Temat: Tatrzańska powiastka
Wszystko było dokładnie zaplanowane: ślub, przyjęcie weselne, rozlokowanie gości......
Pannie Joasi pozostał jedynie wybór miejsca na spędzenie miodowego tygodnia. I tu zdecydowała ona egoistycznie, bez konsultacji z ukochanym, spełnić swoje młodzieńcze marzenie o spędzeniu tych chwil w swoich ukochanych Tatrach. Jednak nie w Zakopanem, czy innym gwarnym kororcie, lecz na odludziu, pośród gór, drzew i ptaków. Jedna z koleżanek dała jej namiary na niewielką kwaterę w okolicach Murzasichla. Joasia, aby nie pozostawić niczego przypadkowi, udała się w pierwszy wolny weekend na miejsce, aby swój wybór osobiście zaaprobować.
No cóż, krótko mówiąc, była zachwycona. Niewielka, góralska chata na uboczu, dwa pokoiki na pięterku, góralka Antosia - żywotna ale nie wścibska właścicielka oraz... Tatry w swoim najpiękniejszym wydaniu.
Będąc już z powrotem w domu zdała sobie sprawę, że coś jednak przeoczyła, a raczej nie sprawdziła... Nie mając bowiem ochoty biec w najważnieiszą noc swego życia za potrzebą do wygodki poza domem, skreśliła do Antosi krótki liścik z zapytaniem: Czy daleko do WC?
Antosia list dostała ale nie zrozumiała. Poszła więc do tego, który zawsze jej wszystko tłumaczył. Ksiądz Zygmut nie był już najmłodszy, ale spokojnie można by go nazwać "Robbiem Williamsem" pokolenia Antosi. Był wyrozumiały, pięknie śpiewał "godzinki" i zawsze znajdował czas dla starszych góralek. Dlatego wybaczyły mu, że pochodząc z Mazowsza, nigdy nie przyswoił sobie góralskiej gwary.
Ksiądz Zygmunt zmarszczył brew czytając kartkę panny Joasi i uznał, że chodzi jej o jego drewnianną kapliczkę pod wezwaniem"Wniebowziętego Chrystusa", cieszącą się wśród ceprów, szczególnie latem, sporym zainteresowaniem. Mile połechtany, wziął na siebie pisemną odpowiedź dla Joasi.
Jeszcze tego samego wieczora napisał, a następnego dnia oddał na poczcie poniższy liścik:
"Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Pani Joanno,
Ujęty pani wiarą, śpieszę aby donieść, że wspomniany przez Panią, a nam w Murzasichlu bliski sercu przybytek "WC" mieści się w odległości 2-3 kilometrów od domu znanej już Pani Antoniny T. Szczególnie w lecie można osiągnąć ten przeuroczy zakątek po ok. 45 minutowym marszu przez przeuroczy, górski krajobraz. Myśląc właśnie o licznych turystach przedłużyliśmy tegoroczne godziny otwarcia"WC". Tak więc osobiście zapraszam w niedziele, środy i piątki wszystkich pielgrzymów przybyłych w potrzebie. Szczególnie nasze niedzielne spotkania w "WC" cieszą się dużym powodzeniem. Zalecam pani Joanno, wcześniejsze przybycie, w przeciwnym razie będzie można liczyć jedynie na miejsca stojące. A miejsc siedzących w naszym umiłowanym "WC" mamy niemało, bo 60. Dodatkową, niedzielną atrakcją jest udział mających już ponad 100 lat drewnianych organów. Proszę sobie wyobrazić: Letnia pora, otwarte na oścież drzwi do "WC" i ta nieziemska wręcz akustyka, powodująca, że każdy, nawet najciszej wydany ton, rozlega się wielokrotnym echem w tym najpiękniejszym zakątku Tatr. Na zamówienie zapewniamy podwiezienie do "WC" góralską bryczką, zimą natomiast saniami. Wyłacznie dobrowolne datki, przeznaczone na renowację przybytku, mile widziane"
Do rychłego zobaczenia
Szczęść Boże
Ojciec Zygmunt - Pasterz w "WC"