Temat: kawały przeróżne :)
Dlaczego pierd śmierdzi?
A co, głuchy niech też pocierpi.
Dobry humor każdego dnia, codziennie śmieszne teksty! :-)
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Humorum.pl - forum humoru » Dowcipy i humor » kawały przeróżne :)
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dlaczego pierd śmierdzi?
A co, głuchy niech też pocierpi.
Jak przeróżne to przeróżne... ![]()
Dla pewnego bardzo rasowego konia, który wygrał co najmniej 150 gonitw, znaleziono jeszcze bardziej rasową kobyłę. Ale naprawdę, kobyła była jeszcze piękniejsza i jeszcze bardziej rasowa od konia. Dopuszczono więc zwierzęta do siebie i urodził się źrebak. Źrebak przejął od rodziców wszystkie najlepsze cechy. Rasowy, że aż rasowy. Piękny. Silny. Kiedy podrósł, rodzice zabrali go zimą na wycieczkę w góry. Radują się koniki, skaczą, hasają. Pełnia szczęścia, idylla wręcz. Niestety, mały konik rozpędził się, poślizgnął, nie wyhamował przed przepaścią i runął z wysokości. Jego mama zapędziła się na pomoc, jednak i ona złapała poślizg i poleciała w przepaść. Pan koń spokojnie, powoli, żeby było stabilnie podszedł do krawędzi i spojrzał w dół. Patrzył otępiały i gdy wreszcie zrozumiał co się stało stwierdził, że życie już straciło cały sens i skoczył też by skończyć jak jego rodzina. Po chwili, z dna wąwozu, dał się słyszeć straszliwy głos, tak przepity jak nie przymierzając żołnierz po przysiędze:
- Czy wy tam nie przestaniecie rzucać tymi jebanymi końmi, kurwa wasza popierdolona mać??
Do biura pośrednictwa pracy przychodzi taki jeden Gienek:
- Dzień dobry! Chciałbym znaleźć jakąś pracę. Nie mam matury, nie mam studiów, szkołę średnią... no jak były prezydent... nie zacząłem nawet... Języków nie umiem, oprócz łaciny w dwóch narzeczach: kuchennym i podwórkowym, nigdy nie pracowałem, nie mam doświadczenia, nie robiłem praktyk ani staży, nie umiem obsługiwać komputerów, kas fiskalnych ani nic innego. Nie mam nawet prawa jazdy. A jakby tego było mało, mam 30 lat i jestem starym kawalerem "na garnuszku" u rodziców. Może byłoby coś dla mnie?
- No wie Pan, średnia krajowa płac wynosi jakieś 1500 zł i chyba ciężko będzie coś nawet do takiej kwoty znaleźć... A nie! Mamy tu ofertę. Za 4500zł na rękę miesięcznie. Praca na budowie!
- Ehh proszę Pani, chciałbym, ale to nie dla mnie. Ja taki cherlak i na dodatek nigdy nie lubiłem pracy fizycznej. Nie, to nie to. Ma Pani coś innego?
- Zaraz.. no, coś jest. Praca w kiosku. 1800zł brutto, czyli coś około 1300zł na rękę.
- W kiosku? Oszalała Pani? ja się tam zanudzę! Siedzieć cały dzień w budce? Nie ma mowy!
- No cóż, poszukam jeszcze coś.... O jest! Za 1000zł miesięcznie... ale nie, do tego trzeba mieć wyższe wykształcenie i języki...
Kobieto! Akceptuj mężczyzn takimi, jacy są. Innych nie ma...
Słyszeliście o anorektyczce, która była tak chuda, że jak stanęła na grabie to... jej nie trafiły...
Na lekcji religii zakonnica zadaje uczniom zagadkę:
- Co to jest: małe, rude i biega po drzewach?
Zgłasza się Jasiu:
- Na 99% jest to wiewiórka, ale jak znam siostrę to może być Jezus...
Siedzi facet wieczorem w domu i słyszy głośne pukanie do drzwi.
Otwiera, a tam stoją: Batman, Spiderman, Clown i Chuck Norris. Facet pyta:
- Aleee... o co chodzi??
- Policja!! Wiemy o narkotykach!!
Do drzemiącego na kanapie skacowanego ojca, podchodzi mały Jasiu.
- Tatku, o co chodzi w tym szóstym przykazaniu?
- Nie pie***l synku...
- O dzięki tato, tak sobie właśnie myślałem.
"Tak Peggy, jestem zazdrosny... O każdego faceta, który się z Tobą nie ożenił!"
(Al Bundy)
Na telegraficznym drucie wisi 126 nietoperzy, wszystkie główkami na dół.
127-my też wisi, ale ma głowę do góry.
- Panowie, co z nim? - pyta któryś z nietoperzy.
- Ja go znam - mówi jeden nietoperz - pochlał wczoraj i jest mu niedobrze.
Rozmawia dwóch profesorów. Jeden z nich mówi:
-Najlepiej to jest mieć żonę i kochankę.
-Dlaczego?- pyta drugi
-Bo żona myśli, że jestem u kochanki, kochanka myśli, że jestem z żoną, a ja cichaczem do biblioteki
Sasza po ślubie przyjeżdża do Ojca!
- Nu i szto Sasza, poruchał?
- Niet!
- Paczemu?
- Nie wchodit!
- Kak nie wchodit? Maslił?
- Niet.
- No to paproboj!
Po tygodniu przyjeżdża Sasza do Ojca.
- Nu i szto Sasza, poruchał?
- Niet.
- Paczemu?
- Nie wchodit!
- Kak nie wchodit? Maslił?
- Da maslił!
- Slinil?
- Niet.
- No to paproboj!
Po kolejnym tygodniu przyjechał Sasza do Ojca.
- Nu i szto Sasza, poruchał?
- Niet.
- Paczemu?
- Nie wchodit!
- Kak nie wchodit? Maslił?
- Da maslił!
- Slinił?
- Da slinił!
- A w słoj z towotom wkładał?
- Niet.
- No to paproboj!
Po jeszcze jednym tygodniu przyjeżdża Sasza do Ojca.
- Nu i szto Sasza, poruchał?
- Niet.
- Paczemu?
- Nie wchodit!
- Kak nie wchodit? Maslił?
- Da maslił!
- Slinił?
- Da slinił!
- A w słoj z towotom wkładał?
- Nie wchodit!
http://www.humorum.pl/p42739-2005-11-30-00:36:38.html
Post #6
Sorry, ale uznalem ze jedyna opcja zeby mu wytlumaczyc ze jest wku...cy jest wku..ac go w taki sam sposob. Coz jak Kuba Bogu tak Stany Zjednoczone Kubie. Nawet jesli bede musial nadal sie znizac do jego poziomu.
polska służba zdrowia
http://img209.imageshack.us/img209/9815 … iarek1.jpg
Facet, miałem Cie za kolesia który dobrze się bawi prowokując innych, ale teraz to wychodzi mi, żeś naprawdę debil...
Witam wszystkich prawie
Ja tylko na chwilkę się pojawię
Czytam Państwa lat już kilka
Ale nie widziałem jeszcze takiego debilka
Zawsze to forum mi humor poprawiało
Ale teraz trollem zajechało
Po cóż - pytam się ja Was moi mili-
Będziecie w dysputę z gówniarzem wchodzili?
Przecie widać że to smyk jeszcze
15 lat + neostrada sprawia że ma dreszcze
Anonimowość go rajcuje
Pewnie w życiu każdy w twarz mu pluje
Nie przeszkadzajmy mu w jego żałosnej paradzie
I choć hołduję tej znakomitej zasadzie:
„Bęc go w migdał,
żeby krzyk dał”
To dla wszystkich na rade sobie pozwolę
Powiedzcie sobie „Ja go pierdolę”
Niech "se" pisze swoje bzdury
Patrzcie się na niego z góry
Może kiedyś wydorośleje
Jak go mama w tyłek zleje
pozdrawiam
Facet z Bałut, jednak do czegoś się przydałeś.
Gdyby nie Ty, to tego wierszyka od Wierszyka by nie było. ![]()
![]()
pewnie nie uwierzycie ale załozyłem sie z kolegą
że facecik odwróci się od wierszyka powyższego..![]()
żeby nie było offtopa (stare ale jare:) :
Kawiarnia, młoda piękna kobieta popija kawę, nagle podchodzi do niej zalany lump, podpiera się na krześle, chwieje się i mówi do kobiety:
- Bardzo mi się spodobałaś, nie spierdol tego...
- Basiu, zrobisz mi loda?
- Ale ja nie jestem Basia.
- Ale ja nie o to pytam.
Druga wojna światowa.
Zwiadowcy radzieccy złapali niemieckiego czołgistę. Jeniec został doprowadzony do sztabu w celu przesłuchania. Powstał jednak mały problem, gdyż nikt w dowództwie nie znał języka niemieckiego. Wtedy oficer polityczny, który skończył sześć klas przykołchozowej szkoły pod Władywostokiem i uczył się tam angielskiego, postanowił przesłuchać Niemca w tym właśnie języku. Na początek upewnił się, że wróg również zna angielski :
- Du ju spik inglisz ? - zapytał
- Yes I do - odpowiedział Niemiec
- Łot is jor nejm ? - zadał pytanie politruk
- My name is Gerhard Schmidt - powiedział jeniec
Oficer radziecki trzasnął go pięścią w twarz i wykrzyczał :
- Łot is jor nejm ?
- My name is Gerhard Schmidt - wyjęczał przestraszony niemiecki żołnierz
Trzask. Następny cios w twarz.
- Łot is jor nejm ? - wrzasnął czerwony ze złości Rosjanin
- My name is Gerhard Schmidt - zakrwawionymi ustami wyszeptał Niemiec.
Trzask
- Ja się ciebie ku*wa pytam ile macie czołgów!
Gdzieś znalezione (ja wcześniej nie znałem)
Siedzą znudzeni wodzowie kikunastoosobowego plemienia KongoBongo w Afryce i nudzą się.
W końcu jeden z nich mówi: A może wypowiemy komuś wojnę?
- Super - zapaliła się do pomysłu reszta - Ale komu?
- Chinom - będzie jatka - orzekł wódz
Jak pomyśleli tak zrobili. Wyzwali Chińczyków na wojnę. Chińczykom w głownych kwatreach bojowych pozapałały się czerwone lapmpki, moblizacja wszystkich wojsk. Szukają na mapie jest - KongoBongo; mała plamka na mapie w Afryce. Ruszyli szukać wroga - helikoptery, satelity, najnowsza technologia, namierzyli miejsce. Po pewnym czasie specjalnie wyslekcjonwna grupa kiluset żołnierzy odnalazła w buszu zadrzewiała tabliczkę z napisem KongoBongo. Wchodzą do środka wsi uzbrojeni po zęby i widzą wodza wraz z plemieniem. Wódz siedzi na pniaku pyta: - Chińczycy?
- Tak - odpowiada najeźdca
- Ilu was jest? - pyta wódz
- Miliard - mówi dowódca Chińczyków
- O k.... , gdzie my was wszystkich zakopiemy... ![]()
Z baru wytacza się zalany w trupa facet. Ledwo trzymając się na nogach idzie na parking i zaczyna obmacywać dachy samochodów. Zaniepokoiło to ochroniarza:
- Ej! A ty co robisz?
- Nie wizzzziszzz? Zzzssamochhhodu ssszzuchamm...
- Dziwnie szukasz. Poznasz po dachu?
- Bboo u mmnniee na dachhhu pofffinien byśśś kogut...
Jaka jest różnica między polskim ślubem, a pogrzebem ?
Na pogrzebie jest o jednego pijanego mniej.
Czemu zawodnicy sumo golą nogi?
Żeby było łatwiej odróżnić ich od feministek.
Ostatni Tygryssku ![]()
Nad wejściem do knajpy widnieje szyld „Zachodźcie śmiało, wasz rachunek zapłacą wasze wnuki!” I jak tu nie wejść, pomyślał Romek zapraszając Tadka. Weszli pili hulali, niczego sobie nie żałowali.
-Panie starszy bardzo dziękujemy, było cudownie, ale już musimy się zbierać
-Proszę uprzejmie, bardzo nas cieszy, że panowie się świetnie u nas bawili, oto panów rachunek
-Jaki rachunek?!! Przecież za nas mieli zapłacić nasi wnukowie!!!
-W rzeczy samej, tylko to nie jest pana rachunek, tylko pana dziadka…
Starsza para zginęła w wypadku samochodowym i została zabrana w drogę do nieba przez św. Piotra:
- Tutaj macie mieszkanie nad morzem, tam są korty tenisowe, basen i dwa pola golfowe. Jeśli byście chcieli coś przekąsić, tu możecie pójść do któregoś z barów.
- Cholera, Gloria - syknął starszy pan, kiedy św. Piotr odszedł - mogliśmy być tu 10 lat temu, gdybyś nie dowiedziała się o tych przeklętych otrębach, kiełkach pszenicy i dietach odchudzających!
szyldy, SUPER!!!! nieznany dla mnie :C
Siedzi dwóch facetów i popijają wódeczkę:
- E, Stachu, co to za wódka?
- Nie wiem jakaś nowa... "Joanna D’Arc"
- Dobra, przepalana...
Grają dwie kaczki w okręty:
- H5N1
- Trafiony, zatopiony!
Rok 1497. Płynie sobie statek piracki straszliwego kapitana 'Rudobrodego'. Nagle na horyzoncie pojawia się statek towarowy. Majtek z bocianiego gniazda woła:
- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!
- Dobra jest! Podajcie moją czerwoną koszulę!!!
Kapitan założył koszulę, dokonali abordażu, straszliwej rzezi i statek był ich. Płyną dalej. Nagle na horyzoncie pojawia się drugi statek towarowy. Majtek z bocianiego gniazda woła:
- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!
- Dobra jest! Podajcie moją czerwoną koszulą!!!
Znów założył koszulę, dokonali abordażu, straszliwej rzezi i statek był ich. Po kilku takich "akcjach", jeden z marynarzy pyta:
- Kapitanie! Dlaczego na "akcję" zawsze zakłada pan czerwoną koszulę?
- Bo jak napadamy na statek, to mogą mnie przecież ranić, a na czerwonej koszuli nie widać plam krwi. A gdy nie widać, że kapitan jest ranny, to duch załogi nie upada i wszyscy walczą jak lwy!!!
W tym momencie majtek z bocianiego gniazda woła:
- Kapitanie 12 brytyjskich statków wojennych!!!
- Dobra jest!!! Podajcie moje brązowe spodnie...
Wczoraj na skrzyżowaniu rownorzędnym zderzyły się BMW 850 i Jeep Cherokee. Kierowcy i pasażerowie odnieśli niegroźne rany postrzałowe.
Idzie sobie facet po imprezie do domu, ale strasznie chce mu się kupę. Nie wytrzymuje, przeskakuje przez pobliski płotek i robi to na co ma ochotę. Gdy jest już po wszystkim, odwraca się by zobaczyć, jak mu poszło. Zdziwiony patrzy - kupy nie ma. Dokładnie obmacuje całe miejsce - kupy nie ma. "Delirium czy co?" - pomyślał i poszedł do domu.
Następnego dnia, gdy przechodził obok miejsca intrygującego zdarzenia, nie wytrzymał, przeskoczył przez płotek i zaczął szukać zaginionej kupy. Wtem z domu wychodzi właściciel:
- Panie! Co mi pan tu szuka?!
- A..., bo mi się tu gdzieś długopis zgubił.
- Już myślałem... Bo mi wczoraj jakiś chuj na żółwia nasrał.
Pani Smith zatrudniła jako pomoc domową dziewczynę o przepięknych blond włosach. Już w pierwszym dniu pracy dziewczyna, zagadnięta o swój piękny warkocz, wyznała:
- Proszę pani, te włosy to peruka. Ja nie mam ani jednego włosa na całym ciele - nawet TAM.
Wieczorem pani Smith opowiedziała o tym mężowi. Mąż na to:
- W życiu o czymś takim nie słyszałem. Proszę cię, namów ją jutro, żeby ci pokazała. Zawołaj ją do sypialni i niech się rozbierze, a ja się schowam w szafie i też zobaczę!
Następnego dnia pani Smith zagaduje dziewczynę nieśmiało, ta się zgadza, panie udają się do sypialni... Dziewczyna się rozbiera i demonstruje swój stan posiadania, po czym mówi:
- Wie pani co? Ja nigdy nie widziałam takiej z włosami. Nie pokazałaby mi pani?
Pani Smith rozbiera się więc - i wymiana doświadczeń jest już pełna. Wieczorem pani Smith lekko wkurzona mówi do męża:
- No, mam nadzieję, że jesteś zadowolony. Bo trochę głupio mi się zrobiło, jak mnie poprosiła, żebym też się rozebrała!
- Tobie?? Tobie było głupio??? Ja tam w szafie miałem komplet kumpli od brydża!!!
Wsadzili dziadka do więzienia. Dziadzio wchodzi do celi pełnej strasznych zakapiorów:
- Za co cię posadzili dziadygo?
- Za figle.
- Za jakie kurwa figle?! Co ty będziesz kit wciskał, gadaj zgredzie za co, bo po tobie!
- To ja to mogę pokazać - mówi dziadzio.
- Ta? No to pokaż! - mówi zaintrygowany herszt celi.
Dziadzio przeżegnawszy się bierze wiadro służące w celi za ubikację i puka w drzwi. Kiedy uchylił się judasz, dziadzio chlust zawartością wiadra przez judasz, odstawił wiadro na miejsce i stanął obok drzwi na baczność.
Po chwili drzwi się otwierają, staje w nich gromada wkurwionych klawiszy, w tym jeden wysmarowany gównem, i mówią:
- Dziadek, ty się odsuń na bok, żeby ci się przypadkiem nie oberwało.
Kilka godzin z życia feministki.
8.00
Budzę się zlana potem i jakieś mrówki mam na plecach. Znowu śnił mi się facet. Przystojny facet. Goły facet.
Nosz kurde podobała mi się zapluta kanalia. Jeszcze dziś idę na kolejną terapię do Dr.Liebe w celu blokady wszelkich skojarzeń z męską częścią gatunku!
9.00
Przyszedł listonosz. Facet. Czy mój rejon muszą obsługiwać te stworzenia o ociekających sexem myślach? Nosz mój humor zgasł jak świeczka na wietrze. Przystojny był. Skarga na pocztę ma trzy strony.
11.00
Poszłam do sklepu. Idę sobie w stanie błogiej nieświadomości męskich istnień a tu nagle....Jakiś ostatni cham otwiera mi drzwi! Co za kreatura! Myśli, że tym wyświechtanym gestem naprawi krzywdy moich sióstr? I jeszcze śmieje się do mnie przystojną gębą! Dostał w nią aż zafurczało.
13.00
Ugotuję sobie coś dobrego. Mam ochotę na mizerię i białą kiełbasę. Nosz ta terapia blokady skojarzeń to jakaś totalna ściema! Tyle kasy... Mam przed sobą ogórek i kiełbasę i co widzę? Gdzie wódka? Znieczulę się zanim wyłoni się reszta wizji co gorsza przeczuwam, że będzie przystojna.
16.00
Ciemność, widze ciemność, ciemność widze. Korki. Zabieram się za wymianę. Ostatecznie bułka z masłem i barszcz z uszkami. Ale mnie pierd****ło! Przydałby się facet. Co ja bredzę? Która to godzina? Jeszcze troche do terapii.
17.00
No w końcu. Leżę na kozetce. Liczę na to , że już teraz to nic mi się z facetem nie skojarzy...
18.00
Ech... życie... terapia skończona. Dr.Liebe był kurewsko przystojny i w dodatku... okazało sie, że to on był brakującą ramą dla ogórka... dobry był...
Lekcja religii w szkole. Ksiądz mówi dzieciom o małżeństwie.
- Wiecie, że Arabowie mogą mieć kilka żon? To się nazywa poligamia.
Natomiast chrześcijanie mają tylko jedną żonę. A to się nazywa...
Może ktoś z Was wie?
W klasie cisza, nikt nie podnosi ręki.
- To się nazywa - podpowiada ksiądz - mono... mono...
Jaś podnosi w górę rączkę:
- Monotonia!
Na wykładach, starszy już profesor mówi do studentów: - Za moich czasów nieobecność na zajęciach mogła być usprawiedliwiona tylko w dwóch przypadkach: gdy umarł ktoś z rodziny lub choroba udokumentowana zwolnieniem lekarskim. Z końca sali dobiega głos:
- Panie profesorze, a jeżeli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?! Cała sala wybucha śmiechem, a profesor po krótkim namyśle mówi:
- W twoim przypadku, to możesz po prostu pisać druga ręką.
Do dziś pamiętam mój “pierwszy raz” z kondomem, miałem 16 lat albo coś około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw. Za ladą stała przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że nie mam doświadczenia w “tych” kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem, jak tego używać. Szczerze odparłem: nie. Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma. Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca zrozumiała to, co powiedziała, więc rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i zamknęła je. Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie bluzkę. Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie I zapytała: Czy to cię podnieca? No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową. Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole. No dawaj, powiedziała, nie mamy zbyt wiele czasu. Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie wytrzymałem zbyt długo… PUF, i było po sprawie… Spojrzała się na mnie przerażona: “jesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę?” Odpowiedziałem tylko “no pewnie”, i podniosłem kciuk, by jej pokazać.
Ojciec z synem poszli na krytą pływalnię. Po wyjściu z basenu ojciec stanął pod prysznicem, żeby zmyć resztki chloru, a synek bawiąc się biegał koło niego. W pewnej chwili maluch pośliznął się na mydle. W ostatniej chwili ratując się przed upadkiem, złapał się za ojcowego ptaka, podciągnął się trochę i pobiegł dalej. Tatko popatrzył czule na pociechę i pomyślał:
"No, a gdyby był dziewczynką i myłby się teraz z matką to by się wziął i wypierd*lił..."
Pewnego wieczora ojciec słyszy modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamusię, tatusia i babcię. Do widzenia, dziadziu.
Uznaje, że to dziwne, ale nie zwraca na to szczególnej uwagi. Następnego dnia dziadek umiera. Jakiś miesiąc później ojciec ponownie słyszy dziwną modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamusię i tatusia. Do widzenia, babciu.
Następnego dnia babcia umiera. Ojciec jest nie na żarty przestraszony. Jakieś dwa tygodnie później słyszy pod drzwiami syna:
- Boże, pobłogosław mamę. Do widzenia, tatusiu.
Ojciec - prawie w stanie przedzawałowym. Następnego dnia idzie do roboty wcześniej, żeby uniknąć ruchu ulicznego. Cały czas jest jednak spięty, rozbity, rozkojarzony, spodziewa się najgorszego. Po pracy idzie wzmocnić się do pubu. Do domu dociera koło północy. Od progu przeprasza żonę:
- Kochanie, miałem dzisiaj fatalny dzień...
- Miałeś zły dzień? Miałeś zły dzień? Ty?! A co ja mam powiedzieć? Listonosz miał zawał na progu naszych drzwi!
Po wykładzie na temat rozmnażania... na którym wykładowca mówił, że stosunek płciowy u raków trwa 12 godzin, studenci opuścili salę, z wyjątkiem jednej słuchaczki. Wykładowca podchodzi do niej i pyta:
- Czy ma pani jeszcze jakieś pytanie? Może Pani czegoś nie zrozumiała?
- Wręcz przeciwnie, panie profesorze. Nareszcie zrozumiałam, co znaczą słowa "uraczyć się" - odrzekła rozmarzonym głosem studentka.
Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, że wrócę o północy. „Obiecuje ci kochanie, nie wrócę ani minuty później” - powiedziałam i wybyłam. Ale, impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, że zapomniałam o godzinie..
Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem.
Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, że mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, że chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem...
Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc, jaka to ja jestem inteligenta! Ha.
Rano, podczas śniadania, mąż zapytał, o której wróciłam z imprezy, więc mu powiedziałam, że o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. „Oh, jak dobrze, jestem uratowana....” - Pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła. Mój maż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc:
- Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką.
Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem:
- Taaaak A dlaczego, kochanie?
A on na to:
- Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła 'O kurwa!' Znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nadepnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz - puściła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać...
Kobieta próbowała wsiąść do autobusu, ale jej spódnica była za ciasna
>> i nie mogła wejść do środka, sięgnęła więc do tyłu i poluźniła suwak.
>> Jednak spódnica nadal była za ciasna, więc znów poluźniła suwak, lecz
>> nadal nic.
>> W końcu poluźniła suwak po raz trzeci.
>> Nagle poczuła parę rąk na swojej pupie, które próbowały wepchnąć ją na
>> pokład autobusu. Kobieta odwróciła się z oczami pełnymi gniewu i
>> powiedziała
>> pełnym oburzenia głosem:
>> - Proszę Pana nie znam Pana na tyle dobrze, aby mógł Pan zachowywać się
>> w ten sposób!!!
>> Na to mężczyzna uśmiechnął się i spokojnie oświadczył:
>> - Proszę Pani ja też Pani nie znam na tyle dobrze, aby pani mogła
>> rozpinać mój rozporek trzy razy!
na ulicy żona mówi do męża:
- Kochanie, strasznie mnie głowa boli.
- Już , już! - mówi mąż i całuje ją w głowę.
- O! I jeszcze mnie boli czoło!
- Już, już - całuje ją w czoło.
Przysłuchujący sie rozmowie pijak pyta:
- A wrzody na dupie też pan leczy?
Ideal kobiety to 3*C:
1. Cysta
2. Cycata
3. Cudza
Ideał mężczyzny to 4*Ł
1. Ładny
2. Łagodny
3. Łokropnie bogaty
4. Łucciwy
W rosyjskiej szkole nauczycielka kazała pierwszakom nauczyć się liczyć do dziesięciu. Odpytuje Wowę, a on:
- Djesjat, djewiat, wosiem, sjem, szest, pjat, cietyrje, tri, dwa,odin, gowno...
- Wowa! Kto tjebja tak ucził?
- Papa!
- A gdje twoj papa rabotajet?
- Kosmodrom Bajkonur!
Mąż do żony :
- Taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłogi. Wyszłabyś lepiej na dwór i umyła samochód.
Małżeństwo było na wakacjach w Pakistanie. Poszli na targ, aby kupić kilka pamiątek, które mogliby wręczyć znajomym.
Zaszli w dziwną uliczkę, gdzie był tylko jeden mały sklepik z sandałami. Już mieli zawrócić, gdy ze sklepu dobiegł ich głos:
- Hej, wy! Zagraniczni! Wejdźcie do mojego sklepu.
Weszli do środka. Tam w ukłonach przywitał ich mały człowieczek i powiedział:
- Mam dla was specjalne sandały, które mają magiczną moc. Sprawiają, że jesteś tak dziki w łóżku, jak spragniony wielbłąd na pustyni.
Żona natychmiast zapragnęła kupić te sandały, jednak maż zrobił się bardzo sceptyczny.
Uważał, że nie potrzebuje takich sandałów, a poza tym nie wierzył w ich moc.
Zapytał więc sklepikarza: - Jak to możliwe, że sandały mogą mieć tak wielką moc?
- Po prostu je przymierz. Sandały ci to udowodnią - odpowiedział sklepikarz.
Nie chciał ich przymierzać, ale po naleganiach żony, zgodził się. Ledwie wsunął swoje stopy w sandały, natychmiast poczuł silne
podniecenie. W oczach pojawił mu się błysk pożądania i poczuł coś czego nie czuł od lat - wielką i brutalną potęgę seksu.
W mgnieniu oka złapał sklepikarza, brutalnie zmusił go do skłonu, oparł o stolik, ściągnął mu spodnie i zaczął sobie na nim używać.
Sklepikarz zaczął krzyczeć tak przeraźliwie, jak jeszcze nikt nigdy nie krzyczał:
- Stój! Stój! Założyłeś lewy na prawy!
an pyta żonę, jak chce uczcić ich 40-stą rocznicę ślubu.
- Chcesz nowe futro z norek?
- Nie bardzo.
- Hm, a może nowego Mercedesa?
- Nie.
- A może nowy domek letniskowy gdzieś na wsi?
- Nie, dzięki - znowu odmawia.
- No to co byś chciała?
- Janek, chcę rozwodu! - zażądała.
- Wybacz, dziubku, nie planowałem wydać tak dużo!
Pewien facet leżąc na łożu śmierci zawołał pielęgniarkę i przyznał się jej, że marzeniem jego życia było zawsze pocałować w głowę Nikitę Chruszczowa.
Pielęgniarka zdziwiła sie nieco.
- Nikitę Chruszczowa? Obawiam się, że to niemożliwe!
- Nie dbam o to. Tak bardzo chciałbym to zrobić. To jest moje ostatnie życzenie!
Pielęgniarka pomyślała przez chwilę.
Ponieważ facet był krótkowidzem i nie miał na sobie okularów, pielęgniarka wyjęła jedną ze swych pięknych piersi i podała umierającemu.
Ten trzymał ją przez chwilę, pieścił i niesamowicie się wzruszył.
- Och Nikita, mój drogi, mój stary przyjacielu! Jestem tak szczęśliwy że jesteś tu dziś ze mną.
I ucałował pierś.
Pielęgniarkę zaczyna bawić ta cała sytuacja.
- A nie chciałby pan pocałować w głowę Eisenhowera? - spytała.
- Ależ tak! Czy on także jest tutaj?
- Oczywiście, że tak! - odpowiedziała i podała mu drugą pierś.
- Och prezydencie, mój drogi, jaki jestem szczęśliwy że i Ty tu jesteś - mówi facet całując "Eisenhowera" raz za razem.
Pielęgniarce - starej figlarce, spodobało się to wszystko, więc zagaja znowu:
- A co z Fidelem Castro?
Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża kupić abażur z kryształów (to co wisi z lampami na suficie), baaardzo drogi (pół roku zbieraliśmy).
Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy abażur, na skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy butelkę koniaku (trzeba nowy zakup ..tego tamtego, no oblać). Siedliśmy przy stole, najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do swojego męża: a może powiesimy od razu ten abażur? No i mąż, lub z powodu koniaku, lub widząc moje szczęście zgodził się.
Postawiliśmy krzesło, na krzesło taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał go zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa,
obserwuję jak mój orzeł pod sufitem majstruje (a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę wzrok niżej, i co ja widzę
z tych sympatycznych bokserek wypadło mu jedno jajeczko, no i ja taka rozczulona tym widokiem biorę i tak lekko
pstryknęłam paluszkami po tym jajeczku. Mój tygrys w tej sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz z abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z ostatkami abażuru w rękach podskakuje do mnie...myślałam, że zabije mnie, a on mówi
- Kur.., ale mnie prądem *****olneło, aż do jąder doszło, dobrze, że nie na śmierć !
Małżeństwo na zakupach. Żona zatrzymuje sie przed witryną sklepu z futrami:
- Kochanie, chciałabym mieć takie piękne futro - wzdycha znacząco w kierunku męża.
- To jedz whiskas !!!
Na lekcji religii ksiądz mówi do dzieci:
- Narysujcie aniołka.
Wszyscy rysują aniołki z dwoma skrzydełkami, a Jasio z trzema.
- Jasiu, widziałeś aniołka z trzema skrzydełkami ? - pyta ksiądz.
- A ksiądz widział z dwoma ?
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Humorum.pl - forum humoru » Dowcipy i humor » kawały przeróżne :)
Forum oparte o: PunBB