1

Temat: Obciachy zafundowane przez dzieci

Przeklejone z Onet.pl

Czteroletni chłopczyk w czasie Mszy św. zapytał mamę o imię świętego, wskazując na figurę przy ołtarzu.
- To Święty Antoni - poinstruowała syneczka szeptem. Dociekliwe dziecko dopytało na pół kościoła:
- Święty Antoni Banderas???

***

Trzyletnia dziewczynka pojechała do babci na wieś. Był to czas, kiedy po wsiach nosiło się obraz Matki Bożej i babci przypadł zaszczyt goszczenia całej grupy rozmodlonych starszych pań. Kiedy jedna z pań zaintonowała „Czarną Madonnę”, wnuczka, jako dziecko niezwykle muzykalne, podniosła jedną rączkę do góry, drugą oparła o bioderko i dawaj, tańczyć krakowiaczka!

***

Rodzice z córką poszli do kancelarii parafialnej, żeby omówić planowany chrzest młodszego dziecka. Ksiądz chcąc upewnić się, czy dzieci są wychowywane po katolicku, zapytał rodziców, czy chodzą z dziećmi do kościoła i mówią im o Bogu. Rodzice kiwają głowami „ależ oczywiście, no jasne!”. Kilkuletnia córka spojrzała na szafę, na której stała figurka Matki Boskiej i głośno zapytała:
- Mamo, a co to jest ta Pani w niebieskim ręczniku na głowie?

***

Na Mszy dla dzieci ksiądz zadaje pytania, dzieci odpowiadają do mikrofonu. Było o przebaczaniu win i ksiądz pyta, czy się mama z tatą czasem kłócą.

- Taaaaak - odpowiadają dzieci.
- A co – pyta ksiądz – mówi mama do taty, jak już się godzą?
- Przepraszam cię – odpowiada jakaś dziewczynka.
- Już się nie kłóćmy – mówi kolejne dziecko.
- A JA I TAK MIAŁAM RACJĘ! - rzuca pięciolatek.

***

Po Mszy, w kościele pełnym ludzi, odbywała się pokazowa katecheza dla pierwszoklasistów z elementami obyczajowymi. Ksiądz, który nie lubił kobiet w spodniach i alkoholików, w przystępny sposób opowiadał o szkodliwości spodni i alkoholu. Na koniec odpytywał dzieci ze świeżo nabytej wiedzy.
- Umielibyście już pokazać alkoholika? - pyta.
Zgłasza się szybciutko dziewczynka i mówi do mikrofonu:
- Tam jest Pan Tadziu - pokazując siedzącego w jednej z ławek sąsiada, który nie stronił.

***

Lato, zatłoczony autobus, wsiadają rodzice z 3-4-letnim dzieckiem; ktoś zwalnia miejsce obok tęgiej pani, żeby matka z dzieckiem mogła usiąść. W powietrzu króluje zapach spoconej pachy.
- Mamo, coś tu śmierdzi! - zauważa donośnym głosem dziecko.
- Ciii.... - uspokaja mama
- Mamo, ale tu śmierdzi! Mamo!
Matka udaje, że nie słyszy, ignoruje (a nuż da sobie dziecko spokój), gdy nagle dziecko oznajmia, pokazując palcem na tęgą panią:
- Już wiem! Już wiem! Mamo, to ona tak śmierdzi! To ona!

***

Mama z córką jadą na wczasy do Zakopanego. Był to czas, kiedy ojciec jeszcze nie aktywował się w życiu małej, bo wypytywała o tatusia. Przed wyjazdem mama na odczepnego powiedziała, ze wkrótce sobie znajdą jakiegoś fajnego tatusia, tylko muszą się trochę rozejrzeć.
Siedzą w przedziale, razem z nimi inni pasażerowie.
- A dokąd to jedziesz malutka? - zagadnęła dziewczynkę współpasażerka.
- Do Zakopanego – odpowiedziała grzecznie dziewczynka.
- I co tam będziesz robić, skarbie?
- Jedziemy z mamusią znaleźć sobie jakiegoś tatusia.
W tym momencie wszystkie obecne w przedziale panie złapały nerwowo za dłonie swoich towarzyszy.

***

Czteroletni chłopczyk podróżuje z mamą zatłoczonym pociągiem. Do przedziału wchodzi pani rewizor, bardzo obcesowo i niesympatycznie wołając o bilety. Robi się mały popłoch, wszyscy rzucają się do toreb, a dziecko, wpatrzone w nią, pyta na cały głos:
- Mamusiu, a dlaczego ta pani wcale nie ma biustu?
Po pięciu sekundach pani już w przedziale nie było i nie pojawiła się aż do końca podróży.

***

Czterolatek dopytuje się na rodzinnym zgromadzeniu, która to jest ciocia Dorota. To kuzynka jego mamy, wysoka blondynka z niewidocznym prawie - zdawałoby się - meszkiem nad górna wargą. Nagle dziecko puka się w czoło i woła z ulgą:
- No jak mogłem zapomnieć! To przecież ta z wąsami!

***

Dom rodzinny na wsi, peerelowska malutka hodowla zwierząt futerkowych. Stały kupiec jest zgodnie z konwencją wybitnie pazerny i właściciele mówią o nim „ten lis cholerny”.
Przy pierwszej okazji kilkuletnia córeczka gospodarzy wita go serdecznie:
- Panie lisie cholerny, zapraszamy na kawę.
Przy drugiej okazji, już z zakazem odzywania się do pana lisa cholernego bezpośrednio, dziewczynka kłusuje na tyle blisko niego i rodziców, aby podzielić się z mamą wstrząsającym odkryciem. Jest gorąco, ledwo żywy tłustawy kupiec ogląda futerkowe, zdjął koszulę i świeci golizną. Mała woła głośno:
- Mamo! On ma większe piersi niż ty!

***

Na przedstawieniu o Smerfach był moment, kiedy Smerfy złapały Gargamela i postanowiły zapytać zgromadzone na widowni dzieci, co teraz zrobić z czarownikiem. Większość dzieci proponowała, żeby go wypuścić i wybaczyć mu wszystkie krzywdy, a tylko jedna dziewczynka, drąc się wniebogłosy, zaproponowała:
- Widłami go!!!

***

Czterolatka pierwszy raz w kinie, na Hefalumpach, siedziała między rodzicami. W pewnym momencie słychać potężnego bąka. Rodzice spoglądają po sobie i szeptem wymieniają uwagi „Czy to było to, co mi się wydaje? Co za ludzie!” A mała odzywa się na całe kino:
- TO JA! BO JA JESZCZE DZISIAJ KUPY NIE ROBIŁAM!

***

Kilkuletnia dziewczynka teatralnym szeptem, zafascynowana wyciągając palec w kierunku kasjerki o obfitym biuście i jeszcze obfitszym wąsie:
- Mamo! Jedno pytanie! Pani czy Pan??!!

***

Mama stoi przy kasie w supermarkecie. Młodsze dziecko w wózku, starsze obok wózka wykłada z mamą z koszyka na taśmę. Nagle mama patrzy, nie wzięła cukru. Mówi:
- Synek, czekaj tu, tylko wezmę cukier.
Idzie, wraca, Młody już ją widzi i nagle drze się przez pół sklepu:
- Maaamaaaaa!!!!! I jeszcze piwo dla taty weź!!!

***

Sześcioletnia dziewczynka na rodzinnym zgromadzeniu zapytała swoją mamę, ile ma lat. Mama ze śmiechem odpowiedziała, że oczywiście 25. Dziecko przyjęło do wiadomości i nie wracało do tematu. Minął rok, mama z córką stoją w kolejce w supermarkecie do kasy, a przesłodka córunia pyta głośno:
- Mamuś, ty masz 25 lat, prawda? - mama nie chciała rozwijać tematu i powiedziała, że porozmawiają o tym w domu.
- Mamuś, ty jesteś bardzo młoda – ciągnęła niezrażona dziewczynka – a jak urodziłaś Patryczka, to miałaś dopiero 12 lat!

2

Odp: Obciachy zafundowane przez dzieci

Ciąg dalszy komentarzowy jest następujący:

Synek znajomych, gdy przyszła po niego mama (3 latek) na usilną prośbę
mamy:
- Kacper, chodź do domu - ciągłe kręcił głową i mówił, że jeszcze nie.
Zniecierpliwiona mama: Chodź w końcu, nie mogę dłużej czekać! A on
wykrzyczał: - Nie pójdę, bo znowu będziesz mnie ciągać za siusiaka!
Znajoma mało nie spaliła się ze wstydu.   Mały miał stulejkę i lekarz
zalecił takie postępowanie~.
#
Ksiądz z mikrofonem pyta dziecko (po odczytaniu ewangelii o
wskrzeszeniu Łazarza):
- Co byś zrobił, jakbyś zobaczył stojącego przed tobą żywego Łazarza,
który przed chwilą był martwy, a jego ciało się już rozkładało?
Dziecko do mikrofonu: "zesrałbym się ze strachu"
#
Jasiu namalował anioła z trzema skrzydłami. Ksiądz na to:
- Jasiu, czy ty widziałeś anioła z 3 skrzydłami?
A Kasiu na to:
- A ksiądz WIDZIAŁ z dwoma?
#
Stoję w kolejce do kasy w banku, kolejka długa i czynne tylko jedno
okienko, więc wszystko porusza się w ślimaczym tempie.
W kolejce stoi kobieta z dzieckiem, chłopczyk ok 5 lat. Dziecko co
chwilę dopytuje mamy kiedy wyjdą z banku, a mama cierpliwie tłumaczy
że jeszcze trochę. Po kilkunastu minutach mama z synkiem są już prawie
przy okienku, jeszcze 2 osoby i kolej na nich. Dziecko jest już bardzo
znudzone tym dla niego bezsensowym staniem w ogóle nie atrakcyjnym
miejscu i w tym momencie dziecko ma już dość i na cały głos krzyczy do
mamy:
"MAMO ALBO W TEJ CHWILI STĄD WYJDZIEMY ALBO POWIEM BABCI, ŻE BRAŁAŚ
TATUSIA PITOLKA DO BUZI!!! "...............  W banku niesamowity
śmiech a mama? jakby rażona prądem, czerwona jak niemiecka cegła
szarpie synka za rękę i błyskawicznie wychodzą z banku.
#
W kościele podczas podniesienia kompletna cisza, a córka mojej
znajomej podchodzi do konfesjonału i na cały kościół pyta siedzącego
księdza "robisz kupę, kupę robisz?!!!!" przebijecie
tooooooooooooooo !!!!!!!!!! chyba nie muszę mówić jaka była nasza
reakcja?
#
Słyszałam o podobnym przypadku. Ten sam moment, a ...
... chłopczyk zwraca się do księdza w konfesjonale tymi słowami: " A
ty co tak cicho siedzisz? Zesrałeś się?
#
Byłam sobie raz na wczasach. W pokoju obok mieszkała pewna pani
- jakby na nią spojrzeć - to niemalże królowa! Zawsze elegancka, w
super
ciuchach, z nienagannymi manierami, mówiła "ą" i "ę". Miała około 7-
letniego synka.
Pewnego razu byliśmy na przedstawieniu dla dzieci. Dziecko w pewnym
momencie wykrzyknęło na cały głos "Mama srać mi się chce!!!". A mama na to
"K.rwa zamknij się!" Wyszło szydło z wora, jaka to dama :-)
#
Hahaha... moja 4 letnia córa w trakcie wizyty duszpasterskiej bawiła
się w drugim pokoju w sklep. Potrzebowała fantów do sklepu i...
klientów... Pozbierała po szufladach różne bibeloty i przyszła do nas,
aby nam dać jako pieniążki do płacenia w jej sklepie...
Ja dostałem kilka patyczków po lodach, żona - paczkę chusteczek
higienicznych, a księdzu (niezwykle surowemu i poważnemu) rzuciła na
kolana cztery opakowania prezerwatyw i powiedziała: `Pan w sukience
będzie płacił balonikami.....!'
Jeszcze nie widziałem tego księdza tak szybko chodzącego - wypadł od
nas prawie nie otwierając drzwi big_smile
To było 6 lat temu, ale do dziś, jak przychodzi czas wizyt
`książęcych' to wspominamy z żoną tę historię... A! Ten ksiądz nigdy
już do nas nie przyszedł -  smile
#
Dwóch synów: 13 i 5 lat. Niedziela, msza św., stoimy na dworzu, bo
ładna pogoda.
Pod koniec z nudów starszy zaczyna podszczypywać i szturchać
młodszego, który w końcu nie wytrzymał i odpalił na całe gardło: a ty
jesteś pijany jak tata wczoraj!
#
Kolęda, ksiądz daje 3,5-letniemu synowi obrazek z bardzo złocistym
aniołem. Pyta:
- No, kto to jest?
Syn - eee??
Ksiądz próbuje z następnym - tym razem z trzema awangardowymi
aniołkami. Znowu pyta, kto to? Tu pada radosna odpowiedź:
- Elfy!
#
Dowcip: dziadkowie pytają wnuczka: -gdzie byleś z rodzicami w
niedzielę?
Wnuczek -"w kościele"
- A w którym?
- W Kerfurze!
#
Moja córka (5 lat) kiedyś podczas przypadkowej jazdy autobusem
rozdarła się na cały głos (cytuję) "Mamo ja chce wysiąść, tu śmierdzi,
ten pan się spierdział !!!!!!!!!!!!!" wskazując palcem na gościa obok.
#
Chrzest mojej dziewiętnastomiesięcznej córki. Trzymana na rękach
przez chrzestnego, w chwili namaszczania czoła, odwraca się do mnie i
krzyczy na cały kościół:
- Zobacz! Całą grzywkę mi potłuścił!
#
Moja córka (lat 4) znalazła w szufladzie zapakowaną prezerwatywę i
zapytała mnie" co to takiego", więc jej odpowiedziałam, że to
uszczelka:)
#
A ja bardzo dobrze pamiętam jak usłyszałam w filmie coś o
prezerwatywach i
pytałam się taty co to, on mówił że nie wie. I potem, jak miałam
jakieś 9-10 lat, mój kuzyn żeby się ponabijać pokazał mi w sklepie
"patrz, tak wygląda prezerwatywa". Więc, jak zobaczyłam w kiosku takie
same to krzyknęłam do taty stojącego jakieś 2 metry ode mnie "tata
patrz, to są prezerwatywy". Dziwnie się ludzie patrzyli:P
#
Na spotkaniu w sprawie prezentacji mieszkania byłam z 7 synem mojego
partnera, dwoma pośrednikami płci męskiej i całą rodziną właścicieli
mieszkania. W trakcie  rozmowy zwrócił się do mnie po imieniu syn
mojego partnera i zapytał: "Ania?? A czy Ty masz okres?"
Nie mam pojęcia dlaczego wtedy akurat wydało mu się to  ciekawe:). Ze
stoickim spokojem odpowiedziałam: " Miewam, raz w miesiącu, ale
akurat nie dziś:) Dlaczego pytasz mnie o to teraz?" Nie wiedział.
#
Przy trójce małych dzieci nie mogłam nigdy pozwolić sobie na wypad do
sąsiadki.
W klasie zerowej mojej córki była lekcja na temat ,'co mama najlepiej
lubi', moja pociecha stwierdziła. "Moja mamusia najlepiej lubi chodzić
"na chałupki".
I cóż zostałam w tym dniu przesiadującą u sąsiadek mamą, zaniedbującą
dzieci. Gdy spytałam moja pociechę, dlaczego to powiedziałaś, czy
uważasz, ze przesiaduję poza domem? Ona na to. Nie, ale tak często
mówisz, że byłabyś szczęśliwa, gdybyś mogła pójść.
#
w sklepie
stojąc w kolejce w sklepie... Mała dziewczynka:"Mamo mamo kup mi
"Kinder błeno". Mama:"Nie!". Dziewczynka:"Mamo bo powiem wszystkim, że
w nocy liżesz tatusiowi siusiaka". Poskutkowało i dostała:D
#
Mój 4 letni syn w  i to w przychodni
"- mamusiu, a pamiętasz jak dałaś mi kiedyś wódkę i piliśmy wtedy
razem" bożżż wówczas załamałam się kompletnie
#
Oglądaliśmy z siostrą i jej 3-letnim synkiem album rodzinny na
imprezie... Około 50 osób, mały w centrum zainteresowania smile Siostra
pokazuje mu zdjęcie, na którym była w widocznej ciąży, mówiąc -
popatrz, tu mamusia nosi ciebie w brzuszku!
Na co mały wyciąga paluszek w kierunku swojego taty - a mojego szwagra
- który jeszcze nie ma 30-tki, szczupła sylwetka ale brzuch ma jak
słoń - i pyta (wszyscy słuchają):
- A kogo tatuś ma w brzuszku?

Szwagier, słowo daję, przeszedł na dietę!
#
Stoimy z mężem w kolejce do stoiska monopolowego, bo chcemy kupić
jakiś alkohol dla znajomych w prezencie. Mąż trzyma naszego
trzyletniego synka na rękach i dyskutujemy co wybrać. Uzgodniliśmy co
kupić i wtedy nasz synek krzyczy na cały głos: piiiiwa mi kupcie!
Myślałam, ze zapadnę się pod ziemię ze wstydu a mąż szybko wyszedł z
synem ze sklepu.
#
Rodzinka przy grillu, wiejskie podwórko wśród uczestników dzieci.
Nagle 2 pieski gospodarzy zaczynają kopulować jedno z dzieci mówi do
siostrzyczki: "Patrz, jak tata z mamusią".
#
W Leroy Merlin
Stałam w kolejce do kasy. Obok - mój pięcioletni wówczas syn.
Kupowaliśmy m.in. torebkę nasion zielonego żytka dla kotów.
Na torebce było zdjęcie kota. Pytanie syna: -"Mamo, czy z tych nasion
wyrośnie kot ?" Ogólny śmiech w kolejce.
#
Córka uwiesiła się spódnicy tak ze zostałam w stringach.
Lato, cała przychodnia ludzi, zanim podciągnęłam z powrotem przeżyłam
najbardziej obciacharskie 5 sekund w swoim życiu. Z przychodni
zaraz wyszłam:)
#
Julka zobaczyła dwóch księży, którzy właśnie szli z kolędą: "mamusiu,
dlaczego ci panowie mają sukienki?" - to księża oni noszą sutanny
"mamusiu a dlaczego oni nie mają torebek?"
#
Zaprosiliśmy znajomych na brydża.
Wyszłam po jakieś zakupy. Mąż powiedział: - to kup jakąś wódkę. W
sklepie w kolejce mój 3-letni synek uparł się, żeby mu kupić
cukiereczki-kulki, które potem rozgniatał butami, zamiast zjeść.
Uprzednio kupiłam tę wódkę. Kiedy nie chciałam kupic tych cukierków,
moja "pociecha" podparła się pod boczki i rozglądając się dokoła
krzyknęła: Tak, cukierków to ty mi nie chcesz kupić, ale wódkę to ty kupiłaś!!! Konsternacja, było mi głupio, choć niby nic
takiego.
#
10 letni syn w jednym zdaniu miał napisać czym mama się zajmuje i
gdzie pracuje, więc ja mu podpowiedziałam: napisz, że mama jest
bizneswoman i prowadzi działalność... nie chciał tak napisać, więc
skwitowałam, aby napisał co chce byle by miał lekcje odrobione.
Wieczorem pokazuje mi zeszyt:
- Moja mama jest handlarką i sprzedaje kurczaki smile
#
Stoję ze swoim synkiem przed sklepem a obok stoi chłopak z
irokezem na głowie. Mój mały przygląda mu się przez dłuższą chwilę
zapytałem
czy mu się podoba fryzura? Odpowiedział, że tak. Ja się pytam "To
chciałbyś
mieć taką?" a on na cały głos "No co ty, żebym wyglądał jak
debil?".Wszyscy
ludzie w śmiech, na szczęście chłopak z irokezem też miał poczucie
humoru, pozdrawiam.
#
Upał... w kawiarni na osiedlu tłum spragnionych chłodnych napojów
ludzi... Siedzimy z mężem pod parasolem przy piwku, młody przy coli...
Właśnie załapał na czym polega czytanie i czyta wszystko co mu w rękę
wpadnie. Wpadły mu akurat papierosy męża z ostrzeżeniem, że "palenie
może powodować impotencję". Młody przeczytał po cichu i donośnym
głosem pyta:
- Tato, a co to jest impotencja?
Nastała wielka cisza wokół, a ja w życiu tak szybko piwa nie wypiłam:)
Aczkolwiek wybrnęliśmy z pytania odpowiadając, iż jest to taka choroba
u mężczyzn - na szczęście nie wnikał dalej:)
#
Mój mąż po imieninach miał ochotę na kiszone ogórki głośno mówiąc, że
idzie po nie bo są na kaca. Wziął do sklepu córki mojej siostry. A
ponieważ nie znał sklepu, pomocne dziewczynki same znalazły regał z
ogórkami i na cały sklep zawołały: -"wujek, tu są te ogórki na kaca".
#
W odwiedziny przyszła ciocia, synkowi się pryknęło. Ciocia słysząc
mówi o Bartusiu, ale głośno prykasz. A Bartuś na to - moje pierdziochy
są słabe, tata tak mocno pierdzi, że aż dziury w piżamie wypierdział.
#
W centrum handlowym córeczka zrobiła kupę na kolanach u Mikołaja.
#
Brat organizował komunię dla starszego syna. Zaproszony na obiad był
także ksiądz.
Po obiedzie przy kawie było trochę wesoło (alkoholu oczywiście 0 ),
więc wykorzystał to młodszy brat komunikanta zły trochę, że wszystko
się dzieje wokół komunikanta i wyrwał się z głośnym "a ja opowiem
kawał".
Bratowa chciała go uciszyć bo cholera wie co mały (6l) usłyszał np w
przedszkolu, jednakże  małego nie dało się już uciszyć i zaczął: - "
księdzu, a co robi dziewczyna w nocy na cmentarzu?" - no nie wiem
odpowiada ksiądz łaskawie udając zainteresowanie.
"- Ona czeka, aż ją strach przeleci". Zapadła cisza, tylko z dalszych
miejsc
parsknął ktoś śmiechem. Problemu z tym wyskokiem by nie było gdyby nie
to, że ksiądz nazywa się Strach
#
Późne lata 80. Moja mama stoi w kolejce w osiedlowym warzywniaku. Do
sklepu wchodzi sąsiad.
Pani Zosiu! Pani Zosiu! Pani dzieci grają przed domem w balona!
- No to co?
- Ale one grają nadmuchaną prezerwatywą!
#
Dzieciak lat 4 był u urologa ze stulejką. Lekarz żeby zachęcić malca
do badań  dawał cukierki. Po kilku dniach ten sam dzieciak jechał z
matką w autobusie. I na całe gardło: "Mamo!!! Kiedy pojedziemy znowu
do tego pana, który za pokazanie siusiaka daje cukierki".
#
Moja 2-letnia wnuczka obserwowała kiedyś biorącego prysznic swojego
tatę. W salonie fryzjerskim, pełnym pań, gdy zięć siedział już na
fotelu - głośno krzyknęła - A mój tatuś ma ogon!!!
#
Moje starsze dziecię mając ze cztery lata usłyszało gdzieś słowo
prostytutka i oczywiście natychmiast przyszło się dopytać, co to
znaczy. Nie chcąc go okłamywać, ale też nie walić wprost,
powiedziałam, że to pani, która wykonuje okropną pracę. Pewnego
zimowego dnia wychodzę z naszego bloku z młodym i widzę gospodynię
budynku jak walczy, żeby odgarnąć ciągle sypiący śnieg. Witam się
grzecznie i mówię: "Teraz to ma pani okropną robotę". Na to moje
dziecię: "A, to pani jest prostytutką!".
#
Moja córka zrobiła mi przypał w autobusie. Jechałyśmy do szpitala do
mojej babci, która była chora na płuca. Moja córcia była bardzo
uroczym dzieckiem i każdy ją zaczepiał i rozmawiał a ona gaduła
strasznie też lubiła sobie pomówić. I tak pewna pani zapytała ,,a
gdzie ty dziewczynko jedziesz?", a moja Sonia bez zastanowienia - ,,
do babci do szpitala bo ma hemoroidy". Jak mi się gorąco zrobiło, a
cały autobus wył ze śmiechu.
#
Na mszy św. jest u mnie w kościele zwyczaj, że na kazaniu ksiądz prosi
dzieci pod  ołtarz i często nawiązuje do ewangelii - wtedy ewnagelia
była o odwiedzinach
Pana Jezusa, ksiądz zadaje pytanie: - a was kto odwiedza? A jedno z
dzieci, że KOMORNIK.
#
Zachęcam moje 4 letnie dziecko do picia soku z marchwi mówiąc, że to
zdrowe -
ma witaminy i będzie miał po tym ładną karnację. Pewnego dnia w
sklepie zobaczył panią uzależnioną chyba od solarium i w momencie jak
nas mijała ciągnąc minie za rękaw swoim donośnym głosikiem powiedział:
"tatusiu ta pani to chyba bardzo lubi sok z marchwi".
#
Często zdarza nam się nie pohamować języka i soczyście skomentować
zachowanie innego kierowcy na drodze, skutki mogą być nieprzewidziane.
Sytuacja w autobusie - stoi sobie mama z dzieckiem. Autobus zatrzymał
się na czerwonym świetle, nastąpiła zmiana na zielone a kierowca nie
wiedzieć czemu nie rusza. Zniecierpliwione dziecko mówi:
- Jedź !
Autobus stoi, po chwili już bardziej zniecierpliwiony malec
- No jedź, ślepy jesteś ?
Kiedy i to nie poskutkowało a autobus wciąż stał mały człowiek
powtórzył zapewne wielokrotnie słyszaną od taty jadącego samochodem
kwestię:
- No ruszże się [cenzura] jeden ! I kto takim bęcwałom daje prawo
jazdy ?
Bęcwał ruszył, pasażerowie zaśmiali się głośno a biedna mamusia
wysiadła na najbliższym przystanku.
#
Kiedyś jadę z córkami, samochód przede mną przyhamował z jakiegoś
powodu a z tyłu natychmiast odezwał się chórek unisono: ,,no jedź
baranie!''
#
Kiedyś nie chciał mi ruszyć samochód, próbuje go odpalić i... nic. Na
co moja kilkuletnia córeczka mówi:,,powiedz kulda to pojedzie''. Nie
zaskoczyłam i pytam: ,,kulda? jaka kulda?'' A dziecko: ,,tatus tak
zawsze mówi ..."
#
Moje trzyletnie dziecko bawiło się samochodami w drugim pokoju.
Jeździ, jeździ, udaje samochód i naraz słyszę "no sklęcaj sibciej xxxx-
u". Padło czteroliterowe słowo najczęściej pisane błędnie jako
trzyliterowe. Całymi latami nie skutkowały moje prośby, ale po tym
numerze mąż zaczął się hamować.
#
Moja dwuletnia siostrzenica namawiała naszą ciocię w starszym wieku,
żeby ją odwiedziła. Cioci stan zdrowia nie pozwalał na wychodzenie
(padaczka pourazowa), więc usiłowała małej to wytłumaczyć:
- Wiesz, nie będę mogła, bo jestem chora...
- A na co?
- Boli mnie głowa?
- A czemu?
- Bo upadłam na głowę...
- I jesteś głupia?
Ciocię zamurowało. No ale skąd mała mogła wiedzieć, że "upaść na
głowę" można dosłownie?
#
Mój syn, na fali "Czterech Pancernych..." zdobywał Berlin... na
podwórku. Podczas szturmu wszyscy darli się " HURAAAA" , a, że dziecko
miało 3 latka i zamiast "R" mówiło jeszcze "J" to wyszło jak wyszło.
#
Mama pracuje w przedszkolu, stąd znam historię. Dzieci mają sprawdzane
głowy, jak coś nie gra, pielęgniarka pisze na karteczce i każe
5ciolatkom oddać karteczkę rodzicom. Jeden chłopczyk zawołany przez
mikrofon do szatni, biegnie przez korytarz wymachując notatką i drąc
się na całe gardło:
"Mamo, mamo! A ja mam wszoly!!!"
#
Moja córcia kiedyś w sklepie uciekała, więc przestałem ją gonić -
obserwowałem, w pewnym momencie straciła tatusia goniącego z oczu
zrobiło jej się smutno i prawie płakała więc podszedłszy do niej
chciałem wziąć za rękę zaczął się płacz i opór, wziąłem ją na ręce i
idę a ona krzyczy "ratunku, ratunku! - to było w galerii handlowej.

Innym razem w zoo (warszawa), ale to już nie ja

Podchodzimy do ogrodzenia żubrów tak ze 20m brakuje biegnie chłopczyk
tak z 6-7 lat za nim tatuś biegnie, zobaczył żubra i krzyczy "tato
tato żubr, to ten żubr co piwo daje???" bardziej czerwonej twarzy to
jeszcze nie widziałem i tak ze 20 osób wokół które się śmieją.
#
Przeżyłam ciężkie chwile w markecie, jak mi dziecko przyczepiło do
płaszcza kod kreskowy odklejony z jakiegoś artykułu. Po odejściu od
kasy  włączył się alarm. Dość, ze zostałam potraktowana jak
złodziejka, to jeszcze próbowano publicznie ściągać ze mnie ubranie.
#
Rozmawiałyśmy kiedyś z koleżanką o pewnej znajomej, która miała
zwyczaj malowania ust na krwistoczerwony kolor, co przy jej niezwykle
bladej cerze wyglądało niesmacznie i wręcz upiornie. "Wygląda jakby
zżarła żywcem szczura" stwierdziłyśmy zgodnie, nie zwracając uwagi na
bawiącą się w tym samym pokoju  5-letnią córeczkę koleżanki.
Następnego dnia koleżanka spacerowała z córeczką po mieście, kiedy
nagle mała wskazując palcem na "obgadywaną" przez nas poprzedniego
dnia osobę wydarła się na całą ulicę: "Mamo, patrz!!!To ta pani, co
szczura  zżarła!!!".
#
Mieszkam na stałe w Niemczech i z mamą w Polsce prawie codziennie
kontaktuje się przez skype. Zdarza się, że są zakłócenia i nie słyszymy
się zbyt dobrze. Kiedyś mój mąż stwierdził żartobliwie "pewnie
sąsiadka podsłuchuje" po jakimś czasie rozmawialiśmy z mamą i przyszła
do niej na chwilkę sąsiadka. Mój bystry 5-latek mówi jej
tak :"sąsiadko a to prawda że jak my mamy zakłócenia to ty
podsłuchujesz?" na szczęście sąsiadka nie zrozumiała:)
#
Masz siusiaka? - spytał mój syn lekarza w czasie wizyty. Lekarz się
zaczerwienił i powiedział że ma i to dużego. Wszystkie matki na sali
roześmiały się. Natchnieniem do zadania pytania było zdziwienie mojego
syna, gdy zobaczył, że dziewczynka, która leżała w szpitalu, nie ma.
Wytłumaczyłam jemu, że tylko chłopcy mają siusiaki. I stąd jego
pytanie do lekarza. Wszyscy się uśmiali, a mi było wstyd.
#
Boże Ciało, piękna pogoda, więc msza na polu przed kościołem, wszyscy
klęczą, bo właśnie jest podniesienie, cisza. Ksiądz mówi formułkę, a
synek szwagierki (mniej więcej 3 lata) chodzi wokół mamy i na cały
plac głośno mówi:
- PIERDU, PIERDU, PIERDU!!!
#
A moja córka w czasie procesji widząc na niebie samolot wypaliła  na
cały głos "panie pilocie macie ......". Do samego końca ludzie idący
obok wybuchali raz po raz śmiechem jak sobie przypomnieli o tym smile.
#
Po lekcji poglądowej siusiania na stojąco do sedesu mój trzylatek
chwalił się paniom w przedszkolu nabyciem nowej umiejętności. Z
właściwą sobie ekspresją dodał: "a mój tata to ma taaakieeego
siusiaka". Panie były pod wrażeniem...

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

3

Odp: Obciachy zafundowane przez dzieci

Siapuka napisał/a:

Chrzest mojej dziewiętnastomiesięcznej córki. Trzymana na rękach
przez chrzestnego, w chwili namaszczania czoła, odwraca się do mnie i
krzyczy na cały kościół:
- Zobacz! Całą grzywkę mi potłuścił!

Tak niedżołkowo zapostuję.

Czy dziecko mające 19 miesięcy potrafi tak dobrze mówić? Przekopałem Internet i wszędzie informacje, że dziecko składa zdania od 2 roku życia.

Siapuka - ja się nie znam, Ty z własnego doświadczenia powiedz - jest li to możliwe, czy nie?

4

Odp: Obciachy zafundowane przez dzieci

19 miesięcy to ponad 1,5 roczne dziecko. Znam takie jedno - usłyszałam raz córkę znajomej mniej więcej w  tym wieku - "Mamo, spójź jakie mamy piękne płytki na podłodzie" - podczas, gdy mój starszy o 4 m-ce syn porozumiewał się w tym samym czasie za pomocą różnej intonacji "mmmm". Wyobraź sobie moją załamkę wtedy! hmm
Konkluzja: możliwe jak najbardziej smile

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...

5

Odp: Obciachy zafundowane przez dzieci

Jeszcze jeden ciekawy:

Mój Michał jak miał 4 lata mówił "idę do Pana Boga" zamiast "idę do kościoła". Pewnego razu na mszy znudził się już trochę i zaczął rozrabiać i hałasować. Uspokajanie nie pomogło, więc żona wzięła go za rączkę i zaczęła go wyprowadzać z kościoła. W tym momencie odwidziało mu się i stwierdził, że jednak chce zostać w kościele ale żona była już w drodze do wyjścia. W drzwiach złapał się wolną rączką za futrynę i zaczął wołać: "Ja chcę do Pana Boga!!!" a żona ciągnęła go na zewnątrz.

Nowicjuszu, każde wrzucenie przez Ciebie linka zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Dodatkowo przed wstawieniem linka skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink
O tempora, o mores, o ku**...