Temat: Młody chłopak...

Młody chłopak poderwał starszą, elegancką kobietę. Dużo czasu nie minęło i wylądowali u niej w łóżku. Ogólnie miło, wszystko zmierza w wiadomym kierunku, ten w trakcie szepcze jej do ucha miłe słówka, na co ona:
- Nie pie*dol, tylko pie*dol.


Prawdziwe studiowanie zaczyna się w miejscu, gdzie Google nie wie o co chodzi.


W roku 1953 zmieniono nazwę Katowice na Stalinogród. Co doprowadziło do następującej scenki na dworcu PKP:
- Poproszę bilet do Katowic.
- Nie ma takiego miasta, mogę panu sprzedać bilet do Stalinogrodu.
Dyskusja trwała jakiś czas, w końcu pasażer zdecydował się jednak zakupić proponowany bilet. Jak go już go miał w ręku, odskoczył od kasy i krzyknął:
- A ja i tak pojadę do Katowic...


- Przepraszam, nie wie pan, co to za straszydło?
- To moja żona.
- Och, przepraszam, popełniłem straszne głupstwo.
- Nie, to ja popełniłem straszne głupstwo.


[autentyk] Pracuję w firmie zajmującej się zabezpieczeniami technicznymi (kamerki, alarmy itd.) Pewnego razu musiałem pojechać z kolegą wieczorową porą do instytucji zwanej Aresztem Śledczym w celu wyregulowania kamery. Kolega rozłożył drabinę, oparł ją o mur (z zewnętrznej strony) i wspiął się do rzeczonej kamery. Po chwili z pobliskiej wieżyczki wyłonił się strażnik:
- Coś tu panowie będziecie robić?
- A nie, my z przepustki uciekamy.


Rosyjska Duma przyjęła ustawę zezwalającą na zamykanie serwisów internetowych, w których pojawią się treści łamiące prawo. W następnej kolejności będzie się wyburzać domy, na ścianach których pojawi się niecenzuralne graffiti.


Od miesiąca nie dochodzi do skutku crash-test Łady Kaliny. Manekin to wyskoczy, to w porę na hamulec naciśnie...


Kiedy zstąpią anioły obwieszczające Apokalipsę, nie wiadomo. Ale już wiadomo, w co będą trąbić.


- Skąd się biorą zombie?
- Trzeba wysłać na cmentarz kilkadziesiąt tysięcy ludzi z wuwuzelami.


Robota JEST jak zając. Do lasu nie ucieknie, tylko zarypie na śmierć.


Wódka ma jeden smak, ale wspomnienia każdy ma różne.


Jedyne, czego człowiek może nauczyć się bez niczyjej pomocy, to jak narobić sobie problemów.


Słowacy to Madziarzy, którzy kiepsko nauczyli się polskiego.


Hipisowi się zmarło i idzie przed oblicze św. Piotra, a ten na to:
- I co ja mam z tobą zrobić? Do piekła cię nie dam, bo taki zły to nie byłeś. Do nieba też jeszcze się nie nadajesz. A do czyśćca też nieszczególnie.
Pozwolił więc mu wybrać. Idą najpierw do czyśćca. A tam wielkie pola marychy, wszędzie jak okiem sięgnąć pola marychy. Hipis na to:
- Ja tu zostaję, tu mi się podoba.
- Zastanów się, zobacz jak jest gdzie indziej.
- Nie, ja tu zostaję!
Kiedy wrota za św. Piotrem się zamknęły Hipis cieszy się, skacze, biega po polu. Nagle ktoś go zaczepia:
- Masz zapałki? Masz zapałki?!!


Na środku jeziora złapał wędkarz złota rybkę. Ta klasycznie mówi:
- Spełnię twoje 3 życzenia...
- Ale ja nie mam życzeń, mam duży dom, dwa samochody, firmę, świetnie zarabiam, nic mi nie potrzeba...
- No wiesz, to może chociaż jedno, żeby nie było, że nie spełniam!
- No dobra... mam prośbę! zrób abym zawsze miał orgazm razem z żoną, jednocześnie!!!
- Proszę bardzo!
Rybka uderzyła ogonem o wodę i zanurzyła się w głębinie. Nim wędkarz dopłynął do brzegu szczytował 5 razy...


Wiem już, skąd się biorą dzieci. Ale nie wiem, gdzie je podziać.


Do burdelu wchodzi facet i widzi, że siedzą tam same syreny.
- Chciałbym kobietę z nogami - mówi do burdelmamy.
- Nie ma szans, dziś jest piątek!


Myśliwy zabija niedźwiedzia i przywozi go do domu. Postanawia oporządzić zdobycz i ugotować kolację. Wie, że jego dzieci są niejadkami, i nie jadłyby, gdyby wiedziały, co to jest - więc decyduje, że im nie powie. Mały synek pyta:
- Co będzie na kolację?
- Zobaczysz.
Zaczyna się kolacja i jego córka pyta, co jedzą.
- No dobra - mówi ojciec - dam wam podpowiedź: tak czasem nazywa mnie wasza mama.
- Jemy dupka!!! - wykrzyknęła córka.


Święty Mikołaju, w przyszłym roku daj mi coś takiego, żebym - jak to zobaczę - mógł powiedzieć: "Łaaaaaaał!!! Ferrari!!!"


Najlepszym dowodem na to, że w kosmosie istnieje inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.


Rozwodzą się cygan i cyganka. Zaraz po ogłoszeniu wyroku rozwodowego cygan pyta się sędziego:
- Panie sędzio, a czy my nadal jesteśmy bratem i siostrą?


Apfelbaum w Amsterdamie powiada:
"Owszem, piorun albo koń na wyścigach są szybkie. Ale ze mną to się nie da porównać. Raz poszedłem odwiedzić żonę jednego dyplomaty i w dziesięć minut później on już w Indonezji miał rogi".


Szef przyłapał buchaltera ze swoją żoną. Wychodzi nie odzywając się. Tydzień później  odbywa się wypłata. Szef nachyla się do ucha buchaltera i szepcze: "Potrącam panu 10 franków. Już pan wie, za co!"


- Przepraszam bardzo, czy pan Rabinowicz?
- Tak jest.
- Czy to pan był zeszłego roku w lipcu, w Zakopanem i mieszkał w pensjonacie u Sznytmachera?
- Owszem.
- W pokoju nr 16?
- Zgadza się.
- A czy 15 lipca panu się nie zdarzyło przespać z panią Klom?
- Możliwe.
- Więc niech pan się dowie, panie Rabinowicz, że jestem jej mężem  i nie byłem z tego zadowolony.
- Ja też.


Wzdłuż peronu biegnie Żyd i woła:
- Rubinstein, Rubinstein!
Jakiś Żyd wychyla głowę przez okno ze stojącego pociągu. Tamten wali go w pysk i odchodzi.
Wszyscy się zaśmiewają. A uderzony najgłośniej.
Jeden z obecnych pyta się go: - My śmiejemy się z pana. A pan z czego się śmieje?
- Cha, cha, cha! Ja wcale nie jestem Rubinstein.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

2

Odp: Młody chłopak...

Wracający z pracy ojciec wchodzi do domu i pyta gdzie jest syn. Żona mówi że syn jest u siebie w pokoju gdzie bawi się zestawem "Młodego Chemika". Ojciec poszedł do pokoju syna, zajrzał i ze zdziwieniem zobaczył ze chłopak wbija gwóźdź w ścianę. Pyta syna:
- Co ty robisz? Po co wbijasz gwóźdź w ścianę?
Syn odpowiada:
- To nie gwóźdź, tato, to robak. Złapałem go, napoiłem go mikstura którą zmajstrowałem, a on zrobił się twardy jak stal.
Ojciec myślał przez chwilę i powiedział:
- Wiesz co synu daj mi tą miksturę, a ja za to kupię ci nowego volkswagena.
Syn oczywiście od razu się zgodził.
Następnego dnia chłopak wchodzi do garażu żeby sprawdzić czy ojciec dotrzymał słowa, ale niestety nie widzi w garażu żadnego volkswagena tylko nowego Mercedesa. Idzie do ojca i pyta:
- Tato gdzie mój samochód?
Ojciec odpowiada:
- Synu, mama zadecydowała, że należy ci się co najmniej mercedes.

Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je myć często.  - J.S. Lec