Temat: śmieszne, nieśmieszne ale przeczytać warto...
Był kiedyś taki, dziś już nieco zapomniany pisarz, Marek Hłasko i popełnił był on coś takiego, co się zowie "Sowa, córka piekarza". Jedną z przepięknych postaci tej wzmiankowanej pozycji był niejaki Wuj Józef, który wywołuje uśmiech na mej twarzy, ilekroć go wspomnę.
Wuj Józef (przedwojenny wzięty adwokat, lecz jednocześnie pijak, kurwiarz i utracjusz pierwszej klasy) zachorował był na brak gotówki. Postanowił więc zastawić w lombardzie jakowymś popiersie Fryderyka Chopina (wielce drogocenne, które jego tolerancyjna małżonka w posagu wniosła). I tutaj cytuję Mareczka H., a właściwie alter ego pisarza, czyli Grzesia :
"Kiedyś, kiedy byłem jeszcze w podchorążówce, ciotka wyjechała, a my z wujem chcieliśmy się napić, ale nie było, za co. Sprzedaliśmy Chopina i spędziliśmy wesoło noc, a rano zjawiła się ciotka. Szybko rozejrzawszy się o mieszkaniu, krzyknęła: "Józefie, gdzie Chopin?" Wuj Józek opowiedział spokojnie: "W' sercu każdego Polaka."