z placu Pigalle).
Wczoraj szukaliśmy przepisów na pieczenie kasztanów. Było kilka ciekawych. Dzisiaj
ONA otwiera torebkę zdecydowanym ruchem. Dwa kasztany padają na podłogę, tuż
pod Jej szlafroczkiem.
Młody wrzeszczy zachwycony:
- Hej, patrzta... się skasztaniła!!!!

Siapuka, fajnie że jesteś wciąż z nami smile

187

Odp: Autentyki (podobno :)

Szedłem z dwiema koleżankami i opowiedziałem im dowcip;
- Po czym poznać, że ktoś jest wierutnym kłamcą?
- Po tym, że ma penisa.
Jedna z koleżanek zapytała się czy ten w szufladzie też się liczy?

Powiadają, że jak ktoś zmienia w wulgaryzmach niektóre litery na znaki takie jak *&#%@, to znaczy, że zamiast organów płciowych ma czarne kwadraty.

188

Odp: Autentyki (podobno :)

[quote=Incognitus]Szedłem z dwiema koleżankami i opowiedziałem im dowcip;
- Po czym poznać, że ktoś jest wierutnym kłamcą?
- Po tym, że ma penisa.
Jedna z koleżanek zapytała się czy ten w szufladzie też się liczy?[/quote]
Skoro (w domyśle) przyznała się, że ma coś takiego w szufladzie, to znaczy, że się nie liczy big_smile

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

189

Odp: Autentyki (podobno :)

Jakiś czas temu w Łodzi zrobiła się afera, ludzie tonami dostawali wezwania za rzekomą jazdę bez biletu. Zgadzał się tylko adres, nazwisko. Ew jedno z powyższych. Oczywiście nigdy nie było np nr pesel lub dokumentu. Czyli ewidentne twórcze pisanie mandatów. Skala była tak duża, że i lokalna gazeta o tym pisała. Jak się okazało na mój adres przyszło też wezwanie. Oczywiście jest imię nazwisko i adres zamieszkania brak jakichkolwiek danych potwierdzających np pesel. Czyli wiem, że ktoś spisał np z klatki schodowej. W każdym razie jadę z awanturą ( wiem że sprawa jest wygrana) Wchodzę do biura firmy tam ze 30 osób z podobnym problemem. Oczywiście non stop jakieś awantury kłótnie. Ale przebił w pewnym momencie wszystkich gość, który wszedł.
W pełnym służbowym mundurze łącznie z czapką, motorniczy i dość głośno powiedział:
- Co za kut*s wysłał mi mandat za jazdę moim tramwajem bez biletu?!

190

Odp: Autentyki (podobno :)

Hala Makro, Dział RTV-AGD, setki piekielnych w ciągu miesiąca, po paru tygodniach możnaby napisać cały słownik klienckiego slangu np.:
pendrajwer (pendrive), piskele (pixele), blutacz (bluetooth), itp. Nic w tym specjalnego, bo nie ma się co dziwić pokoleniu które nie ma pojęcia o języku angielskim, więc czasami trzeba było mocno się domyślać o co chodzi klientowi. Często jeśli ktoś nie wiedział jak nazywa się produkt, który chce kupić musiał się mocno nakombinować. Jednak pewnego razu jeden z nich przebił wszystkie "nowotwory językowe". Konwersacja wyglądała mniej więcej tak:
[J] Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
[K] Panie, szukam czegoś takiego co robi ziuuuu i wyciągi z banku poszły się je..ć!
[J] (w lekkim szoku) Prawdopodobnie chodzi panu o niszczarkę dokumentów?
[K] No, k...a! Właśnie z gardła mi pan to wyjął.

Pewne małżeństwo podeszło do Pani która akurat promowała żel do higieny intymnej. [P]an, [S]przedawczyni.
S: - Czy kupilibyście państwo żel do higieny intymnej?
P: - Z chęcią bym kupił, ale ostatni strasznie szczypał w język.



Tytułem wstępu: W Żabce przy zakupach powyżej 10zł klient otrzymuje naklejkę i jak ich uzbiera około miliona wink dostaje pluszowego pieska.
Akcja właściwa:
Młody koleżka przede mną w kolejce kupuje fajki, gorzałkę i coś tam jeszcze.
Kasjerka: - 42zł, poproszę.
Facet płaci.
Kasjerka: - Chce pan 4 razy na pieska?
Klient: - Tak. O, właśnie! To prezerwatywy do tego poproszę.
Wszyscy w sklepie w śmiech, kasjerka- purpurowa.

191

Odp: Autentyki (podobno :)

Nic się nie dzieje od czterech dni, więc wrzucam anegdotkę historyczną, ale  najpierw wyjaśnienie:
W języku chińskim nie występuje litera r, a w japońskim L, obie te nacje mają kłopoty z rozróżnieniem i wymówieniem tych głosek.

A teraz anegdotka:

Ann Eleanor Roosevelt rozmawiała któregoś dnia z ambasadorem Chin, zachwalając mu zalety demokracji i wolnych wyborów. Oczywiście, co chwilę w jej przemówieniu padały te wybory, wyborcy, elekt, election, election, election... Chińczyk słucha tego z uśmiechem i nagle mówi: Soly, Mls Loosevelr, I've an election evely molning." (Soly, pani Loosevelt, ja mam elekcję co lano).

192

Odp: Autentyki (podobno :)

Mam przesympatycznego i dowcipnego znajomego o nazwisku Smalec. Był na zawodach w Czechach, a tam na liście zawodników odszukał się dopiero pod nazwiskiem Sadlo smile  (sadlo to po czesku właśnie smalec)

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

193

Odp: Autentyki (podobno :)

Przychodzi niezadowolony klient do seks shopu.
- Co wy żeście mi tu sprzedali???
- Ale o co chodzi?
- Kupiłem u was lalkę dmuchaną. Przychodzę do domu. Pompuję - a tu mi wyszedł z tego facet z ch*jem, cygarem w zębach
i ogonem!!!
- Panie!!! Przewiń pan ją na drugą stronę. Od wewnątrz pan ją napompował...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------

194

Odp: Autentyki (podobno :)

Zawitałam niestety do szpitala na babski oddział, ot, drobny zabieg, ale jednak pod znieczuleniem. Na sali było 7 kobitek, wszystkie w tym samym celu i po kolei wywoływano nas "do wkłucia", czyli założenia venflonu na rękę. Jedna pani była chyba lekko nieprzytomna z wrażenia, bo po poleceniu udania się na wkłucie do gabinetu zabiegowego wyszła z pokoju, wróciła za 2 sekundy i zapytała nas, czy ma majtki do tego zdjąć... big_smile

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

195

Odp: Autentyki (podobno :)

5-letnia córcia błyskawicznie chłonęła nowe usłyszane gdzie bądź słówka i używała je przy pierwszej lepszej okazji.
Przykład:
Mama po ciężkim dniu pracy wreszcie postanowiła coś ze sobą zrobić, zwłaszcza, że szykowała się jakaś wizyta.
Córcia zobaczywszy mamę odstawioną jak się patrzy rzuciła:
No, nareszcie, wyglądałaś przedtem koszmarnie a teraz ........ fatalnie!!!!!!!!

196

Odp: Autentyki (podobno :)

Przekopiowane z lokalnego portalu:

Policja zatrzymała mężczyznę, który – podając się za instruktora – uprowadził auto jednej z ostrołęckich szkół jazdy. Z kursantką w środku. O tej sprawie pisaliśmy już w ubiegłym tygodniu.

Przypomnijmy. Wszystko działo się we wtorek, 14 czerwca. Kursantka oczekiwała w „elce” na instruktora. Do auta wsiał mężczyzna, który zakomunikował jej, że właśnie zastępuje jej instruktora. Dziewczyna uwierzyła w to. Ruszyli w miasto. „Instruktor” kazał jej jechać na... cmentarz komunalny. Tam wysiadł z auta, kupił na przycmentarnym straganie znicz i wszedł na cmentarz. Dziewczyna czekała na powrót „instruktora”.

Kiedy jej „nowy instruktor” wrócił z cmentarza, dziewczyna wiedziała już co się dzieje, ale bała się zaprotestować i – zgodnie z jego poleceniem – wyjechała do miasta.

Kiedy byli już z powrotem w Ostrołęce, mężczyzna uznał chyba, że już załatwił co miał do załatwienia. Kiedy na jednym ze skrzyżowań dziewczyna zatrzymała się na czerwonym świetle, „instruktor” po prostu wysiadł z auta. I tyle go widziano...

Teraz jest już w rękach policji. Fałszywym instruktorem okazał się ostrołęczanin Sławomir B. Wpadł, bo został rozpoznany przez tę samą kursantkę w trakcie jednej z jej kolejnych jazd. Udało się go zatrzymać dzięki pomocy instruktorów ostrołęckiej szkoły nauki jazdy.

Od siebie dodam, że koleś przejechał około siedmiu kilometrów w jedną stronę. Kurpie to mają fantazję. big_smile

Powiadają, że jak ktoś zmienia w wulgaryzmach niektóre litery na znaki takie jak *&#%@, to znaczy, że zamiast organów płciowych ma czarne kwadraty.

197

Odp: Autentyki (podobno :)

Dawno bo dawno, ale było tu o paleniu dowcipów więc dorzucę swoje trzy grosze.

ten o długim czerwonym tramwaju, wersja (ponoć) mojej babci:
- Co to jest: długie, czerwone i często się zatrzymuje?

Oryginał:
kto wynalazł namiot? -Indianin Nahooi Mihata  (przeczytać na głos, to zajarzycie)
Wersja mojej babci:
Kto wynalazł namiot? - Indianin Ta Chata Mi na Ch*ja.

I jeszcze moja przyjaciółka:
- Dlaczego Wedel miał czekoladowy interes?

(Dla przypadkiem nieznających, choć to już brodata zagadka: Dlaczego Wedel nie mógł mieć dzieci? Bo miał czekoladowy interes)

198

Odp: Autentyki (podobno :)

[quote=mrbzyq]Idzie w nocy dwóch policjanów patrolujących okolicę. Nagle widzą pijanego gościa, który krzywym krokiem chodzi wokół drewnianej beczki. Patrzą na niego i po kilkunastym okrązeniu beczki przez gościa, w końcu nie wytrzyymują i podchodzą z pytaniem:
- Proszę pana, co pan wyprawia ? długo pan tak może ?
- Panie władzo, ja wracam właśnie do domu... I jak się ten płot skończy, to muszę skręcić w lewo...


[/quote]
Autentyk w tym klimacie, co poświadczam własną prawą ręką, lewą nogą i czym jeszcze chcecie.
Na pewnym osiedlu domków jednorodzinnych położonym na dość stromym zboczu skarpa umocnona była w ten sposób, że między płotem a ulicą położone były płyty chodnikowe - nie miało się po nich chodzić, służyły tylko zabezpieczeniu przed osuwaniem i stały oczywiście pod dość sporym kątem. Dodatkowego chodnika już nie było, bo ulica wąska, szkoda miejsca, a w strefie zamieszkania pieszy i tak może chodzić po jezdni i figę mu zrobisz. I co widzę? Grupa pijaczków idzie po tych płytach, trzyma się dzielnie płotu i jeszcze krzyczy na mnie:
- Po chodniku trzeba iść! Kulturalnie!