Temat: Wierszyki

Proszę tu...
Mogą być śmieszne... smile
Jak ten Ludwika Jerzego Kerna z dawnego "Przekroju"

Sześć krzyżyków ciotki, czyli kuracja upiększająca

Była sobie ciotka - idiotka,
Najmniejsza w całej rodzinie,
Nie była z ciotki żadna Bardotka.
Urodę miała raczej Herodka,
Tam na kredensie stoi jej fotka,
Uszy za duże,
Szyja za krotka
I jak rodzinna głosiła plotka
Taka już była od zarodka

W ciele rodziny ciotka - idiotka
Istniała jako rodzaj nagniotka.
Według opini wujaszka Włodka
"Należy zamknąć ja gdzieś od środka
wtedy nikt panie się z nią nie spotka
Bo przecież ona ma jednak kotka..."

Siedziała w kuchni ciotka - idiotka
Razem z nią gary
Marchcew karotka
Druh -- zlewozmywak,
i szczotka
i ukochana szklanka bez spodka

Nie poszalała w ciągu żywota
Poker ominął ją
I belotka
Nie pociagnęła jej także wodka...

Aż raz zagrała
W toto lotka

Raz.
I trafiła od losu psotka
Te sześć krzyzyków, ciotka - idiotka.

Rodzinna gdy się zwiedziała trzodka,
Zdegradowano sowo "idiotka",
A do d r o g i e g o słowa "ciotka
ZAmiast "idiotka" dodano "słodka".

Dzisiaj w ich oczach ciotka - idiotka
To pełna wdzięku
Wiotka
Istotka,
O włosach jak ze szczerego złotka,
Największa w świecie ślicznotka.

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

2

Odp: Wierszyki

też chyba Kernowy...

Pewien Lord się zdziwił
Aż mu się wydłużyła morda
Gdy się dowiedział, że w Polsce
Sprzedaje się spod lady
Ale nigdy nie spod lorda!

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

3

Odp: Wierszyki

Też z przekroju: Dziewczynka z zapałkami.

W marzeniach panów bardzo doroslych
Na delegacji (Kłaj czy Giżycko)
Jawi się często w godzinach nocnych
Wizja dziewczynki z zapalniczką

Nie złota rybka nie konik z garbem
Ani panienka na kilka cali
Lecz coś ładnego coś co naprawdę
Samo podejdzie samo przypali

W małym hotelu klasy nikczemnej
Ponad cuchnącą ciasną uliczką
Dożyć do kresu nocy płomiennej
Z małą dziewczynką z zapalniczką

Starczy połówka,słone paluszki
Skrzypiące łóżko,koca nie trzeba
W raj się zamienią brudne poduszki
Cała mieścina w jedno Las Vegas

Jeszcze tylko trzy papierosy
I świat tańczący nad popielniczką
Szybkie oddechy,ściszone głosy
I jęk dziewczynki z zapalniczką

Tylko rankiem niepokój dziwny
Wyją syreny,ktoś w odrzwia wali
Biegnie policja i gapie z dali
Cholera jasna,hotel się pali!

Ty masz to z głowy dążąc do nikąd
Żona w żałobie stoi z doniczką
Zawsze przynosi pewne ryzyko
Kontakt z dziewczynką z zapalniczką

Coito ergo sum...(i proszę mnie nie poprawiać ! tu nie ma błędu!)

4

Odp: Wierszyki

Już widziałem tutaj podobny wierszyk ale cóż może i ten ktoś przeczyta...

Raz w konfesjonale ku boskiej chwale
ksiądz staruszek siedzi i słucha świętej spowiedzi.
Przychodziły panny, wdowy i rozwódki
aż pewnego dnia przyszedł chłopiec malutki.
- Proszę księdza, całowałem raz panienkę.
- Chłopcze to rozpusta całowałeś pewnie w usta.
- Niżej proszę księdza.
- Chłopcze piękny masz gust całowałeś pewnie w biust.
- Niżej proszę księdza.
- Chłopcze to występek całowałeś pewnie w pępek.
- Niżej proszę księdza.
- Chłopcze to obłuda całowałeś pewnie w uda.
- Wyżej proszę księdza.
- Chłopcze skróć mi mękę powiedz w co całowałeś panienkę.
- W rękę!

Nie zadawaj pytań to nie usłyszysz kłamstw...........

5

Odp: Wierszyki

Córka Izelota

Przepiękna córkę miał król Ćwiek
Imieniem Izelota.
Jej cnoty ponad wszystko strzegł
I ponad góry złota
Strzegły więc cnoty pięknej Izeloty
Niezliczone roty wojska i piechoty:

Siedem tysięcy kawalerii,
Piętnaście pułków artylerii,
Wojska lądowe i lotnicy,
Wojska saperskie,pancernicy.
I czterdziestu Mameluków
Z Afryki skwarnej
I starozakonny oddział sanitarny.

Nie pomógł ten nadludzki czyn
I stało się coś złego:
Królewna leje gorzkie łzy
I jeszcze coś do tego."
"kto zrobil to niech przyzna się,
Daruję jemu winę.
Lecz w zamian za haniebny czyn
Opuści mą krainę."

       Gdy to posłyszeli i duzi i mali
       Powoli państwo króla Ćwieka opuszczali:

Siedem tysięcy kawalerii,
Piętnaście pułków artylerii,
Wojska lądowe i lotnicy,
Wojska saperskie,pancernicy.
I czterdziestu Mameluków
Z Afryki skwarnej,
I starozakonny oddzial sanitarny...


  Jeszcze taki który pamiętam z dziciństwa,może ktos nie zna:


Znudzony onanizmem szesioletni Franio
Ujrzał siostrę w negliżu i rzucił sie na nią.

Poczatek był dobry lecz koniec żałosny:
Dostał lanie od ojca a syfa od siostry...

Coito ergo sum...(i proszę mnie nie poprawiać ! tu nie ma błędu!)

6

Odp: Wierszyki

Gdy Ci kot przebiegnie droge,
Powiedz KURWA! zaden pech !
Zlap skurwiela, wyrwij noge,
Niech spierdala chuj na trzech !

Powiadają, że jak ktoś zmienia w wulgaryzmach niektóre litery na znaki takie jak *&#%@, to znaczy, że zamiast organów płciowych ma czarne kwadraty.

7

Odp: Wierszyki

Gdyby znalazł się takowy,
Co mi z mózgu zrobi whisky,
Pole kupię mu golfowe
W samych Górach Świętokrzyskich!

8

Odp: Wierszyki

Mam tsy latka, tsy i pół,
ch*em sięgam ponad stół.
Do psedskola chodzę z wódką,
mam fartusek z prostytutką.
Ja p*dolę to psedskole,
misia, Kasię, panią Olę.
Tylko jeża nie p*dolę,
bo jeż strasznie w jajca kole.
(ew. "bo ten sk*wiel strasznie kole")
ale jeża ogolimy ...
i go też wyp*dolimy.

9

Odp: Wierszyki

O Pani snów moich!
Gdy Cię pierwszy raz ujrzałem to mi stanął!
I stał do tej pory
obraz Twój przed oczami moimi..........
Kap, kap, kapie...........
łza z oka mego!
Myślisz Pani, że mam małego?
O nie, wielkiego mam!
Ducha w sercu moim!
I dziś przychodzę,
z wielkim i dużym... postanowieniem
żeby wsadzić Ci głęboko......
na palec pierścionek zaręczynowy!!!

Nie zadawaj pytań to nie usłyszysz kłamstw...........

10

Odp: Wierszyki

Z "Przekroju"-Autor:Artur Andrus

  On miał na imię,powiedzmy,Diego,
  Ona powiedzmy,że Lidka.
  On był,powiedzmy,wzrostu średniego,
  Ona ,powiedzmy, niebrzydka.

  W ubiegłym roku,w czwartym kwartale,
  Wpadli na siebie na schodach,
  On-jak to mówią-stary kawaler
  I Ona panna niemłoda.

  Losu fantazja nieokiełznana
  Złączyła w sercu Warszawy
  Jego-prawnuka Ernsta Thalmanna-
  I ją-prawnuczkę Wieniawy.

  Dotyk...Spojrzenie...I może miłość...
  Taka co wszystko zwycięża?
  Jemu bez żony dobrze się żyło,
  A Ona szukała męża.

  Dotyk...Spojrzenie...Dotyk...Uciekła...
  Bo w tym tkwi sprawy sedno,
  Że Ona w mężczyźnie szukała ciepła,
  A chłopom chodzi o jedno

  PS

  Niniejszy wierszyk spisany krzywo,
  Jeszcze jedno sedno ma:
  Że chłopom również chodzi o piwo,
  Z tym że co najmnniej o dwa!

Coito ergo sum...(i proszę mnie nie poprawiać ! tu nie ma błędu!)

11

Odp: Wierszyki

smile smile smile

Był taki jeden - Marian Załucki...

"Szukam wspólnika":

"Postanowiłem dać anons taki do dziennika
odpowiednio duży,
by uwagę skupiał
CHCĘ ZOSTAĆ PORZĄDNYM CZŁOWIEKIEM -
POSZUKUJĘ WSPÓLNIKA.
Sam się nie będę wygłupiał!"

„Polak Musi“

Jak sięgnąć pamięcią
w nasze dzieje stare
raz ofiara na biednych -
raz biedni na ofiarę.

Słowem taka nasza już historiozofia,
że ciągle nas życie przymusza do ofiar
i znikąd dyspensy
ni litości trochę...

Ot, weźmy alkohol.
Po prostu czyściochę:
Anglika to dławi, Francuza to dusi,
a Polak - musi.

Powiedzmy z dziewczyną...
Pokoik maleńki.
W pokoju dziewczyna
rozsnuwa swe wdzięki...
Anglicy na te rzeczy
nieczuli i głusi,
a Polak - musi!

A Polak musi,
bo - bądźmy ściśli -
co sobie Polka o nim pomyśli?
Więc choć go nie bierze
uroda ni  wiek,
przeciwnie - diabli go biorą,
honoru Polaka
Polak będzie strzegł.
I musi.
Jak pod Cecorą!

Potem narzuca mu się obowiązki,
czyli sięz nowu przymusza niemile,
żeby w małżeńskie
Polak wstąpił związki.
I Polak musi.
I wstąpi.
Choć - na chwilę!

Na krótko... Bo jakżeż:
spokojnie tu usiedź,
gdy musisz musieć
i musieć
i musieć!...

Stąd zawsze, gdy przymus
zaczynał ogromnieć,
to Polak - nie musiał...
Ha, musiał zapomnieć...

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

12

Odp: Wierszyki

A ten Tuwima znacie? smile

Kartka z dziejów ludzkości

Spotkali się w święto o piątej przed kinem
Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.

Tutejsza idiotko - rzekł kretyn miejscowy -
Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy ?

Miejscowa kretynka odrzekła: - Z ochotą,
Albowiem cię kocham, tutejszy idioto.

Więc kretyn miejscowy umiechnął się słodko
I poszedł do kina z tutejszą idiotką.

Na miłym macaniu spłynęła godzinka
I była szczęśliwa miejscowa kretynka.

Aż wreszcie szepnęła: - Kretynie tutejszy !
Ten film, mam wrażenie, jest coraz nudniejszy.

Więc poszli na sznycel, na melbę, na winko,
Miejscowy idiota z tutejszą kretynką.

Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym
Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym.

W ten sposób dorobią sie córki lub syna;
Idioty, idiotki, kretynki, kretyna,

By znowu się mogli spotykać przed kinem
Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

13

Odp: Wierszyki

Ludwik Jerzy Kern-Bajka z Jeżem

  Był pewien jeż przed laty
  W zamierzchłej epoce,
  Ktorego przez dni wszystkie i przez wsztystkie noce
  Męczyło nieustannie to pragnienie szczere,
  By zrobić jak najprędzej tak zwaną karierę.

  Że natura mu raczej nie dała urody,
  Rozpoczął pozostałe studiować metody.
  Aż wreszcie ,
  Po namyśle,
  Z różnych metod kupy
  Wybrał starą metodę włażenia do ....siedzenia.

   Jak najprędzej chcąc stanąć na byle koturnie,
   Postanowił natychmiast zadziałać odgórnie.
   A że rozmach to ważna rzecz w interesach,
   Zaczął od lwa samego,czyli od prezesa

   Lew ,
   Odczuwszy po chwili do czego jeż zmierza,
   Ryknął z bólu
   I bardzo szybko przegnał jeża.

   Podobny przebieg miały przeprawy:
   Ze słoniem,
   Z zebrą,
   Z hipopotamem,
   Z atylopą,
   Z koniem,
   Z kangurem,
   Z wielorybem,
   Z oslem (chociaż matoł)
   I zwydrą (ktore ryby zowią wydrowatą)
   Zadne z tych zwięrząt
   Żadne proszę Was,
   Nie zgodziło się na to by jeż im wlazł.

    I w tym problemie tkwi okrutne  sedno,
    Ktore miota i miota mą istotę biedną
    I ktore mi się każe skarżyć na papierze,
    Że niektorzy z nas kolców nie mają jak jeże,
    Na skutek czego włażą i włażą do woli,
    Jako że to włażenie nic a nic nie boli!

Coito ergo sum...(i proszę mnie nie poprawiać ! tu nie ma błędu!)

14

Odp: Wierszyki

Ten mnie rozwalił!
Nie takiego Tuwima w szkole uczą! big_smile


"Całujcie mnie wszyscy w dupę"
Julian Tuwim

Absztyfikanci grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, grube chłopy,
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraeliccy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę!
Którzy chlipiecie z "Naje Fraje"
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawcę,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy Owupe
I rekordziści i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiewicze pod kulturę.
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy... wileński
(Pan już wie za co, profesorze!)
I ty za młodu niedorżnięta
Megiero, co masz taki tupet
Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwe
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że "szumią jodły w Tel-Avivie".
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty, fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rentę,
O, łapiduchy Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość.
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

15

Odp: Wierszyki

Jak się mi już przypomniało to trzeba cały zaprezentować. big_smile

"Wiersz, w którym syczy przez cały czas" 
Autor: (oczywiście) Ludwik Jerzy Kern

Szczepan Szczygieł
Z Grzmiących Bystrzyc
Przed chrzcinami
Chciał się przystrzyc.

Sam się strzyc
Nie przywykł wszakże,
Więc do szwagra
Rzecze: "Szwagrze!

Szwagrze, ostrzyż
Mnie choć krzynę,
Gdyż mam chrzciny
Za godzinę".

"Nic prostszego -
Szwagier na to. -
Żono, brzytwę
Daj szczerbatą!

W rżysko będzie
Strzechę Szczygła
Ta szczerbata
Brzytwa strzygła..."

Usłyszawszy
Straszną wieść,
Szczepan Szczygieł
Wrzasnął: "Cześć!"

I przez grządki
Poza szosą
Nie strzyżony
Prysnął w proso.

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

16

Odp: Wierszyki

Piękne big_smile

A co powiesz na motto do  dzieła "Sztuka Obłapiania" hrabiego Fredry (mój ulubiony):

Kpię ja z fortuny ołtarzy
Niech mię los w dupę całuje
Kiedy mam czerstwość na twarzy
I kuś gracko popryskuje

17

Odp: Wierszyki

Sparklz - nasz amerykański przyjacielu!
Nawet jakbyś wrzucił tekst hymnu panamskiego to byśmy się cieszyli,
a co dopiero "Sztukę Obłapiania" hrabiego Fredry big_smile 
Liczę na "again & again" big_smile
(Niemożliwe że "po tamtej stronie" przestali wymyślać kawały?) big_smile

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

18

Odp: Wierszyki

Za "Sztukę Obłapiania" byłbym b. wdzięczny!Mój ojciec przed śmiercią komuś pożyczył!Kamień w wodę!A toż
przecie prawdziwe oblicze wieszcza!

Coito ergo sum...(i proszę mnie nie poprawiać ! tu nie ma błędu!)

19

Odp: Wierszyki

kropkai:

[url]http://fredro.com/utwory/poezja_erotyczna/sztukaoblapiania/piesn1.html[/url]

całości nie ma tu co wrzucać, trochę długawe
Może jakieś "Best of...?" smile

Kładź się wróżko, nie gadaj..., życzenie jest życzeniem!

20

Odp: Wierszyki

Dzięki sedeczne [b]sharkis[/b] !

  Marian Zalucki-Smutek

  Karol nieszczęśliwym
  Kiedyś był amantem:
  Półanalfabetka
  Puściła go kantem...

  Jeszcze dziś-po latach-
  Gdy wspomni ja z łezką,
  Czytam w jego oczach
  S m u t ek...
  Przez o z kreską!

  **********

  R O Z M O W A

  -Ty jesteś (rzekłem do niej)
  Jak kwiaty w tym flakonie!...
  -To znaczy proszę pana?
  -To znaczy że narwana!

Ostatnio edytowany przez kropkai (2008-05-16 01:07:04)

Coito ergo sum...(i proszę mnie nie poprawiać ! tu nie ma błędu!)

21

Odp: Wierszyki

Podobno też Tuwim z poezji pisanej na serwetkach kawiarnianych

Murarz dla mnie grób muruje
Niech mnie w d..pe pocałuje
A ogrodnik kwiatki ścina
Pies go je..ł sukrwysyna
Stolarz dla mnie zbija trumne
Taki h.j i tak nie umre

22

Odp: Wierszyki

[quote=kropkai]Za "Sztukę Obłapiania" byłbym b. wdzięczny!Mój ojciec przed śmiercią komuś pożyczył!Kamień w wodę!A toż
przecie prawdziwe oblicze wieszcza![/quote]
w google.pl wpisujemy sztuka obłapiania i na około piątej-szóstej pozycji książeczka dostępna w księgarni wysyłkowej, pozdr smile))

23

Odp: Wierszyki

Łuuups!Miałem kiedyś taką planszę na której gówniarz pisał na tablicy:Nie będę zawracał dupy dopóki nie sprawdzę na Google,nie będę zawracał dupy... x 100! Taaak tylko ja się wychowałem w głębokiej komunie!Wtedy to pod ławkami szło!To pornografia była!

Coito ergo sum...(i proszę mnie nie poprawiać ! tu nie ma błędu!)

24

Odp: Wierszyki

Ten wiersz Marian Załucki napisał w 1978 r.Ponoć tylko widzowie warszawskiej Syreny słyszeli ten utwór w wykonaniu samego autora.Załucki do ostatnich dni przed śmiercią (kwiecień 1979) recytował
go na tej scenie.

  Czy ja się mogę zrzec?

W interesach zawsze jakieś głupstwo palnę
Wiem w tej dziedzinie to ze mnie nie orzeł
Próbowałem raz...
Miałem Biuro Matrymonialne.
Omal żem własnej żony nie dolożył...
Nie,nie powiem kiedy.
Nie podam adresu-
ale fakt,że nie mam szczęścia do biznesu.

Więc dziś,gdy wszystko jest wspólne,
czyli częściowo moje,
i ta fabryka co dymi,
i ten kombajn co orze,
to szalenie sie cieszę,
ale troszkę się boję,
ile przy moim szczęściu
ja tu znowu dołożę?...

Owszem-wiem i doceniam
i niezmiernie się szczycę,
że mój jest Port Północny
i Huta Katowice,
że moje są Peweksy i z Peweksów towary
także mogą być moje
(jak mam swoje dolary),
że mój węgiel i ruda
i ta stal która w hucie...
Niestety...
Coś psuje mi samopoczucie:

moje bowiem są setki
innych fabryk w tym kraju
i miliony tych bubli,
jakie w nich wyrabiają,
których nikt już nie sprzeda
a tym bardziej nie kupi.
Czy ja muszę do tego wciąż dokładać jak głupi?
Bo dyrektor jest kretyn,zamiast żeby był spec
a fabryka jest moja...
Czy ja się mogę zrzec?...

Gdy rdzewieją maszyny gdzieś w kałużach GS-u
czy bym mógł wycofać się z tego interesu?
Gdy sto telewizorów w sklepie aż do sufitu,
lecz co drugi nieczynny,
a co trzeci do kitu-
czy ja mógłbym odstąpić
choć za marne pół litra
cały mój roczny dochód
z przedsiębiorstwa "Unitra"?
Mój a zwłaszcza córeczki...
jeszcze taka malutka-
a już współwłaścicielka...
i nic nie wie o skutkach.

Czy mnie musi dotyczyć osobiście batalia,
że z garnków odpryskuje
ta kanalia emalia,
zanim jeszcze ktoś kupi i postawi na piec?
Czy ja mam to odsiedzieć?
Czy ja mogę się zrzec?

Zrezygnować z tych fabryk
i z tych bubli...Formalnie!
Sobie zostawię tylko
huty,stocznie,kopalnie...
Tam naprawdę solidnie zasuwają Rodacy-
chociaż wciąż z Telewizji
ktoś przeszkadza im w pracy.

Coito ergo sum...(i proszę mnie nie poprawiać ! tu nie ma błędu!)

25

Odp: Wierszyki

Wiersz z polskim duchem


Poprzez wicher i słotę

Przez bezkresną dal śnieżną

Poprzez żar i spiekotę

Przez pustynię bezbrzeżną

Poprzez kry,poprzez lody

Poprzez bagna i wody

Nieprzebyte gęstwiny

Poprzez leśne dąbrowy

Poprzez stepy i knieje

Poprzez mroczne parowy

W których nigdy nie dnieje

I gdzie płoszą się sowy

Gdzie złe jęknie lub strzyga

A dźwięk słysząc takowy

Serce w trwodze zastyga

Niezrażony ciemnością

Która mrozi głusz dziką

Sam na sam z samotnością

Co do szpiku przenika

Pełen hartu i woli

Podpierając sam siebie

Mając zamiast busoli

Krzyż Południa na niebie

Pokonując złe żądze

Wietrząc wrogów wkrąg wielu

Ufny że nie zabłądzę

Idę naprzód do celu

Drogi mej nie wytyczy

Ni głos werbla ni cytra

Póki starczy mi siły

Idę po pół litra!

Coito ergo sum...(i proszę mnie nie poprawiać ! tu nie ma błędu!)