To i ja się dorzucę parę dżołków ze swojego x-files:
Jak odróżnić gatunki niedźwiedzia?
Najpierw trzeba znaleźć niedźwiedzia, potem cichutko do niego podejść i kopnąć go, oczywiście z całej siły. Następnie uciekamy i teraz:
- jeśli uciekamy, a niedźwiedź nas nie goni, to jest to miś pluszowy;
- jeśli uciekamy na drzewo, a niedźwiedź wchodzi za nami, to jest to niedźwiedź brunatny;
- jeśli uciekamy na drzewo, a niedźwiedź zaczyna nim trząść tak, że spadamy w jego łapska, to jest to niedźwiedź grizzly;
- jeśli uciekamy na drzewo, a niedźwiedź wspina się za nami i wcina liście, to jest to miś koala;
- jeśli uciekamy i nigdzie nie ma drzew, to jest to niedźwiedź polarny;
- a jak uciekamy, a niedźwiedź zaczyna płakać, to jest to miś Kolargol, czyli największa ciamajda wśród niedźwiedzi...
Ustroje polityczne a krowy:
USTRÓJ NIEWOLNICZY: Twój pan ma dwie krowy. Ty się nimi opiekujesz, on daje Ci część mleka.
FEUDALIZM: Masz dwie krowy. Opiekujesz się nimi, a Twój pan zabiera Ci część mleka.
CZYSTY SOCJALIZM: Masz dwie krowy. Rząd je zabiera i umieszcza w oborze razem z krowami innych. Ty musisz opiekować się wszystkimi krowami. Rząd wydaje Ci tyle mleka, ile potrzebujesz.
SOCJALIZM BIUROKRATYCZNY: Masz dwie krowy. Rząd zabiera je i umieszcza w oborze razem z krowami innych. Zajmują się nimi dawni hodowcy kurczaków. Ty musisz zajmować się kurczakami, które rząd odebrał ich hodowcom. Rząd daje Ci tyle mleka i jajek, ile zgodnie z przepisami potrzebujesz.
CZYSTY KOMUNIZM: Masz dwie krowy. Sąsiedzi pomagają Ci się nimi opiekować i wszyscy dzielicie się mlekiem.
KOMUNIZM RADZIECKI: Masz dwie krowy. Musisz się nimi opiekować, a rząd zabiera całe mleko.
BIUROKRACJA: Masz dwie krowy. Najpierw rząd wydaje przepisy, które mówią, kiedy możesz karmić i doić swoje krowy. Potem płaci Ci, żebyś ich nie doił. Następnie zabiera obie krowy, jedną zabija, drugą doi i wylewa mleko do ścieków. Na koniec domaga się od Ciebie wypełnienia formularzy wyjaśniających zaginięcie jednej z krów.
ANARCHIA: Masz dwie krowy. Albo sprzedajesz mleko po dobrej cenie, albo Twoi sąsiedzi będą próbowali Cię zabić i przejąć krowy.
DYKTATURA: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie i zostajesz rozstrzelany.
FASZYZM: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie, wynajmuje Cię, żebyś się nimi opiekował i sprzedaje Ci mleko.
TOTALITARYZM: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie i zaprzecza, by one kiedykolwiek istniały. Mleko jest objęte zakazem produkcji i konsumpcji.
DEMOKRACJA: Masz dwie krowy. Twoi sąsiedzi decydują, kto dostaje mleko.
DEMOKRACJA AMERYKAŃSKA: Rząd obiecuje Ci dwie krowy, jeśli na niego zagłosujesz. Po wyborach prezydent zostaje odwołany za spekulacje na rynku terminowych transakcji na krowy. Prasa rozdmuchuje aferę "Cowgate".
DEMOKRACJA BRYTYJSKA: Masz dwie krowy. Karmisz je mózgami owiec tak długo, aż zwariują. Rząd nic nie robi.
DEMOKRACJA WŁOSKA: Masz dwie krowy. Przed rannym udojem słuchasz radia, żeby dowiedzieć się, kto jest dzisiaj premierem.
KAPITALIZM: Masz dwie krowy. Sprzedajesz jedną i kupujesz byka.
SURREALIZM: Masz dwie żyrafy. Rząd wymaga, by brały lekcje gry na harmonijce.
Rozmawiają dwaj mężczyźni przy barze:
- Pan żonaty?
- Nie, kot mnie podrapał.
- Czy nie widziała pani mojego męża? Godzinę temu poszedł utopić w rzece kota...
- Skoro pani wie, gdzie jest, to czemu pani pyta?
- Bo kot wrócił do domu...
Mężczyzna postanowił pozbyć się kota. Zapakował go w koszyk i wytargał do innej dzielnicy. Zadowolony, że pozbył się problemu, wraca do domu - kot już tam jest. Nie zrażony, na drugi dzień wywozi kota za miasto i szybciutko leci do domu. W domu zastaje kota.... Myśli sobie: ,,Uparta zaraza''. Nazajutrz wywozi kota krętymi drogami 100 kilometrów od miasta. Po niedługim czasie dzwoni do domu:
- Jest kot? - pyta żony
- Jest.
- To dawaj go do telefonu, bo nie wiem jak do domu wrócić.....
Pewien facet organizował pokazy. Miał kota, który tańczył w garnku. Zbierali się ludzie, płacili za wstęp, facet wsadzał kota do garnka, włączał muzykę a kot tańczył. Któregoś razu, już po pokazie, podszedł do niego widz i nieśmiało zapytał:
- Jak pan to robi, ja próbowałem, ale mój kot nie chce tańczyć w garnku ...
- A świeczkę pod garnkiem pan zapalił...?
Przychodzi facet z mówiącym kotem do łowcy talentów. Gość musi zademonstrować zdolności kota, więc zadaje mu pytanie:
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!
Potem facet pyta:
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika „mieć'' w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
Na co kot odpowiada:
- Miał!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulice. Na ulicy kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- O co mu chodzi, czy ja mówiłem niewyraźnie?
TRZYMINUTOWY TEST
1. Przeczytaj wszystko zanim zaczniesz robić cokolwiek
2. W górnym lewym rogu tej kartki wpisz swoje imię.
3. Podkreśl wyraz imię w drugim zdaniu.
4. Narysuj pięć małych kwadratów w górnym prawym rogu tej strony.
5. W każdy kwadrat z punktu 4 wpisz X.
6. Narysuj koło wokół każdego kwadratu.
7. Podpisz się pod tytułem na tej stronie.
8. Obok tytułu napisz tak, tak, tak.
9. Zakreśl kółkiem zdanie nr 7.
10. Narysuj kółko wokół wyrazu "pięć" w zdaniu nr 4.
11. Na odwrocie tej kartki pomnóż 70 x 30.
12. Napisz X w dowolnym dolnym rogu tej strony.
13. Narysuj trójkąt wokół X, które właśnie napisałeś/napisałaś.
14. Kiedy już wykonasz poprzednie polecenie, powiedz głośno swoje imię.
15. Jeśli uważasz, że zastosowałaś/zastosowałeś się dokładnie do poleceń, powiedz głośno: "Zrobiłam/zrobiłem to".
16. Na odwrocie tej kartki dodaj 147 + 278.
17. Zakreśl kółkiem sumę.
18. Normalnym głosem policz od 1 do 10 od tyłu.
19. Zrób trzy małe dziurki w tej kartce tutaj.
20. Jeśli jesteś pierwszą osobą, która dotarła do tego punktu, powiedz głośno: "Jestem najlepsza/najlepszy w wykonaniu poleceń".
21. Podkreśl wszystkie liczby parzyste po lewej stronie.
22. Kiedy już skończyłaś/skończyłeś uważnie czytać, wykonaj tylko polecenie jeden i dwa.
Żona do męża:
- Mężu, mężu dlaczego masz takie wielkie oczy??
A mąż na to:
- Bo...cię...niosę...
Potop 2010:
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemię i stwierdził, że się bardzo źle dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów zesłać potop i zniszczyć ludzkość. Ale przedtem zawołał Noego i powiedział: Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa, 50 łokci szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt po parze. A za 6 tygodni ześlę wielki deszcz.
Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na arce, bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał spełnić wymagania Boga.
Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc. Noe siedział w ogródku i płakał, bo nie miał arki. Bóg wychylił się z nieba i zapytał:
- Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?
Noe odpowiedział: Panie, coś mi uczynił?
Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W urzędzie myśleli, że chce budować stajnię dla baranów. Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie chcieli wierzyć. Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć. Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to, że w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na moją uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę powiatowego. Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się do dymisji.
Kiedy powiedziałem, że statku nie muszę transportować, bo będzie i tak otoczony wodą, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie na zalanie terenów zamieszkałych. Z drzewa cedrowego musiałem też zrezygnować - nie wolno go już ze względów ekologicznych sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis o ochronie środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moją wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z województwa. Krótko mówiąc - dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe.
Kiedy się okazało, że nie mogę ich opłacić wg. taryfy, to rozpoczęli strajk, tak że budowa arki znów się odwlekała. W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko że wmieszał się związek ochrony zwierząt i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr. 733/6/987) transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podać cel transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na konieczność specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów pochodzących z hodowli zwierząt. Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sądu, twierdząc, że buduje prywatne zoo bez zezwolenia. Moje nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie gotowa, a ty już zesłałeś deszcz.
W tej chwili przestało padać, wyszło słońce, pojawiła się tęcza. Noe spojrzał w niebo i powiedział: Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?
Bóg odpowiedział: Nie trzeba. To załatwi biurokracja.
Zdania, których nie chciałbyś usłyszeć leżąc na stole operacyjnym:
Lepiej to gdzieś schowajcie, przyda się do autopsji.
Niech ktoś zawoła sprzątaczkę ze szmatą do podłogi i wiadrem.
Przyjmij tą ofiarę, o Wielki Panie Ciemności!
Burek! Burek, wracaj i oddaj to, co zabrałeś!
Chwilkę, jeśli to jest śledziona, to co ja trzymam w ręce?
Eeee... podaj mi to tam, no... to coś...
O nie! Zgubiłem mojego Rolexa!
Ups! Ktoś już kiedyś przeżył 500ml diapaminy?
Cholera, znowu zgasło światło!
Wiecie, na nerkach można zrobić niezły interes. Patrzcie, ten facet ma dwie!
Niech wszyscy się cofną! Zgubiłem szkła kontaktowe!
Możesz zatrzymać to coś? Jak tak pulsuje, to nie mogę się skoncentrować.
A to co tu robi?
Nie cierpię jak pacjentowi czegoś brakuje.
Fajne to było! A możesz teraz tak zrobić, żeby podskoczyła mu noga?
Szkoda, że zapomniałem okularów.
Słuchajcie, to będzie dla nas wszystkich bardzo ciekawe doświadczenie.
Sterylny, sterylny... podłoga jest czysta, to do roboty.
Co to znaczy że on nie przyszedł tu na zmianę płci?
Ktoś widział gdzie położyłem skalpel?
A teraz usuwamy mózg podmiotu i umieszczamy go w ciele małpy.
Dobrze, zrób teraz zdjęcie z tej strony. To naprawdę niezły wybryk natury.
Ten pacjent ma już kilkoro dzieci, prawda?
Siostro, czy ten pacjent podpisał zgodę na pobranie organów?
Nie martw się. Na moje oko jest dostatecznie ostry.
Co masz na myśli mówiąc "Chcę się rozwieść"?
To zaraz wybuchnie! Kryć się!
Pali się! Uciekajmy!
Kurde, ktoś wyrwał 47. stronę podręcznika!
Popatrz, ma takie same wyniki jak ten nieszczęśnik z wczoraj...