Odp: Stirlitz
Pocałował Stirlitz żabę. A żaba przemieniła się w pięknego księcia.
- Samiec - pomyślał Stirlitz.
O tempora, o mores, o ku**...
Dobry humor każdego dnia, codziennie śmieszne teksty! :-)
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Pocałował Stirlitz żabę. A żaba przemieniła się w pięknego księcia.
- Samiec - pomyślał Stirlitz.
- No, jeśli dalej pogna w tym tempie, to w Zurychu będzie raz dwa - pomyślał Stirlitz obserwując swojego kuriera oddalającego się z lawiną.
Stirlitz spacerując po berlińskich ulicach, ujrzał grupę smagłolicych mężczyzn
z bujnymi ciemnymi brodami i w turbanach na głowach.
- Turyści - pomyślał Stirlitz.
Uszy Stirlitza wychwyciły wrzaski młodego człowieka:
- Marchew pany! Rzodkiew pany! Rzepy pany! Buraki pany!
"Porypany", pomyślał Stirlitz.
Licznik w Oplu Bormanna wskazywał 120 km/h, obok szedł Stirlitz udając, że nigdzie mu się nie spieszy.
Gates i Stirlitz patrzą, jak faszyści palą książki:
- Cenzura - pomyślał Stirlitz.
- Walka z piractwem - pomyślał Gates.
Stirlitz jadł obiad z niemieckimi oficerami. W pewnym momencie wypadł mu z kieszeni sowicki dowód. Nikt go nie zauważył. Każdy patrzał się na Chucka.
Ostatnio edytowany przez scotch (2008-02-02 19:46:26)
Bawaria. Stirlitz spaceruje lasem. Nagle wyskakuje jakiś mityczny stworek i strzela z łuku jedenaście razy. "Elf", policzył Stirlitz.
Pyta sie Stalin Zukowa:
- jaki stopien ma u nas Stirlitz?
- standartenfuhrer, towarzyszu Stalinie- odpowiedzial Zukow
- mysle, ze trzeba by to podwyzszyc - powiedzial Stalin
- ano towarzyszu Stalinie, zrobimy z niego gruppenfuhrera.
Stirlitz gotowal raki.
Po jakims czasie raki zrobily sie czerwone.
- Nasi !!! - uradowal sie Stirlitz
Rok 1943.
Stirlitz w swoim berlinskim mieszkaniu sluchal wiadomosci z Moswy.
Spikerka mowila cos o geologicznych warstwach ziemi.
To byl umowiony sygnal dla Stirlitza, na ta wiadomosc czekal juz 5 lat.
Zaszyfrowana wiadomosc brzmiala: - Jezeli towarzysz Stirlitz wytrzyma w Niemczech kolejnych 5 lat, nadany mu zostanie tytul "Bohatera Zwiazku Radzieckiego".
Stirlitz wolnym krokiem zblizyl sie do lokalu kontaktowego. Zapukal umowione 12 razy! Nikt nie otworzyl. Po na mysle wyszedl na ulice i spojzal w okno.
- Tak nie mylilem sie!
Na parapecie staly 63 zelzka
- znak wpadki!
Stirlitz poszedl do lasu, ale, ani borowikow, ani podgrzybkow, ani nawet opieniek nie bylo.
- Pewnie nie sezon - pomyslal Stizlitz, siadajac na zaspie.
============================================================
W kawiarni elegant Strirlitz mial sie spotkac z nieznanym lacznikiem. Nie ustalono jednak rzadnego znaku rozpoznawczego. Na szczescie lacznikowi zwisaly spod marynarki szelki spadochronu.
============================================================
Stirlitz w Rosjii pozostawil zone, ale pisuje do niej listy. Na wszelki wypadek pisze lewa reka i po francusku. Na wszelki wypadek ich nie wysyla.
127 razy, 12 jest zbyt normalne.
Moze byc:PP
[img]http://republika.pl/blog_vw_4366807/6309662/tr/bez_tytulu.jpg[/img] kamil24422
Ostatnio edytowany przez nowy111222 (2008-07-13 21:01:49)
Stirlitz budzi się z makabrycznym bólem głowy. Mętnym wzrokiem spogląda wokół: na stole bateria pustych butelek, obok naga posiniaczona kobieta, poza tym koszmarny bałagan, połamane krzesło...
Uśmiecha się radośnie. W tym dniu, dniu Armii Czerwonej, zachował się jak prawdziwy radziecki oficer.
----------------------------------------
Stirlitz z troską patrzył w ślad za swoim łącznikiem przedzierającym się na nartach przez granicę.
- Czeka go piekielnie trudne zadanie - pomyślał.
Lipiec 1944 roku dobiegał końca.
Stirlitza gryzło sumienie. Sumienie... głupie imię dla najlepszego psa policyjnego w Gestapo, pomyślał Stirlitz.
Stirlitz podszedł do okna i wysmarkał się w firankę. Nie był to żaden tajny sygnał, po prostu chciał się jeszcze raz poczuć pułkownikiem Isajewem.
W dniu Święta Majowego Stirlitz założył czapkę czerwonoarmisty,
chwycił czerwony sztandar i przemaszerował po korytarzach Biura
Bezpieczeństwa Rzeszy, śpiewając międzynarodówkę i inne rewolucyjne
pieśni. Jeszcze nigdy nie był tak blisko wpadki.
-----------------------------------------------------------------------------------
Szybkościomierz samochodu Bormanna pokazywał 80 km/h. Obok szedł
Stirlitz, udając, że nigdzie się nie śpieszy.
----------------------------------------------------------------------------------
- Stirlitz ty jestes ruski? - zapytal Miller
- Jaaaa? ja jestem niemcem....- odpowiedzial Stirlitz
W ten sposób Stirlitz znów wykiwał gestapo...
Witam ;]
Ostatnio edytowany przez gresiu1 (2009-04-25 18:28:56)
Stirlitz zaatakował z nienacka. Znienacko bronił się tak jak umiał. A Umiał to też był nie lada zawodnik...
Wiadomo już, że 4 grudnia tego roku zmarł Wiaczesław Tichonow, odtwórca roli Stirlitza.
Przypominamy teraz niezapomniany dowcip z brodą:
Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka uszanka, może buty walonki, może kufajka, a może ciągnący się za nim spadochron?
Po ciężkim nalocie aliantów Stirlitz przechadza się po Berlinie. W pewnym momencie widzi siedzącą samotnie wśród zgliszczy młodą dziewczynę z osmaloną twarzą i rękami pociętymi przez kawałki szkła.
- Emo - pomyślał Stirlitz.
(a swoją drogą w serialu najbardziej rozbrajający był motyw, jak to Stirlitz i inni Niemcy przychodzili do kwater SS ubrani całkowicie po cywilnemu i na miejscu przebierali się w służbowe czarne mundury. zawsze śmieszyło mnie to do łez)
Szedł nocką Stirlitz po ulicach Berlina. Nagle z lewej... z prawej... z tyłu... z przodu rozległy się ogłuszające wybuchy.
"Dolby surround" - pomyslał Stirlitz.
************************
Stirlitz usłyszał pukanie do drzwi. Otworzył je. Za drzwiami stał kotek.
- Chcesz mleczka, głuptasku? - spytał czule Stirlitz.
- Sam jesteś głupi! Właśnie przyjechałem z Centrali - odrzekł kotek.
************************
Stirlitz spacerował po lesie. Podszedł do rozłożystego dębu i zerwawszy z niego największą kwitnącą gałązkę złupał z niej korę. Było niestety za późno. Wysłany przez Centralę nowy radiotelegrafista Siergiej już nie oddychał...
*************************
Kwiecień 1945 roku. Klęska Niemiec widoczna jak na dłoni... Hitler włóczy się po Kancelarii Rzeszy i wszędzie widzi ten sam obrazek: oficerowe piją na umór i nikt nie zwraca uwagi nawet na swojego führera. Ale zachodząc w jeden z korytarzy napotyka Stirlitza, który siedzi za stołem i pracuje. Spostrzegłszy głowę III Rzeszy, Stirlitz pręży się, zamaszyście wyciąga rękę i wykrzykuje:
- Heil Hitler!
W odpowiedzi Hitler zmęczonym głosem odpowiada:
- Maksymie Maksymowiczu, chociaż ty jeden nie robiłbyś sobie ze mnie jaj...
Gdy Stirlitz szedł korytarzem, oczom jego ukazało się ogłoszenie o czynie społecznym.
- Wpadłem - pomyślał. Skierował się w kierunku gabinetu Mullera.
- Gratuluje poczucia humoru - powiedział - Tak jestem agentem sowieckim!
- Dobra, dobra Stirlitz... Odmaszerować!
Po chwili Muller wykręcił numer Kaltenbrunerra.
- Czego to nie wymyśli nasz poczciwy Stirlitz, żeby się wykręcić od roboty...
**********
Muller wiedział, że Rosjanie, zamieszawszy cukier, zostawiają łyżkę w szklance z herbatą. Chcąc sprawdzić Stirlitza, zaprosił go na herbatę. Stirlitz wsypał cukier do szklanki, zamieszał, wyjął łyżeczkę, położył ją na spodeczku, po czym pokazał Muellerowi język.
**********
Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi Stirlitz z pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi. Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
- Kto to był?
- Stirlitz, radziecki szpieg.
- Czemu go nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze
**********
Stirlitz szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
- Sowa - pomyślał Stirlitz.
- Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann.
**********
Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Staje przed biurkiem i patrząc prosto w oczy Bormanna, wykonuje dziwne gesty. W końcu mówi: - Słonie idą na północ, a wołki zbożowe podążają ich śladem.
Bormann patrzy na przybysza z wyraźnym niesmakiem:
- Gabinet Stirlitza jest piętro wyżej - odpowiada.
**********
Stirlitz otrzymał telegram: "Jeśli nie zapłacicie za energię elektryczną, wyłączymy wam radiostację".
**********
Stirlitz wchodzi do gabinetu Muellera:
- Nie chciałby pan pracować dla radzieckiego wywiadu? - pyta. - Nieźle płacą.
Zszokowany Muller patrzy podejrzliwie. Stirlitz zmieszany idzie do drzwi. Przystaje:
- Nie ma pan przypadkiem aspiryny? - pyta. Wie, że ludzie zapamiętują tylko koniec rozmowy.
**********
Stołówka Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Mueller, Himmler i Bormann cierpliwie stoją w kolejce. Stirlitz wchodzi i od ręki dostaje obiad. Muller, Himmler i Bormann patrzą osłupiali. Nie wiedzą, że kobiety ciężarne i Bohaterowie Związku Radzieckiego obsługiwani są poza kolejnością.
**********
Stirlitz jest już w Rosji, pije piwo pod kioskiem i krzywi się do sąsiada:
- Rozwodnione.
A sąsiad na to:
- Trzeba było gorzej szpiegować, pilibyśmy Heineckena.
Ostatnio edytowany przez kropkai (2010-10-18 19:54:58)
A swoją drogą, miał ktoś do czynienia z pozostałymi przygodami Stirlitza poza "Siedemnaście mgnień wiosny"?
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum oparte o: PunBB