Temat: O kościele, księdzu i parafianach...

Ten pierwszy dowcip dedykuję XPS  wink

Był sobie kościół i był sobie bar po drugiej stronie ulicy. Proboszcz od dawna zabiegał o to, by bar zamknąć, lecz właścicielowi wciąż udawało się jakoś swój interes bez szkody dla zysku prowadzić.
Ksiądz groził karą boską, wyklinał, przeklinał i wzywał wiernych do modlitwy, aby niewygodnego przedsiębiorcę z pomocą bożą usunąć. Bez efektu.
Aż kiedyś przydarzyła się burza, pioruny waliły gdzie popadnie, a jeden rzeczywiście trafił w knajpkę, która niewiele myśląc wzięła się i spaliła do imentu.
Właściciel także się nie zastanawiał, tylko wziął i z miejsca podał proboszcza do sądu, za to, iż to z jego przyczyny szkodę on sam jako człowiek interesu poniósł.
Proboszcz oczywiście zaprzeczył: "To jakiś absurd!", a po jego stronie opowiedziała się większość wiernych z parafii.
Rzecz jasna wkrótce spotkali się wszyscy w sądzie. Na rozprawie sędzia rozłożył przed sobą akta, przewertował, potoczył wzrokiem po sali i powiedział:
- Nie wiem, co się tu, kurde, dzieje, ale z tego, co widzę w tych papierach, to mamy tu jednego szynkarza, który wierzy w potęgę sił boskich i setkę parafian wraz z księdzem, którzy temu stanowczo zaprzeczają...


Pewnego dnia, podczas mszy, pojawia się znienacka Szatan, patrzy wielkimi ślepiami po ludziach, uśmiecha się szyderczo i siada na ołtarzu. Ludzie uciekają z kościoła i tylko jeden staruszek się nie rusza i patrzy na Bestię. Wreszcie Szatan podchodzi do niego i pyta:
- Czy nie wiesz kim jestem?
- Oczywiście, że wiem.
- I nie boisz się mnie?
- Ani trochę.
Szatan lekko się zdziwił.
- Mnie się wszyscy boją, a ty nie? Dlaczego się nie boisz?
- Jestem żonaty z twoją siostrą od 48 lat


Kana Galilejska rano po weselu . Wszyscy zalani w trupa leżą pokotem na ziemi. Jezus, z głową opartą na ramionach, drzemie przy stole. W pewnym momencie ktoś się podnosi i woła słabym głosem:
- Wody... wooody...
Na to Jezus budząc się:
- To może ja przyniosę?
- O nie nie nie nie, tylko nie ty...


Przychodzi ksiądz po kolędzie do rodziny Jasia i oczywiście zadaje
Jasiowi standardowy zestaw pytań :
- A ile masz lat?
- Siedem...
- A do kościółka chodzisz?
- Chodzę...
- Co niedziela?
- Co niedziela...
- Z całą rodziną?
- Z całą...
- A do którego?
- Do Carrefoura....


Facet u bram niebios. Św. Piotr mówi do niego:
- Zanim wejdziesz opowiedz mi jakiś swój dobry uczynek.
- Wiec to było tak. Jechałem do domu i przy drodze zauważyłem bandę motocyklistów znęcających się nad dziewczyną. Ona była przerażona, krzyczała o pomoc. Nie mogłem tego ignorować, zresztą nienawidzę takich brudnych typków, więc wziąłem łyżkę do opon i ruszyłem w ich stronę. Stanęli wokół mnie i jeden z nich krzyknął; "Zmiataj stąd, albo będziesz następny". Ja, nie bojąc się, przywaliłem z całej siły w twarz największemu z nich i krzyknąłem: "Zostawcie tą biedną dziewczynę w spokoju! Albo pokażę wam, co to jest prawdziwy BÓL, wy chorzy degeneraci!"
- No, no, no! Twoja odwaga jest imponujące. A kiedy się tak popisałeś?
- Jakieś trzy minuty temu.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

2 Ostatnio edytowany przez Wubek (2010-10-14 19:32:03)

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Siostra Szatana i Kana Galilejska miażdżą big_smile



Pałered baj sadistic

W pewnej parafii, rządził proboszcz. Wszystko z nim było w porządku tylko miał jedną malutka wadę. Zawsze podczas ślubu zapominał imion Pary młodej.
Zbliżała się pora ślubu w tymże kościele. Trwały ostatnie przygotowania. Oboje młodzi boją się jak cholera. To dali pannie młodej jedną pięćdziesiątkę wódki , nic, drugą nic, trzecia ok, już jest rozluźniona. Teraz kolei na pana młodego. Pierwszą pięćdziesiątka wódki, nic, druga, nic, trzecia, nic. Dalej się biedak trzęsie. No to starszy wpadł na pomysł żeby dać mu trochę trawki, to się wyluzuje i będzie dobrze. Młody zajarał skręta, momentalnie go puściło. Można zaczynać ślub.
Młodzi dotarli na miejsce, proboszcz odprawia obrzędy. Podchodzi do młodych i zwraca się patrząc na Pana młodego:
- Czy Ty....no i zapomniał imienia. Zatem zbliżył się do młodego i szepce mu na ucho.
- Jak Pan ma na imię?
No młody jako że wypił troszkę wódki i zjarał się bóbr to nic nie reagował.
Ksiądz znów zwraca się do nie go z zapytaniem.
- Jak Pan ma na imię?
Młody nic, zawieszony, totalnie ujarany siedzi i nie czai.
No to ksiądz wszedł na ambonę i patrząc się na Pana młodego, pyta:
- Jak Pan ma na imię?!!
W kościele pełna konsternacja, każdy patrzy się na siebie o co chodzi.
Ksiądz znów pyta
- Jak Pan ma na imię?!!
Zero reakcji, w kościele szum, ludzie się rozglądają i myślą o co chodzi. Proboszcz zdołowany i zły na siebie że zapomniał imienia, stoi przy tej ambonie.
W końcu patrzy a Pan młody wstał i kieruje się w jego stronę, wchodzi na ambonę, patrzy się na ludzi, na księdza,
rozgląda się po kościele i mówi:
- Pan ma na imię...Jezus


-Księże proboszczu. Czy podczas Wielkiego Postu można poużywać sobie w łóżku z kobietą?
-Można, ale nie z tłustą.

3

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

alganter - a i dziękuję

Ten z Kaną słyszałem w takiej wersji (sama puenta)
- Pić, poślijcie kogoś po wodę. Tylko nie Jezusa...

Do bram nieba puka nowa duszyczka. Święty Piotr pyta:
- Co dobrego uczyniłaś na ziemi?
- Raz dałam 10 zł nieszczęśliwej kobiecie, a kiedy indziej 5 zł głodnemu dziecku.
- I cóż my z nią zrobimy? - mówi święty Piotr do Archanioła .
- Oddajmy jej te 15 zł i niech idzie do diabła!

A teraz dowcip mocno "branżowy", wymagający poszperania w Piśmie św.

Ksiądz nie mógł być na ślubie przyjaciół, wiec posłał im telegram, a że miał mało pieniędzy, napisał tylko 1J 4.18. Chciał w ten sposób uspokoić młodych, czy aby na pewno poradzą sobie w małżeństwie.
Niestety, podczas wysyłania telegramu zginęła gdzieś jedynka i państwo młodzi otrzymali J 4.18...

Młody kapłan słucha pierwszej swojej spowiedzi. Z daleka obserwuje go starszy ksiądz. Po wyjściu z konfesjonału młodszy pyta starszego o wrażenia.
- Wiesz, jak się słucha grzechów, to się pyta "tak, tak, no, uhmmm, czy coś jeszcze", a nie wali rękami po udach i krzyczy "stary, ale to było niezłe, i co dalej?"

- Czy Ewa zdradzała Adama?
- W zasadzie nie wiadomo, choć niektórzy naukowcy twierdzą, że człowiek pochodzi od małpy.

Rozmawiają rabin, batiuszka i ksiądz. Zaczęli się kłócić nad tym kiedy zaczyna się życie. Ksiądz zaczął:
- No dla nas katolików, życie zaczyna się w momencie zapłodnienia.
Na to batiuszka:
- U nas przyjmuje się, że ludzkie życie zaczyna się po 6 tygodniu ciąży.
Rabin przez chwile milczał, aż wreszcie odparł:
- Wiecie co, dla nas Żydów życie zaczyna się, gdy dzieci się usamodzielnią i pies zdechnie.

- Dobrze im tak - powiedział ksiądz, wracając po ślubie z kościoła.

Niedaleko małej kościoła, zbudowanego przy drodze, stoją ksiądz i kościelny. Piszą na tablicy wielkimi literami: KONIEC JEST BLISKI, ZAWRÓĆ NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO! W chwili, gdy piszą ostatnią literę, zatrzymuje się samochód. Wychodzi kierowca i krzyczy:
- Zostawcie nas w spokoju. Wy religijni fanatycy!
Wsiada z powrotem do samochodu. Odjeżdża. Po chwili słychać wielki huk i trzask.... Obaj patrzą na siebie i ksiądz mówi:
- Hmmm... może po prostu napisać "Most jest zniszczony"...

I na zakończenie jeszcze kilka mocno branżowych:

- Czym się różni liturgista od terrorysty?
- Z terrorystą idzie negocjować.

Przychodzi ks. Blachnicki do lekarza, taki bledziutki, zmarnowany. A lekarz do niego:
- No, księdzu to by się ruch przydał.

Umarł satanista, ateista i oazowicz. Wszyscy trafiają do piekła.
Satanista: "Nareszcie!"
Ateista: "A jednak Bóg istnieje"
Oazowicz: "Co Pan Bóg chciał mi przez to powiedzieć?"

4

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Pewna rodzina czytała co dzień Biblię, która od używania już się nieco zbrudziła. Przetłuszczone rogi czasem sklejały się. Pewnego dnia kolej przyszła na opis stworzenia pierwszych rodziców. Jednak podczas czytania kartki skleiły się i tekst połączył się z budową Arki Noego. Córka czytała więc: "Pan Bóg sprawił, że Adam pogrążył się w głębokim śnie, potem wyjął jedno z jego żeber i zbudował z niego niewiastę... powlókł ją smołą wewnątrz i zewnątrz. Miała 300 łokci długości, 50 szerokości, a na wysokość 30 łokci..."


No i ten muszę napisać z pamięci beż żadnego wklejania smile

Przychodzą młodzi do księdza i mówią że chcą się pobrać. A ksiądz do nich:
- Ale jesteście jeszczd tacy młodzi, czy aby na pewno jesteście przygotowani do zawarcia związku małżeńskiego?
Na co przyszły pan młody odpowiada z ożywieniem:
- Ależ tak proszę księdza. Mamy już kupione 2 skrzynki wódki a rodzice zarżnęli świniaka

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

5

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

xps napisał/a:

A teraz dowcip mocno "branżowy", wymagający poszperania w Piśmie św.

Ksiądz nie mógł być na ślubie przyjaciół, wiec posłał im telegram, a że miał mało pieniędzy, napisał tylko 1J 4.18. Chciał w ten sposób uspokoić młodych, czy aby na pewno poradzą sobie w małżeństwie.
Niestety, podczas wysyłania telegramu zginęła gdzieś jedynka i państwo młodzi otrzymali J 4.18...

Albo guglach tongue Tym, którzy nie mają PŚ pod ręką Wujek Borys przybywa z odsieczą big_smile

(1J 4:18 W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.
J 4:18 Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą.)

emigrant prawie polityczny

6

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

O, Borys masz dzień dobroci. Ja co prawda znalazłem ale uznałem że jak ja mogłem znaleźć to inni też mogą. Ja nie mam dnia dobroci big_smile

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

7

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

alganter napisał/a:

O, Borys masz dzień dobroci.

Raz do roku to i garbaty się wyprostuje wink

emigrant prawie polityczny

8

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Do parafii sprowadził się nowy proboszcz. Postanowił odwiedzić wszystkich mieszkańców swojej parafii. W jednym domu, w którym było wiadomo, że ktoś jest obecny, nikt nie chciał mu otworzyć, pomimo natarczywego pukania do drzwi. Kapłan, zrezygnowany, odchodząc, napisał na kartce "Ap 3,20" i wetknął ją w drzwi. W niedzielę kartka wróciła do niego - wrzucona na tacę podczas składki - z adnotacją: "Rdz 3,10".

Powiadają, że jak ktoś zmienia w wulgaryzmach niektóre litery na znaki takie jak *&#%@, to znaczy, że zamiast organów płciowych ma czarne kwadraty.

9

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

No to czas na mój dzień dobroci smile

Wyjaśnienie:
"Ap 3,20"
Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną.
"Rdz 3,10"
On odpowiedział: "Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się"


Przychodzi ksiądz do biskupa i pyta:
-Co zrobić żeby kazanie było ciekawe?
-Zacznij tak: Zakochałem się... w mężatce... z dzieckiem... która na imię ma Maria.
Na niedzielnym kazaniu ksiądz zaczyna:
-Biskup powiedział, że zakochał się... w mężatce... z dzieckiem... ale zapomniałem jak miała na imię.

Jakie wino jest najmocniejsze?
Mszalne bo wszyscy śpiewają a jeden pije.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

10

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Ksiądz chodzący po kolędzie puka do drzwi mieszkania.
- Czy to Ty, aniołku?
Pyta namiętnie kobiecy głos.
- Niee..., ale z tej samej firmy.
Odpowiada ksiądz.

Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece.
- Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie?
- Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
- No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
- Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst biblii na pamięć? Przyniosę ci jedną z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic, a nic nie odbiega od tej z której i ty się uczyłeś...
- Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazł go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami biblii (jeden z którego się wszyscy uczyli, a drugi ten jeden z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze...
- Mistrzu co się stało?!?
- W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie"...

Pewne trzy parafie nawiedziła plaga wiewiórek. Całe dziesiątki rudych stworzonek zamieszkały w murach kościołów.
Członkowie pierwszej parafii uznali to za wolę Boga i wiewiórki zostały.
W drugiej parafii delikatnie wyłapano wszystkie i wywieziono do lasu, lecz po trzech dniach wróciły.
Tylko w trzeciej parafii znaleziono właściwe rozwiązanie: wiewiórki zostały ochrzczone i wpisane do rejestrów parafialnych. Od tej pory widuje się je w kościele tylko na Wielkanoc i w Boże Narodzenie.

Przychodzi kobieta z kotem do księdza i mówi:
-Czy mógłby pan ochrzcić mojego kota?
Ksiądz na to:
-Wie pani tak nie wolno
Na to kobieta:
-Ale ja dam panu za to 1000zł
Ksiądz oszołomiony mówi:
-Dobrze
Ksiądz ochrzcił kota, ale go trochę sumienie gryzło i postanowił się wyspowiadać u biskupa.
Ksiądz mówi:
-Proszę biskupa ja ochrzciłem kota.
Na to biskup:
-Coś ty zrobił przecież tak nie wolno, a opłaciło ci się ?
Ksiądz szybko opowiada:
-Och tak, dostałem 1000zł
Biskup na to:
Ty to szykuj tego kota na bierzmowanie:-)

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

11

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

alganter napisał/a:

Ksiądz chodzący po kolędzie puka do drzwi mieszkania.
- Czy to Ty, aniołku?
Pyta namiętnie kobiecy głos.
- Niee..., ale z tej samej firmy.
Odpowiada ksiądz.

Cóż, gdy ktoś powie w mojej obecności "Jezu" albo "Boże", to odpowiadam:
- Blisko, jestem Jego przedstawicielem handlowym.

12 Ostatnio edytowany przez xps (2010-10-21 00:14:41)

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Na zakończenie spowiedzi kapłan pyta penitenta, kim jest z zawodu.
- Jestem artystą - odpowiada mężczyzna.
- I na czym to polega? - pyta spowiednik.
- Trudno wyjaśnić słowami. Mogę to tylko pokazać.
Mężczyzna wstaje od konfesjonału i wykonuje podwójne saldo. Jako następna klęka u kraty starsza pani i od razu uderza w błagalny ton:
- Tylko bardzo proszę, niech mi ksiądz nie zadaje takiej ciężkiej pokuty, jak temu człowiekowi przede mną!

Istniał pewien zakon żeński, której członkinie mogły wymówić tylko dwa słowa raz na pięć lat i tylko do matki przełożonej. Pewna nowicjuszka przyjmuje śluby wieczyste i po pięciu latach zgłasza się do matki przełożonej:
- Twarde łóżko.
Matka przełożona tylko pokiwała głową... Po kolejnych pięciu latach siostra przychodzi znowu i mówi:
- Zimne jedzenie.
Matka przełożona znów tylko pokiwała głową. Po kolejnych pięciu latach siostra przychodzi znowu i mówi:
- Twarde łóżko.
Matka przełożona znów tylko pokiwała głową. Po kolejnych pięciu latach siostra przychodzi znowu i mówi:
- Opuszczam zakon.
Na co matka przełożona odpowiada:
- A idź sobie, skoro jesteś taka upierdliwa.

13

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Jasiu jedzie na rowerze do kościoła a ksiądz do Jasia:
-dlaczego nie wchodzisz do kościoła?
Jasiu na to:
-bo nie ma kto mi popilnować roweru.
ksiądz odpowiada:
-duch święty ci popilnuje.
Jasiu wchodzi do kościoła i żegna się przed krzyżem "w imię ojca i syna amen".
Ksiądz się go pyta:
-a gdzie duch święty?
Jasiu odpowiada:
-pilnuje mi roweru.

Ksiądz na mszy świętej mówi:
- Małżeństwo to spotkanie dwóch statków na morzu życia....
W tym czasie jeden z parafianin myśli:
- Więc, już rozumiem, trafiłem na okręt wojenny.

Ksiądz zgubił się w górach, spotyka bacę:
- Baco, którędy do Zakopanego?
- A, za ile?
- jak to baco za ile. Za Bóg zapłać...
- A, to niech was Bóg prowadzi...

Papież wyjechał na przejażdżkę samochodową, oczywiście prowadził szofer.
Jednakże papież bardzo nudził się "z tyłu" limuzyny.
Nacisnął guzik interkomu i mówi do kierowcy:
- Chciałbym teraz poprowadzić.
Kierowca miał dylemat, bo nie wolno mu było się zamieniać, ale papież to papież.
- Zgoda - powiedział i przesiedli się.
Gdy tylko za kierowcą zamknęły się drzwi papież ruszył z piskiem opon.
Na prostych osiągał prędkość do 240 km/h, zakręty robił na dwóch kołach, słowem prosił się o interwencje bożą.
Dzięki niebiosom zatrzymał ich policjant.
Stróż prawa podszedł do okna kierowcy (szyby były przyciemniane) i puka.
- Zrobiłem coś nie tak? - pyta papież gdy uchyliło się okno.
- Eee, proszę chwilę poczekać - powiedział speszony policjant i poszedł do samochodu zawiadomić centralę przez radio.
- Halo centrala? Dajcie komisarza!
- Tu komisarz, o co chodzi?
- Zatrzymałem osobistość... co robić?
- Zatrzymałeś premiera? - pyta spokojnym tonem przełożony.
- Nie..
- Prezydenta?! - tym razem dało się słyszeć w jego głosie panikę.
- Nie...
- Boże jedyny! To kogo zatrzymałeś?! - komisarz już prawie płakał z bezsilnej złości.
- Nie wiem, ale papież jest jego szoferem...

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

14

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Pewien mężczyzna nieco nagrzeszył. Chciałby pójść do spowiedzi, ale się trochę obawia. Koledzy w pracy namawiają: - Idź do takiego a takiego kościoła, w takim to a takim konfesjonale spowiada ksiądz Jan, który jest trochę głuchy. Nie wszystko usłyszy. Skorzystał z rady kolegów. Idzie i rozpoczyna spowiedź. Nagle słyszy: - Nie mamrocz, tylko się porządnie spowiadaj. Głuchy na urlop wyjechał.

Proboszcz miał duże problemy z zebraniem należności za miejsca siedzące w ławkach i z wielką ulgą przyjął ofertę kościelnego, który zaproponował, że sam zajmie się tą sprawą. Kościelny był wprawdzie człowiekiem szorstkim, ale nie pozbawionym serca... Pieniądze wkrótce zaczęły napływać i to w takim tempie, że proboszcz nosił się z zamiarem wypytania kościelnego, w jaki sposób udało mu się tego dokonać. Pewnego dnia otrzymał jednak list, który mu wiele wyjaśnił: Drogi księże proboszczu! Załączam zaległą kwotę. Przepraszam za niedopatrzenie. Przy okazji chciałabym jednak zwrócić uwagę, że cholerny pisze się przez "ch", a moja matka była przyzwoitą kobietą...

Dwóch amerykańskich pastorów podróżujących po Niemczech postanowiło pójść na nabożeństwo. Nie znając niemieckiego uznali, że najbezpieczniej będzie, jeśli będą robić to, co siedzący przed nimi dystyngowany pan. Podczas nabożeństwa pastor coś ogłosił i dystyngowany pan powstał z ławki. Obydwaj Amerykanie zerwali się na równe nogi budząc ogólną wesołość. Po skończonym nabożeństwie przybysze odkryli, że pastor mówi po angielsku i zapytali go, co tak rozśmieszyło zgromadzonych. - Zapowiadałem chrzest i poprosiłem ojca o powstanie...

Klęczy sobie moherowa babinka w kościele. Nagle podnosi oczy i widzi jak w aurze tajemniczości i świetlistej poświacie Jezus Chrystus zstępuje z krzyża, uśmiecha się do niej , podchodzi i kładzie jej rękę na głowie. - Oto córko doświadczasz cudu... A babinka wystraszonym głosem: - Ale Ojciec Dyrektor wydał na to zgodę?...

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

15

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Trzej pielgrzymi modlą się.
Pierwszy: - Boże, kim ja jestem przed Tobą? Nieważki pyłek, niedostępny oczom, gnany wiatrem...
Drugi: - Boże, jaki ja jestem mały przed Twoją wielkością! Najdrobniejszy, bardzo znikomy atom, zgubiony w otchłaniach przestrzeni...
Trzeci: - Boże, jaki ja jestem malusieńki przed Tobą! Mały robaczek...
Pierwszy drugiemu: - Nie, no widziałeś go, mania wielkości!!!

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

16

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

No, może nie o Kościele jako takim, ale z religią związane:

W synagodze kontrola z urzędu skarbowego. Kontroler bardzo chce zagiąć rabina i pyta:
- A co robicie z niedopalonymi resztkami świec?
- Wszystko skrzętnie zbieramy i wysyłamy do producenta i raz w roku przysyłają nam świece za darmo.
- Aha..
Po chwili namysłu:
- A co robicie z okruszkami chleba po jedzeniu?
- Wszystko skrzętnie zbieramy i wysyłamy do piekarza, w zamian raz w roku dostajemy bochenek chleba za darmo
- Aaa..
Myśli, myśli i w końcu:
A co robicie z tymi wszystkimi napletkami po obrzezaniu?
- Wszystko skrzętnie zbieramy, wysyłamy do Urzędu Skarbowego i raz w roku przysyłają nam chuja na kontrole.

Po świecie krąży 550 mln sztuk broni. Jedna sztuka na 12 mieszkańców. Mnie interesuje jedno...
Jak uzbroić pozostałych 11.

17

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Jedzie ksiądz przez małą mieścinę, na głównym skrzyżowaniu, tuż przed drzwiami komendy policji leży rozjechany pies. Ksiądz zdegustowany brakiem reakcji zatrzymuje auto, wchodzi na komendę i mówi:
- Panowie chciałem zwrócić uwagę, że przed waszymi drzwiami leży rozjechany pies i zero reakcji z waszej strony!
Na to gliniarz głupio się zaśmiał i mówi:
- Ja myślałem, że to wy jesteście od pogrzebów.
Ksiądz na to też z ironicznym uśmiechem:
- Przyszedłem zawiadomić najbliższą rodzinę.

18

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Dwóch Żydów zwiedza Watykan, podziwiają przepych i bogactwo. Jeden mówi:
-Popatrz, a zaczynali od stajenki...

Piorunochron na szczycie wieży kościelnej jest najlepszym dowodem na to, że wszyscy miewamy czasami wątpliwości.

Przed brama nieba staje ksiądz i kierowca autobusu. święty Piotr mówi:
- Ty kierowco do nieba, a ty księże do czyśćca.
- Ale czemu tak? - Pyta ksiądz.
Bo widzisz, jak ty prawiłeś kazania to wszyscy spali,
a gdy on prowadził autobus to wszyscy się modlili.

Ksiądz wygłasza kazanie i nagle widzi starsze małżeństwo. Zauważa że małżonek starszej kobiety smacznie spi. Zwraca się do kobiety.
- Przepraszam, czy mogłaby pani obudzić męża.
Na co kobieta wstaje i rezolutnie odpowiada:
- Jak sobie go ksiądz sam uśpił to niech teraz sam budzi...

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

19

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Ksiądz w trakcie kazania napomknął, by wierni zaczęli rzucać większe datki na tacę, bo kościół wymaga remontu. W tym momencie wstała znana w okolicy prostytutka i przyniosła księdzu 10 000 zł. Ksiądz spojrzał na pakuneczek i powiedział:
- Mimo, iż naprawdę są potrzebne środki na remont kościoła, nie mogę, córko wziąć od ciebie tych brudnych pieniędzy.
W tym momencie dało się słyszeć męski głos z tylnych ławek:
- Niech ksiądz bierze! To przecież nasze pieniądze!

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

20

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

(K)atolik próbuje wytłumaczyć (A)teiscie, co to jest cud.
K - Nooo, na przykład, jak jakiś człowiek spadnie z wieży wysokości pięćdziesięciu metrów i nic mu się nie stanie.
A - Nooo... To jest wtedy przypadek.
K - OK. A jak on wyjdzie na tę wieżę, skoczy i znowu nic się nie stanie?
A - Mmmm... To wtedy jest szczęście.
K - O, rany. A jak trzeci raz skoczy z tej wieży i nic?!
A - Przyzwyczajenie.
-------------------------------------------------------------------------------------------

21

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Pewna pani wybierała się samolotem w odwiedziny do córki.
Będąc już na lotnisku w kolejce do kontroli ustawiła się tuż za księdzem.
- Ojcze... - zwróciła się do niego szeptem przed samą kontrolą - miałabym prośbę...
- Tak droga pani? - zachęcił ją ojczulek.
- Kupiłam dla mojej córki jedną z tych najnowszych golarek dla kobiet.
Ksiądz rozumie, u nich to majątek kosztuje. Przy tych zaostrzonych przepisach znajdą to na sto procent przy mnie i zarekwirują. Nooo więc, jakby ksiądz był taki miły i schował ten drobiazg pod sutanną, to na pewno nie będą tam u księdza sprawdzać.
- Oczywiście pomogę pani - zadeklarował się ksiądz - ale uprzedzam, że w moim fachu wielu rzeczy mi nie wolno, na przykład nie wypada mi kłamać.
- Jakoś to będzie - stwierdziła optymistycznie kobieta.
Podczas kontroli spytano księdza, czy ma przy sobie coś zabronionego. Po chwili zastanowienia odpowiedział on spokojnie:
- Od głowy do pasa nie mam przy sobie nic niebezpiecznego...
- A od pasa w dół? - spytał zdziwiony urzędnik celny.
- A tam, mam faktycznie coś specjalnego. Ale tylko dla pań. Przyznam się panu, że jeszcze nieużywane. Przepuścili go rechocząc.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

22

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Ksiądz udziela ostatniego namaszczenia. Wzywa chorego:
- Wyrzeknij się szatana!!
- Nie - odpowiada umierający facet.
- Powtarzam: wyrzeknij się diabła i uczynków jego!
- Nie.
- Dlaczegóż to, w imię wszystkich świętości?!
- Bo zanim się nie zorientuję, dokąd idę, to nie chcę nikogo wkurzać.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

23

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Jan Paweł II w anegdotach - żerżnięte z JOE MONSTER smile

Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
- Zapomniał pan zegarka, co?
- A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
- Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing...
- Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
- Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.

Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".

W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".

Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich modlić!".

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

24

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

Katecheta chce wytłumaczyć dzieciom na przykładzie, czym jest cnota miłosierdzia:
- Kiedy furman bije osła, a ja staram się go od tego odwieść, to czym się kieruję?
- Miłością braterską - odpowiadają dzieci.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec

25

Odp: O kościele, księdzu i parafianach...

(J)ezus przemierza pustynię i spotyka (S)tarego, zmęczonego człowieka.

J - Co robisz sam na pustyni?
S - Szukam mojego syna
J - Powiedz mi jak on wygląda
S - Ma gwoździe w dłoniach i stopach
J - Ojcze!
S - Pinokio!