76

Odp: Duża wrzuta

Był sobie kościół i był sobie bar po drugiej stronie ulicy. Proboszcz od dawna zabiegał o to, by bar zamknąć, lecz właścicielowi wciąż udawało się jakoś swój interes bez szkody dla zysku prowadzić. Ksiądz groził karą boską, wyklinał, przeklinał i wzywał wiernych do modlitwy, aby niewygodnego przedsiębiorcę z pomocą bożą usunąć. Bez efektu. Aż kiedyś przydarzyła się burza, pioruny waliły gdzie popadnie, a jeden rzeczywiście trafił w knajpkę, która niewiele myśląc wzięła się i spaliła do imentu. Właściciel także się nie zastanawiał, tylko wziął i z miejsca podał proboszcza do sądu, za to, iż to z jego przyczyny szkodę on sam jako człowiek interesu poniósł. Proboszcz oczywiście zaprzeczył: "To jakiś absurd!", a po jego stronie opowiedziała się większość wiernych z parafii. Rzecz jasna wkrótce spotkali się wszyscy w sądzie.
Na rozprawie sędzia rozłożył przed sobą akta, przewertował, potoczył wzrokiem po sali i powiedział:
- Nie wiem, co się tu kurde dzieje, ale z tego, co widzę w tych papierach, to mamy tu jednego szynkarza, który wierzy w potęgę sił boskich i setkę parafian wraz z księdzem, którzy temu stanowczo zaprzeczają...


Dentysta do pacjenta podczas “prac głębinowych”:
- O przepraszam, zdaje się, że naruszyłem panu nerw.
- Nie szkodzi, nawet nie bardzo bolało – uspokaja pacjent – tylko niepotrzebnie pan z tego powodu wyłączył światło...


Za oknem zmierzchało. Ona leżała na plecach doskonale goła. Jej blada pierś w ostatnich promieniach zorzy wieczornej pomalowała się w róż. A całość dopełniały delikatnie opalone i wygięte nogi... Kapitan Sidor patrzył na nią, zamyślony głęboko... I było nad czym myśleć - jedna kura na pięciu chłopa...


Pacjent budząc się z narkozy pyta lekarza:
- Doktorze, czy udało się ocalić moją nogę?
- Jasne. Tu stoi, w bańce z formaliną.


Jest wiele zespołów w historii muzyki, które się rozpadły. Ale jedynym solistą, który się rozpadł jest Michael Jackson.


Tłum oklaskuje saksofonistę po wspaniałym koncercie. Jedna z kobiet na widowni mówi do swojej koleżanki:
- A wszystko dlatego, że on bardzo dużo pracuje. Ty wiesz ile on ćwiczy? Już siódmy jego sąsiad wylądował w wariatkowie!


W szkole byłem noga z nauk ścisłych. Dlatego pracuję w Instytucie Meteorologii.


Stewardesa na pokładzie samolotu transatlantyckiego:
- Szanowni pasażerowie naszego lotu, w ciągu paru najbliższych minut będziemy awaryjnie lądować na wodzie. Proszę, aby Państwo płynęli dalej w kierunku lądu. Tych z Państwa, którzy nie umieją pływać pragnę już teraz serdecznie pożegnać i mam nadzieję, że mieli Państwo udany lot.


- Ehhhh, dlaczego wy, faceci, nigdy nie wiecie, czego chce kobieta...
- A dlaczego wy, kobiety, wiecie czego chce mężczyzna, a tego nie robicie?


Grupa studentów przyjechała na praktyki do kołchozu na obrzeżach Syberii. Miejscowi zaprosili ich na wieczorek integracyjny. Jeden ze studentów widzi, jak w pewnej chwili sześciu kołchoźników wynosi jednego ze studentów, zalanego w trupa. Pyta jednego z miejscowych:
- Gdzie oni go niosą?
- Do sąsiedniego pokoju. Wiesz, u nas kobiet nie ma, więc trzeba korzystać z tego, co los da. Idą tam w sześciu i sobie używają...
Student wystraszony, postanowił się pilnować, niestety, pół godziny później i jemu prąd wyłączyli. Ocknął się i czuje, że jest niesiony. Zaczyna wrzeszczeć:
- Nie!!! Nie chcę! Nie nieście mnie do sąsiedniego pokoju!!!
W odpowiedzi słyszy:
- Nie szarp się tak i nie denerwuj. My cię już z powrotem niesiemy.


- Halo, ambasada holenderska?
- Młody człowieku, holenderski to może być sobie ser, a to jest ambasada Królestwa Niderlandów.


Wchodzi łysy skinhead do restauracji i warszawskim Marriotcie, staje w drzwiach i krzyczy:
- HERBATY !!!
Wszyscy goście zniesmaczeni jego zachowaniem, w tym momencie kelner zwraca mu uwagę:
- Może by tak pełnym zdaniem
Chwila zastanowienia - jakieś 5 min skin stoi w bezruchu i nagle zadowolony krzyczy:
- HERBATY KURWA!!!


Spotykają się dwie blondynki, pierwsza wyciąga torebkę z cukierkami i mówi:
- Chcesz krówkę?
- Nie, dziękuję, jestem wegetarianką.


Był u mnie ksiądz po kolędzie i mówił, ze trzeba teraz balować, bo niedługo nadejdzie jakiś "wielki post" - mam pytanie:
od kogo nadejdzie ten post i ile mega będzie zajmował?
I skąd ksiądz wie takie rzeczy? Oni tez są na grupie?
Pytam, bo siedzę na modemie i ciężko mi się ściąga wielkie posty.


Jak emeryt spędza wolny czas:
w USA:      butelka whisky i cały dzień na rybach;
we Francji: butelka burgunda i cały dzień na dziewczynkach;
w Polsce:   butelka moczu i cały dzień w przychodni


Posłowie powinni znieść dożywocie. Mężnie.


Przychodzi dziadek do banku, rozpina rozporek, kładzie na ladzie... Zszokowana urzędniczka pyta:
- Dziadku, co wy?!
- Można u was wziąć kredyt pod nieruchomość?


- Jakie są dwie najważniejsze dziury w ciele kobiety?
- Nozdrza. Może przez nie oddychać robiąc loda.


- Wie pan, za co pana zatrzymałem?
- Wiem, panie władzo, ale to sprawa życia i śmierci...
- A konkretnie?
- Czeka na mnie w domu goła kobieta.
- I?...
- I jeśli nie zdążę do domu przed żoną, to jestem martwy...


Już po wszystkim na Gorze Kalwarii zmiana warty.
Przychodzą nowi żołnierze rzymscy i jeden z nich pyta się zmienianych:
- No i jak, zabawiliście się?
- E tam - mówi jeden z nich - raptem trzy osoby na krzyż...


Pytanie: Czy Ewangelie wspominają coś na temat kolegialnych decyzji podejmowanych jednogłośnie przez wszystkich biskupów?
Odpowiedź: Oczywiście! Choćby Mt 26:56 "Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli"


We wsi Omsk źle się działo w parafii Bogurodzicy. Zawsze w Poście na słowa "Błogosławiony jesteś Panie, naucz mnie praw Twoich" połowa zgromadzenia biła pokłony, a połowa robiła prostrację (pokłon aż do ziemi). Ci, którzy robili pokłony szeptali "Co wy robicie! Teraz miejsce na pokłon!". Na to czołobitni "Pełna prostracja, wy naśladowcy demona!" Wynikały bójki, a batiuszka przerywał nabożeństwo.
W końcu, zmęczeni sporami parafianie poszli do proboszcza, o. Beniamina. "Batiuszka, co jest zgodne z Tradycją: czy w czasie 'Błogosławiony jesteś Panie, naucz mnie praw Twoich' robimy pokłon czy pełną prostrację?". Znając wyniki dysput między parafianami, o. Beniamin zemdlał i osunął się na ziemię.
Pojechali więc do sąsiedniej parafii i spytali o. Onufrego: "Batiuszka, mamy straszną kłótnię u Bogurodzicy - co jest zgodne z Tradycją? Połowa mówi, że na 'Błogosławiony jesteś Panie' robimy pełną prostrację, a połowa, że tylko pokłon. I zaczynamy okrutnie, okrutnie walczyć, aż proboszcz przerywa nabożeństwo. Więc powiedz nam, co jest zgodne z Tradycją?" Widząc zapalczywość w ich oczach, o. Onufry zemdlał i osunął się na ziemię.
Wtedy ktoś zakrzyknął "Pójdźmy do starca Jana i zapytajmy go!". To był wspaniały pomysł. Z pewnością jego odpowiedź przyniesie pokój skłóconej parafii, był przecież szanowany, pochodził z Omska, a przez swoje 94 lata znojnego życia na pewno poznał to, co zgodne z Tradycją.
Toteż wielki tłum zgromadził się przed jego pustelnią. Kilka osób weszło i ujrzało starca leżącego na marach. Z wysiłkiem podniósł się i zaproponował herbatę, ale oni zniecierpliwieni zadali pytanie: "Starcze Janie! Co jest zgodne z Tradycją? Prostracja na 'Błogosławiony jesteś Panie' czy tylko pokłon?" On spojrzał na nich zamyślony: "A czemu się pytacie?". Odpowiedzieli mu:"Bo połowa z nas twierdzi, że pokłon, a połowa, że prostracja. W czasie nabożeństwa ZAWSZE wynikają z tego bójki, aż proboszcz przerywa liturgię."
Starzec Jan uśmiechnął się tylko i cicho powiedział: "Cóż... To zgodne z Tradycją..."


Prawosławny rozbitek:
Robinson Kruzowski rozbił się na bezludnej wyspie na Pacyfiku Po długim czasie przybyła ekipa ratunkowa. Rozbitek zaczął oprowadzać przybyszów po swoich włościach: "Tu mam dom, tu oborę, a tu dwie cerkwie." Szef ekipy zdziwił się: "Jak to, dlaczego dwie cerkwie?" "A, to prosta sprawa" tłumaczył Robinson "do tej cerkwi chodzę co niedzielę. A do tej bym w życiu nie poszedł."


Przychodzi dziewczyna do sklepu i pyta:
- Ile kosztuje ta maska szarego krokodyla? Na bal maskowy idę...
- 300 rubli.
- A ta zielonego?
- Też 300 rubli. Ale może pani iść saute, efekt ten sam, a 300 rubli w kieszeni zostanie.


Spotyka się po kilku latach dwóch znajomych:
- Jak leci?
- Nie najgorzej! Jak się czuję kiepsko przyjeżdża pogotowie. Jak się czuję dobrze - przyjeżdża policja...


Luksemburg.
- Jacques, co dziś robisz?
- Wybieram się na wycieczkę rowerową po kraju.
- A po obiedzie?


Dwóch astronautów na Marsie. Jeden do drugiego:
"Stary, sprawdzimy, czy tu jest tlen. Mamy zapałki, spróbujemy jedną podpalić - albo się uda, albo nie."
Wyciągają zapałki, zabierają się do zapalania, gdy znikąd pojawia się ufok i wrzeszczy, żeby tego nie robili.
Chwila konfuzji, bo może, nie daj Bóg, jaki gaz wybuchowy w powietrzu się unosi, czy jak?
No, ale dla nauki wszystko. Wyjmują drugą zapałkę, a tu nagle cała gromada ufoków ich otacza i skanduje, żeby tego nie robili.
Zapada jednak decyzja - odpalać. Zapałka płonie krótko, gaśnie, nic się nie stało.
Jeden z astronautów do ufoka:
"Ty, czemu mieliśmy zapałki nie zapalać? Nic się przecież nie stało..."
Ufok, we łzach:
"Nie stało, nie stało... Ale dzisiaj jest szabat..."


- Panie generale - zwraca się szeregowy - pozwólcie zadać sobie pytanie. Kiedy z wyrzutni startuje rakieta, po jakiej ona leci trajektorii?
- Pytajcie, szeregowy.


Noc.
Chłopak z dziewczyną obejmują się czule na nadmorskim deptaku:
- Ech Agato, jak to dobrze, żeśmy się dzisiaj poznali!
- Hmmm.... Agato? W zasadzie to nie ma znaczenia, ale mam na imię Sasza.
- Sasza? Też ładnie! I oczy masz takie piękne.... I kolor taki niespotykany - zielony....
- Hmmm.... Zielony? W zasadzie to nie ma znaczenia, ale to soczewki kontaktowe.
- I włosy masz takie piękne!
- Hmmm.... Włosy? W zasadzie to nie ma znaczenia, ale to peruka.
- Dziwna z Ciebie dziewczyna...
- Hmmm.... Dziewczyna? Ale, w zasadzie to nie ma znaczenia...


Pani w klasie po przeczytaniu bajki "O rybaku i rybce" pyta:
- Drogie dzieci, czego uczy nas ta bajka?
Wstaje szczuplutka dziewczynka w ogromnych okularach:
- Bajka uczy nas, że galopujący wzrost popytu w dzisiejszych kapitalistycznych czasach nieuchronnie doprowadzi ludzkość do ekologicznej i humanitarnej katastrofy.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

77

Odp: Duża wrzuta

Uwaga! Dużo sprośności!

- Franek, ty pracujesz w niedziele??
- Jasne! Świetnie płacą, a ja jestem ateistą. Grzech nie skorzystać.


Przed seksem:
- Kochasz mnie?
- Kocham.
- Futro kupisz?
- Kupię.
- Samochód kupisz?
- Kupię.
Po wszystkim on zastanawia się na głos:
- A z drugiej strony, po co nam tyle rupieci...


Mam bardzo nerwowego sąsiada.
Kiedy jego brzemienna sąsiadka z mieszkania piętro wyżej go zalała, tak się
zdenerwował, że na nią nakrzyczał!
A ona się tak przejęła, że jej wody odeszły i zalała go jeszcze raz....


- Stary, co z tobą?!
- A daj spokój, napadli, po ryju dali, pieniądze zabrali...
- A pamiętasz chociaż jak wyglądali?
- A co tu pamiętać, co to ja, żony swojej nie pamiętam?


- Tato, jak urosnę to zostanę premierem!
- Synku, żeby zostać premierem to trzeba rosnąc i rosnąc, może na początku
prezydentem zostań.


- Jak pójdę na emeryturę, to nic nie będę robił, kompletnie nic. Pierwsze parę
miesięcy posiedzę w bujanym fotelu...
- A potem?
- Potem się może rozhuśtam.


Służący czyta lordowi wiadomości z gazety:
"Serbskie miasteczko Krsna Mladkovic całkowicie zniszczone przez trzęsienie
ziemi..."
- Ach, ach... - wzdycha lord - ...a piszą tam, jak się to miasto nazywało przed
tą tragedią?


Po namiętnie spędzonych chwilach ona do niego:
- Pójdziesz zaparzyć kawę, czy tego też nie potrafisz...?


10 letni chłopczyk jedzie sobie rowerem jednocześnie mówiąc do niego.
- Lowelku jedź. Lowelku stój. Lowelku w prawo.
W pewnym momencie dojeżdża do przejścia gdzie musi się zatrzymać: - Lowelku
stój!
Jakaś starsza pani zwraca mu uwagę:
- No taki duży chłopczyk, a nie potrafi poprawie wymówić literki "r"?
Na co chłopczyk odpowiada:
-SpieRda**j staRa kuR*o! A ty lowelku jedź.


Pacjent leżący w szpitalu zwraca się do lekarza:
- Panie doktorze, dlaczego lekarstwa muszę popijać taką wstrętną herbatą?
- Siostro!!! Proszę zabrać kaczkę ze stolika!!!


Gymża tak sie po tych mojich Pniokach, deptóm bele kaj i rozech trefiół na
dwiuch starych knakrów takich bez siedymdziesiónt lôt starych, naszych
werkowych pynzjónistów. Zicli sie tak sam u nôs na plantach na bance i tak sie
tam bele co łozprawiajóm a tak po prowdzie jamrujóm jak to ino stare chopy
poradzóm. Razinku usłyszôłech jak jedyn śnich gôdô:
- Wiysz Ernst, kiejsik roztomajte ipty tuplikowali we telewizyji, iże jak
bydymy stare, fest stare, to niy bydymy już MÓGLI !!!
- Ja, ja tak godajóm do terôzka i cheba ... majóm prawie, prôwda?
- A, bogać tam, cóżeś blank łogup, mie sie ino tak ganc ajnfach ... NIY KCE !


Pewien młody chłopak zadzwonił do swojej matki i wyznał jej, że właśnie spotkał
dziewczynę swoich marzeń. Ale co ma zrobić, żeby ją zdobyć - zastanawiał się.
Matka wpadła na pomysł:
- Dlaczego nie poślesz jej kwiatów i nie zaprosisz do siebie na kolacyjkę we
dwoje?
Chłopak uznał, że jest to genialna strategia i już tydzień później dziewczyna
pojawia się na kolacji.
Następnego dnia matka dzwoni do syna, by spytać jak się udało.
- To było totalne upokorzenie - jęknął - domagała się, żebym pozwolił jej umyć
talerze i kieliszki.
- I co w tym złego?
- Ona domagała się tego ZANIM zaczęliśmy jeść.


Jagger pyta Sinatrę: - Czemu tak cicho śpiewasz?
A Sinatra: - Bo umiem.


Spieszmy się kochać kobiety...tak szybko tyją

Spieszmy się kochać mężczyzn...tak szybko łysieją


Koktajle mleczne są nieskuteczne, ale wóda czyni cuda.


Kto wódki nie wlewa - ten przygód nie miewa.


Władimir jest już lekko znużony. A tu wbiega na salę grupa przepięknych dziewic
i rozpoczyna tańce, korowody. Wszystkie w koronkach bielusieńkich. Jedna z nich
wyjątkowo wpadła w oko Władimirowi. Wzywa więc swego sługę, pokazuje mu ją i
nakazuje przyprowadzić ją do siebie. Sługa przyprowadza wskazaną tancerkę.
- Co u ciebie, dzieweczko?
- A dziękuję, Ojczulku, zdrowam...
- A ojciec twój, matka? Żyją?
- A dziękuję, Ojczulku, żyją w dobrym zdrowiu.
- Bracia? Siostry? W porządku?
- Tak, dziękuję Ojczulku, zdrowi...
Tu panienka zdobywa się na ogromną odwagę i mówi:
- A czy mogę Wam pytanie zadać, ojczulku?
- Pytaj, jeśli się nie boisz.
- Powiedzcie mi, Ojczulku, bo już od dawna spokoju mi to nie daje, dlaczego
nazywają Was "Jasne Słoneczko"?
- Widzisz, tu wszyscy piją, bawią się, tańczą, potem porozjeżdżają się do
swoich domów, a ty zostaniesz i będziesz mi laskę robić. Jasne, słoneczko?


Gienek nocami pomaga w klinice aborcyjnej. Świetna robota. Nie tylko udaje mu
się poznać łatwe, puszczalskie szmaty, ale i wie z góry, że nie chcą się bawić
w nic poważniejszego.


Ostatnio poznałem śliczną, długonogą blondynkę z talią osy.
Interesowała ją tylko miłość francuska.
- Dziewczyno - pomyślałem - spełniasz moje marzenie!
Kiedy zgłębiłem dokładnie norkę białej myszki, kwiliła z rozkoszy.
Po wszystkim, kiedy się uśmiechnąłem, zapytała:
- Jakiś najnowszy model aparatu masz na zębach?
- Szlag!... Miałaś spiralkę?


3 nad ranem. Grupa wojaków zalanych do imentu. Położyli kobietę na stół.
Wkładają jej ogórki w c*pkę, odginają do dołu i strzelają na brzuch, patrząc,
czyj ogórek najdalej poleci. W drzwiach staje Rżewski:
- Panowieee... Co robicie!? To przecież dama. Możnaby ją wyr*chać!
Wojacy zawiedzeni:
- No tak, przyszedł Rżewski i teraz będzie jak zwykle...


Piaskownica.
Dzieci rozmawiają między sobą:
- Ja kiedy wracam z zabawy zbyt późno, to ojciec wyjmuje pasek i daje mi na
du*ę!
- Ja nie dostaję!
- Jak to?
- Kiedy ojciec wyciąga pasek, spodnie mu spadają. A kiedy to matka widzi to
mówi: "Oooo! Synku! Idź jeszcze trochę się pobaw...."


viki_17: - A na jutro już masz dla nas jakieś plany?
macho88: - No pewnie!!!
viki_17: - A co będziemy robić?
macho88: - Zabawimy się gdzieś...
viki_17: - Gdzie i jak?
macho88: - A ty gdzie i jak chcesz...?
viki_17: - W c*pkę i od tyłu


Kumpel się mnie pytał jak namówić swoją dziewczynę do analu.
Odpowiedziałem: Łatwiej jest otrzymać przebaczenie niż pozwolenie.


Sprawa rozwodowa w sądzie. Sędzia pyta żonę:
- Dlaczego się pani chce rozwieść ze swoim mężem?
- Z powodu niezgodności charakterów, Wysoki Sądzie. Nie zwraca na mnie żadnej
uwagi, dużo pracuje i bardzo często późno wraca, no i przede wszystkim jest
impotentem!
Mąż podnosi się z ławki:
- To nieprawda!!! Ja mam zaświadczenie z Polikliniki!!!
Teściowa nie wytrzymuje, podnosi się z ławki i zwraca się do Wysokiego Sądu:
- Niech mu Wysoki Sąd wytłumaczy! Na ch*j nam zaświadczenie? Nam ch*j
potrzebny!


Moja żona w jakimś tajnym zakładzie pracuje, na nocną zmianę, ją tam w
zakładzie pić zmuszają, by nie pamiętała co robi. I nic nie pamięta...
Przychodzi każdego ranka, ledwie na nogach stoi.
Ale jaką zaje*istą kasiorę przynosi!!!

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

78

Odp: Duża wrzuta

- Kim jest twój ojciec?
- W zasadzie to nie wiem, czasami myślę, że ślusarzem, a czasami, że księgowym.
- Jak to?
- No, bo wieczorami nóż ostrzy, a rano pieniądze liczy.


- Mam dla pana złą wiadomość – mówi ordynator oddz. Kardiochirurgicznego Państwowego Szpitala Klinicznego Nr 1 w Pułtusku do „cieniutko” wyglądającego pacjenta – Mimo wykonanej operacji zostało panu najwyżej sześć miesięcy życia.
Pacjent przykrył twarz dłońmi i przez długą chwilę pozostawał w tej pozycji. Potem sięgnął do kieszeni pidżamy i wyjął mały kalkulator. Coś tam zaczął liczyć i odezwał się słabym głosem.
- Wie pan co, panie doktorze? Ja też mam dla pana niezbyt dobrą wiadomość. Prowadzę małą firmę budowlaną i przez ostatnie lata zebrało mi się sporo zaległości wobec ZUS-u i teraz tak liczę, że przez te pół roku, za żadne skarby nie uda mi się zarobić tyle, aby te długi uregulować, więc pański szpital nie dostanie z NFZ ani grosza za moją operację.
Teraz ordynator schował twarz w dłoniach. Po chwili wziął długopis sięgnął po kartę szpitalną pacjenta i odrzekł:
- No dobra. W takim razie piszemy, że zostało panu dwa lata życia.


Czwarta rano, żona wita w drzwiach mocno rozluźnionego męża:
- Człowieku, brak mi słów!
- I chwała Bogu!


Zatrzymuje gliniarz motocyklistę:
- Czemu tabliczka rejestracyjna jest przymocowana do góry nogami? Proszę obrócić!
- Za wami, gliniarzami, się nie nadąży. Już jeden taki kazał mi obrócić, jak miałem przykręconą cyframi do środka.


Byłem przed chwilą odwiedzić moich nowych sąsiadów i wydaje mi się, że to Szkoci.
W cukiernicy mają widelec, na sznurkach do prania wiszą torebki herbat, oraz podwójne warstwy szyb w oknach, coby dzieci nie słyszały vana z lodami.


7 osób zagryzły mrówki, 5 osób zmarło po ukąszeniach komarów, 2 zadeptały łosie,15 osób zatruło się śmiertelnie sokiem malinowym ze stoiska z napojami, 5 mężczyzn widziało UFO, a 3 Elvisa, 11 osób doznało 75-procentowych oparzeń skóry w trakcie pieczenia ziemniaków, 6 osób zmarło śmiercią naturalną, 50 osób utonęło w błocie, 11 osób zagryzły wilki, a 14 niedźwiedzie, 30 osób zachorowało na zapalenie opon mózgowych, 200 osób wylądowało w szpitalu po zatruciu grzybami lub jagodami, 75 osób przygniotła zawalona estrada...
Jednym słowem tegoroczne dni Cisnej w porównaniu z latami poprzednimi minęły nad wyraz spokojnie.


Ciechocinek, wieczór. Dwie panie przy barowym stoliku oczekują "nieoczekiwanego" spotkania na jeden wieczór, a może i nawet romansu na cały turnus. Siedzą, sączą drineczki, popalają papieroski, dyskutują...
Nagle obok ich stolika przechodzi mężczyzna. W zasadzie całkiem przystojny i interesujący, ale zalany w trupa. Zauważywszy łakome kąski prostuje się, podchodzi do stolika i mówi:
- Panie poszwolą, sze szę sznimi szzzaposssnam...
Panie odwróciły głowy i spojrzały na pana:
- Oczywiście, pozwolimy.
Mężczyzna podaje rękę pierwszej:
- Andszej.
Podaje rękę drugiej:
- Łukaszz.


Pewnemu politykowi wróżka przepowiedziała, że umrze w rezultacie sporu. Wycofał się więc z życia politycznego, mieszkał sobie spokojnie, nie wadził nikomu. Pewnego dnia jednak poczuł się gorzej i skierowano go do lekarza. Leży w łóżku, trwa poranny obchód. Lekarze podchodzą do niego do łóżka, ordynator pyta lekarza prowadzącego:
- A jemu co jest?
- Trudno powiedzieć...
- W takim razie zrobimy konsylium!


Gruzin pokazuje fotografie...
- O z brodą i dyplomem - to ja na uniwersytecie!
- Aha! A tu gdzie?
- A za ławką szkolną, z brodą - to ja!
- A tu?
- A to przedszkole! Znajdziesz mnie?
- O ten!
- Mmm... nie! Ten z brodą - to nasz dozorca! To - ja!
- Aaa...hehehe...No tak, bez brody! A ten w pieluszkach i z brodą?
- To ja.
- Nic nie rozumiem, dlaczego w pieluszkach z brodą, a w przedszkolu nie!?
- Golić się jeszcze nie umiałem.


Żona się do mnie nie odzywa, a wszystko dlatego, że nie otworzyłem jej drzwi od samochodu. To nie moja wina! Po prostu spanikowałem! I jak najszybciej płynąłem do powierzchni.


Student jadący pociągiem widzi, że człowiek z którym dzieli przedział to Albert Einstein:
- Przepraszam panie profesorze, czy Nowy Jork zatrzymuje się przy tym pociągu?


Idą dwaj faceci. Jednemu zachciało się srać i poszedł pod drzewo.
Złapała go policja.
- Tu nie wolno srać! Za karę zapłacisz 5zł.
- Mam tylko 10.
- To idź rozmień.
Facet myśli i woła kolegę:
- Ej Stefan, chodź się wysrać, ja stawiam!!!


Spotykają się dwaj koledzy:
- Czemu nie przyszedłeś na mecz?
- Byłem z synem w zoo.
- I co?
- Nie chcieli.


Facet wybrał się w delegację do obcego miasta. Jak to na delegacji bywa postanowił urozmaicić sobie życie seksualne. Szukał okazji w barach i jak na złość nic się nie trafiło. Postanowił poprosić o pomoc pierwszego napotkanego tubylca.
- Bardzo dobrze pan trafił, znam naprawdę bardzo gorący adres, tam znajdzie pan osobę której pan szuka. Kobieta jest mocno wygłodniała więc powinno pójść gładko.
- Jak trafie do tego raju?
- O to prosta droga: pójdzie pan prosto, skręci w pierwszą w lewo i 50 m dalej będzie dom z zielonym ogrodzeniem.
Przechodzień odszedł, zaś facet podążył zgodnie ze wskazówkami dalej tą samą ulicą. Zatrzymał się na skrzyżowaniu nie mogąc sobie przypomnieć w którą stronę powinien skręcić. W końcu skręcił w prawo i zapukał do pierwszego domu z zielonym płotem.
- Witam panią. Jestem... eee... jestem... hydraulikiem!
- To dziwne, bo nie mam awarii, ale jak pan już jest to może warto sprawdzić moją instalacje.
No i ... pobzykali się. Wtem rozlega się pukanie.
- To mąż!! Za późno żeby się chować. Powiemy, że jesteś dawno nie widzianym kuzynem! - zarządziła sprytna gospodyni.
Mąż zaraz po przekroczeniu progu zapytał kto to jest.
- To mój  kuzyn, dawno się nie widzieliśmy. Zostawię was chłopcy i zrobię kawy, a wy poznacie się lepiej.
Panowie usiedli na sofie. Złowieszczą ciszę przerwał głos męża:
- Przecież mówiłem, kurwa, że w lewo...


Nigdy człowiek nie bywa bardziej czujny i ostrożny, niż w chwili kiedy niesie talerz pełen zupy.


W jednym z rejonów podmoskiewskich funkcjonariusze milicji spalili ponad 10 ha pola konopi indyjskich.
Śmiechu było co niemiara.


Do gabinetu kierowniczki w salonie kosmetycznym wpada facet:
- Co to ma znaczyć! Zapłaciłem za dwie godziny solarium, a wygnano mnie po piętnastu minutach!
- Proszę się uspokoić. W instrukcji jasno jest napisane, że w kabinie można przebywać maksimum 15 minut.
- Nie interesuje mnie, co jest napisane w instrukcji! Ja jutro znad morza wracam!!!


Pociąg. Jeden z pasażerów zanosi się kaszlem, drugi zaczyna go podpytywać, czy kaszel suchy, czy mokry, od jak dawna, czy jest temperatura... W końcu trzeci pasażer nie wytrzymuje i mówi:
- Panie, co pan tak przesłuchujesz tego biednego człowieka, co się pan wtrącasz w nie swoje sprawy?!
- Pan wybaczy, ale jestem lekarzem i jak widzę chorego, to chcę mu pomóc, to taki nawyk zawodowy.
- Wie pan, co by tu się działo, jak by tak każdy uzewnętrzniał swoje nawyki zawodowe?! Ja, na ten przykład, jestem inspektorem podatkowym.


Nowy Ruski do swojej kochanki:
- Słuchaj, ja ci niczego nie żałuję, ale powiedz mi, tak z ciekawości, czemu sobie dzisiaj kupiłaś nowego Mercedesa, takiego, jak wczoraj?
- A, widzisz, jechałam na imprezę do Sławy Zajcewy i widzę, że się spóźnię. Komórka mi się wyładowała, a chciałam do niej zadzwonić, uprzedzić. Najbliższy telefon był w salonie Mercedesa. Weszłam, zadzwoniłam, a potem, sam rozumiesz, niezręcznie było mi wyjść z pustymi rękami.


- Czemu porucznik Rżewski na tym pomniku ma taką dziwną pozycję?
- Miał być konno, ale jak rzeźbiarz odlał z naturalnych rozmiarów interesem, to na konia kasy nie starczyło.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

79 Ostatnio edytowany przez logrus (2009-02-13 13:46:49)

Odp: Duża wrzuta

15-letni młodzieniec przychodzi do fryzjera, siadając na fotelu mówi:
-Golenie
Fryzjer wszystko przygotował ale nie zaczyna golenie.
-Na co pan czeka?
-Na zarost!


Ojciec mówi do 4-letniego Tadzika:
-Musisz, syneczku, być grzeczny i cicho się zachowywać. Mamusia jest chora. Bocian jej przyniósł córeczkę, a tobie siostrzyczkę. Mamusia jest chora i siostrzyczka też, bo ją bocian podziobał.
Na co Tadzio po długim namyśle:
- O, rany boskie: dziewięć miesięcy ciąży, kleszczowy poród i jeszcze ją bocian podziobał!

Jest niedziela, czas wypłaty kieszonkowego...
Ojciec wyciąga portfel i mówi do syna:
- Możesz jak zwykle dostać 100... albo możesz dostać 1000 i wpierdol od matki, jeżeli powiesz jej, że te czarne stringi, które znalazła w naszym samochodzie, należą do twojej dziewczyny.


Wraca maz do domu po pracy, w lózku lezy zona cokolwiek rozanielona.
Maz otwiera szafe i widzi golego faceta, który klaszcze w dlonie.
- Co pan tu robi?
- Mole odganiam.
- Na golasa?
- Patrz pan, ciuchy mi zzarly


Do Władimira Putina dzwoni prezes Coca-Cola Co.
- Panie prezydencie, mam propozycję. Co sądzi pan o zmianie flagi Rosji z niebiesko-biało-czerwonej na czerwoną? Jak za dobrych czasów w ZSRR. My za taką reklamę oferujemy, powiedzmy, 5 miliardów dolarów rocznie. Putin odpowiada:
- Pozwoli pan, że przemyślę propozycję.
Odkłada słuchawkę, wykręca numer swojego asystenta i mówi:
- Wania, kiedy dokładnie kończy się nam umowa z Aquafresh?


Tata pyta Jasia:
- Po co Ci w domu łopata i kompas?
- Zamierzam posprzątać w moim pokoju.


- Jadźka, diablico...
- Czemu diablico? Bo jestem ognistą brunetka?
- Nie, bo jak widłami gnój przerzucasz to masz taką czerwoną mordę..


Szef do pracownika:
- Miarka się przebrała, zwalniam pana!
- Zwalniam? Jestem naprawdę mile zaskoczony szefie, bo zawsze myślałem, że niewolników się sprzedaje!


Człowiek uczy się podpatrując zwierzęta. Thai-chi wymyślił mnich obserwujący walkę czapli ze żmiją. Jogę z kolei wymyślił inny mnich, gdy zobaczył psa liżącego sobie jajka.


CBA i CBŚ zaczynają sprawdzać ludzi, którzy nie zarejestrowali się na Naszej Klasie - skubańce muszą coś ukrywać...


W USA trzy pary małżeńskie (jedno małżeństwo na emeryturze, drugie w średnim wieku, a trzecie to nowożeńcy) postanawiają zmienić wiarę i zgłaszają się do założyciela nowego kościoła. Ten każe im wstrzymać się od seksu przez dwa tygodnie i przyjść ponownie. Po tym okresie założyciel nowej religii pyta parę emerytów jak sobie dawali radę.
– Bez żadnego problemu.
Następnie o to samo pyta tych w średnim wieku.
– Przez pierwszy tydzień było ciężko, ale potem już OK.
Na koniec zwraca się do nowożeńców. Młody człowiek odpowiada:
– Wszystko szło całkiem dobrze dopóki moja żona nie upuściła puszki z farbą.
– Z farbą???
– Tak, i pochyliła się i jak zobaczyłem ten jej śliczny kuperek, to nie mogłem się po prostu powstrzymać i musiałem ją mieć – od razu, tam gdzie stała.
Lider nowej religii popatrzył na młodych z potępieniem.
– Nie macie tutaj wstępu!
– Tego się spodziewaliśmy. To samo powiedział nam wtedy kierownik działu „Mój ogród” w tamtym supermarkecie.


Młody chirurg po raz pierwszy operuje wyrostek.
Ordynator obserwuje jak przebiega operacja, w końcu nie wytrzymuje i mówi:
-Tylko wyrostek kolego, resztę proszę odłożyć skąd Pan zabrał...


Rozmowa dwóch kumpli:
- Słyszałeś, że Stefana wczoraj dresiarze 2 razy pobili?
- Nie, a dlaczego?
- Pierwszy raz dostał bo nie chciał oddać komórki. Ale w końcu oddał.
- A drugi raz?
- To był Sagem.


smile

80

Odp: Duża wrzuta

Uwaga, niecenzuralne!

Dzień św. Walentego:
Kwiaty - 100 zł.
Kolacja i film - 200 zł.
Pokój hotelowy - 400 zł.
Widok twojej twarzy, gdy ona ci mówi, że ma okres - bezcenny...!


Gaździna stoi na stopa, zatrzymuje się baca:
G: Baco podwieziecie mnie do miasta?
B: Dobrze, ale jak zapłacicie?
G: Ciałem!
Dojechali do miasta i gaździna ściąga ciuchy i staje golutka przed bacą, a ten patrzy długo po czym szybko odjeżdża. Dojechał do knajpy i zamawia:
B: Barman 5 piw!
Wypija i znowu: Barman 6 piw!
Barman zdziwiony pyta bace dlaczego tak dużo piw wypija na raz. A ten ściąga spodnie i patrzy w dół i wrzeszczy:
"NIE CHCIAŁEŚ STAWAĆ TO TERAZ BĘDZIESZ LAŁ!!!!"


- Coś spod autka kapie, takie ciemne, gęste...
Mechanik:
- To olej.
Blondynka:
- OK, no to oleję.


Drogówka zatrzymuje czerwone Ferrari. Za kierownicą młoda blondynka.
- Powód kontroli - wyprzedzanie na podwójnej ciągłej. - recytuje policjant.
- Co? - pyta blondi nic nie rozumiejąc ze słów policjanta.
- Proszę wysiąść z auta - wyrokuje policjant, chcąc pokazać o co mu chodzi. - Widzi pani dwa paski?
- Widzę
- No i co to oznacza?
- Dwa paski... - blondynka kręci głową i intensywnie myśli - dwa paski... Wiem! K*rwa!!! Znowu w ciąży jestem!!!


Kłóci się matka ze swoją nastoletnią córką.
Gdy kłótnia sięga punktu kulminacyjnego, matka wykrzykuje:
- Mogłam Cię połknąć, kiedy miałam na to okazję!


- Cze Zośka! Jak minęły ci wczasy?!
- Ch*jowo!
- Tak źle było?!
- Tego nie powiedziałam...


- Ty to jesteś jak ta sroczka...
- Czemu? Bo lubię błyskotki?
- Nie, bo: "temu dała, temu dała a temu jeszcze nie dała..."


Mój tata wszedł raz do mojego pokoju, gdy robiłem coś nieodpowiedniego i powiedział:
- Nie powinieneś tak robić, bo od tego można oślepnąć.
Więc przestałem kłuć się ołówkiem w oko i se zwaliłem.


Tańczy student Mat-Fizu z koleżanką na dyskotece. Postanowił jej w dyskretny sposób napomknąć, że może pora przejść na kolejny, bliższy etap znajomości. Myślał długo i nagle mówi:
- A wiesz co to jest próżnia?
- Nie.
- Wyobraź sobie, że się całujemy. Ja wciągam powietrze i ty wciągasz powietrze. I między naszymi ustami tworzy się taka przestrzeń bez powietrza, aż nie można oderwać od siebie ust. I to jest właśnie próżnia.
Koleżanka odpowiada:
- Kiedyś jak r*chałam się z jednym żołnierzem, to jak on wyciągał, to mi się prześcieradło w d*pę wessało. To dopiero była próżnia!!!


Siedziałem sobie w pubie ostatniej nocy, gdy nagle wszedł karzełek.
Krzyknąłem:
- Hej! Kurduplu! Gdzie pozostała szóstka?!
- Spi*rdalaj! - odpowiedział - Nie lubię takich ciot jak ty!
To musiał być Gburek.


Para jedzie na wczasy. On taszczy plecak i ciągnie walizkę na kółkach. Ona drepcze obok.
Ona:
- Może trochę pociągnę?
On:
- To później. Jak dojdziemy na kwaterę...


- Miewasz sny erotyczne?
- W dzieciństwie miewałem.
- A teraz?
- Teraz to już tylko porno...


- Konia! Konia! Królestwo za konia! - wykrzyczał Ryszard III
- Ożeniłbyś się w końcu Wasza Królewska Mość - odpowiedział giermek


Na parking podjechał samochód zagranicznej produkcji, z niego wyszła młodziutka dziewczyna i poszła w swoich sprawach do pobliskiego lasku. Po pewnym czasie wraca, wsiada do auta, próbuje go zapalić... nie wychodzi. Podchodzi do wartościowej "Wołgi" stojącej obok i pyta kierowcy:
- Moglibyście popatrzeć, co z moim autem?
Kierowca "Wołgi":
- ... benzyna skończyła się.
Dziewczyna:
- A daleko do stacji benzynowej?
Kierowca:
- Kilometr, może dwa.
Dziewczyna:
- A ile trzeba benzyny, by dojechać do tej stacji?
Kierowca:
- Jeden litr wystarczy.
Dziewczyna:
- Nie moglibyście mi pożyczyć jeden litr benzyny?
Kierowca:
- Oczywiście, oczywiście...
Dostaje z bagażnika wąż, wkłada w swój zbiornik z benzyną i, pokazując na drugi koniec węża, mówi dziewczynie:
- Trzeba by possać.
Dziewczyna:
- Jak, za 1 litr benzyny?!


Prawnik zwraca się do ławy przysięgłych złożonych z samych mężczyzn:
- Panowie, czy powinniśmy wysłać tę piękną, samotną młodą kobietę do zimnej, dusznej celi, czy też do jej mieszkania nad Zalewem Zegrzyńskim, Zegrze, telefon 0 22 7931275...


- Panie doktorze, a na co ta recepta?- pyta pacjent lekarza.
- Na Bahamy - odpowiada lekarz- jeszcze tylko 72.


Niemiec, Polak i Rosjanin kłócą się, gdzie najszybciej powstają inwestycje.
Niemiec mówi:
- Jak ja jadę rano do roboty i budują nową fabrykę samochodów, to jak jadę następnego dnia to już z taśmy zjeżdżają nowe auta.
Rosjanin mówi:
- To jeszcze nic. Jak ja idę rano do pracy i budują nowy wieżowiec, to jak wracam z powrotem - to na balkonie tego wieżowca już pieluszki się suszą.
Na to Polak:
- A u nas, jak trzech architektów siada do projektu gorzelni, to już za 3 godziny wszyscy są narąbani.


Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża kupić abażur z kryształów (to co wisi z lampami na suficie), baaardzo drogi (pół roku zbieraliśmy). Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy abażur, na skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy butelkę koniaku (trzeba nowy zakup ..tego tamtego, no obmyć). Siedliśmy przy stole, najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do swojego męża: a może powiesimy od razu ten abażur? No i mąż, lub z powodu koniaku, lub to widząc moje szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na krzesło taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał go zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem majstruje(a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę wzrok niżej, i co ja widzę z tych sympatycznych bokserek wypadło mu jedno jajeczko, no i ja taka rozczulona tym widokiem biorę i tak lekko pstryknęłam paluszkami po tym jajeczku. Mój tygrys w tej sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz z abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z ostatkami abażuru w rękach podskakuje do mnie... myślałam, że zabije mnie, a on mówi:
- Kurde, ale mnie prądem pierdolnęło, aż do jąder doszło, dobrze, że nie na śmierć !


Kolega podwozi kolegę nowym samochodem:
- Nie wiesz, jak często trzeba zmieniać olej?
- Hmmmm... ja się za bardzo nie znam, ale mój kumpel zmienia co 5 lat.
- A co ma?
- Budę z frytkami.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

81

Odp: Duża wrzuta

Spychamy trolli poza pierwszą stronę?

Rozmowa kolegow:
- Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi nie wiem czemu środek na rozwolnienie.
- Zażyłeś ten środek?
- Zażyłem.
- I co, kaszlesz?
- Nie mam odwagi...

82

Odp: Duża wrzuta

Dzięki za wsparcie smile

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

83

Odp: Duża wrzuta

Mężczyzna wchodzi do banku z pistoletem w dłoni i drze się :
- Zamierzam okraść wszystkich mężczyzn i wycałować wszystkie kobiety w tym banku!!!
Jeden z mężczyzn przebywający w banku wraz z żoną staje w obronie honoru kobiet:
- Może pan okraść wszystkich mężczyzn, ale nie będzie pan całował wszystkich kobiet!!!
Jego żona odpycha jednak męża i mówi :
- Frank nie przeszkadzaj panu, pan okrada bank.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

84

Odp: Duża wrzuta

Jeden facet został zaproszony aby wygłosić przemowę na konferencji w Japonii. Znając swoja reputację jako znakomitego mówcy, był zdziwiony, że słuchacze wogóle nie reagują na jego perfekcyjnie wymierzone w czasie dowcipy i żarty. W rzeczy samej widownia wogóle nie reagowała na to co on mówi. Trochę przybity usiadł na swoim miejscu. Przemawiać zaczął jakiś japoński mężczyzna i on odniósł niesamowity sukces ! Widownia śmiała się i klaskała, ale nasz bohater nie rozumiał z tego ani słowa. Mimo to począł bić mu brawo, bo widocznie na to zasłużył swoją perfekcyjną przemową. Przerwał mu jednak przewodniczący konferencji:
- Nie proszę pana, pan nie powinien klaskać.
- Ale dlaczego ? Ten mężczyzna jest zapewne znakomitym mówcą!
- Nie powinien pan oklaskiwać, on tłumaczy pana słowa.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

85

Odp: Duża wrzuta

Spotyka się dwóch znajomych, którzy nie widzieli się od kilku tygodni. Jeden z nich ma w uchu kolczyk.
- Co się stało? Zawsze byłeś takim konserwatystą, a tu nagle kolczyk w uchu?
- A co nie można?
- Można, można. A od kiedy go nosisz?
- Odkąd moja żona znalazła go w naszym łóżku.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

86

Odp: Duża wrzuta

Żona nałożyła sobie na twarz maseczkę bagienną (siakieś borowiny?)
Dwa dni wyglądała lepiej.
Potem bagno opadło...

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

87

Odp: Duża wrzuta

Facet wybrał się ze swoją dziewczyną na romantyczny spacer..
I gdy zrobiło się już baardzo romantycznie spojrzał jej w oczy i zapytał:
- Kochanie... wyjdziesz za mnie?
- Tak Misiu, wyjdę jak kupisz mi norki...
Facet pomyślał chwilkę... i zaraz odpowiedział:
- Dobrze Kochanie... kupię. Ale pod jednym warunkiem:
- Jaki?
- Ty sprzątasz klatkę...

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

88

Odp: Duża wrzuta

Stłuczka na środku skrzyżowania. Jeden samochód cały wypchany napakowanymi dresiarzami, w drugim siedzi zwykły facet. Dresiarze wysiadają z auta i krzyczą do gościa:
- Wysiadaj, kurwa, napierdalamy się! Rozjebałeś nam furę, ty chuju!
Facet przestraszony odpowiada:
- Panowie, ale... ale panowie nooo, no proszę was! Jak to napier***alamy się?! Przecież ja jestem chudy i jestem sam a was cały tabun i jeszcze tacy napakowani! Przecież ja nie mam szans. To niesprawiedliwe!
Dresiarze odsunęli się na chwilę i po krótkiej naradzie ich szef mówi:
- No dobra, Masa i Byku będą z tobą...

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

89

Odp: Duża wrzuta

.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

90

Odp: Duża wrzuta

Ubrany w naćwiekowaną skórę klient próbuje dostać kredyt w banku.
W pierwszym panienka prosi go o podpis.
-nich*ja,  niczego nie podpiszę!
-to nie będzie kredytu, bye!
Sytuacja powtarza się w kilku następnych bankach.
Wreszcie w jednym pracownik działu kredytów pyta:
-a po co Ci ten kredyt
-dziadku, muszę kupić sobie nowy spojler , nowe gumy do palenia i trochę naklejek na auto
Wkurzony "dziadek" złapał gościa za klapy i trzy razy pier*olnął nim o ścianę.
Oszołomiony klient podpisał to co mu podsunięto i za chwilę miał w garści potrzebną kasę.
Przechodząc obok pierwszego banku zajrzał na chwilę:
-widzisz żmijo, dostałem kaskę
-ale na pewno musiał Pan coś podpisać
-bo mi to jasno ktoś wytłumaczył, pindo

91

Odp: Duża wrzuta

Stoi krowa nad brzegiem rzeki i pali trawkę. Przymulona, wzrok mętny. Podpływa do niej młody bóbr i pyta:
- Ty, krowa - co Ci tak dobrze?
Krowa na to:
- A, palę sobie trawkę.
Bóbr:
- A co to jest?
Krowa:
- Nie wiesz? Aaaa, młody jesteś. Weź tu skręta, zaciągnij się porządnie, zanurkuj sobie, popłyń do swego żeremia, wróć, wypuść dym i zobaczysz, jakie to przyjemne.
Jak postanowili, tak zrobili. Boberek zaciągnął się, zanurkował, ale że pierwszy raz, więc od razu pod wodą zaczęło go brać. Wynurzył się więc i położył na brzegu. W tym momencie podpłynął do niego hipopotam i zapytał, co mu tak dobrze. Bóbr opowiedział o krowie, która stoi nad brzegiem i daje pociągnąć trawkę. Hipopotam zanurkował więc, podpłynął do krowy, wynurzył się przed nią i powiedział:
- Cześć!
Na to krowa, krztusząc się dymem, krzyknęła:
- Bóbr! K_rwa ! Wypuść powietrze!