1

(16 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Siapuka napisał/a:

A po co? Przecież jedno już jest http://www.humorum.tk/

Tia, tylko że tam zamiast użytkowników typu ania84 mamy reklamy viagry. A ja nie jestem zainteresowany ani jednym, ani drugim.

Incognitus - nie pochwalam formy, ale z treścią się zgadzam.

A w temacie viagry:

Po sugestiach ze strony grabarzy dopisano ostatnio na ulotce Viagry: "Śmiertelne przedawkowanie Viagry może być utrudnieniem dla zakładu pogrzebowego: przez trzy dni nie można potem zamknąć wieka trumny. Prosimy o rozsądne dawkowanie."

oraz

Żona pyta męża:
- Co chcesz na śniadanie?
- Nic - odpowiada mąż. - Po tej viagrze wcale mi się nie chce jeść.
Dochodzi południe.
- Co chcesz na obiad? - pyta żona.
- Nic. Po tej Viagrze wcale mi się nie chce jeść.
Zbliża się wieczór.
- Co chcesz na kolację? - pyta żona.
- Nic nie chcę. Po tej Viagrze wcale mi się nie chce jeść.
- Rozumiem. Ale zejdź w końcu ze mnie, bo ja umrę z głodu!

2

(110 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Dawno już nic nie wrzucałem, więc:

I knew a blonde that was so stupid that...
* she called me to get my phone number.
* she spent 20 minutes looking at the orange juice box because it said "concentrate."
* she put lipstick on her forehead because she wanted to make up her mind.
*she tried to put M&M's in alphabetical order.
*she sent me a fax with a stamp on it.
*she tried to drown a fish.
*she thought a quarterback was a refund.
*she got locked in a grocery store and starved to death.
*she tripped over a cordless phone.
*she took a ruler to bed to see how long she slept.
*she asked for a price check at the Dollar Store.
*she studied for a blood test.
*she thought Meow Mix was a CD for cats.
*when she heard that 90% of all crimes occur around the home, she moved.
*when she missed the 44 bus, she took the 22 bus twice instead.
*when she took you to the airport and saw a sign that said "Airport Left" she turned around and went home

3

(64 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

extravert napisał/a:

I pamiętaj, szklaneczka czegoś mocniejszego w weekend rozjaśnia umysł! smile

Dobrze gada! Polać mu!

4

(154 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

olowis - witamy i gratulujemy udanego debiutu.

No właśnie, można zadebiutować, nikogo ze starych bywalców forum nie wkurw*.* ...

Coby po próżnicy postów nie wrzucać:

Dwaj zalani goście siedzą w barze. Jeden mówi do drugiego:
- Te Stefan, wiesz że mój kumpel ma złoty kibel.
- Ta, za dużo wypiłeś...
- No to chodź, to ci pokażę.
- No dobra.
Poszli do tego faceta, pukają do drzwi, a tam otwiera mały chłopiec:
- Tato!!! Przyszedł ten pan, co ci w puzon nasrał.

5

(154 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Uwaga - dowcip hardkorowy.

Idzie sobie dwóch bezdomnych ulicą. Jeden podejrzliwie wciąga kilka razy nosem powietrze, w końcu mówi do drugiego:
- Zesrałeś się chyba!
Na to drugi:
- Eee, no co ty...
Po chwili pierwszy znowu:
- Chyba się jednak zesrałeś!
Na to drugi:
- Daj mi spokój, nie zesrałem się!
Ida dalej, ale po kilkudziesięciu metrach pierwszy nie wytrzymuje, zrywa drugiemu gacie... i oczywiście, wklejona we włosy na dupie wisi wielka, śmierdząca kupa... wiec krzyczy wkurzony:
- I co, nie zesrałeś się? A co to jest w takim razie?!
Na to drugi spokojnie:
- Aaaa, myślałem że ci chodzi o dzisiaj...

6

(187 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Polecieli Amerykanie na Marsa. Po wylądowaniu zobaczyli spotkali tubylców (Marsbylców?). Gatka-szmatka, w pewnym momencie jeden z Marsjan mówi:
- A jak wrócicie do siebie, to Polaków pozdrówcie.
- Niemożliwe; oni byli tu przed nami???
- Pewnie, i jeszcze prezenty nam przywieźli.
- A jakie???
- Nie wiem co to było. Nazywało się to "wpierdol" i dostaliśmy wszyscy.

7

(28 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

alganter - nie wiedzieć czemu wyraz "nieopierzony" przeczytałem jako "popieprzony".

No właśnie, ciekawe dlaczego...

8

(28 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Tu Święta Inkwizycja, słucham?

Ja zgłaszam swoją kandydaturę do rozpalania stosów.
The roof, the roof, the roof is on fire. We don't need no water, let the motherfucker burn, burn motherfucker, burn.

9

(154 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

tonymontana69 - a ja Tobie polecam Regulamin forum, ze szczególnym uwzględnieniem punktu 6.

Kto stworzył kobietę?
Trzech facetów: stolarz, hydraulik i architekt, ale i tak spieprzyli robotę. Stolarz, bo zrobił nogi, które ciągle się rozkładają na boki, hydraulik, bo cieknie co miesiąc, a architekt bo zbudował szambo koło placu zabaw!

10

(4 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Siapuka napisał/a:

Chrzest mojej dziewiętnastomiesięcznej córki. Trzymana na rękach
przez chrzestnego, w chwili namaszczania czoła, odwraca się do mnie i
krzyczy na cały kościół:
- Zobacz! Całą grzywkę mi potłuścił!

Tak niedżołkowo zapostuję.

Czy dziecko mające 19 miesięcy potrafi tak dobrze mówić? Przekopałem Internet i wszędzie informacje, że dziecko składa zdania od 2 roku życia.

Siapuka - ja się nie znam, Ty z własnego doświadczenia powiedz - jest li to możliwe, czy nie?

11

(4 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Przeklejone z Onet.pl

Czteroletni chłopczyk w czasie Mszy św. zapytał mamę o imię świętego, wskazując na figurę przy ołtarzu.
- To Święty Antoni - poinstruowała syneczka szeptem. Dociekliwe dziecko dopytało na pół kościoła:
- Święty Antoni Banderas???

***

Trzyletnia dziewczynka pojechała do babci na wieś. Był to czas, kiedy po wsiach nosiło się obraz Matki Bożej i babci przypadł zaszczyt goszczenia całej grupy rozmodlonych starszych pań. Kiedy jedna z pań zaintonowała „Czarną Madonnę”, wnuczka, jako dziecko niezwykle muzykalne, podniosła jedną rączkę do góry, drugą oparła o bioderko i dawaj, tańczyć krakowiaczka!

***

Rodzice z córką poszli do kancelarii parafialnej, żeby omówić planowany chrzest młodszego dziecka. Ksiądz chcąc upewnić się, czy dzieci są wychowywane po katolicku, zapytał rodziców, czy chodzą z dziećmi do kościoła i mówią im o Bogu. Rodzice kiwają głowami „ależ oczywiście, no jasne!”. Kilkuletnia córka spojrzała na szafę, na której stała figurka Matki Boskiej i głośno zapytała:
- Mamo, a co to jest ta Pani w niebieskim ręczniku na głowie?

***

Na Mszy dla dzieci ksiądz zadaje pytania, dzieci odpowiadają do mikrofonu. Było o przebaczaniu win i ksiądz pyta, czy się mama z tatą czasem kłócą.

- Taaaaak - odpowiadają dzieci.
- A co – pyta ksiądz – mówi mama do taty, jak już się godzą?
- Przepraszam cię – odpowiada jakaś dziewczynka.
- Już się nie kłóćmy – mówi kolejne dziecko.
- A JA I TAK MIAŁAM RACJĘ! - rzuca pięciolatek.

***

Po Mszy, w kościele pełnym ludzi, odbywała się pokazowa katecheza dla pierwszoklasistów z elementami obyczajowymi. Ksiądz, który nie lubił kobiet w spodniach i alkoholików, w przystępny sposób opowiadał o szkodliwości spodni i alkoholu. Na koniec odpytywał dzieci ze świeżo nabytej wiedzy.
- Umielibyście już pokazać alkoholika? - pyta.
Zgłasza się szybciutko dziewczynka i mówi do mikrofonu:
- Tam jest Pan Tadziu - pokazując siedzącego w jednej z ławek sąsiada, który nie stronił.

***

Lato, zatłoczony autobus, wsiadają rodzice z 3-4-letnim dzieckiem; ktoś zwalnia miejsce obok tęgiej pani, żeby matka z dzieckiem mogła usiąść. W powietrzu króluje zapach spoconej pachy.
- Mamo, coś tu śmierdzi! - zauważa donośnym głosem dziecko.
- Ciii.... - uspokaja mama
- Mamo, ale tu śmierdzi! Mamo!
Matka udaje, że nie słyszy, ignoruje (a nuż da sobie dziecko spokój), gdy nagle dziecko oznajmia, pokazując palcem na tęgą panią:
- Już wiem! Już wiem! Mamo, to ona tak śmierdzi! To ona!

***

Mama z córką jadą na wczasy do Zakopanego. Był to czas, kiedy ojciec jeszcze nie aktywował się w życiu małej, bo wypytywała o tatusia. Przed wyjazdem mama na odczepnego powiedziała, ze wkrótce sobie znajdą jakiegoś fajnego tatusia, tylko muszą się trochę rozejrzeć.
Siedzą w przedziale, razem z nimi inni pasażerowie.
- A dokąd to jedziesz malutka? - zagadnęła dziewczynkę współpasażerka.
- Do Zakopanego – odpowiedziała grzecznie dziewczynka.
- I co tam będziesz robić, skarbie?
- Jedziemy z mamusią znaleźć sobie jakiegoś tatusia.
W tym momencie wszystkie obecne w przedziale panie złapały nerwowo za dłonie swoich towarzyszy.

***

Czteroletni chłopczyk podróżuje z mamą zatłoczonym pociągiem. Do przedziału wchodzi pani rewizor, bardzo obcesowo i niesympatycznie wołając o bilety. Robi się mały popłoch, wszyscy rzucają się do toreb, a dziecko, wpatrzone w nią, pyta na cały głos:
- Mamusiu, a dlaczego ta pani wcale nie ma biustu?
Po pięciu sekundach pani już w przedziale nie było i nie pojawiła się aż do końca podróży.

***

Czterolatek dopytuje się na rodzinnym zgromadzeniu, która to jest ciocia Dorota. To kuzynka jego mamy, wysoka blondynka z niewidocznym prawie - zdawałoby się - meszkiem nad górna wargą. Nagle dziecko puka się w czoło i woła z ulgą:
- No jak mogłem zapomnieć! To przecież ta z wąsami!

***

Dom rodzinny na wsi, peerelowska malutka hodowla zwierząt futerkowych. Stały kupiec jest zgodnie z konwencją wybitnie pazerny i właściciele mówią o nim „ten lis cholerny”.
Przy pierwszej okazji kilkuletnia córeczka gospodarzy wita go serdecznie:
- Panie lisie cholerny, zapraszamy na kawę.
Przy drugiej okazji, już z zakazem odzywania się do pana lisa cholernego bezpośrednio, dziewczynka kłusuje na tyle blisko niego i rodziców, aby podzielić się z mamą wstrząsającym odkryciem. Jest gorąco, ledwo żywy tłustawy kupiec ogląda futerkowe, zdjął koszulę i świeci golizną. Mała woła głośno:
- Mamo! On ma większe piersi niż ty!

***

Na przedstawieniu o Smerfach był moment, kiedy Smerfy złapały Gargamela i postanowiły zapytać zgromadzone na widowni dzieci, co teraz zrobić z czarownikiem. Większość dzieci proponowała, żeby go wypuścić i wybaczyć mu wszystkie krzywdy, a tylko jedna dziewczynka, drąc się wniebogłosy, zaproponowała:
- Widłami go!!!

***

Czterolatka pierwszy raz w kinie, na Hefalumpach, siedziała między rodzicami. W pewnym momencie słychać potężnego bąka. Rodzice spoglądają po sobie i szeptem wymieniają uwagi „Czy to było to, co mi się wydaje? Co za ludzie!” A mała odzywa się na całe kino:
- TO JA! BO JA JESZCZE DZISIAJ KUPY NIE ROBIŁAM!

***

Kilkuletnia dziewczynka teatralnym szeptem, zafascynowana wyciągając palec w kierunku kasjerki o obfitym biuście i jeszcze obfitszym wąsie:
- Mamo! Jedno pytanie! Pani czy Pan??!!

***

Mama stoi przy kasie w supermarkecie. Młodsze dziecko w wózku, starsze obok wózka wykłada z mamą z koszyka na taśmę. Nagle mama patrzy, nie wzięła cukru. Mówi:
- Synek, czekaj tu, tylko wezmę cukier.
Idzie, wraca, Młody już ją widzi i nagle drze się przez pół sklepu:
- Maaamaaaaa!!!!! I jeszcze piwo dla taty weź!!!

***

Sześcioletnia dziewczynka na rodzinnym zgromadzeniu zapytała swoją mamę, ile ma lat. Mama ze śmiechem odpowiedziała, że oczywiście 25. Dziecko przyjęło do wiadomości i nie wracało do tematu. Minął rok, mama z córką stoją w kolejce w supermarkecie do kasy, a przesłodka córunia pyta głośno:
- Mamuś, ty masz 25 lat, prawda? - mama nie chciała rozwijać tematu i powiedziała, że porozmawiają o tym w domu.
- Mamuś, ty jesteś bardzo młoda – ciągnęła niezrażona dziewczynka – a jak urodziłaś Patryczka, to miałaś dopiero 12 lat!

12

(260 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

sharkis  - chyba jestem zboczony, ale pierwsza moja myśl na widok sklepu z zabawkami była: "Niewymiarowe okna. Wymiana musi dużo kosztować".

13

(27 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Na zakończenie spowiedzi kapłan pyta penitenta, kim jest z zawodu.
- Jestem artystą - odpowiada mężczyzna.
- I na czym to polega? - pyta spowiednik.
- Trudno wyjaśnić słowami. Mogę to tylko pokazać.
Mężczyzna wstaje od konfesjonału i wykonuje podwójne saldo. Jako następna klęka u kraty starsza pani i od razu uderza w błagalny ton:
- Tylko bardzo proszę, niech mi ksiądz nie zadaje takiej ciężkiej pokuty, jak temu człowiekowi przede mną!

Istniał pewien zakon żeński, której członkinie mogły wymówić tylko dwa słowa raz na pięć lat i tylko do matki przełożonej. Pewna nowicjuszka przyjmuje śluby wieczyste i po pięciu latach zgłasza się do matki przełożonej:
- Twarde łóżko.
Matka przełożona tylko pokiwała głową... Po kolejnych pięciu latach siostra przychodzi znowu i mówi:
- Zimne jedzenie.
Matka przełożona znów tylko pokiwała głową. Po kolejnych pięciu latach siostra przychodzi znowu i mówi:
- Twarde łóżko.
Matka przełożona znów tylko pokiwała głową. Po kolejnych pięciu latach siostra przychodzi znowu i mówi:
- Opuszczam zakon.
Na co matka przełożona odpowiada:
- A idź sobie, skoro jesteś taka upierdliwa.

14

(68 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

- Po czym poznać rosyjskiego sportowca?
- Dłubie w nosie oszczepem...

- Jak zaczynają się przepisy w szkockiej książce kucharskiej?
- Pożycz od sąsiada pół kilo mąki...

- Jak się nazywa katar z dwóch dziurek naraz?
- Bismarck.

- Dlaczego niedźwiedź chodzi w futrze?
- Bo jak by wyglądał w płaszczu przeciwdeszczowym?

15

(27 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

alganter napisał/a:

Ksiądz chodzący po kolędzie puka do drzwi mieszkania.
- Czy to Ty, aniołku?
Pyta namiętnie kobiecy głos.
- Niee..., ale z tej samej firmy.
Odpowiada ksiądz.

Cóż, gdy ktoś powie w mojej obecności "Jezu" albo "Boże", to odpowiadam:
- Blisko, jestem Jego przedstawicielem handlowym.

16

(15 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

To i ja się dorzucę parę dżołków ze swojego x-files:

Jak odróżnić gatunki niedźwiedzia?

Najpierw trzeba znaleźć niedźwiedzia, potem cichutko do niego podejść i kopnąć go, oczywiście z całej siły. Następnie uciekamy i teraz:

- jeśli uciekamy, a niedźwiedź nas nie goni, to jest to miś pluszowy;
- jeśli uciekamy na drzewo, a niedźwiedź wchodzi za nami, to jest to niedźwiedź brunatny;
- jeśli uciekamy na drzewo, a niedźwiedź zaczyna nim trząść tak, że spadamy w jego łapska, to jest to niedźwiedź grizzly;
- jeśli uciekamy na drzewo, a niedźwiedź wspina się za nami i wcina liście, to jest to miś koala;
- jeśli uciekamy i nigdzie nie ma drzew, to jest to niedźwiedź polarny;
- a jak uciekamy, a niedźwiedź zaczyna płakać, to jest to miś Kolargol, czyli największa ciamajda wśród niedźwiedzi...


Ustroje polityczne a krowy:

USTRÓJ NIEWOLNICZY: Twój pan ma dwie krowy. Ty się nimi opiekujesz, on daje Ci część mleka.

FEUDALIZM: Masz dwie krowy. Opiekujesz się nimi, a Twój pan zabiera Ci część mleka.

CZYSTY SOCJALIZM: Masz dwie krowy. Rząd je zabiera i umieszcza w oborze razem z krowami innych. Ty musisz opiekować się wszystkimi krowami. Rząd wydaje Ci tyle mleka, ile potrzebujesz.

SOCJALIZM BIUROKRATYCZNY: Masz dwie krowy. Rząd zabiera je i umieszcza w oborze razem z krowami innych. Zajmują się nimi dawni hodowcy kurczaków. Ty musisz zajmować się kurczakami, które rząd odebrał ich hodowcom. Rząd daje Ci tyle mleka i jajek, ile zgodnie z przepisami potrzebujesz.

CZYSTY KOMUNIZM: Masz dwie krowy. Sąsiedzi pomagają Ci się nimi opiekować i wszyscy dzielicie się mlekiem.
KOMUNIZM RADZIECKI: Masz dwie krowy. Musisz się nimi opiekować, a rząd zabiera całe mleko.
BIUROKRACJA: Masz dwie krowy. Najpierw rząd wydaje przepisy, które mówią, kiedy możesz karmić i doić swoje krowy. Potem płaci Ci, żebyś ich nie doił. Następnie zabiera obie krowy, jedną zabija, drugą doi i wylewa mleko do ścieków. Na koniec domaga się od Ciebie wypełnienia formularzy wyjaśniających zaginięcie jednej z krów.

ANARCHIA: Masz dwie krowy. Albo sprzedajesz mleko po dobrej cenie, albo Twoi sąsiedzi będą próbowali Cię zabić i przejąć krowy.

DYKTATURA: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie i zostajesz rozstrzelany.

FASZYZM: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie, wynajmuje Cię, żebyś się nimi opiekował i sprzedaje Ci mleko.

TOTALITARYZM: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie i zaprzecza, by one kiedykolwiek istniały. Mleko jest objęte zakazem produkcji i konsumpcji.

DEMOKRACJA: Masz dwie krowy. Twoi sąsiedzi decydują, kto dostaje mleko.

DEMOKRACJA AMERYKAŃSKA: Rząd obiecuje Ci dwie krowy, jeśli na niego zagłosujesz. Po wyborach prezydent zostaje odwołany za spekulacje na rynku terminowych transakcji na krowy. Prasa rozdmuchuje aferę "Cowgate".

DEMOKRACJA BRYTYJSKA: Masz dwie krowy. Karmisz je mózgami owiec tak długo, aż zwariują. Rząd nic nie robi.

DEMOKRACJA WŁOSKA: Masz dwie krowy. Przed rannym udojem słuchasz radia, żeby dowiedzieć się, kto jest dzisiaj premierem.

KAPITALIZM: Masz dwie krowy. Sprzedajesz jedną i kupujesz byka.

SURREALIZM: Masz dwie żyrafy. Rząd wymaga, by brały lekcje gry na harmonijce.


Rozmawiają dwaj mężczyźni przy barze:
- Pan żonaty?
- Nie, kot mnie podrapał.


- Czy nie widziała pani mojego męża? Godzinę temu poszedł utopić w rzece kota...
- Skoro pani wie, gdzie jest, to czemu pani pyta?
- Bo kot wrócił do domu...


Mężczyzna postanowił pozbyć się kota. Zapakował go w koszyk i wytargał do innej dzielnicy. Zadowolony, że pozbył się problemu, wraca do domu - kot już tam jest. Nie zrażony, na drugi dzień wywozi kota za miasto i szybciutko leci do domu. W domu zastaje kota.... Myśli sobie: ,,Uparta zaraza''. Nazajutrz wywozi kota krętymi drogami 100 kilometrów od miasta. Po niedługim czasie dzwoni do domu:
- Jest kot? - pyta żony
- Jest.
- To dawaj go do telefonu, bo nie wiem jak do domu wrócić.....


Pewien facet organizował pokazy. Miał kota, który tańczył w garnku. Zbierali się ludzie, płacili za wstęp, facet wsadzał kota do garnka, włączał muzykę a kot tańczył. Któregoś razu, już po pokazie, podszedł do niego widz i nieśmiało zapytał:
- Jak pan to robi, ja próbowałem, ale mój kot nie chce tańczyć w garnku ...
- A świeczkę pod garnkiem pan zapalił...?


Przychodzi facet z mówiącym kotem do łowcy talentów. Gość musi zademonstrować zdolności kota, więc zadaje mu pytanie:
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!
Potem facet pyta:
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika „mieć'' w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
Na co kot odpowiada:
- Miał!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulice. Na ulicy kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- O co mu chodzi, czy ja mówiłem niewyraźnie?


TRZYMINUTOWY TEST
1. Przeczytaj wszystko zanim zaczniesz robić cokolwiek
2. W górnym lewym rogu tej kartki wpisz swoje imię.
3. Podkreśl wyraz imię w drugim zdaniu.
4. Narysuj pięć małych kwadratów w górnym prawym rogu tej strony.
5. W każdy kwadrat z punktu 4 wpisz X.
6. Narysuj koło wokół każdego kwadratu.
7. Podpisz się pod tytułem na tej stronie.
8. Obok tytułu napisz tak, tak, tak.
9. Zakreśl kółkiem zdanie nr 7.
10. Narysuj kółko wokół wyrazu "pięć" w zdaniu nr 4.
11. Na odwrocie tej kartki pomnóż 70 x 30.
12. Napisz X w dowolnym dolnym rogu tej strony.
13. Narysuj trójkąt wokół X, które właśnie napisałeś/napisałaś.
14. Kiedy już wykonasz poprzednie polecenie, powiedz głośno swoje imię.
15. Jeśli uważasz, że zastosowałaś/zastosowałeś się dokładnie do poleceń, powiedz głośno: "Zrobiłam/zrobiłem to".
16. Na odwrocie tej kartki dodaj 147 + 278.
17. Zakreśl kółkiem sumę.
18. Normalnym głosem policz od 1 do 10 od tyłu.
19. Zrób trzy małe dziurki w tej kartce tutaj.
20. Jeśli jesteś pierwszą osobą, która dotarła do tego punktu, powiedz głośno: "Jestem najlepsza/najlepszy w wykonaniu poleceń".
21. Podkreśl wszystkie liczby parzyste po lewej stronie.
22. Kiedy już skończyłaś/skończyłeś uważnie czytać, wykonaj tylko polecenie jeden i dwa.


Żona do męża:
- Mężu, mężu dlaczego masz takie wielkie oczy??
A mąż na to:
- Bo...cię...niosę...


Potop 2010:

Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemię i stwierdził, że się bardzo źle dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów zesłać potop i zniszczyć ludzkość. Ale przedtem zawołał Noego i powiedział: Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa, 50 łokci szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt po parze. A za 6 tygodni ześlę wielki deszcz.

Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na arce, bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał spełnić wymagania Boga.

Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc. Noe siedział w ogródku i płakał, bo nie miał arki. Bóg wychylił się z nieba i zapytał:
- Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?

Noe odpowiedział: Panie, coś mi uczynił?

Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W urzędzie myśleli, że chce budować stajnię dla baranów. Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie chcieli wierzyć. Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć. Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to, że w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na moją uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę powiatowego. Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się do dymisji.

Kiedy powiedziałem, że statku nie muszę transportować, bo będzie i tak otoczony wodą, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie na zalanie terenów zamieszkałych. Z drzewa cedrowego musiałem też zrezygnować - nie wolno go już ze względów ekologicznych sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis o ochronie środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moją wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z województwa. Krótko mówiąc - dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe.

Kiedy się okazało, że nie mogę ich opłacić wg. taryfy, to rozpoczęli strajk, tak że budowa arki znów się odwlekała. W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko że wmieszał się związek ochrony zwierząt i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr. 733/6/987) transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podać cel transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na konieczność specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów pochodzących z hodowli zwierząt. Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sądu, twierdząc, że buduje prywatne zoo bez zezwolenia. Moje nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie gotowa, a ty już zesłałeś deszcz.

W tej chwili przestało padać, wyszło słońce, pojawiła się tęcza. Noe spojrzał w niebo i powiedział: Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?

Bóg odpowiedział: Nie trzeba. To załatwi biurokracja.


Zdania, których nie chciałbyś usłyszeć leżąc na stole operacyjnym:

Lepiej to gdzieś schowajcie, przyda się do autopsji.
Niech ktoś zawoła sprzątaczkę ze szmatą do podłogi i wiadrem.
Przyjmij tą ofiarę, o Wielki Panie Ciemności!
Burek! Burek, wracaj i oddaj to, co zabrałeś!
Chwilkę, jeśli to jest śledziona, to co ja trzymam w ręce?
Eeee... podaj mi to tam, no... to coś...
O nie! Zgubiłem mojego Rolexa!
Ups! Ktoś już kiedyś przeżył 500ml diapaminy?
Cholera, znowu zgasło światło!
Wiecie, na nerkach można zrobić niezły interes. Patrzcie, ten facet ma dwie!
Niech wszyscy się cofną! Zgubiłem szkła kontaktowe!
Możesz zatrzymać to coś? Jak tak pulsuje, to nie mogę się skoncentrować.
A to co tu robi?
Nie cierpię jak pacjentowi czegoś brakuje.
Fajne to było! A możesz teraz tak zrobić, żeby podskoczyła mu noga?
Szkoda, że zapomniałem okularów.
Słuchajcie, to będzie dla nas wszystkich bardzo ciekawe doświadczenie.
Sterylny, sterylny... podłoga jest czysta, to do roboty.
Co to znaczy że on nie przyszedł tu na zmianę płci?
Ktoś widział gdzie położyłem skalpel?
A teraz usuwamy mózg podmiotu i umieszczamy go w ciele małpy.
Dobrze, zrób teraz zdjęcie z tej strony. To naprawdę niezły wybryk natury.
Ten pacjent ma już kilkoro dzieci, prawda?
Siostro, czy ten pacjent podpisał zgodę na pobranie organów?
Nie martw się. Na moje oko jest dostatecznie ostry.
Co masz na myśli mówiąc "Chcę się rozwieść"?
To zaraz wybuchnie! Kryć się!
Pali się! Uciekajmy!
Kurde, ktoś wyrwał 47. stronę podręcznika!
Popatrz, ma takie same wyniki jak ten nieszczęśnik z wczoraj...

17

(27 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

alganter - a i dziękuję

Ten z Kaną słyszałem w takiej wersji (sama puenta)
- Pić, poślijcie kogoś po wodę. Tylko nie Jezusa...

Do bram nieba puka nowa duszyczka. Święty Piotr pyta:
- Co dobrego uczyniłaś na ziemi?
- Raz dałam 10 zł nieszczęśliwej kobiecie, a kiedy indziej 5 zł głodnemu dziecku.
- I cóż my z nią zrobimy? - mówi święty Piotr do Archanioła .
- Oddajmy jej te 15 zł i niech idzie do diabła!

A teraz dowcip mocno "branżowy", wymagający poszperania w Piśmie św.

Ksiądz nie mógł być na ślubie przyjaciół, wiec posłał im telegram, a że miał mało pieniędzy, napisał tylko 1J 4.18. Chciał w ten sposób uspokoić młodych, czy aby na pewno poradzą sobie w małżeństwie.
Niestety, podczas wysyłania telegramu zginęła gdzieś jedynka i państwo młodzi otrzymali J 4.18...

Młody kapłan słucha pierwszej swojej spowiedzi. Z daleka obserwuje go starszy ksiądz. Po wyjściu z konfesjonału młodszy pyta starszego o wrażenia.
- Wiesz, jak się słucha grzechów, to się pyta "tak, tak, no, uhmmm, czy coś jeszcze", a nie wali rękami po udach i krzyczy "stary, ale to było niezłe, i co dalej?"

- Czy Ewa zdradzała Adama?
- W zasadzie nie wiadomo, choć niektórzy naukowcy twierdzą, że człowiek pochodzi od małpy.

Rozmawiają rabin, batiuszka i ksiądz. Zaczęli się kłócić nad tym kiedy zaczyna się życie. Ksiądz zaczął:
- No dla nas katolików, życie zaczyna się w momencie zapłodnienia.
Na to batiuszka:
- U nas przyjmuje się, że ludzkie życie zaczyna się po 6 tygodniu ciąży.
Rabin przez chwile milczał, aż wreszcie odparł:
- Wiecie co, dla nas Żydów życie zaczyna się, gdy dzieci się usamodzielnią i pies zdechnie.

- Dobrze im tak - powiedział ksiądz, wracając po ślubie z kościoła.

Niedaleko małej kościoła, zbudowanego przy drodze, stoją ksiądz i kościelny. Piszą na tablicy wielkimi literami: KONIEC JEST BLISKI, ZAWRÓĆ NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO! W chwili, gdy piszą ostatnią literę, zatrzymuje się samochód. Wychodzi kierowca i krzyczy:
- Zostawcie nas w spokoju. Wy religijni fanatycy!
Wsiada z powrotem do samochodu. Odjeżdża. Po chwili słychać wielki huk i trzask.... Obaj patrzą na siebie i ksiądz mówi:
- Hmmm... może po prostu napisać "Most jest zniszczony"...

I na zakończenie jeszcze kilka mocno branżowych:

- Czym się różni liturgista od terrorysty?
- Z terrorystą idzie negocjować.

Przychodzi ks. Blachnicki do lekarza, taki bledziutki, zmarnowany. A lekarz do niego:
- No, księdzu to by się ruch przydał.

Umarł satanista, ateista i oazowicz. Wszyscy trafiają do piekła.
Satanista: "Nareszcie!"
Ateista: "A jednak Bóg istnieje"
Oazowicz: "Co Pan Bóg chciał mi przez to powiedzieć?"

18

(10 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

sharkis - a co poniektórzy to nawet w pracy pić muszą

19

(12 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Ciekaw jestem, ilu z nas teraz wpisze w googlowskim tłumaczu "wrocław".

Ja wpisałem smile

20

(28 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Ostatnich trzech to nie znałem.

-o k****a, zostawiłam dziecko w autobusie! - WYMIATA

No i witojcie!

21

(197 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Używam szamponu Nivea o jakże wdzięcznej nazwie "cool kick". Butelka była już prawie prawie na wykończeniu, a w okolicy mojego aktualnego miejsca zesłania nie mogłem rzeczonego szamponu znaleźć (a kupować innego nie chciałem - jak się do czegoś przyzwyczaję, to za nic nie chcę zmieniać - ot takie starokawalerskie zboczenie).
Co robić?
No oczywiście napisałem SMSa do mojej pani matki z prośbą o zakup szamponu w Wolnym Mieście Gdańsku.

I teraz  opowieść mojej mamy:
"Przepisałam nazwę szamponu z SMSa na kartkę. Poszłam do Rossmanna i pokazałam kartkę jednej z dziewcząt tam pracujących, ona spojrzała i parsknęła śmiechem. Zawołała inną koleżankę, ta też w śmiech. No ale w końcu dały mi ten szampon. Z czego one się tam śmiały?"

Cóż, sprawdziłem SMSa. Prosiłem o zakup Nivea cool dick...

22

(8 odpowiedzi, napisanych Forum testowe)

12123
Próba klawiatury numerycznej

ReGun napisał/a:

Wiecie ile warzy niedźwiedź polarny??........Wystarczająco tyle żeby zupa była gotowa... ;-)

ROTFL

24

(14 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

Łolaboga, łomatko, łojezu.

Pani z kokiem, khem, Karolina nasza wróciła.
Chyba z tej okazji się spiję.

Coby nie było, że bez dżołka:


W poczekalni dworcowej trzech mężczyzn popija wino z butelki. W pewnej chwili zapowiadają przyjazd pociągu. Mężczyźni zrywają się z ławki i biegną na peron, jednak tylko dwóm udaje się wskoczyć do odjeżdżającego już pociągu. Do tego, który pozostał na peronie podchodzi kolejarz i mówi:
- Widzi pan, do czego może doprowadzić alkohol?
- Taaaak. Najgorsze jest to, że to właśnie ja miałem odjechać pociągiem, a koledzy tylko mnie odprowadzali...

25

(15 odpowiedzi, napisanych Dowcipy i humor)

lucas_yas - to nie problem z tym nowym forum. Jak się tylko gorączka przedświąteczna skończy, to mogę gdzieś takie forum postawić i nawet nim administrować (a wtedy niestety mnie, jako starego gestapuchnę, wszyscy znienawidzicie).

Szkoda starego, ale patrząc na to, co się tu dzieje... to mnie, za przeproszeniem, kurwica bierze (czekam na komentarz Siapuki w stylu "ależ proszę księdza").

Co inni myślą?