Temat: Duża wrzuta

Jeden z klubów polskiej ekstraklasy. Trener popijając w gabinecie prezesa koniaczek marzycielskim tonem zwraca się do szefa:
- Ech, gdybyśmy mogli kupić Ronaldinho.
Prezes otwiera szufladę wyciąga z niej listę arbitrów dopuszczonych przez PZPN do sędziowania w sezonie 2008/09, dłuższą chwilę ją przegląda i mówi.
- Ale tu, ku*wa, takiego nie ma.


Zajęcia z BHP na wydziale budownictwa. Profesor do studentów:
- Jesteście kierownikami budowy. Na waszych oczach ze schodów spada murarz i ginie na miejscu. Jakie są wasze pierwsze kroki?
Studenci:
- Wezwać karetkę!
- Wezwać policję!
- Poinformować rodzinę!
Profesor:
- Nałożyć trupowi kask i pasy zabezpieczające. Inaczej policja przyjedzie do was...


Majster poucza robotników.
- Słuchajcie, jutro przyjeżdża komisja odbiorcza. Cokolwiek by się nie działo, udawajcie, że tak miało być.
Komisja przyjeżdża, zaczyna oglądać budynek, a tu pierdut - jedna ze ścian się składa. Stojący obok robotnik patrzy na zegarek i mówi:
- No tak: 10:43. Wszystko zgodnie z harmonogramem.


O co zapytał Noego Bóg, gdy Noe zignorował jego polecenie zbudowania arki?
- A jak długo potrafisz chodzić po wodzie...?


- Podziwiam swoją sąsiadkę...
- A co?
- Ma 25 dzieci.
- Królica?
- Nie, pracuje w porodówce i dostaje pensję w naturze.


- Wczoraj w restauracji siedziałem z Kasparowem przy jednym stoliku!
- No i?
- A daj spokój! Tam są obrusy w kratę. Pół godziny sól mi podawał...


- Co to jest: kobieta dostaje to raz w miesiącu i kończy się po 4-5 dniach?
- Pensja męża.


- Kiedy krytyka szefa jest najostrzejsza?
- Kiedy zbierasz pieniądze na prezent dla niego.


- Dlaczego rozumnych jest mało, a durniów od cholery?
- Podczas gdy mędrcy myślą, głupcy się rozmnażają.


Nauczycielka w klasie kichnęła i Jasiu krzyknął:
- Na szczęście!
- Dziękuję Jasiu, ale nie mówi się 'na szczęście' tylko 'na zdrowie'.
Na to Jasiu:
- Na szczęście się pani ryło nie rozerwało.


Jaś i Małgosia spostrzegają na spacerze w parku całującą się parę.
- Dlaczego oni to robią? - pyta Małgosia.
- Nie wiesz? On jej chce ukraść gumę do żucia!


Lekcja religii w szkole:
- Kto był pierwszym człowiekiem na Ziemi?
- Blake! - odpowiada Jaś.
- Co ty opowiadasz? Pierwszym człowiekiem był Adam!
- No właśnie! Pamiętałem, że to ktoś z 'Dynastii'!


W szkole na lekcji geografii pani pyta dzieci, w którym kraju jest najcieplejszy klimat.
- W Rosji - odpowiada Jaś.
- Z czego to wnioskujesz? - pyta zdziwiona pani.
- Bo w styczniu znad Wołgi przyjechała do nas ciocia w trampkach.


U dentysty mama prosi synka:
- A teraz bądź grzeczny i powiedz ładnie "aaa", żeby pan doktor mógł wyjąć palce z twojej buzi.


- Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka
- Wspaniale! Znakomicie! - cieszą się uczniowie.
- No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów?


Członkowie pewnej ekspedycji przedzierają się przez afrykańską dżunglę. Nagle wychodzą na polanę i dostrzegają białego człowieka przybitego do pnia strzałami.
- Żyje! - wykrzykuje pierwszy.
Podbiegają do niego.
- Nieszczęśnik musi strasznie cierpieć - konstatuje drugi.
- Co, boli pana? - pyta ze współczuciem trzeci. - Boli bardzo?
Na co tamten: - Boli, ale tylko wtedy gdy się śmieję.


Potańcówka, lata 40. Radzieccy oficerowie obserwują jak Polki wirują z Polakami.
W końcu kobiety do nich podchodzą i pytają się:
- Panowie, czemu nie tańczycie?
- My nie tancjory, my jebaki.


Jeśli w autobusie komunikacji miejskiej uszczypniesz za tyłek kobietę, to:
- z prawdopodobieństwem 9% odwróci się i da ci po pysku,
- z prawdopodobieństwem 65% odwróci się i spyta: "och**łeś?",
- z prawdopodobieństwem 25% nie zareaguje,
- z prawdopodobieństwem 1 % zostanie twoją żoną.
Krótko mówiąc - prawdopodobieństwo niewielkie, jednak lepiej nie ryzykować.


Dwóch fachowców podpisało ze stocznią umowę, w której zobowiązali się pomalować statek. Okazało się, gdy upłynął ustalony termin, że statek został pomalowany tylko z jednej strony.
– Panowie, to żarty! – wścieka się dyrektor stoczni. – Miał być pomalowany cały statek!
– Cały? Niech pan spojrzy do umowy: „My, firma Fąfara and Nowak z jednej strony i Stocznia Gdańska ze strony drugiej zobowiązuje się pomalować statek”...


Pacjent ustala szczegóły dotyczące operacji:
– A ile będzie kosztować narkoza? – pyta.
– 1200 złotych – odpowiada anestezjolog.
– 1200 złotych za to, żeby mi się film urwał? Trochę za drogo, nie sądzi pan?
– Nie. Urwany film dostaje pan gratis. Opłata jest za to, żeby znowu zaczął się wyświetlać...


Na rozprawie sędzia zwraca się do oskarżonego:
– Oskarżony skończył wyższe studia humanistyczne i jest człowiekiem wierzącym. Tak?
– Tak, wysoki sądzie.
– Więc jak oskarżony mógł tak boleśnie kopnąć poszkodowanego w brzuch?
– Ja naprawdę, przysięgam, wysoki sądzie, nie chciałem kopnąć go w brzuch, tylko on tak szybko się odwrócił!...


Do bardzo puszystej kobiety stojącej w kolejce zwraca się kobieta stojąca przed nią:
– Proszę się na mnie tak nie pchać!
– Ja się nie pcham – z zażenowaniem wzdycha puszysta. – Ja tylko oddycham.


- Oj jak mi wstyd!- mówi Rabinowicz żonie.
- A co się stało?
- Abram już trzeci raz zaprasza mnie na pogrzeb żony, a ja jego - ani razu...


- Kohn, czemu chcecie wyjechać z  Polski do Izraela?
- Bo tu te święta mi się już znudziły.
- Jakie święta?
- Kupię kiełbasę - święto, dostanę papier toaletowy - święto...


Należy żenić się wyłącznie z ładnymi kobietami, w przeciwnym razie mogą być w przyszłości problemy z ich pozbyciem się...


W odległym krańcu stanu Wisconsin pewien farmer natknął się nagle na dziwnie wyglądające stworzenie. Mierzyło około jednego metra i dwudziestu pięciu centymetrów, ubrane było w coś metalicznozielonego, miało wielkie uszy i dwie długie anteny wychodzące z nieproporcjonalnie dużej głowy. Stwór miał sześć naszyjników owiniętych dookoła szyi, a na każdym palcu trzy błyszczące pierścienie.
Farmer był oczywiście przerażony, ale i ciekawy, więc pyta:
– Skąd pochodzisz?
– Z Marsa – odpowiada dziwnie wyglądające stworzenie.
– Czy wszyscy Marsjanie ubierają się tak jak ty, zakładając te wszystkie pierścienie i naszyjniki?
– O nie, tylko Żydzi.


Poszedł facet na grzyby. Patrzy, a tu pod krzakiem wielki rydz. Podchodzi do niego, już ma go zerwać, a on hop i skoczył pod drugi krzaczek. Facet za nim. Już ma go zerwać, a on hop pod trzeci krzaczek. Ganiał go tak facet po całym lesie do wieczora i nie mógł złapać...
– Dlaczego?
– Bo to był Rydz Śmigły.


Student obcokrajowiec zdaje egzamin.
– Do gryzoni – odpowiada na pytanie – nalezi: nornica, chomik, królik i miś...
– Niedźwiedź na pewno nie – przerywa mu profesor.
– Niedźwiedź nie. Mnie chodzi o taka mała, siara miś...


Po powrocie ze szkoły syn żali się ojcu:
– Tato, pani powiedziała, że kompletnie nie umiem matematyki i wpisała mi do dzienniczka jakąś cyferkę...


Syn pyta ojca:
– Tato, ile kosztuje ślub?
– Nie wiem – odpowiada ojciec.
– Dlaczego nie wiesz?
– Bo jeszcze płacę, synu...


Mała córeczka prosi mamę:
– Mamusiu, kup mi chomika.
– Nie – odpowiada mamusia – Jeszcze ci myszki nie zdechły...


Pytanie z kuchni japońskiej: czy po sake człowieka sushi?


Blondynka dzwoni do świeżo poślubionego męża astronoma.
– Kochany, właśnie popatrzyłam przez twój teleskop na słoneczko.
– Jezu! – krzyczy mąż. – Którym okiem?
– Prawym.
– To szybko zasłoń dłonią lewe oko. Czy prawym coś widzisz?
– Widzę – odpowiada blondynka.
– Uf, dzięki Bogu! A co widzisz?
– Słoneczko!


– Słyszałem, żeś zarobił w Anglii sporo kasy?
– Ponad 50 tysięcy funtów!
– Jak to możliwe?
– Grałem w pokera z Anglikami i miałem trójkę asów. Więc daję 100 funciaków na wejście, a facet z naprzeciwka mówi: „wchodzę”, podbijam o sto, on też podbił i tak kilka razy, aż mówię: „pokaż”, a on mi na to, nie pokazując kart, że tu są sami dżentelmeni i sobie wierzą... Człowieku, jak mi nagle karta zaczęła iść!...


Pewien wciąż zapracowany skrzypek po skończonej próbie jak zwykle ruszył w podróż do domu. Po drodze, niestety, złapał go deszcz. Otwiera więc parasol, ale ten okazał się dziurawy!... Cóż było robić? Biedny skrzypek pierwszy raz w życiu machnął na taksówkę. Dzięki temu jednak wszedł do swego mieszkania o prawie godzinę wcześniej niż zwykle. Jakież było jego zdziwienie, gdy zobaczył swoją żonę w objęciach obcego mężczyzny! Cichutko wycofał się skrzypek za drzwi. Deszcz lał jak z cebra. Biedny skrzypek bezradnie spojrzał na swój parasol i rzekł do siebie:
– Człowiek powinien mieć albo porządny parasol, albo porządną żonę...


– Czy blondynka powinna mieć kompleksy na punkcie swojego IQ?
– Absolutnie nie! Chyba, że ma małe piersi...


Autobus wycieczkowy zbliża się do granicy.
– Piwo! Sikanie! – po raz któryś z rzędu rozochoceni pasażerowie zmuszają kierowcę do zatrzymania.
Po dłuższej chwili, gdy już zajęli miejsca, kierowca pyta głośno:
– Czy kogoś brakuje?...
Cisza.
Po przekroczeniu granicy do kierowcy podchodzi mężczyzna i mówi lekko bełkocząc:
– Nie ma mojej żony...
– No przecież – wścieka się kierowca – pytałem, czy kogoś nie brakuje!
Na to facet:
– Ale mnie jej nie brakuje, tylko mówię, że jej nie ma...


– Jaki jest efekt zbyt długiego oglądania „M jak Miłość”?
– Mroczki przed oczami.


Z notatnika biznesmena:
1. Zorganizować plan dnia.
2. Zadzwonić do żony.
3. Zreorganizować plan dnia...


– Zupa, którą mi pan podał – awanturuje się gość – smakuje jak szampon brzozowy zmieszany z olejem silnikowym i zaprawiony spirytusem kamforowym!
– Mój Boże! – mówi z podziwem kelner: – Czego to pan w życiu nie pił...

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...