Temat: Garść dowcipów
Prosta recepta na pomiar poziomu, który osiągnęło świętowanie.
Świętowanie - Poziom 1:
Twoi goście zabawiają się spokojną rozmową, zachwycają się ozdobami na
choince, śpiewają kolędy przy pianinie, sączą drinki i skubią zakąski.
Świętowanie - Poziom 2:
Goście mówią donośnym głosem - czasem do kogoś, czasem w przestrzeń
międzyplanetarną, przewieszają choinkowego mikołaja w niedwuznaczne
pobliże aniołka, śpiewają przy pianinie "to nie ja byłam Ewą", żłopią
drinki i robią zakłady o to, ile koreczków jednorazowo zmieści się w ustach.
Świętowanie - Poziom 3:
Goście awanturują się z meblami, śpiewają "Hej, sokoły", żłopią cudze
drinki, zjadają ozdoby z choinki i wrzucają zakąski do pianina, żeby
sprawdzić, czy śledzik zapiszczy, kiedy walnie w niego ten śmieszny
młoteczek.
Świętowanie - Poziom 4:
Nadzy goście wysmarowani dipami wykonują taniec rytualny wokół płonącej
choinki. Pianino zniknęło.
Dwóch niewidomych siedzi w parku na ławce. W pewnym momencie jednemu z nich się kichnęło - "ciiiiik...!"
Drugi na to:
- O, fajnie, mi też otwórz piwo...
Rozprawa w sądzie.
Na ławie oskarżonych myśliwy opowiada swoją wersje wydarzeń:
- Idę sobie przez las z moją strzelbą i patrzę na drzewie kukułka, a że jako nic nie upolowałem to strzeliłem.
Na to oskarżyciel jąkała:
- Wysoki sssssądzie, iiiiide przzzzez llllas i wiiddzzze pppijanego mmmmyśliwego więc wbiegłem nnna drzewo i kkkkrzycze „kukukukukukurwa nie strzelaj”
Założyło się dwóch jąkałów, o to, który szybciej kupi papierosy w kiosku.
Podchodzi pierwszy i mówi:
- Po-po-poproszę Kkkklubowe.
Pyk, 7 sek.
Podchodzi drugi, myśli "LM to krótsza nazwa - będzie łatwiej".
- Po-po-poproszę el-el-el-eLM-y.
Kioskarka:
- Czerwone czy niebieskie?
Jąkała:
- Ttttyyyyy... kkkkuurrwo!!!
Komandos jąkała skacze ze spadochronem z samolotu w towarzystwie instruktora.
- Doliczysz do trzech, pociągasz za rączkę i otwierasz spadochron.
Wyskakują.
Jąkała liczy: - Raaaaaaaaaz, dwwwwwwwwwwwwwaaa, trzrzrzrzrzrzrz - spada na wielką kopę siana.
Instruktor bezpiecznie wylądował obok. Podchodzi do jąkały i mówi: - Ależ ty się strasznie jąkasz.
- Jjjja to-to-to jeszszszszcze niiiiic! Moja-ja-ja sio-sio-siostra to-to-tp sięęęęę dopiero ją-ją-ją-jąka!. Za-za-zanim powie-wie-wie-wiedziała NIE by-by-była już w trze-trzecim mie-mie-miesiącu ciąży!
Podchodzi jąkała do gościa na przystanku autobusowym i pyta:
- P..p..p...prze..przepra...praszam, k..kt...która g..g...go...godzi...dzina?
Facet nic, słowem się nie odzywa.
Jąkała nie daje łatwo za wygraną
- M..mm...mmmmmoooże mmmmm...mmmmmi P..p...pan p...po...powie...ee..dzieć k...k...k...tóra g...g...go..go...godzi...ii...ina?
Facet nadal ani słowa. Jąkała się wkurzył i poszedł. Na to facet stojący kilka kroków dalej:
- Ale Pan niewychowany, dlaczego nie powiedział mu Pan która godzina?
- B...b...bo jjjjj...jjjjakbym mm.mmmm....mmmmu oo..oo...dpooo..ooo...wie...eee..dział, t...t...to b..b...by mmmm...mmmmi ch...ch...chyba przy...przy..przypie...eeee..rdo...oooo..lił...
Rolnik pyta rolnika-jąkałę:
- Dużo masz królików?
- Trzy...trzy...trzysta...
- Nie żartuj! Aż trzysta?
- N-n-nie... Trzy sta...stare i dw-w-wa młode.
Jąkała jedzie ulicą i widzi nieżywego konia. Dzwoni na policje i mówi:
- Dziedziedziennn ddoddobbbrryy, jja kkkkoonnniia nnnieezzzywwweeggoo zznnalazzzlleem.
- A na jakiej ulicy?
- Na ffff....
- Na Floriańskiej?
- Nieeee, na fff...
Policjant odłożył słuchawkę, no więc jąkała dzwoni jeszcze raz
- Dziedziedziennn ddoddobbbrryy bbbo jja kkkkoonnniia nnnieezzzywwweeggoo zznnalazzzlleem.
- A na jakiej ulicy?
- Na ffff
- Na Floriańskiej?
- Nie, na fff..
- Na Fredry?
- Nie, na fff...
Policjant ponownie odkłada słuchawkę, ale jąkała dzwoni trzeci raz:
- Dziedziedziennn ddoddobbbrryy bbbo jja kkkkoonnniia nnnieezzzywwweeggoo zznnalazzzlleem...
- A na jakiej ulicy?
- Na ffff...
- Na Floriańskiej?
- Tak, bo go ku-ku-kurwa przeniosłem!!
Żona wysłała męża jąkałę do sklepu po chleb. No to wchodzi do sklepu i mówi: - Po-po-po-po-poprosze ch-ch-ch-ch... a hu......j niech będą bu-bułki.
[autentyk] Mam kolegę. Pamiętam, jak jeszcze przed ślubem "zachęcaliśmy" go do małżeństwa:
- Człowieku, popatrz na swoją przyszłą teściową. Przecież wiesz, że jak chcesz zobaczyć jak będzie wyglądała twoja zona w przyszłości to spójrz na matkę (a teściowa jego to kawał baby był).
Drapał się w głowę bidulek i odpowiadał:
- No wiem, ale mam dylemat. Bo kiedy słyszę jak teściu narzeka, że jej się ciągle chce, to się nie mogę doczekać.
[autentyk] Kilkanaście lat temu jadą sobie dwaj koledzy nocą samochodem przez jakąś wieś. Nagle na drogę wyskakuje kura. Jej spotkanie z samochodem kończy się w sposób dający się przewidzieć. Kierowca po chwili zatrzymuje się i mówi: cofamy się, kura przyda się w domu na rosół. Przejechali na wstecznym kilkadziesiąt metrów, zatrzymali się przy kurze, kierowca otwiera drzwi żeby podnieść ptaka z ziemi i widzi kalosze stojące obok kury (z kaloszy wystawał niemały osobnik) oraz słyszy głos:
- Do szpitala ją k**wa będziesz zabierał?
ZSRR. Milicjant chce dwóm facetom wystawić mandat.
- Bohaterowie Związku Sowieckiego też mają płacić? - pyta jeden
- Nie. Przepraszam. Milicjant salutuje i odchodzi.
- Przecież nie jesteśmy bohaterami - mówi po chwili drugi.
- A co? Spytać nie wolno?
Kobiety są jak szpilki. Nie główka najważniejsza...
Po czym rozpoznać homo-bałwana ?
Po marchewce w d...
Rozmawiają dwie sąsiadki na wsi :
- A co to kumo dostała wasza wnuczka do tego Włocha,co go poderwała?
- Powiada, ze syfilis.
- A co to jest ?
- No nie wiem, ale chyba większe niż Mercedes.
- Jak to ?
- Bo mi powiada, ze na tym to się cala wieś przejedzie...
Na rosyjskich drogach obowiązuje tylko jeden znak zakazu - pełna betonowa bariera. Wszystkie inne znaki to kwestia umowna.
Kolumbijscy uczniowie ulepili bałwana wartego 30 mln baksów.
Umierający mąż do żony:
- Najdroższa, zanim umrę, muszę ci się do czegoś przyznać...
- Nie, kochanie, nic nie mów. Uspokój się.
- Muszę się pokajać...
- Nie musisz się kajać. Śpij...
- Nie, ja chcę umrzeć z czystym sumieniem! Spałem z twoją siostrą, twoją najlepszą przyjaciółką, jej koleżanką i z twoją matką...
- Wiem, ukochany. Dlatego cię otrułam...
- Dlaczego Chińczycy wysłali człowieka w kosmos aż 42 lata po Gagarinie?
- Tak długo szukali ochotnika, który zgodził się polecieć w kosmos rakietą z napisem "Made in China".
Co wyjdzie ze skrzyżowania papugi z lwem?
Trudno powiedzieć. Z pewnością bydle to będzie mogło paplać co się mu rzewnie podoba.
Syn do ojca:
- Tato, czy to prawda, że potwory żyją tylko w bajkach?
Ojciec spoglądając w stronę kuchni:
- Też tak kiedyś myślałem...
To nie ważne kto z kim spał - ważne aby się wyspał i żeby zdrowe dzieci były...
Obiecanki cacanki, a głupiej wibrator!
Obiecanki macanki, a głupiemu stoi...
Narobił się Zenek w robocie. W piątek wraca do domu, patrzy - żonka w zwiewnej, erotycznej bieliźnie przygotowała się, by mu wynagrodzić ten trud i znój. Wskoczyli do wyrka, mach mach mach, kobiecina stęka, krzyczy, orgazm multiwielopięciokrotny - w końcu Zenio strzelił, westchnął i opadł na bujną pierś małżonki. Ta przytuliła kędzierzawą głowę i zamruczała:
- I co Zeniu, i jak?
- Spoko, teraz fajrant.
Jeżeli ktoś ci powie:
- "Proszę mi wybaczyć, że panu przeszkadzam. Ja tylko na minutkę."
- "Mogą mówić o mnie co im się podoba. I tak mnie to nie obchodzi"
- "Dałbym sobie głowę uciąć."
- "Znam znacznie krótszą drogę."
- "Proszę pana, podobna reklamacja zdarza się nam po raz pierwszy."
- "Będę z panem mówił otwarcie."
- "Jesteśmy przecież miedzy przyjaciółmi."
- "Właśnie miałem do Pana telefonować."
- "Bóg mi świadkiem, że nie jestem antysemitą."
- "Nie chcę się chwalić, ale ja to pierwszy powiedziałem."
- "Zmarły miał samych przyjaciół."
- "Nie mam żadnych kompleksów."
- "Nigdy, powtarzam nigdy! Proszę to sobie dobrze zapamiętać. Nigdy, nigdy, nigdy."
- "Jeśli sądzą, że mnie w ten sposób przestrasza, to się grubo mylą. Już coś niecoś w życiu widziałem"
- "Pięćdziesiąt lat! Nigdy bym panu tyle nie dał(a)"
- "Nie chcę nikomu radzić, ale na pana miejscu..."
- "Nie chcę zmniejszać niczyich zasług, ale..."
- "Gdyby mnie pan prosił miesiąc temu, tydzień, powiedzmy kilka dni... Ale teraz, naprawdę, nie mam grosza przy duszy."
- "Proszę nam wierzyć, że jeśli proponujemy panu inne stanowisko, to tylko w pańskim interesie."
...NIE WIERZ MU!!
O tempora, o mores, o ku**...