Odp: Szmoncesy
Pewien bardzo bogaty człowiek kupił dla swojej żony brylant ogromnej wielkości. Kamień ten kosztował go ogromną sumę. Ów bogacz chciał z owego kamienia zrobić prezent dla swojej żony, postanowił więc dać go do jubilera by ten kamień przeciął na pół oszlifował i zrobił z niego kolczyki...jednakże żaden znany jubiler w mieście nie chciał tego zrobić. Ani w Londynie, ani w Paryżu ani w Amsterdamie. Aż wreszcie w zaułku paryskiego miasta znalazł żydowskiego jubilera. Kiedy milioner wyłuszczył mu swą prośbę , niepozorny Żyd obejrzał brylant i zawołał:
- Abramek chodź tu!- i zza przepierzenia wyszedł siedmioletni chłopiec - Widzisz ten kamień? Przetnij go na pół!
Chłopiec wziął brylant, poszedł na zaplecze i po chwili milioner usłyszał zgrzyt, po czym chłopiec wrócił z przeciętym idealnie na pół brylantem. Milioner zapłacił żądana sumę i ze zdumieniem zapytał:
- Panie kochany, niech mi pan wytłumaczy, jak to jest. Byłem z tym brylantem u najlepszych jubilerów Europy. Nikt nie chciał się podjąć zadania. Wszyscy twierdzili, że to olbrzymie ryzyko, a pan bez chwili wahania dał ten drogocenny kamień do przecięcia temu chłopcu. Czyżby to był taki wybitny specjalista?
- Panie klient, ci wszyscy jubilerzy nie chcieli się podjąć przecięcia tego brylantu, bo wiedzieli, co to za ryzyko. Ja też bym się nie podjął. Ale Abramek nie wiedział, co to za skarb. Jemu ręka nie zadrżała...