Temat: "Czarny" humor

Zonaty facet przyszedł do spowiedzi
-Mam romans z pewna kobietą-mówi
-A cos bliżej-zaciekawia sie ksiądz?
-No,spotykamy sie,ocieramy sie o siebie ,ale jeszcze nigdy nie było penetracji
-Tarcie, to to samo,co włożenie.5 zdrowasiek i 100 zł na ofiarę!

Gośc odmówił modlitwę i szykuje sie do wyjścia.Ksiądz,który go
cały czas obserwował wyskakuje z konfesjonału i krzyczy
-Widziałem,nie wrzucił Pan 100 zl na ofiare
-Ale potarłem stówką o puszke,sam mówił Ksiadz,że tarcie to to samo,co włożenie.

Bo jak mawiał św.Łukasz
Ręką konia nie oszukasz

2

Odp: "Czarny" humor

Z innej beczki...

Przychodzą dwie muchy do baru i jedna mówi:
- poproszę gó.. z cebulą
A druga mucha dodaje:
- ... tylko mało cebulki żeby z ryja nie śmierdziało.

W stylu new wave z San Francisco - zaczynamy białe disco...

3

Odp: "Czarny" humor

uch, stare ale jare... to ja tez brodaczem zarzuce

Siedzą dwie świnie przy korycie. Nagle jedna wymiotuje. Na tu druga:
- Nie dolewaj, bo nie zjemy.

"Dżentelmen to mężczyzna, który potrafi opisać kobietę bez posługiwania się rękami." - Alec Guiness

4

Odp: "Czarny" humor

Dwie muchy na gownie, zajadaja sie ze smakiem.
Wtem jedna pierdla.
Na to druga zbulwersowana: - No wiesz !? Przy jedzeniu ?!?

Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow.

5

Odp: "Czarny" humor

Zagadka.
Na łące leży facet, na plecach ma plecak, wokół
latają muchy.
Pytanie: Co jest w plecaku?
Odpowiedź: Spadochron.

6

Odp: "Czarny" humor

Było sobie kiedyś stare małżeństwo... które od dłuższego czasu, że tak powiem delikatnie, nie za bardzo się trawiło. Prawie non stop burdy, krzyki, wrzaski... no po prostu nie można było spokojnie żyć w sąsiedztwie. Tym bardziej nikt nie próbował nawet podskoczyć panu domu, gdyż parał się facio w wolnych chwilach czarną magią. Często straszył nawet swoją małżonkę i sąsiadów że jak umrze, to gdy bedzie leżał w trumnie, otworzy ją i wykopie się własnymi rękami z grobu, i będzie ich straszył do końca ich żywota. Jak wykrakał tak też się stało. Kipnął on na atak serca... więc zgodnie ze zwyczajem żona pochowała go w trumnie na cmentarzu, a po pochówku stypa... jednak na stypie wszyscy weseli... jak podczas co najmniej weseliska. W końcu jeden z sąsiadów nie wytrzymał i podszedł do szalejącej na parkiecie wdowy z pytaniem.
-Przepraszam że przeszkadzam, ale nie boi się pani że mąż się odkopie i będzie nas straszył?
-A niech kopie sukinsyn... ustawiłam trumnę do góry nogami...

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec